Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
180 postów 2190 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Giełda wartościowania ryzyk innowacji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dzięki cyfrowej komunikacji, odpowiadanie nowymi wynalazkami na ludzkie potrzeby, odbywać się będzie i bez urzędów i bez pieniądza. W parku solidarności nad rzeką w mieście.

 

Prosto już było
Obecny system finansów publicznych dogorywa w spirali gutenbergowskich anachronizmów. Ujawnia się to poprzez korupcję, populizm i pętle długów zaciskanych przez polityczne elity na gardłach naszych wnuków i prawnuków. Widać, że możliwości obsługiwania przez międzynarodówkę etatystów dalszego postępu w rozwoju kolektywów, są już na wyczerpaniu.
Tak jawi się potrzeba i możliwość wprowadzenia nowych instytucji infrastruktury gospodarczej. Dla konfrontowania pożytków wolności gospodarczej z potrzebami dobrobytu wspólnoty Cyberpolis.

 

Wszystkie ręce na pokład
Wprawdzie personalizacja zwycięży w końcu kolektywizację, ale łatwo nie będzie. Kierunek wprowadzania zmian ustrojowych w Polsce, powodowany będzie strachem i praktyką gospodarczą. W obliczu zagrożenia wolności, ludzie odrzucą iluzje komfortu pod opieką sauronowych cyberpastuchów kolektywizmu i przyjmą propozycje komercyjnych innowatorów. Ale tempo zachodzących przemian zależeć będzie od klarowności refleksji intelektualnej, od odwagi wprowadzania zmian i od jakości decyzji politycznych. A jakość zmian ustrojowych dla warunków gospodarowania, lepiej służących wolności w społeczeństwie sieci wiedzy, wymaga nowych paradygmatów, pojęć, modeli. Dziś w Polsce trzeba, by praktycy doceniający użyteczność cyfrowych narzędzi przy poszukiwaniu prawdy, przy obiektywizowaniu i kultywowaniu wartości, wyprowadzili liderów krajowej myśli ekonomicznej z kolein relatywizmu, subiektywizmu i utylitaryzmu etycznego.

 

Pieniądz dla wycen wartości
Pomijając błędy i wypaczenia oświeconych intelektualistów, z haniebnych okresów tworzenia człowieka nowego typu, od wieków głównymi dylematami ekonomistów było ułatwianie wycen zasobów i obrotu oszczędnościami. Mniej lub bardziej niewidzialne ręki określały mniej lub bardziej sprawiedliwe ceny, tak by wymiana odpowiadała uświadomionym potrzebom. Temu służą i wewnątrz wioskowe i między narodowe koncentracje towarów, temu służą formalizacje reguł i rozbudowa instytucji bezpieczeństwa obrotu oszczędnościami.
Głównie temu służy pieniądz. Dzięki niemu przedsiębiorcy mogą kontrolować ryzyka, a opiekuńcze państwa porządkować pożytki z dochodów. Dzięki pieniądzowi toczą się koła wymiany i kręcą się koła fortuny.

 

Rewolucja w komunikacji
Po gutenbergowska zmiana w przepływach informacji z wertykalnej na horyzontalną, otwiera obecnie nowe możliwości przed przedsiębiorczością. Oto ryzyka szacować możemy już nie tylko na poziomie samej centrali, ale na każdym szczeblu możliwym do organizacyjnego zbilansowania. Proces zmian modelu zarządzania gospodarczego rozpoczął się w amerykańskich globalnych korporacjach tuż po zakończeniu I wojny światowej. Ale powszechność zmian w zarządzaniu przepływami informacji gospodarczej, zaczęła się dopiero wraz z internetem. Współczesny model finansowania przedsiębiorczości gospodarczej to już kompletnie inny świat, niż za mojego debiutowania dwadzieścia pięć lat temu na Krakowskiej Giełdzie Towarowo – Pieniężnej.

