Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
226 postów 2511 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Samokształcenie w rodzinie przyszłością programu 500+

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na kłopoty z prawdą pamięci wspólnoty rodowodu Polaków i innych narodów dawnej Rzeczypospolitej, zaradzi dopiero dyplomacja obywatelska formowana dzięki samokształceniu w rodzinie.

Standardy w edukacji

Możliwość wykorzystania nowoczesnych technologii dla bezpośredniego zaspakajania potrzeb, wymaga stałego aktualizowania wiedzy i umiejętności oraz traktowania pracy jako wyrazu godności. Podejmowaniu tego wysiłku w każdym okresie naszego życia, powinno pomóc przyjęcie samokształcenia w rodzinie za podstawową kompetencję społeczną i uznanie go za główny cel wszystkich polityk społecznych.
 
Aby samokształcenie w rodzinie stawało się integratorem pracy podejmowanej w rodzinach dzięki poczuciu solidarności międzypokoleniowej oraz pracy podejmowanej w szerszych społecznościach dzięki wspólnocie narodowych wartości, koniecznym jest wypracowanie i wprowadzenie do domowego obyczaju nowych metod edukacyjnych, określonych jako domowa edukacja pracy solidarnej.
 
Wsparcia dla domowej edukacji pracy solidarnej powinny udzielać nie tylko ośrodki rozwoju wiedzy czy instytucje kultury. Dla skutecznego przełamania bariery niechęci rodziców do trudu systematycznego podejmowania takiej odpowiedzialności, dla przełamania bariery wypracowanej przez kilka wieków  administracyjnej dominacji w powszechnej edukacji, do wsparcia domowej edukacji należy również wykorzystać szkoły.
 
Do tego konieczne jest przyjęcie nowych standardów i nowych urządzeń.
Wiadomo, że przedmiotem edukacji pracy solidarnej będą konkretne zagadnienia codziennej praktyki  gospodarstwa rodzinnego wyrażającego się w potrzebach dobrego stanu zdrowia i bezpieczeństwa w poczuciu tożsamości.
 
Dlatego proponuję wydzielenie w ogóle problematyki domowej edukacji pracy solidarnej zagadnień medycznych i historycznych.
 
 
Rys. 1 Obszary działań instytucji klastra zasobowego i metod domowej edukacji dla polityk społecznych kultury solidarności.
 
 
Całościowość praktyki
  
Dla sprawdzenia odpowiedniości przedstawionych systematyk, proponuję wykorzystanie nowych instytucji społecznej gospodarki rynkowej klastra zasobowego i obligacji społecznych. Powinny one pomóc w dokonaniu interwencji wobec dwóch słabości naszej kultury solidarności. Dzięki odniesieniu praktyki działania klastra zasobowego i obligacji społecznych do realnych problemów społecznych, możliwym będzie wskazanie obiektywnych miar skuteczności współdziałania opartego na samokształceniu w rodzinie.
 
Pierwszym podejmowanym problem jest słabość profilaktyki medycznej, nie zapewniającej rodzicom bezpieczeństwa rozwoju fizycznego młodzieży. Wydaje się, że dostarczenie rodzicom wiedzy i umiejętności medycznych dla samodzielnego wykorzystywania cyfrowych urządzeń diagnostycznych, pozwoli na znaczące poprawę tego deficytu systemu ochrony zdrowia.
Tej słabości kultury fizycznej.
 
Drugim problemem jest słabość praktyki demokracji bezpośredniej, polegająca na sporadycznym zaledwie społecznym rzecznictwie świadectw męstwa i ofiarności obywateli Rzeczpospolitej dla sprawiedliwości w życiu narodowym. Wydaje się, że  dostarczenie rodzinom wiedzy historycznej i stworzenie okoliczności dla publicznego wyrażania swoich opinii zarówno w bezpośrednich jak i w medialnych kontaktach, pozwoli na znaczącą poprawę tego deficytu systemu kultywowania dziedzictwa narodowego.
Tej słabości  kultury pamięci.
 
Uważam, że warunkiem skuteczność we wprowadzaniu samokształcenia w rodzinie, jako kluczowej kompetencji społecznej dla gospodarowania w otwartej sieci wiedzy, do polityk społecznych, jest równoczesne podjęcie wyzwań zmian w zakresach zdrowia i tożsamości, sportu i turystki.
 
