Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
192 posty 2253 komentarze

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Ojczyzna w przebudowie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Chaos rozniecany przez obrońców upadającego ustroju politycznego, może utrudniać Polakom współpracę przy wprowadzaniu nowych technologii do usług publicznych.

 
Domek dobrych zmian
 
Cyfrowa komunikacja otwiera nieograniczone możliwości dostępu do wiedzy. Każdej wiedzy, w każdym języku, w każdym wieku. Ale pożytek z wiedzy to nie tylko odkrycie prawdy, zaspokojenie ciekawości ale i wykorzystanie jej dla konkretnej potrzeby, dla powiększenia dobra. Dla rozwijania kultury zdrowia i kultury pamięci. Edukacja dla dobrobytu, jest zatem i edukacją dla polepszania życia z drugim człowiekiem. Pomagającą i w samodzielności i w solidarności.
 
Pomocnicze wsparcie wspólnoty dla takiej oświaty, nie powinno dłużej opierać na się paradygmacie „edukacja programowana”. Hierarchicznym systemie szkolnictwa formalnego i uzupełniających go instytucjach edukacji pozaformalnej. Programowana edukacja oddala nauczyciela od motywacji ucznia. Od oceny ucznia wagi stawianych przed nim spraw.
 
Aby pomóc nauczycielowi wygrać rywalizację o skupienie zainteresowania ucznia z internetem, aby obronić powszechne szkolnictwo przed szykowanymi już przez oświeconych postępowców cyberpastuchami edukacyjnymi, koniecznym jest zmiana paradygmatu systemu oświaty na „samokształcenie w rodzinie”.
 
Nie oznacza to przejęcia obowiązków szkolnych przez rodziców. Ukazane na rysunku powiązania zagadnień kultury zdrowia, w przedmiocie domowej edukacji medycznej i zagadnień kultury pamięci, w przedmiocie domowej edukacji obywatelskiej, są systematykami nowych zasad, w indywidualizowanych obecnie usługach publicznych. Usługach wspierających samodzielne wykorzystanie nowych technologii, przez osoby które chcą i potrafią się nimi posługiwać. Usługach, w których współdziałać będzie szereg instytucji, odpowiednio do zaradności naszych wspólnot, tworzących system Domowej edukacji pracy solidarnej. 
 
 
 
Rys. Zmiany w usługach publicznych wprowadzające system Domowej edukacji pracy
 solidarnej.("Domek dobrych zmian").
 
Należy się spodziewać, że wraz z rozwojem telemedycyny, paradygmat „troskliwości medycznej” w fundamencie kultury zdrowia, zastępowany będzie paradygmatem „samopomoc zdrowia”. To wprowadzi rozwiązania ustrojowe, między innymi dla strategii uspołecznienia profilaktyki medycznej a potem nowe programy polityki społecznej, między innymi dla sportowej profilaktyki medycznej. Piszę o tych konkretnych zagadnieniach, bo splotem życiowych okoliczności, od kilku lat praktycznie uczestniczę w społecznej realizacji ich elementów. 
 
Należy się też spodziewać, że wraz z rozwojem horyzontalnej komunikacji,  paradygmat „polityka historyczna” w fundamencie dziedzictwa narodowego, zastępowany będzie paradygmatem „wychowania obywatelskiego”. To wprowadzi rozwiązania ustrojowe, między innymi dla strategii upowszechniania demokracji bezpośredniej a potem nowe programy polityki społecznej, między innymi dla spotkań rodaków w miejscach pamięci. I znów,  piszę o tych konkretnych zagadnieniach, bo splotem życiowych okoliczności, od kilku lat praktycznie uczestniczę w społecznej realizacji ich elementów.
 
To poprzez tą praktykę, widzę potrzebę kompetencji do pracy solidarnej dla dobra własnego i dla dobra swoich bliskich. To poprzez tą praktykę, widzę potrzeby zorganizowania podmiotowego finansowania edukacji, systemu standaryzacji i certyfikacji w usługach publicznych. To poprzez tą praktykę, odnajduję edukację jako integratora różnych wymiarów życia publicznego społeczeństwa sieci wiedzy.
 
Nie znaczy to, że mam poczucie odkrywania Ameryki. Potrzeba poszerzenia kategorii pracy, zawężonej przez ekonomię kapitału do sfery aktywności zawodowej, o pracę podejmowaną dla bezpośredniego zaspokojenia potrzeby, to od wielu lat postulat Katolickiej nauki społecznej. Stawiany wyraźnie od wydania „Ducha pracy ludzkiej” księdza Stefana Wyszyńskiego. Podniesiony przez Naszego Papieża do wymiaru światowego.
 
Propozycje rozwiązań ustrojowych, odpowiednich dla zmiany modelu szkolnictwa ze „skupionego na nauczycielu” na „skupiony na uczniu”, są rozwijane przez różne ośrodki w Europie. Od kilku lat są też podejmowane w Polsce. 
 