 

Humanistyczne aspiracje
Ale przemiany gospodarcze nie dotyczą tylko cyrkulacji oszczędności dla finansowania rozwoju. Poza oszczędnościami, dotyczą one także zmian znaczenia innej podstawowej kategorii gospodarczej, którą jest praca. I tu również zmiany były dostrzeżone i opisane na wiele lat przed zwodowaniem cyfrowych platform do zarządzania. Już od lat czterdziestych pisywali o tym nasi wizjonerzy i w Warszawie i w Lublinie, mówił o nowym znaczeniu pracy św. Jan Paweł II do hutników socjalistycznej Huty im. Włodzimierza Lenina 9 czerwca 1979 roku, pisał o pracodzielności ksiądz Czesław Bartnik w Katowicach w 1980 roku.
Ale właściwie dopiero dziś widzimy, jak dzięki pożytkom z samorządzenia cyber wynalazkami dla leczenia, dla uczenia, poprzez pracę solidarną, stawać się możemy coraz zdrowsi, mądrzejsi i i bogatsi.
Te wynalazki dają nowy napęd dla refleksji nad pożytkami z humanistycznych aspiracji solidarności międzypokoleniowej, dla ustrojowego zogniskowania pomocniczych usług społecznych wokół gospodarki domu. Teraz kolejnym krokiem powinno być wydzielenie segmentów usług rodzinnych i usług osobistych, wśród usług społecznych. I otoczenie ich instytucjami domów chleba.

 

Krakowskie fascynacje
To nie wstyd być zdrowym, mądrym i bogatym. A nawet więcej. Talenty zobowiązują. Z radością patrzę na sukcesy krakowskich startupowców w zdobywaniu finansowania z globalnego rynku. Z rodzinnej perspektywy widzę realność i dynamikę tych przepływów. Na nowo odczytuję swoje nadzieje na ekonomię solidarności, ujętą kilkanaście lat temu w wizję „społeczeństwa inwestorów”. Odczytuję i namawiam samorządową wspólnotę krakowian do otwarcia wiślanych nadbrzeży dla spotkań edukacji pracy solidarnej i cyber innowacji. Spotkań i wzajemnego siebie doświadczania i poświadczania. Poprzez praktykę i gest podziękowania. Poprzez zawartościowanie co lepsze a co gorsze.

 

Nadwiślańska Giełda Startupów
Takie są źródła przemyśleń mojego wniosku o utworzenie Nadwiślańskiej Giełdy Startupów. Instytucji infrastruktury spersonalizowanych usług społecznych, przydatnej do wartościowania i oceny produktów usług rodzinnych bez dokonywania wycen.
Uwolnienie cyrkulacji kapitału inwestycyjnego z wertykalnych regulacji bezpieczeństwa, ogranicza znaczenie tradycyjnych giełd papierów wartościowych dla efektywności lokacji oszczędności.
Uwolnienie dobroczynności z wertykalnych mechanizmów wymiany, ogranicza znaczenie wycen pracy dla efektywności lokacji zasobów pracy.
Dzięki giełdzie pomysłów dla pracy solidarnej. Nad rzeką w mieście.

 

Cyberpolis w praktyce
Dzięki giełdzie nowego typu, Państwo ułatwi przedsiębiorcom (startupowcom) wprowadzanie innowacji na globalny rynek. Tą ekonomiczną korzyść uzyskać możemy, dzięki społecznej pracy obdarzonym publicznym zaufaniem członków samorządu gospodarczego, dzięki skupianiu edukacji dla pracy solidarnej w naszym Parku kultury oraz dzięki politycznym praktykowaniu wolności w instrumentarium demokracji bezpośredniej.
Wprowadzenie tej propozycji wymaga jednak mentalnej akceptacji potrzeby i kierunków zmian społecznych oraz politycznej zgody dla uruchomienia nowych instytucji.

 

Z biegiem Wisły
Znaczenie proponowanej instytucji rankingowania ryzyk innowacji musi spowodować opór instytucji zarabiających obecnie na wycenach ryzyk innowacji oraz na finansowaniu postępu ze środków podatkowych. A w Polsce opór ten może być mocny, bowiem reprezentujące interesy etatystów elity polityczne, wprowadziły na wyższe uczelnie paradygmat etyki zawodowej „myślenie dla pieniędzy”. W konsekwencji czego nasi uczeni programowo unikają wszelkiej oryginalności.
Należy się zatem spodziewać z ich strony podważania sensu wzmacniania pracy solidarnej rodzin, zmian paradygmatów uczenia i leczenia, zmian modelu usług publicznych, zmian etatystycznych sposobów finansowania rozwoju gospodarczego.
Należy się spodziewać kwestionowania czytelności propozycji, społecznej woli ich wprowadzania i merytorycznej poprawności.
Należy się spodziewać napuszonych postaw, cudzoziemskich zasłon i wydmuszek wartości.

No to solidarność dla samorządności !

Przecież jak się w 79-tym policzyliśmy w papieskich dywizjach, to i Moskal spuścił z tonu :)

——————-
Oczekiwany scenariusz powstania Giełdy w Krakowie znajduje się w zakładce Strategie.

KOMENTARZE

  • w notce tylko i wyłącznie pokazuje Pan erudycję posługiwania się anglicyzmami
    w rodzaju "starupowcy", "rankingowanie", "spersonalizowanie"

    którymi ozdabia Pan swoją niezrozumiałą "pezję"

    "od wieków głównymi dylematami ekonomistów było ułatwianie wycen zasobów i obrotu oszczędnościami. "

    "Poprzez zawartościowanie co lepsze a co gorsze."

    itd,

    w dzisiejszych czasach nikt nie ma czasu na czytanie niezrozumiałych słów poety, ludzie wolą proste zdania z sensem.
  • @interesariusz z PL 08:38:12
    Tak prosto i na temat, to 1.8.2014 napisałem wniosek do Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa o wsparcie dla powstania Giełdy w Krakowie.

    http://personalizacjauslugpublicznych.wordpress.com/polskie-drogi/poz-10-01-08-2014/

    Zwyczaj zapożyczania obcych słów do naszego języka, to nie jest mój wynalazek. Uważam go za dość praktyczny. Kiedyś np. wymyśliłem super eklektyczną nazwę Cracovia Maraton. I zaskoczyła.
  • @Andrzej Madej 12:29:15
    Panie Andrzeju,

    Uważam, że to bardzo dobry pomysł i naprawdę warty realizacji.
    Tak jak zresztą wiele innych Pana projektów.

    Szkoda, że w sumie mało rzeczowych komentarzy i mało chętnych do współpracy. Tak niewiele dobrych pomysłów się ostatnio się materializuje.

    Tak w ogóle to mało nas - do pieczenia polskiego zdroworozsądkowego chleba - ale mam nadzieję, że to wszytko niedługo się odwróci.

    Jeżeli ja osobiście (czy też Neon24) możemy w czymś pomóc proszę o kontakt.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 16:51:01
    Dzień dobry,

    czasy idą nowe to i propozycje muszą zaskakiwać niezwykłością.

    Obecny model samorządności musi się zmienić. Trzy miesiące temu mieliśmy w Krakowie referendum, w którym "prości mieszkańcy" odrzucili głupkowaty pomysł elit (wszystkie ugrupowania polityczne + Jerzy Buzek + Lech Wałęsa + Andrzej Wajda) o "olimpiadzie na Giewoncie". Za dwa miesiące mamy bezpośrednie głosowanie nad 500 wnioskami obywatelskimi, nad wskazaniem co finansować w pierwszej kolejności ("budżet obywatelski"). Się zmienia ...

    Giełda jest ujęciem zmian modelu samorządności (demokracji), od strony gospodarki domu. Jest możliwa i potrzebna, jeżeli o gospodarce domu będzie decydował człowiek.
    Choć jak wiadomo i Sauronowi i rzecznikom wolności jako dowolności, wystarcza do tego komputer. Nazywają to nowym paradygmatem miasta "Smart city" i to oni trzymają kasę ...

    Czy można pomóc ...
    20 września grupa studentów UJ organizuje na krakowskim Ruczaju pierwszą konferencję z cyklu "Demokracja po Gutenbergu". Zapraszają uczestników referendów obywatelskich z kilku miast
    ...
    Może jakieś zapowiedzi na NEonie, może transmisja, może jakaś pomoc w ciągu dalszym ...
    http://demokracjapogutenbergu.pl/

    Dziękuję za słowa otuchy i pozdrawiam
    Andrzej M.
    Po sierpniu, można by też przepić bruderszafta ...
  • @Andrzej Madej 12:29:15
    Proszę Pana,

    asymiliacja obcych słów trwa od zarania dziejów,

    ale, język polski jest obecnie wystarczająco rozwinięty, aby można było z pożytkiem dla niego tworzyć różne neologizmy.