 
Spotkania w windach czasu
 
Począwszy od roku 2009 działając wraz z Towarzystwem Miłośników Ziemi Horodelskiej, wielokrotnie próbowaliśmy przekonać władze wspólnot samorządowych graniczących z Ukrainą, do uświetnienia pamięci Ukraińców mocnych sumień, chroniących polskich sąsiadów przed ludobójstwem OUN-UPA w okresie drugiej wojny światowej. Pomagało nam w tym wielu ludzi dobrej woli z Krakowa, Horodła, Mircza, Lublina, Przemyśla, Jarosławia, Warszawy. Pomagali pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej, muzeów, szkół, domów kultury. Pomagali Ewa Siemaszko, prof. Andrzej Nowak, Mariusz Olbromski, prof. Włodzimierz Osadczy, prof. Jan Prokop, Jerzy Wawro, Maciej Wojechowski,  dr Leopold Zgoda, prof. Andrzej Zoll, ksiądz Henryk Krukowski.
Daremnie.
 
Sądzę, że nieskuteczność naszych działań wynika z jednej strony, z ciągle powszechnego przekonania o znaczeniu polityk historycznych dla formowania postaw patriotycznych a z drugiej strony, z powszechnego lekceważenia samokształcenia w rodzinie dla otwartej edukacji. Otwartej, czyli nie tylko korzystającej z nieograniczonych zasobów wiedzy i ośrodków kompetencyjnych, ale również zobowiązującej do uczenia się przez całe życie.
Zobowiązującej do uznania edukacji za jednen z obyczajów współczesnego domu.
 
 
Program Rodzina 500+ stawia nową perspektywę refleksji.
Dla jego inicjatorów rodzina nie jest antropologicznym anachronizmem, tylko jest instytucją ustrojowo uprawnioną do pomocniczego wsparcia przez wspólnotę polityczną.
Uważam, że wykonanie tego przełomowego kroku w poważnym traktowaniu zapisów Polskiej Konstytucji, powinno być teraz uzupełnione wprowadzeniem samokształcenia w rodzinie do celów wszystkich polityk społecznych.
 
 
W tym do polityk społecznych wspierających dyplomację obywatelską, podejmowaną samodzielnie i samorządnie przez Polaków, dla dobrej pamięci męstwa i ofiarności najlepszych synów narodów dawnej Rzeczypospolitej.

KOMENTARZE

  • Panie Andrzeju....
    Piękna idea, ale...
    Kto uświadomi, tym zabieganym do granic możliwości ludziom, te prawdy, mi.n właśnie o samokształceniu.
    Ten Pana model nadaje się do zastosowania w rodzinie tradycyjnej, której... już nie ma.
    Polskie (i nie tylko) rodziny są w znacznym stopniu rozbite, poskładane na nowo w nowym jakiś tam składzie i w dużym procencie znowu na najlepszej drodze do rozbicia...
    Ta codzienna walka o przeżycie, uniemożliwia nałożenie na nasze życie jakichkolwiek wartości naturalnych, humanistycznych... Chyba oboje zgodzimy się wspólnie z tym, że to już za komuny, było pod tym względem o wiele lepiej, chociaż jak wiemy, już wtedy działały siły, które miały te wszystkie wartości zniszczyć.
    Uogólniając, wtedy było o wiele łatwiej o Zbawienie w Jezusie Chrystusie. Bo chyba o to przede wszystkim chodzi w tym naszym, tutaj życiu?
  • @Jan Paweł 09:26:32
    Za komuny było łatwiej integrować się rodzinom, bo ogólnie życie było trudniejsze.
    Babcie stały w kolejkach po mięso. Małżeństwa czekały 20 lat na wyprowadzę od rodziców. Rodzice prowadzili dzieciaki na lekcje religii do parafii i słuchali siedząc w ławkach.
    Bieda konserwuje na dobre i na złe. Pamięć łatwiej pamięta dobre.

    Wiem, że 95% Polskich rodzin jest dziś dysfunkcyjnych dla kompetencji społecznej "samokształcenie w rodzinie". Przyczyn jest wiele. Począwszy na powołaniu Komisji Edukacji Narodowej, aż do redukcjonizmów ideologii kapitału społecznego. To ok 250 lat regresu.

    Ale wiem też, że bez tej kompetencji system edukacji, wsparty informacją z systemu ochrony zdrowia, stanie się systemem segmentacji i wykluczenia społecznego. Oświeceniowa szkoła nie zatrzyma inwazji cyberpastuchów.
    To byłby koniec łacińskiej wolności.
    To jest stawką w tej grze.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY