Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
216 postów 2425 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Praca dobroczynna

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wykorzystanie cyfrowych technologii dla wolności, wymaga powagi dla pracy i rodzinnej odpowiedzialności za zdrowie i edukację.

 

Dzielność w pracowaniu 

Wśród zatrutych owoców poprawności politycznej, największą barierą rozwoju gospodarczego są odwrócone znaczenia pojęć „pracodawca” i „pracobiorca”.
 
Jeżeli chcemy by dobrobyt opierał się na „pracy” jako wartości, terminem „pracodawca” powinniśmy określać osobę, która wnosi ją do gospodarki. Czyli osobę, która pracuje zgodnie ze swoimi umiejętnościami i motywacjami.
 
Tymczasem robimy odwrotnie.
 
Terminem „pracodawca” określamy osobę, która tworzy warunki do wymiany efektów naszej pracy, organizując przedsiębiorstwo i zatrudniając nas do wykonania potrzebnych zadań.
 
Ale przecież samo wykonywanie pracy, czy to kopanie łopatą, czy klikanie w komputerze, to już nasze działanie, praco-dawanie, nasza „praco-dzielność”. By użyć terminu wprowadzonego przez księdza prof. Czesława Bartnika.
 
I to działanie coraz skuteczniej wykonywane, bez zamiaru wymiany jego efektów przez rynek.
 
 
Język w służbie propagandy
 
Popsucie Polskiego języka przylazło w drugiej połowie XIX wieku z zachodu. Kiedy niemieckie elity, stanęły na przeciw rodzącym się aspiracjom robotniczym, do podziału efektów gospodarowania. Stanęły w obronie kapitalizmu, przeciwko komunizmowi.
 
Powiązanie kapitału, niewątpliwie wnoszonego przez przedsiębiorcę, z rzekomym wnoszeniem przez niego i pracy, było zabiegiem tyle fałszywym co skutecznym. Podjęły go bowiem szerokie rzesze propagandzistów, z mniej lub bardziej nobliwych ośrodków pracy intelektualnej, w moralnym przekonaniu, że tylko własność może ochronić wolność.
Że albo własność, albo śmierć.
 
Praktyka komunistyczna problem pracy rozwiązała całościowo, głosząc, że skoro wszystkie fabryki są wszystkich, to pracownicy sam sobie dają pracę. Całość nadzorowała partia robotnicza i przyjaźń z Moskwą, która była prawie tak głęboka jak obecnie z Brukselą. Szczęśliwie cały czas trwało w Polsce nauczanie Kościoła Katolickiego, który od czasów benedyktyńskiego związania Europy w jedni Ora et Labora, konsekwentnie chroni i godność i pracę i wolność i człowieka.
 
Po komunistach nastał u nas liberalizm, a z nim wróciła propaganda dla etyczności, tym razem biznesmenów. Dla których troska o weganki, cyklistów i innych zagrożonych wykluczeniem, powinna być solą życia. Tak słyszę od kolektywistów z "trzeciego sektora" i uczonych od kapitału społecznego. Sam w praktyce jeszcze takiego biznesmena nie spotkałem, co wcale nie znaczy, że nie cenię ofiarności i że nie znam ludzi dobroczynnych.
Znam i bardzo cenię.
 
Właściwie, można by miłosiernie o tych podrygach okresu schyłkowego kapitalizmu nie wspominać, gdyby nie kluczowe znaczenie pracy w gospodarce wiedzy. Popsucie języka poprzez skorumpowanie pojęcia „praca”. utrudnia dziś użycie go dla opisu nowego ustroju gospodarowania. W którym równoważne powinny być traktowane praca wymienna, wykonywana w ramach przedsiębiorstwa i praca solidarna, wykonywana w rodzinach i innych organicznych instytucjach społecznych. Ustroju gospodarki solidarności, dla którego ekonomia to nie tylko roztropna ale i dobroczynna, troska o rozporządzanie zasobami materialnymi.
 
 
Żeby w Polsce była wolność
 
Najbliższy rok może być krytyczny dla wolności w Polsce.
 
Uważam tak, obserwując szybkie postępy w formalizowaniu regulacji indywidualizujących usługi publiczne, przy równoczesnym braku uwagi w określaniu celów zmian ustrojowych. Widzę, jak ośrodki akademickie statutowo umocowane dla pogłębiania refleksji intelektualnych, ugrzęzły w ekonomicznych uproszczeniach opisów stosunków społecznych. I pewnie z tego powodu, programy naszych partii politycznych nie mają ani wizji zmian znaczenia pracy w gospodarce opartej na wiedzy, ani wizji zmian samorządzenia wspólnymi wartościami w społecznościach otwartych granic.
 