    Panu te wszystkie anglicyzmy się najwyraźniej podobają, dlatego Pan ich używa. Dla szpanu. Podobnie jak te pożal się Boże intelektualisty w naszej reżimowej telewizji. Pan najwyraźniej uważa, że używanie anglicyzmów robi z Pana wielkiego światowca, a mało zrozumiałe zdania sugerują, iż tekst przewyższa mądrością poziom rozprawy naukowej z filozofii. Niestety, ja nie będę się zastanawiał nad pana tekstem jak nad pismem świętym, gdy czyta się dwie linijki, a potem 10 lat zastanawia, co też Bóg chciał przez to powiedzieć.

    Jestem ciekaw, czy Pan też, jak premier, wstydzi się polskości. Bo że wstydzi się Pan używać czysty język polski, to dla każdego jest już jasne.
  • @Ryszard Opara 16:51:01
    A jakich można oczekiwać komentarzy po takim tekście, w którym nie wiadomo, o co chodzi. Książki Tofflera są zrozumiałe, ale Pan Andrzej postanowił go prześcignąć.

    Mnie swoją notką nie zwerbował, chociaż jakiś czas temu chciałem czynnie do niego dołączyć.

    No to co można powiedzieć o przypadkowych czytelnikach?
  • @Andrzej Madej 12:29:15 Personalizacja usług publicznych dla dobrobytu DOMU
    „Nadwiślańskiej giełdy ryzyk innowacji usług społecznych”

    cóż to do diałba zanczy ? ryzyko innowacji ?

    Po drugie, w języko polskim nie ma liczby mnogiej - ryzyk, jest tylko ryzyko.
  • @interesariusz z PL 18:13:29, 18:20
    Używam anglojęzycznych pojęć, by utrzymać kontakt z krakowskimi młodymi przedsiębiorcami, w tym z moimi dziećmi ...
    W ich otoczeniu, również akademickim, nie spotkałem nikogo kto podnosiłby jakieś wątpliwości terminologiczne. Młodzi określają się "startupowcami" (nota bene nazwa prze - koszmarna (!) próbuję ich przekonać przynajmniej do "startapowców" lub "startuperów").

    Mam też doświadczenie od innej strony. Od roku kieruję (jako prezes zarządu) stowarzyszeniem "Genius loci" i czasami przychodzi mi się szturchać ze spolszczaniem tego pojęcia - klucza łacińskiej kultury pamięci, jako "geniusz miejsca". I to w Krakowie ...
    +++
    Ryzyko rozwoju innowacji, to poświęcenie wszystkich swoich sił na przekonanie ludzi, że mój pomysł im się przyda. Coś jak budowanie świadomości potrzeb. Porażka przed-się-biorcy (ryzyka) (określanego współcześnie startupowcem), w tym działaniu może wynikać z błędu w ocenie faktycznych potrzeb, z wadliwej propozycji rozwiązania, z bycia okradzionym z pierwszeństwa ...

    Liczba mnoga "ryzyk" od wielości podmiotów z których każdy stawia swoje indywidualne "ryzyko".

    +++
    W pełnym brzmieniu mojej inicjatywy używam określenia "Nadwiślańska giełda wartościowania ryzyk innowacji usług społecznych".
    Wartościowanie, to jak ze znaczkami mojego NSZZ na podium: "dobre" - "złe". Ja napisałem "lepsze" - "gorsze".

    "Usługi społeczne" definiowałem we wcześniejszym tekście jako "usługi publiczne" z wyróżnieniem podziału dwóch segmentów: usługi osobistych i usług rodzinnych.
  • @interesariusz z PL 18:16:35
    Tak czy inaczej, Pan mi pomaga.
    Dziękuję ...
  • ------------ jezyk Autora przypomina mi -coś
    -------- j. francuski używany na salonach -- co to by lud nie kumał bazy :))
  • @Andrzej Madej 18:53:26
    widzi Pan, dla mnie zrozumiałe jest zdanie
    wszyscy ludzie ponoszą ryzyko,
    a nie
    wszyscy ludzie ponoszą ryzyka,

    wydawało by się, że popularny termin, a tu się okazuje, że "ryzyko" ja rozumiem całkiem inaczej niż Pan,

    a to oznacza, że mówimy zupełnie innymi językami, chociaż słowa brzmią identycznie. Czasem pewnie mylnie osądzamy, że rozumiemy komunikaty adwersarza. Tymczasem Polacy to gęsi, swojego języka nie mają, to i porozumienie między nimi nie jest możliwe.

    Problem z Panem jest taki, że Pan zapewne nie myśli po polsku. Wątpię, czy Pan myśli po angielsku. Zapewne myśli Pan w jakiejś mieszaninie, którą ja przezywam językiem polorykańskim.

    Z tego wynika problem porozumienia. Każdy język ma swoją przestrzeń pojęć. Nie sposób dokładnie przełożyć tekstów, bo zbiory pojęć są różne, a zbliżone różnią się subtelnościami, a już tłumaczenie polegające na tłumaczeniu słów jest całkowitym nieporozumieniem.

    Miałem rację. Pan się posługuje anglicyzmami dla szpanu - podobno, aby zostać zaakceptowanym przez młodych. Czy może też używa Pan przerywnika k...wa ? Trzeba przecież krakać między wronami.

    Nasze środowisko akademickie jest całkowicie zdeprawowane, jeśli chodzi o kontekst zachowania polskości. Przecież tylko publikacje po angolsku się liczą, są one pomyślane od początku w angielskiej terminologii z angielskimi zasadami słowotwórstwa i kreacji pojęć pochodnych, a polska wersja musi zawierać terminy angolskie, bo polskie, poprawne polskie, trudno jest jednemu z drugim wymyślić.

    Gardzę tymi młodymi, to przez nich każdemu, kto zna angielski, do głowy nie przychodzi posługiwanie się spolszczonym oprogramowaniem. A ci, którzy angielskeigo nie znają, męczą się, nie rozumieją, bo programy zostały spolszczone przez młodych, którzy język polski mają w głębokim poważaniu. Przecież w towarzystwie nikt nie mówi po polsku.

    No i zasadniczy problem. Z tych wszystkich błędów tłumaczenia wynika nie tylko to, że dokumenty prawne zawierają inne ustalenia - całe nasze prawodawstwo dryfuje ----- terminy ujęte w kodeksach zmieniają znaczenie - interpretując je zaczyna się podstawiać pojęcia angielskie, a nie nasze.

    Cała nasza organizacja życia, poczynając od kostytucji, ulega wypaczeniu, zachodniemu wypaczeniu.
  • @interesariusz z PL 20:40:24
    Napisał pan:

    " ... dla mnie zrozumiałe jest zdanie
    wszyscy ludzie ponoszą ryzyko,
    a nie
    wszyscy ludzie ponoszą ryzyka,"

    zarzucając mi porzucanie poczucia tożsamości narodowej.

    Możliwe, że faktycznie tu jest istota mojej od Pana inności. Ja bowiem widzę w łatwości korzystania z cyfrowych bibliotek pamięci, zarówno tych publicznych zgromadzonych w najdalszych zakątkach świata, w tym w Bibliotece Kongresu USA, jak i w tych domowych gromadzonych z zapisków zapaści zdrowia swojego ojca (wujka, dziadka, ...), nowe dobro i wyzwanie i dla naszych rodzin i dla naszego narodu. To w tych obserwacjach widzę ryzyka traconych korzyści, ryzyka przesypiania szczęśliwego momentum dla naszej wolności.

    To z tych wyzwań dziesięć lat temu zacząłem od "Społeczeństwa inwestorów" potem były "Znaki nowych czasów" Kairosa http://si.neon24.pl/post/56301,znaki-nowych-czasow.
    Ale Konecznego, z jego perspektywą zagrożeń globalizmem z I-połowy XX wieku, nigdy nie porzuciłem.

    Tutaj przy giełdzie, pisząc o ryzykach (wielu samodzielnych podmiotów), myślę przede wszystkim o rywalizacji jako podstawowej właściwości wolności gospodarowania. Mamy tą rywalizację w pięknym polskim słowie "przed-się-bieranie". Pewnie dałoby się wzbogacić nasz polski język. Pogłębić, ożywić ...

    Ale linia frontu szeroka. Z głównymi chwastami walczę od lat:
    http://si.neon24.pl/post/109685,szklane-sufity-demokracji
    Życie szybko płynie, a robotników mało.

    "Start up" też jest klarowne i już powszechne.
    No to się pogodziłem i nieco łatwiej mi się gada z dziećmi.
  • @Ryszard Opara 16:51:01
    Cytuję
    --------------
    Szkoda, że w sumie mało rzeczowych komentarzy i mało chętnych do współpracy.
    -----------------

    Panie Opara - bo to świr.
  • @ninanonimowa 20:22:45
    Kiedyś w krakowskich kręgach PZPR komentowano:
    "Ce la żyzń, jak mawiali starożytni marksiści".
    Wiem o tym z przekazów :)

    Dla nieufnych, polecam zapamiętanie z mojego tekstu dwóch pierwszych zdań:

    "Dzięki cyfrowej komunikacji, odpowiadanie nowymi wynalazkami na ludzkie potrzeby, odbywać się będzie i bez urzędów i bez pieniądza. W parku solidarności nad rzeką w mieście."
  • @nonscolar 21:30:23
    Łatwo nie zasnę ...
  • @Ryszard Opara 16:51:01
    Jak pomóc c.d. ...

    Bardzo mnie smuci pozrywanie "nowoekranowych" kontaktów. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie odpowiadają na moje zapytania o Polskę, moi niegdysiejsi "konferencyjni" rozmówcy: Piotr Bożek, Piotr Marzec, Henryk Połcik, Grzegorz Talar, Jerzy Wawro, Andrzej Wilk ... Pewnie każdy ma jakieś swoje powody. Pewnie nie pomagają nam w kontaktach, ani wiatry z Brukseli, ani z Kijowa, ani od Sowy i Przyjaciół. Pewnie każdy ma jakieś - Ale ...

    Może spróbował byś przekonać kogoś z "porozwiewanych", do wsparcia tej "ruczajowej" Konferencji studentów.
    To nie tylko buszowanie po sieci ale i pytania o język, o mowę nienawiści:
    http://viaeuropea.pl/co-bylo-pierwsze-jajko-czy-kura-czyli-o-tym-jak-legalizujemy-mowe-nienawisci/
    Nie podejmują, wystruganych specjalnie dla nich, pał nienawiści międzypokoleniowej.

    Może jakoś tak ???
  • @Andrzej Madej 21:27:37
    Nie tylko nie wychował Pan własnych dzieci,
    nie przekazując im umiejętności władania językiem ojczystym,
    i nie zaszczepiając dumy narodowej,

    ale i ulega Pan młodzieńczym manierom językowym, być może mniemając, że pochodzą one z buntu, a nie z wygodnictwa. A Pan się upiera, nadal Pan z lubością pisze, że podmioty ponoszą ryzyka ---- Drogi Panie, Pan pisze polskimi słowami po agolsku, to może lepiej niech Pan pisze angolskimi słowami.

    Szpan na każdym kroku, który dla normalnego człowieka stwarza bełkot bez sensu,

    co to jest "biblioteka pamięci", jakaś metafora? - proszę przebadać ludzi na ulicy i zrobić statystykę semantyki.

    ------------------
    ludziom. chorym ludziom w Polsce, pozbawionym dostępu do wyedukowanych lekarzy, potrzebne jest natychmiastowe wydanie wiedzy medycznej do domeny publicznej. Dostęp do przeciętnego fachowego artykułu to koszt rzędu 30 bugsów, a żeby wyleczyć przysłowiowy pryszcz na buźce trzeba przeczytać ich kilkadziesiąt, zanim się trafi na właściwy.
  • @nonscolar 21:30:23
    wnioskujesz z języka, jakim się posługuje,
    czy też może udało Ci się odgadnąć znaczenie i (bez)sens jego tekstów?
  • @Andrzej Madej 21:34:38
    Pan nie odróżniasz żartów,
    od poważnych wypowiedzi.
  • @Andrzej Madej 05:37:39
    bardziej konkretnie, mniej poetycko.

    A wielce sznowni autorzy, których Pan wspominasz, okazali się za słabi psychicznie - nie znieśli dyskusji z dziećmi (warchołami).
  • @interesariusz z PL 08:21:58
    A moje żarty Pana wkurzają.
  • @interesariusz z PL 08:28:06
    Najłatwiej o doskonałość z awatarem. Jak w "Sali samobójców".

    I ja i każdy z wymienionych i nawet Ryszard Opara jest ułomny.
  • @Andrzej Madej 08:48:29
    Proszę Pana,
    my zadaliśmy sobie trud przeczytania pana tekstu,
    podnosząc kwestię jego zrozumiałości,
    a Pan ubliżasz nam żartem,

    tak, w tym miejscu dyskusji ten żart mnie wkurzył.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031