    
Wspólnoty działania
 
Zmiany konieczne w leczeniu, rządzeniu i uczeniu, mają swoich sojuszników, mają i będą miały swoich oponentów. Skupiających się w dwóch grupach.
 
Pierwsza grupa oponentów, liczy na utrzymanie się modelu edukacji skupionej na nauczycielu, poprzez zwiększenie wychowawczych zadań instytucji publicznych. Bardzo często osoby te chciałaby również utrzymania opiekuńczego charakteru służby zdrowia i wzmacniania przedstawicielskiego charakteru demokracji. Należy się spodziewać otwartych i specjalistycznych debaty z tymi poglądami, we wszystkich dziedzinach indywidualizowania usług publicznych.
 
Druga grupa oponentów, akceptuje potrzebę wprowadzenia modelu edukacji skupionej na uczniu, lecz chciałaby utrzymania odpowiedzialność administracji za jej programowanie. Rozwiązanie takie wymaga spełnienia dwóch warunków. Pierwszym warunkiem jest wprowadzenie „cyberpastuchów edukacyjnych” do elektronicznego monitorowania rozwoju dziecka. Ten warunek jest technicznie stosunkowo prosty do spełnienia, ale nie jest wystarczający. Drugim warunkiem, jest wprowadzenie do systemu edukacji, mechanizmów segregacji i wykluczania społecznego. Ale ponieważ taka propozycja na pewno nie uzyska publicznego przyzwolenia, rzecznicy indywidualizowania programowanej edukacji unikają otwartych rozważań o tej logicznej konsekwencji. Skupią się na negowaniu sensu oddania odpowiedzialności za rozwój edukacyjny dzieci rodzicom.
 
Wspólnym argumentem obu grup oponentów dla dobrych zmian, jest i będzie wskazywanie na faktyczną niechęć rodaków do poszerzania swojej odpowiedzialności za edukację dzieci. Nic w tym dziwnego. Jeżeli od 250 lat jesteśmy przekonywani, że postęp w naszym społeczeństwie odbywa się dzięki odpowiedzialności administracji publicznej za szkolnictwo, przyjęcie nowego paradygmatu, oznaczającego w praktyce zwiększenie obowiązków rodziców, wymaga pewnie kilku pokoleń. Szacuję, że dziś skłonność do podjęcia takich obowiązków ma ok 3 procent Polskich rodzin.
 
To margines dobroczynności, nie dostrzegalny szkiełkiem i okiem tzw. „Kapitału społecznego”.
 
 
Zima nasza
 
Nie mam złudzeń, że geometryczna prostota „Domku dobrych zmian” nie przesądza o jego poznawczej doskonałości, czy choćby klarowności. Proponowane ujęcie jest efektem kilkunastu lat moich praktyk i refleksji, ale jak zawsze, jest jeszcze wiele do odkrycia. Nie jest i nie będzie łatwo odnajdować się sojusznikom wprowadzania nowych standardów i instytucji do kultury zdrowia czy kultury pamięci.
 
Narastająca w Polsce od czasu wyborów prezydenckich fala zainteresowania sprawami publicznymi, jest do tego dobrą okolicznością. Ale czy zostanie wykorzystana przez politycznych zegarmistrzów czasu dobrych zmian, dla takich zmian paradygmatów usług publicznych, nie ma gwarancji. Tym bardziej, że powiązania pomiędzy grupami obrońców etatystycznych rozwiązań, wcale nie przebiegają zgodnie z podziałami politycznymi.
 
Pierwszym raz doświadczyłem tego, w trakcie konferencji Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej w maju 2012 roku. Jak relacjonowałem w tekście „Ruch czy Komisja”, moje przestrogi o zagrożeniach dla wolności ze strony cyberpastuchów edukacyjnych, przyjęte były przez prawicowych słuchaczy wręcz niechętnie.
 
Bardziej dosadnie  zaatakowała mnie dziennikarka Gazety Wyborczej, po przedstawieniu wizji zmian w uczeniu i leczeniu 14 października 2015. Do dziś nie jestem pewien, czy rzeczywistym powodem jej ataku, była polityczna wrogość do gospodarza konferencji, którym był kandydat na posła z listy Prawa i Sprawiedliwości, czy właściwa dla  Gazety Wyborczej ochrona monopolu lewicowych postępowców na publiczne projektowanie polityk społecznych.    
 
Obserwacje wskazują zatem na potrzebę budowania sojuszy dla dobrej zmiany wedle innego klucza niż polityczny.
 
Co wydaje się realne, bo przecież szczęśliwie tego roku, nie tylko wiosna, ale i zima są nasze.
 

___________________________

Na zdjęciu widok z mojego okna, w kierunku na Warszawę. Dziś. 

Ruch czy Komisja http://si.neon24.pl/post/62828,ruch-czy-komisja

O edukacji w Sejmie http://si.neon24.pl/post/79923,o-edukacji-w-sejmie
 
Edukacja dla rozwoju http://si.neon24.pl/post/127045,edukacja-dla-rozwoju

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30