Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
226 postów 2511 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Ludzie dla ludzi

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie pozwólmy, by parlamentarne chuligaństwo zniszczyło sens demokracji przedstawicielskiej.

Posłowie, próbujący bezprawnie przejąć sterowanie instytucją utworzoną do regulowania spraw Rzeczpospolitej, słusznie zostali nazwani przez Jarosława Kaczyńskiego politycznymi chuliganami. Uważam, że zakres tej destrukcji wobec kultury życia publicznego, w tym wykorzystania to tego chuligaństwa partii politycznych, uprawnia nawet do użycia terminu politycznego terroryzmu. Ich destrukcja dotyka nie tylko stolicy, ale dzięki wykorzystywaniu mediów społecznościowych do mobilizacji stronników, rozsiewa agresję po całym kraju. Co widzę w Krakowie, gdzie margines społeczny próbuje zawładnąć publiczną przestrzenią.

 
Terroryści wojny hybrydowej.
 
Każdy nowy wynalazek w dziejach ludzkości wykorzystywany jest i do dobrego i do złego. Podobnie Internet, pozwala na przełamywanie post PRL-owskiego zakalca medialno-biznesowego-politycznego, ale i ułatwia działania destruujące, chuligańskie, terrorystyczne. Wysiłki pana Mateusza Kijowskiego, czy harcowników partii Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru, wspierane przez ich zagranicznych partnerów, układają się w wojnę hybrydową przeciwko Polskiej suwerenności. Z wykorzystaniem symboliki i przestrzeni Sejmu oraz dynamiki horyzontalnej komunikacji. 
 
 
 
Rys. Wojna o demokrację w społeczeństwie sieci wiedzy.
  
Wykorzystanie Sejmu do eskalacji racji mniejszości, przeciw racjom większości, jest  konsekwencją decyzji podejmowanych przez moich rodaków w milionach aktów wyborczych. Dokonywanych w wielomandatowych okręgach wyborczych, likwidujących osobiste relacje pomiędzy obywatelem a posłem. I to nawet nie „jego posłem”, tylko posłem ugrupowania politycznego na którego listę wyborczą głosujemy.
 
Taka kultura naszego życia publicznego, wynika z  logiki wielomandatowej ordynacji wyborczej. Ale zasięg jej oddziaływania nie ogranicza się do spraw Sejmu. Obejmuje całą architekturę ścieżek osobistych karier politycznych, w każdej z niemal trzech tysięcy wspólnot samorządowych. Nawet w tych mniejszych gminach, w których obowiązuje ordynacja jednomandatowa.  
 
Obawiam się, że ten brak osobowej odpowiedzialności w kulturze politycznej, dobrze służy przewadze ukrytych rzeczników eugeniki, segregacji i segmentacji w walce z dziedzicami Polskiej równości, wolności i edukacji. 
 
 
Nowoczesność dla dobrego.
 
Twierdzę, że rozwijanie się chuligaństwa politycznego w terroryzm polityczny, może być zatrzymane tylko poprzez zmianę ordynacji wyborczej na jednomandatową. Dopiero świadomość konkretnych polityków, że dla uzyskania mandatu ze swojego okręgu, będą musieli uzyskać zaufanie u ponad 50 % jego mieszkańców, wykluczy eskalowanie skrajności.
Innego skutecznego rozwiązania, to znaczy ograniczenia swobód obywatelskich, nie biorę pod uwagę.
 
Mam wśród członków PiS  wielu znajomych, z którymi współpracowałem kilkanaście lat temu wspierając śp. prof. Jerzego Przystawę dla zmiany ordynacji z „wielomandatowej” na „jednomandatową”. Teraz, w imię powstrzymania staczania się Polski w kamieni kupę, osoby te skupiły siły w partii zbudowanej na osobistym autorytecie przywódcy. Szanuje takie działanie i cieszę się z dobrych owoców ich współpracy. Ale namawiam do pogłębienia oceny zachodzących zmian.
 
Aby cyfrowa pamięć i interaktywna bezpośredniość Internetowych społeczności, służyły wolności i równości, koniecznym jest prawda o tym kto jest kim. Koniecznym jest usunięcie partyjnych zasłony z list wyborczych. Konieczna jest większościowa ordynacja wyborcza w jednomandatowych okręgach wyborczych.
 
To powinno przywrócić ludzkie poczucie odpowiedzialności, rozgrzanym poselskim głowom. 

KOMENTARZE

  • Same hasła..
    .
    np: Nie pozwólmy, by parlamentarne chuligaństwo zniszczyło sens demokracji przedstawicielskiej.

    W jaki sposób Naród ma nie pozwolić, by parlamentarne chuligaństwo zniszczyło sens demokracji przedstawicielskiej.