Nie mają wizji wolności w Polsce.
 
Ta słabość polityki, każe poważnie traktować dwa scenariusze.
 
Scenariusz 1 Wolność w centralnej regulacji (kultura poprawności politycznej).
Ludzie wierzący w sens projektowania postępu, wykorzystają indywidualizację usług publicznych i cyfrowe możliwości diagnostyczno - nadzorcze, do pełnego programowania i sterowania rozwojem człowieka, utrzymując post-kapitalistyczną formulę pracy jako towaru, odpowiednio do potrzeb  człowieka zredukowanego do wymiarów producenta i konsumenta.
 
Scenariusz 2 Wolność w solidarności wspólnot (kultura mocnych sumień).
Ludzie wierzący w prawdę tajemnicy stworzenia, wykorzystają indywidualizację usług publicznych, otwarte zasoby wiedzy i nowe technologie, do odzyskania odpowiedzialności rodziny za edukację, tworząc warunki do rozwoju dobrobytu opartego na pracy jako wyrazie ludzkiej godności i solidarności międzypokoleniowej dla dobra własnego i swoich bliskich.
 
 
Ideologia redukowania człowieka
 
Uważam, że kluczową przestrzenią ustrojowego boju rzeczników tych dwóch skrajnie różnych wizji wolności, będzie język i aksjologia kompetencji społecznych, w systemie zintegrowanego standaryzowania i certyfikowania kwalifikacji. Przestrzeń ta została właśnie wyznaczona, uchwaloną 22 grudnia 2015 ustawą o Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji.
 
Charakterystyczne dla kopistycznego trybu przygotowania tej regulacji, jest całkowite pominięcie roli rodziny i solidarności międzypokoleniowej, w opisie kompetencji społecznych Polskiej Ramy Kwalifikacji. Jakby ustawa miała zaspokoić oczekiwania ideologów układających człowieka do  szufladki Kapitał ludzki. W której praca jest tylko towarem, powiększanym dzięki sile pieniądza.
 
Jakby ustawodawca nie był związany wielowiekową kulturą życia Polaków i zapisami naszej Konstytucji.  
 
 
Nowy styl życia
 
Chcąc nie chcą, stajemy się członkami wielu społeczności. Chcąc nie chcąc, podejmujemy decyzje, zarówno w systematyce czasu Chronos, jak i w spontaniczności czasu Kairos.
 
Nowe narzędzia i technologie pomagają mobilności i multi-uczestnictwu. Uczenie, może się stawać coraz bardziej dokładne. Leczenie, może się stawać coraz bardziej staranne. Wspólne wartości mogą coraz lepiej służyć przyszłości.
 
Czy pasują do tego system oświaty oparty na programowaniu edukacji, system ochrony zdrowia oparty na cierpliwości pacjenta, system dziedzictwa narodowego oparty na politykach historycznych.
 
Wedle zwolenników centralnego regulowania wolności, zapewne tak. 
 
Moim zdaniem, nie.
 
 
Będzie szybko
 
Kulturowe owoce wynalazku Gutenberga, ujawniły się w ustrojach życia społecznego trzy wieki po śmierci Innowatora.

W czasie Kairos będzie szybciej. Bo producenci cyber wynalazków do kontrolowania i egzekwowania tego co chcą zarządzający, pracują pełną parą.
 
I wcale nie w związku z planami centrów do spraw postępu.
Taka jest natura innowacyjności, takie są wyzwania i szanse globalnej gospodarczej rywalizacji.
  
Na dobre i na złe.
 
 
Cyberpastuchy u bram
 
Jeżeli nie zmienimy paradygmatów ustrojowych odpowiednio do wyzwań i szans horyzontalnej komunikacji, nie łudźmy się, że cyber wynalazki same z siebie pomogą dobru człowieka. To równie pochopne nadzieje, jak komunistyczne duraczenie o matematycznym planowaniu postępu, o internacjonalizmie mas pracujących Europy, o pożytkach ze wspólnych żon. W Polsce, ujawniła tą prawdę komunistyczna praktyka dyktatury proletariatu, a dokładniej prawda dyktatury Kremla.
 
Nie wiem gdzie mieszka współczesny Sauron i nie ma tu znaczenia czy w Moskwie, Brukseli, Nowym Yorku, Genewie czy w Pekinie. Nie wiem jakiego języka użyje w propagandzie, bo ten z etycznymi biznesmenami i pozarządowymi kolektywami, już się mocno zużył.
 
Wiem, że dyktatura Saurona wprowadzająca cyberpastuchy do kontrolowania i zarządzania naszym życiem, będzie chciała wykorzystać system edukacji do segmentacji i wykluczenia społecznego. A konkretnie wykorzystać do tego mechanizm centralnego sterowania powszechnym szkolnictwem.  
 
Dlatego obecny paradygmat  programowanie edukacji jest groźny dla naszej wolności.
 
 
Rząd może ...
 
Po pierwsze, zlecając telewizji publicznej przywrócenie terminowi „pracodawca” jego aksjologiczne znaczenie zgodnie ze znaczeniem pracodzielności jako piątej cnoty kardynalnej cywilizacji łacińskiej.
 
Po drugie, wprwadzając samopomoc zdrowia jako paradygmat systemu ochrony zdrowia.   
  
Po trzecie, wprowadzając samokształcenie w rodzinie jako paradygmat systemu edukacji.
 
Po czwarte, organizując za junijne pienądze gdzie się da konferencje Duch pracy ludzkiej
O znaczeniu pracy dobroczynnej jako istoty pierwszego z sektorów Społecznej gospodarki rynkowej.   
  
I my też możemy ...

KOMENTARZE

  • "Nowe narzędzia i technologie". Nie ma takich.Ludzkosc sie cofa.
    Komputery to tylko zabawki.Mowiono, ze komputery dzieki mocy obliczeniowej spowoduja nieslychany rozwoj ludzkosci.W latach 80 tych ubieglego wieku zaczely byc praktycznie stosowane i co wynaleziono? Nic.W czasach wiktorianskich co miesiac cos nowego wynajdowano:silnik parowy, spalinowy, maszyny wlokiennicze, prad zmienny, tony wynalazkow, a dzis? Nic. Juz nie ma rozwoju, cywilizacja sie zwija.Jedyna dziedzina co jeszcze sie rozwija to maszyny do zabijania ludzi.Kazdy ma w reku pudeleczko co mu wszystko o wszystkim powie i co z tego? Zdjecia dzieci autystycznych, psow i kotow.
  • @staszek kieliszek 06:27:16
    Nowe technologie są i zmieniają obyczaje.

    Nie tylko zabijania, również innych kontaktów pomiędzy ludźmi.
    http://www.brief.pl/artykul,2108,technologie_ubieralne_5_przykladow.html

    Ja praktykuję w zmianie kontaktów sportowych, by kultura fizyczna służyła kulturze poznania. Dlatego próbuję robić Symultaniczne Mistrzostwa Polski Młodzieży Gimnazjalnej w Biegu na Kwietną Milę.
    http://czasdobrychzmian.pl/pl/

    Można by ten i inne wynalazki społeczne wykorzystujące nowoczesne technologie robić szybciej, ale systemy uczenia, leczenia, gospodarowania wspólnymi wartościami, muszą się otworzyć dla samodzielności człowieka. Dla jego pracy solidarnej.
  • @Andrzej Madej 07:07:10
    Slowo "technologia" to zydowski zamiennik na polskie slowo "sposob"."Nowa technologia" albo "nowoczesna technologia", kopania ogrodu widlami zamiast sztychowka nas oszalamia.A to tylko widly.Te "nowe", czy "nowoczesne technologie" w 99% sa gorsze od starych ale reklama jest, ktos placi i kupuje a pozniej zeby w sciane.Nie dawajmy sie zwarjowac i nabierac oszustom.Komputerowa technologia miala wyeliminowac biurokracje, papierkowa robote a co jest? Nigdy tyle papieru nie produkowano jak obecnie, ciagle jakies urzedowe pisma o niczym, reklamy, a w pracy po biurach sa kosze na papiery wielkosci czlowieka.Wystarczy nacisnac ikonke "print" i juz leca tony papieru.Nowoczesna technologia jego mac.

    Panskie pomysly z bieganiem mlodziezy jak najbardziej popieram, nawet gdyby to wymagalo uzycia "nowoczesnych technologi".Tu w USA mlodziez sie nie rusza i maja odwloki jak swinie.
  • @staszek kieliszek 09:07:58
    Cyfrowe narzędzia diagnostyczne pozwalają na wprowadzanie lepszych usług medycznych, nazywanych technologiami medycznymi. Ich wprowadzanie do praktyk kontaktu lekarza i pacjenta, poprzez szpital czy przychodnie, kontroluje Agencja Oceny i Taryfikacji Technologii Medycznych http://www.aotm.gov.pl/www/ .

    Dzięki cyfrowym narzędziom kontakt może być i szerszy i głębszy i częstszy.

    Żeby owocowały lepszym stanem zdrowia człowieka, żeby człowiek mógł samodzielnie wykorzystać cyfrowe narzędzie, musi podejść do swojego zdrowia w przekonaniu o swojej za niego odpowiedzialności.
    A lekarz i przychodnia i szpital i fundusz zdrowia powinny mu w tym pomagać. W przekonaniu że zasadą główną jest "samopomoc zdrowia". Obejmując też pracę solidarną.

    Inaczej będzie, gdy cyfrowe narzędzia wprowadzi system ochrony zdrowia oparty na paradygmacie "pacjenta cierpliwego" (wobec swojej dolegliwości). Wówczas wszyscy będą się skupiać na wyborze procedury naprawczej dla konkretnej osoby. Wyborze z pomiędzy setek alternatywnych, zawsze różniących się ceną. W takim systemie segmentacji, faktycznie powstawać będą piętrowe procesy kontrolno - decyzyjno - arbitrażowe.
  • @staszek kieliszek 06:27:16
    W czasach wiktoriańskich obecne lobby energetyczne, paliwowe itp. były w powijakach, więc nie za bardzo kto miał hamować rozwój. Obecnie, w czasach łatwo dostępnych informacji rozwój w branży energetycznej również istnieje, niestety natrafia na mur koncernów i "autorytetów" naukowych.
    Społeczeństwo jest karmione głupotą na uczelniach, by wyłączyć w ludziach umiejętność samodzielnego myślenia i zdławić ciekawość świata. Jest wielu wynalazców, którzy w swoich garażach mają urządzenia mogące wprawić w kompleksy "najwybitniejszych" profesorów.
    Na uczelniach po to się uczy praw np. termodynamiki, by żaden osioł nawet nie próbował przekroczyć ustalonych przez "naukowców" granic. Analogicznie jest z dowolna religią (dogmaty).
    Nikt nie ma monopolu na najwyższą prawdę - ani papież, ani imam, ani "autorytet" naukowy... W przypadku, gdy ktoś do niej dąży i zostanie to wykryte, jest nazywany heretykiem lub pseudonaukowcem...
  • @Rademenes 11:26:17
    Moja "kresowa" Mama uczulała nas, że świat dzieli się na samouków i nieuków.
    Ciekawe jakie jest miejsce tej myśli, w skarbnicach mądrości różnych narodów.
  • @Andrzej Madej 11:53:06
    Tylko samoucy potrafią kształtować rzeczywistość w której się znajdują.
    Większość ludzi idzie na łatwiznę odtwarzając informacje, a nie poszerzając je.
    Analogia do naszego systemu edukacji: im bardziej dokładnie odtworzysz przekazaną informację, tym lepszą ocenę uzyskasz z egzaminu. Broń Boże wykroczysz poza wiedzę wykładowcy. To trochę jak z bezmyślnym klepaniem paciorków - niby wszyscy znają tekst, ale nie zdają sobie sprawy z treści tekstu...
    Krytyczne myślenie w tych czasach jest towarem deficytowym a im bardziej spoglądamy na zachód, tym większa skala bezmyślności i nieumiejętności samodzielnej oceny faktów.
    Dotyczy to nie tylko wiedzy ogólnej, również ścisłej. Ostatnio czytałem gdzieś artykuł o "wybitnych" innowatorach, którzy medialnie zostali nagłośnieni, bo automat do kawy potrafił kreślić portrety postaci na piance. Wpływ na rozwój cywilizacji raczej mizerny.
    Proponuję wyobrazić sobie analogiczną sytuację, gdy jakiś samouk opracuje urządzenie, które będzie miało ogromny wpływ na rynek energii w większej skali. Takiego człowieka nie nagłośni się medialnie; zostanie wyciszony lub uciszony. Jest wiele przykładów takich ludzi, lecz gawiedź słyszy jedynie o nowych aplikacjach do smartphone'ów, inteligentnych krokomierzach i innych bzdurach, które nie rozwiązują podstawowych problemów cywilizacyjnych... Gawiedź z założenia nie powinna drążyć zagadnień zarezerwowanych dla "wielkich" tego świata. Gawiedź ma być bezmyślną, konsumpcyjną papką...
  • @staszek kieliszek 06:27:16
    co możesz zrobić, kolego, to popracować nad rozwiązaniami udoskonalania democracji, by ludzie nie musieli skakać sobie do oczu
  • @Rademenes 13:43:59
    Domowa edukacja pracy solidarnej, będzie się kierować zasadą "Tylko prawda jest ciekawa". Inaczej nie starczy motywacji dla przełamania lenistwa.

    To będzie inna pedagogika. Dla zagadnień humanistycznych pewnie skorzysta z doświadczeń LARP-ów
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Live_action_role-playing

    Ja nazywam takie zajęcia edukacyjne: "Windy czasu".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930