    Skoro w parlamencie naród nie posiada legalnego głosu i żadnego swojego przedstawiciela, są tylko przedstawiciele różnych partii:))
  • @goodness 14:00:03
    Mój tekst jest poszerzonym komentarzem do blogowej bieżączki, a nie programem politycznego działania.

    Ale skoro Pan pyta, to sądzę że na początek warto by rozesłać maila z wnioskiem programowym:

    " Ponieważ w mojej opinii tylko zmiana ordynacji wyborczej na jednomandatową, przywróci poczucie odpowiedzialności posłom Totalnej opozycji, proszę o podjęcie działań na rzecz zmiany ordynacji. "

    Pamiętam, ze przed II turą wyborów prezydenckich, żadna z partii nie oponowała przeciw JOW (choć żadna tez nie poparła).
    Sądzę, że poznanie dziś opinii konkretnych posłów wobec tego wniosku programowego, to lepszy rydz niż nic ...

    Piszemy ?? :))
  • Autor
    „Wykorzystanie Sejmu do eskalacji racji mniejszości, przeciw racjom większości, jest konsekwencją decyzji podejmowanych przez moich rodaków w milionach aktów wyborczych. Dokonywanych w wielomandatowych okręgach wyborczych, likwidujących osobiste relacje pomiędzy obywatelem a posłem. I to nawet nie „jego posłem”, tylko posłem ugrupowania politycznego na którego listę wyborczą głosujemy”.

    Ordynacja też ma tu wpływ, ale przyczyny są głębsze.

    1. Najpierw to „racje mniejszości, przeciw racjom większości” są warcholstwem, brakiem szacunku dla zasad, anarchią i terroryzmem.
    Dalej chodzi o zakorzenienie tej postawy w antydemokracji rozumianej jako przerost republikanizmu nad demokracją, a oligarchizmu i korporacjonizmu prywatnego-syjonizmi-globalizmu nad kapitalizmem.

    To wszystko poparte wiarą w regulacje administracyjne choćby oparte o uzurpacje aktualnego kacyka przy władzy, choćby zbiorowego.
    To jeszcze „w sosie” przekazu medialnego skorumpowanego przez korporacje prywatne i ich antypolityczne oblicze syjonistyczno-globalistyczne skupione na manipulatorstwie społeczeństwami.

    To zresztą dodatkowo nastawione na niszczenie narodów, zawłaszczanie przez korporacje prywatne ich dóbr wspólnych, dóbr niezbywalnych, zasobów i rezerw, w tym państw – największeego z narodowych dóbr wspólnych. Zawłaszczanie po to, aby z pozycji grabieżcy grać rolę kolonizatora, a zarazem dyktatora prawodawstwa pozbawiającego narody wolności i własności prywatnej i czyniącego z tego prawodawstwo priorytetowe nad prawodawstwem namiestniczym w w zniewolonych państwach.

    Do tego wpajana przez te media i skorumpowanych polityków, a właściwie to antypolityków na usługach uzurpatorów do władzy nadnarodowej, wiara w legalizm „praw drukowanych z powietrza” z pominięciem ich źródła tak w ludzkiej duchowości, jak w systemie ludzkich wartości, a zwłaszcza w ludzkiej służebności wartościom przy ich priorytecie nad potrzebami w tym polityką i prawodawstwem w ogóle.

    Tu już trzeba sięgnąć do źródeł takiego myślenia w protestantyźmie wspartym w XIX wieku przez chorą myśl niemieckiego, protestanckiego filozofa Kanta ustawiającą całą ludzką duchowość i ludzkie wartości i tradycje na poziomie podległym prawodawstwie władcy absolutnego.

    To już oznacza i antykatolicyzm, i antypolskość, i antycywilizację zmierzającą do destrukcji cywilizacji łacińskiej. To oznacza również torowanie drogi i masonizmowi i wszelkiej komunie, czy ogólniej wszelkim faszyzmom, z szowinistyczno-ideologicznym, a nawet satanistycznym na czele.


    To wszystko tłumaczy dlaczego to „parlamentarne huligaństwo” ma tak silne poparcie wśród elit „politycznych” rozpadającej się za ich sprawą cywilizacji zachodniej zwanej też łacińską.

    Ale to wszystko jeszcze mało.
    Te siły destrukcyjne mają swoje wsparcie w ideologii antykultury, która rozpoczęła swój pochód w latach ’60-tych ubiegłego wieku od ataku na Kościół (SV II) i studentów, a obecnie za sprawą opanowania światowych władz politycznych i hierarchii kościelnej wyrosła już w siłę zdolną zagrozić wszelkiej ludzkiej kulturze, wszelkiej szlachetności, odpowiedzialności i dalekowzroczności, wszelkiej moralności, prawości, naturze i normalności, z przewrotną ingerencją w definicje słów, z bezkarnością zbrodni i patologii, promocją wynaturzeń i głupoty - z nielogicznością, z równouprawnianiem dobra i zła, a nawet z promocją postaw samozatraceńczych po eutanazję.

    Wiara w magiczną moc ordynacji wyborczej w tej sytuacji kojarzy się z podobną wiarą jednego z blogerów Neonu, że starczy wpisać do Konstytucji czwórwładzę obejmującą i władzę narodu, aby już była demokracja.


    2. Ordynacja wyborcza oznacza że demokracja istnieje – bo tylko w tych warukach „demokratyczne wybory” mają sens.
    Żeby ona istniała, musi istnieć i sprawiedliwość w ogóle, i jej służebność – najpierw ludzkim wartościom wyższego od niej rzędu, i to w ich logicznym, sensownym, hierarchicznym uporządkowaniu.
    Musi istnieć też niekwestionowana władza zwierzchnia narodu w jego państwie.

    Dalej więc musi ta ordynacja umacnianiu stanu narodowej własności dóbr wspólnych narodu, w tym moralnej rangi administracji państwowej służebnej wyłącznie narodowi, a dopiero za jego sprawą ogółowi obywateli państwa.

    Tylko sprawiedliwość narodu może zdetronizować, rozliczyć i ukarać zdrajców i uzurpatorów. Tylko ona może przywrócić życiu publicznemu ład moralny, a więc przede wszystkim gwarantujący przetrwanie narodowym i tym siłom społecznym, które są skupione na życiu publicznym państwa według systemu wartości jego narodu wiodącego.
    Każda sprawiedliwość bierze w ochronę najpierw ludzi dobrych (sprawiedliwość to nie praworządność, która skupia się na ważeniu praw i obowiązków, czyli w ogóle aby świadomie i dobrowolnie zawierane umowy były dotrzymywane).

    To ludzi dobrych jest większość – i to ta większość jest konstruktywna dla istniena tej społecznośći.

    I odwrotnie – ci źli, krzywdziciele, niesprawiedliwi, nieprawi (zwłaszcza lewacy) nigdy-przenigdy nie mogą w swoich postawach społecznie równouprawniani, a nawet tolerowani (poza wyjątkiem, kiedy wiarygodnie podejmą proces rzeczywistej resocjalizacji).
    Oni muszą być od społeczeństwa normalnych izolowani, a za każdą aspołeczność, patologię i niemoralność karani – bo zło natychmiast nie ukarane bezczelnieje, rośnie w siłę, obrasta w stronników, organizuje się w mafie i spiski.


    Dopóki to wszystko może mieć w państwie miejsce, dopóki służby ochrony państwa pozostają tu bierne, demokracja nie istnieje.
    Jest tylko fasada demokracji, za którą którą kryje się dyktatura tych, co mają dość siły, by krzywdzić i zniewalać resztę.
    To zaś oznaczałoby i dyktaturę ludzi nieprawych – i ta ciż będzie próbowała przejmować pełnię władzy w państwie.

    Dlatego początek wszelkiego porządkowania życia państwowego musi się zaczynać od delegalizacji wszelkiego lewactwa i odsunięcia go od jakiegokolwiek wpływu na politykę.

    Dopiero to uwoli naród z kajdan nakładanych mu przez wszelkich zwyrodnialców, demoralizatorów i deprawatorów, umożliwi uwolnienie się od wpływów uzurpatorów i tyranów.
    Dopiero to pozwoli na przywrócenie sprawiedliwości i moralności, w tym demokratycznej władzy ludu.
    Dopiero wtedy będzie miała sens mowa o ordynacji wyborczej.
  • Autor, to lepszy rydz niż nic?
    .
    To za co płacimy podatki?
  • @miarka 15:02:30
    Dodam jeszcze, że w dzisiejszych uwarunkowaniach nie obrona demokracji przedstawicielskiej jest ważna, a demokracji w ogóle.

    Ta zaś ma zawsze dwa skrzydła. Drugim jest demokracja bezpośrednia.
    To ona w sytuacjach zagrożenia dla bytu państwowego zawinionego przez zdrady i ingerencje zewnętrzne i wrogie, przez wypaczenia, słabości i niedojrzałości demokracji przedstawicielskiej musi się stawać dominującą.

    Tak więc demokracja przedstawicielska na czas przywracania moralnego ładu życia publicznego musi iść w odstawkę na rzecz pierwszoplanowej władzy narodu.

    Najpierw więc duchowe elity narodu muszą wyłonić spośród siebie moralne i prawe elity polityczne.
    Całą uzurpatorską resztę odesłać już na śmietnik historii, nie zaniedbując przy tym odzyskania dla narodu jego dóbr wspólnych i wyegzekwowania naprawy wyrządzonych szkód tam, gdzie jest to jeszcze możliwe.
  • @miarka 15:02:30
    tak też uważam iż :

    Wiara w magiczną moc ordynacji wyborczej w tej sytuacji kojarzy się z podobną wiarą jednego z blogerów Neonu, że starczy wpisać do Konstytucji czwórwładzę obejmującą i władzę narodu, aby już była demokracja.

    Oczywiście art 4. konstytucji musi być dodany do art 10. aby powstała czwór-władza.
    Niema demokracji bo, konstytucja rozbija system równowagi demokracji na dwie liczby nieparzyste 1 i 3
  • @goodness 15:22:37
    Nie zrozumiałeś. Ja uważam, że to bzdura.
    Sama konstytucja i ordynacja to sprawy trzeciorzędne.

    To tematy zastępcze względem tego, co jest do zrobienia najpierw.
    To myślenie chciejskie, a bez poczucia prawdy o rzeczywistości.
    To myślenie życzeniowe, sprowadzające się do chcenia żeby ktoś skądś przyszedł, czy np. przyjechał "na białym koniu" i coś zrobił za nas.
    To myślenie magiczne, pyszne i naiwne, wierzące w jakieś cudowne mechanizmy kreujące coś z niczego i to po to, by zaspokajać nasze pożądania, nałogi, czy uzurpacje co do tzw. praw.

    Najpierw muszą być warunki dla zaistnienia władzy zwierzchniej narodu w państwie.
    Po prostu naród musi się postawić i upomnieć o należną mu pozycję.

    Dopiero później przychodzi narodowa zgoda co do organizacji życia publicznego państwa jako moralnego i sprawiedliwego, w tym demokratycznego, a więc i demokracji bezpośredniej, i demokracji przedstawicielskiej, i dla ustanowienia konstytucji państwa, i dla uchwalenia przez naród demokratycznej ordynacji wyborczej ustanawiającej przedstawicieli narodu jako władze państwowe.
  • @goodness 15:08:34
    W Polskim modelu demokracji, rolą Posła jest wykonywanie oczekiwania obywatela, który go upełnomocnia do działania w stolicy. Idealnie gdyby za przejazd Poseł zapłacił sobie sam. To, że ktoś płaci Posłowi za przejazd do Warszawy, hotel i inne cymesy, naraża go na zależność od administracji. A w konsekwencji może powodować, że Poseł stawać się będzie pomocnikiem administracji i uczonych w piśmie, w zgadywaniu co mi się należy w sprawie postępu.
    Taka jest kolejność w Polskim, republikańskim modelu demokracji.

    Modele oświeceniowym modelu demokracji (Francja czy Niemcy), oparte są na zgodzie społecznej w na kierunkowanie postępu przez elity.
    Elegancja - Francja: Poseł jest opłacony, to ma nam zrobić dobrze.
  • @miarka 15:02:30
    >"Dlatego początek wszelkiego porządkowania życia państwowego musi się zaczynać od delegalizacji wszelkiego lewactwa i odsunięcia go od jakiegokolwiek wpływu na politykę.

    Dopiero to uwoli naród z kajdan nakładanych mu przez wszelkich zwyrodnialców, demoralizatorów i deprawatorów, umożliwi uwolnienie się od wpływów uzurpatorów i tyranów.
    Dopiero to pozwoli na przywrócenie sprawiedliwości i moralności, w tym demokratycznej władzy ludu.
    Dopiero wtedy będzie miała sens mowa o ordynacji wyborczej." <<br />
    "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?" Mt 7,1-3

    Podobnie jak nasi antenaci w Dawnej Rzeczpospolitej, mam wielką nieufność wobec skuteczności działań inkwizytorskich.

    Dlatego, podzielając Pana opinie o znaczeniu sprawiedliwości i oparcia kultury życia publicznego na cnotach pomagających określać dobro wspólne, nie uważam że sprawy ordynacji można zostawić na później.

    Myślę, że Pan nie bierze pod uwagę, że może być gorzej. A może być gorzej. O czym pisywałem wielokroć, wskazując przykładowo na zagrożenia degradowania wolności i równości, w systemie ochrony zdrowia. Który może się stać systemem segregacji, segmentacji i wykluczania społecznego ("dobrej śmierci").
    W efekcie trzeba się liczyć z ustrojowym uznaniem eugeniki, eutanazji i cyborgizacji i to nawet przy bierności naszych politycznych pełnomocników.

    Obecnie procesowi temu sprzyja ordynacja wielomandatowa. Tylko w warunkach rywalizacji politycznej ugrupowań a nie osób, posłowie mogą sobie pozwolić na robienie jaj ...

    Co do wagi relacji demokracji przedstawicielskiej do bezpośredniej pełna zgoda. Kiedyś zaczynał rozważać na Neonie ten wątek Krzysztof Wojtas, ale się znużył.
  • @Andrzej Madej 17:31:29
    ">"Dlatego początek wszelkiego porządkowania życia państwowego musi się zaczynać od delegalizacji wszelkiego lewactwa i odsunięcia go od jakiegokolwiek wpływu na politykę.

    Dopiero to uwoli naród z kajdan nakładanych mu przez wszelkich zwyrodnialców, demoralizatorów i deprawatorów, umożliwi uwolnienie się od wpływów uzurpatorów i tyranów.
    Dopiero to pozwoli na przywrócenie sprawiedliwości i moralności, w tym demokratycznej władzy ludu.
    Dopiero wtedy będzie miała sens mowa o ordynacji wyborczej."
  • @miarka 18:50:31
    Jakiś chochlik sprawił, że w ostatniej mojej odpowiedzi wyświetlił się powyżej tylko część fragmentu wypowiedzi, do której się odnosiłem, a całą moją wypowiedź gdzieś wcięło.

    Spróbuję choć trochę sobie ją przypomnieć.

    Ucięło już:
    "
  • @miarka 20:06:29
    Znowu się napracowałem i na darmo. Spróbuję jeszcze napisać na brudnopisie i przenieść gotowe.
    Jak wrócę, bo teraz muszę wyjść.
  • @Andrzej Madej i miarka14:18:41
    Nowa ordynacja to awans społeczny,dlatego jest ważna.
    http://m.neon24.pl/15672cbb6a80b8851492e36d0d694bd3,12,0.jpg

    Słusznie Pan pisze o zmianie ordynacji wyborczej, ponieważ oczekiwana przez człowieka jest taka ordynacja, która da awans ludowi do strefy zarządzania własnym majątkiem po 2500 latach.

    Razem z Panem miarką nie odpowiadacie na moje twierdzenie, że w Polsce niema demokracji, ponieważ art 4. konstytucji musi być dodany do art 10. aby powstała czwór-władza, czyli prawdziwa równowaga.

    Niema demokracji bo, konstytucja rozbija system równowagi demokracji na dwie liczby nieparzyste 1 i 3

    "Wiara w magiczną moc ordynacji wyborczej w tej sytuacji kojarzy się z podobną wiarą jednego z blogerów Neonu, że starczy wpisać do Konstytucji czwórwładzę obejmującą i władzę narodu, aby już była demokracja."
    Tak, wiara w prawdę daje prawdziwą moc a nie magiczną 2+2=4 to jest najprostsze dodawanie.

    Brak prawdziwej równowagi w konstytucji, to poważny prost błąd, nie traktujecie go razem z tysiącami wyżej wykształconych jak sprawy TRZECIORZĘDNE ?

    Miarka - "Nie zrozumiałeś. Ja uważam, że to bzdura.
    Sama konstytucja i ordynacja to sprawy trzeciorzędne.

    To tematy zastępcze względem tego, co jest do zrobienia najpierw.
    To myślenie chciejskie, a bez poczucia prawdy o rzeczywistości.
    To myślenie życzeniowe, sprowadzające się do chcenia żeby ktoś skądś przyszedł, czy np. przyjechał "na białym koniu" i coś zrobił za nas."

    Demokracja którą fałszujecie, nie ma odmian obywatelska nie obywatelska.

    Tylko prawda może zwyciężyć.
    Demokracja jest dopiero demokracją jak ma swoją domenę równowagi, której Panowie nie raczą pamiętać, czy dojrzeć a wręcz ją ignorują:))
    http://optymista1930.neon24.pl/post/135749,o-prawdzie
  • @goodness 22:36:56
    Pana argumentacja oparta jest na objawieniu ostatecznego paradygmatu wolności i równości. To budzi moją nieufność, bo poza poznaniami religijnymi, gdzie wiedzę dopełnia wiara, paradygmaty pomagają uniwersalnie opisać rzeczywistość tylko w naukach ścisłych.

    W naukach społecznych, bardziej ufam obserwacjom i argumentacjom organicznym, wykorzystującym historię. Na przykład:

    "Terroryzm polityczny", to nowa metoda w ramach popularnej w naszym Kraju "polityki wasalnej". Mniejszość konsoliduje się przeciwko większości, licząc na interwencję seniora.

    Metoda "Terroryzmu politycznego" to metoda siostrzana wobec metody "Starej panny na wydaniu". W obu przypadkach to publiczne wołanie wasala do seniora: "Popatrz jak jesteśmy słabi. Prosimy, udziel nam ojcowskiej (bratniej) pomocy."

    Blokadą dla obu metod "polityk wasalnych" w krajach Unii Europejskiej, może być tylko osobowa odpowiedzialność demokratycznych przedstawicieli narodu, reprezentowanych w polityce przez obywateli.

    Do tego konieczna jest osobowa ordynacji wyborcza: czyli jednomandatowe okręgi wyborcze.

    Bez JOW, agentura wpływu i zwykli pieczeniarze, będą podejmować akcje terroryzmu politycznego, wykorzystując potencjał mediów społecznych do mataczenia o łamaniu prawa, w imię chuligańskiego duraczenia o "wyższej konieczności dziejowej".
  • @Andrzej Madej 23:27:27
    - Tak, wiara w prawdę daje prawdziwą moc a nie magiczną 2+2=4

    To jest prawda, którą się próbuje zmieniać w jakieś paradygmaty, jakąś równość ( w podziałach łupów), jakąś wolność ( róbta co chceta).

    Więc, Pana JOW bez równowagi, też budzi moją nieufność:)

    Na dzisiaj wystarczy. Dobranoc!
  • @Andrzej Madej 17:31:29
    ">"Dlatego początek wszelkiego porządkowania życia państwowego musi się zaczynać od delegalizacji wszelkiego lewactwa i odsunięcia go od jakiegokolwiek wpływu na politykę.

    Dopiero to uwoli naród z kajdan nakładanych mu przez wszelkich zwyrodnialców, demoralizatorów i deprawatorów, umożliwi uwolnienie się od wpływów uzurpatorów i tyranów.
    Dopiero to pozwoli na przywrócenie sprawiedliwości i moralności, w tym demokratycznej władzy ludu.
    Dopiero wtedy będzie miała sens mowa o ordynacji wyborczej."
  • @miarka 20:06:29
    "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?" Mt 7,1-3

    Podobnie jak nasi antenaci w Dawnej Rzeczpospolitej, mam wielką nieufność wobec skuteczności działań inkwizytorskich”.


    No toś Pan dowalił do pieca z tą „inkwizycją”.
    Z „osądzaniem” zresztą też.

    Inkwizycja była wielkim postępem jak na owe czasy. Więzień był traktowany po ludzku – jak to się mówi w dzisiejszej lewackiej nowomowie „miał prawa”, czego wcześniej nie było. Tak samo z procesem – mógł korzystać z obrońcy. To też nowość wprowadzona przez inkwizycję.
    Krytyka inkwizycji w gruncie rzeczy dotyczyła robienia z religii ideologii, co właściwie dotyczyło protestantów („Czarownice z Salem”), rzadko inkwizycji katolickiej.

    Próba skojarzenia mojej tu postawy z inkwizycją jest skrajnie krzywdząca. Ja tu przeciwnie, bronię tego co ideowe przed ideologiami skupionymi dziś zwłaszcza w korporacjoniźmie-syjoniźmie-globaliźmie.
    Bronię tak siebie, jak mojej rodziny, czy mojego narodu przed pozbawieniem i własności, i wolności, i tożsamości, i sił, środków i możliwości działania, moich wspólnot oraz organizacji, w tym państwa – własności niezbywalnej i dobra wspólnego mojego narodu.
    Bronię tego, co może nam dopomagać w obronie koniecznej, a nie, jak to jest w ideologiach, zwłaszcza w ich skrajnej formie, czyli szowinizmach ideologicznych, by się wybijać nad innych szkodząc im, pozbawiając ich mienia i wolności, a nawet życia.

    To o 180% inne podejście do rzeczywistości jak mi jest zarzucane.
    Owszem, uważam, że w obronie koniecznej trzeba robić co należy, żeby obronić i siebie, i tych za których czuję się odpowiedzialny.

    Bronić będąc tu i gospodarzem, i sobą i u siebie, i to zarówno na powyżej przedstawionym poziomie podstawowym, jak i na poziomie cywilizacyjnym i kulturowym. Bronić więc przed wrogim nam zamiarem naszej totalnej zagłady używając do tego wszelkich dostępnych, a niezbędnych środków.

    Czy to powód do potępiania mnie, czy raczej do chwalenia mojej postawy jako moralnej, że zmierzam do tego, aby tych, który chcą zagłady dla takich jak ja –- traktować zgodnie ze stanem faktycznym jak krwiożercze bestie w ludzkiej skórze, nie dawać im szkodzić sobie zwłaszcza przez mieszanie się do polityki państwa w warunkach trwania ich złych zamiarów tak wobec niego, jak i jego narodu właścicielskiego, pozbawiać ich możliwości demoralizowania kolejnych współobywateli, zwłaszcza młodzieży.

    Do tego znaleźć sposób na trzymanie ich z daleka od polityki, aby nie mogli promować jako coś normalnego swoich dewiacji i patologii. Nie ma tu żadnej mowy nie tylko o ich równouprawnieniu politycznym bo to by było równouprawnienie dla dobra i zła, prawdy i kłamstwa, życia i śmierci. Ba. Tu nawet nie może być mowy o toleranckji dla takich postaw, które czynią innym krzywdę.

    Przecież na tym poziomie podstawowym to nawet przebaczenie im jeszcze nie wchodzi w rachubę – i nie wejdzie dopóki będą dyszeć chęcią szkodzenia, krzywdzenia po grabież i mord, by tylko wymuszać ich uzurpatorskie przywileje, zwłaszcza w formie tzw. praw.
    Kto kocha, ten wie, że przebaczenie to tyle, co branie winy naszego winowajcy na siebie. W sytuacji, gdyby ktoś się nie wyrzekł złych, np. morderczych wobec mnie zamiarów, a ja bym mu przebaczył zamiast go powstrzymać jeśli mogę, albo nie przebaczyć, aby łatwiej zrozumiał, że źle czyni, to byłbym samobójcą. Zamiast więc chwalebnej postawy miłości miałbym grzech i potępienie.

    Przecież nie można pozwolić, aby byli z nami we wspólnocie tacy, co ją chcą niszczyć i na niej pasożytować. Choćby i mieli wcześniejsze zasługi, muszą być dla nas obcymi dopóki dyszą żądzą pasożytowania na nas, zniewalania nas, pozbawiania własności i zdolności kierowania się wolną wolą i samostanowienia o sobie, sprowadzania nas do pozycji zwierząt, a siebie wynoszenia na pozycję panów, pozycję nadludzi – a wszystko pod nieustanną groźbą dalszego nas krzywdzenia i odczłowieczania.

    Ktoś, kto przyjmuje takie postawy sam się wyklucza ze wspólnoty. Nie można tu winić nikogo, kto chce dopilnować, żeby tak rzeczywiście było, żeby już do wspólnoty powrotu nie miał – przynajmniej do czasu, aż wiarygodnym będzie iż pozostanie wobec niej lojalny.

    Dlatego podkreślam, że trzeba:
    "Całą uzurpatorską resztę odesłać już na śmietnik historii, nie zaniedbując przy tym odzyskania dla narodu jego dóbr wspólnych i wyegzekwowania naprawy wyrządzonych szkód tam, gdzie jest to jeszcze możliwe”.
    „Dlatego początek wszelkiego porządkowania życia państwowego musi się zaczynać od delegalizacji wszelkiego lewactwa i odsunięcia go od jakiegokolwiek wpływu na politykę.

    Dopiero to uwoli naród z kajdan nakładanych mu przez wszelkich zwyrodnialców, demoralizatorów i deprawatorów, umożliwi uwolnienie się od wpływów uzurpatorów i tyranów.
    Dopiero to pozwoli na przywrócenie sprawiedliwości i moralności, w tym demokratycznej władzy ludu.
    Dopiero wtedy będzie miała sens mowa o ordynacji wyborczej."


    "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?" Mt 7,1-3”

    I to ma być napomnienie dla mnie? Już nie będę pytał, gdzie Pan na lekcje religii chodził, żeby nabrać takich skojarzeń z lewackiej nowomowy.

    Przecież moja tu postawa jest odwrotna – bo ten fragment Ewangelii wcale nie mówi, żeby nie dokonywać osądów – on mówi tylko żeby nie potępiać innych sądem nieżyczliwym, a z zamiarem wywyższania siebie.
    Niby gdzie ja w swojej pisaninie zmierzam do wywyższania siebie kosztem innych?

    Przecież to, co Pan mi zarzuca to nic innego jak postawa szowinistyczna, którą na każdym kroku piętnuję jako ten nagorszy faszyzm, który nam dziś zagraża.

    Owszem, Mt 7,1-3 by się tu dziś nadawał, ale dla „totalnej opozycji”.
    Natomiast trzeżwy osąd sytuacji i postępków i zamiarów innych ludzi to przecież postawa chwalebna – to szukanie prawdy na naszą sytuację życiową, podstawa naszej czujności i przezorności, podstawa dla mądrych, logicznych i dalekowzrocznych decyzji, podstawa dla układania sobie przyszłych relacji z tym człowiekiem.

    Przecież bez sprawiedliwego osądu, to nawet przebaczyć by się nikomu nie dało – bo i co, skoro nic nie osądzamy jako złe? Równie dobrze można by mniemać, że i tak nam każdy wszystko wybaczy. Rrównie dobrze trzeba by zapomnieć i o przebaczaniu i o miłości.
    Może więc podsuwanie tutaj tego cytatu który ma wąskie, konkretne zastosowanie jako argumentu w tej dyskusji to jakiś masochizm, czyli znajdowanie przyjemności w tym że ktoś nam zadaje ból, czy robi krzywdę? Bo ja to takich rzeczy nie lubię i odwijam od razu. Może i przeważnie jest tu i zrównywanie dobra ze złem? Może i pochwała dla kłamstwa lub zła, czyli satanizm? To było przynajmniej nieprzemyślane.


    Natomiast słowa o „opiniach o znaczeniu sprawiedliwości i oparciu kultury życia publicznego na cnotach pomagających określać dobro wspólne...”
    ... to Pan mi przypisuje zupełnie błędnie. Nie ta kolejność.
    To, czym jest dobro wspólne określamy już na poziomie prawości, patrząc od strony duchowej, od strony wartości nie zaś od strony potrzeb i materii – i zaczynając od cnót.

    Tam też, w sferze prawości, deklarujemy się po stronie naszej tożsamości, a więc i naszych wspólnot, zarazem więc i szukania jedności osób chcących działać dla dobra wspólnego tych wspólnot w pierwszym rzędzie, a więc przed naszymi korzyściami osobistymi, czy korzyściami grup niższego rzędu, grup mniejszych (również tzw „mniejszościowych”, które tak bardzo dziś rozwalają demokrację, zamieniają ją w anarchiczne lub faszystowsko-szowinistyczne przeciwieństwo).

    Natomiast nasze cnoty, czyli nasze narzędzia, nasze zdolności do sprawnego działania, to budujemy, oczyszczamy, doskonalimy, szlifujemy, ostrzymy i hartujemy dopiero później, czasami dopiero w obliczu potrzeby działania.
  • @goodness 23:52:33
    JOW jest zasadą miejscowej równowagi:
    50% wygrywa wszystko.

    Dobranoc :)
  • @miarka 00:03:54
    Pisząc, upraszczam, skracam, co może urazić. Mimo mojej woli. Po gospodarsku przepraszam.

    Faktycznie użyłem termin "inkwizycja", w znaczeniu "hiszpańskich butów", a nie Polskiej praktyki. Fakt były różnice.

    Ale co do ocen, to Pan nie domaga się tylko sprawiedliwej oceny postępków, lecz ludzi. Lewactwa. I tak wchodzi Pan w nie swoją rolę Sędziego Sprawiedliwego.

    Pisze Pan:
    >"Do tego znaleźć sposób na trzymanie ich z daleka od polityki, aby nie mogli promować jako coś normalnego swoich dewiacji i patologii. Nie ma tu żadnej mowy nie tylko o ich równouprawnieniu politycznym bo to by było równouprawnienie dla dobra i zła, prawdy i kłamstwa, życia i śmierci. Ba. Tu nawet nie może być mowy o tolerancji dla takich postaw, które czynią innym krzywdę."<<br />
    Rzeczywistość jest taka, że narody w Europie nie mają granic. Można temu złorzeczyć, ale ta cywilizacyjna organika społeczeństwa sieci jest i będzie. Nikomu się nie podobają stosunki wasal / senior, ale czy nie tak powinno się określić relację stosująca metodę "starej panny na wydaniu" ? A czy metoda "terroryzmu politycznego" nie jest jej dopełnieniem ?
    Co będzie broniło politykę przed chuligaństwem, przed dewiantami. Przecież oni znajdą/znajdują popleczników w korporacjach żerujących na bezsilności wasali.

    To wobec tej rzeczywistości i dla ochrony polityki przed współczesnymi Kainami od cyborgizacji, namawiam do zmiany ordynacji wyborczej na skuteczniejszą.

    Pora mi spać.
    Dobranoc ...
  • @Andrzej Madej 00:40:10
    „Ale co do ocen, to Pan nie domaga się tylko sprawiedliwej oceny postępków, lecz ludzi. Lewactwa. I tak wchodzi Pan w nie swoją rolę Sędziego Sprawiedliwego”.

    Nie. Niby gdzie osądzam ludzi? Gdybym osądzał ludzi, robiłbym to imiennie, bo wina może być tylko osobowa. Tymczasem tu zwykle nawet nie znamy ludzi którzy płacą, korumpują zlecają zdrady, zbrodnie, czy zamawiają barbarzyńskie i bandyckie prawodawstwo jak np. CETA, czy finansują "spontaniczne " demonstracje uliczne, czy akty terroryzmy, skrytobójstwa, czy seryjne samobójstwa.

    Owszem, piszę nie tylko o nie dawaniu sobie szkodzić, ale i o zamykaniu w klatkach, ale nie ludzi, tylko „krwiożerczych bestii w ludzkiej skórze” – bo dopóki jest w nich pycha ustanawiająca ich samozwańczo nadludźmi - ta żądza grabieży i mordu, w której tylko ich przyjemność, władza pozycja i bezkarność oraz interes się liczy, po które są zdeklarowani sięgać za wszelką cenę, to nawet nie wolno wchodzić z nimi w żadne układy, pertraktacje, umowy, unie, czy inne związki.

    Danie sobie wmówić że jak mają ludzką twarz to już są ludźmi to w tym przypadku największa , karygodna głupota i zdrada człowieczeństwa.

    Ja się skupiam na naszej samoobronie. Lewactwo to dla mnie groźby. Lewactwo fo faszyzm szowinistyczno-ideologiczny oraz satanizm razem wzięte i skompilowane w jeden materiał destrukcji, anarchii, terroryzmu i zbrodni.

    To ta ideologia jest groźna, to ona przemienia ludzi w krwiożercze bestie w ludzkiej skórze – skutkuje całym korporacjonizmem-syjonizmem-globalizmem, który stanowi śmiertelne zagrożenie nie tylko dla Polski i Polaków, ale i całego świata.

    „wchodzi Pan w nie swoją rolę Sędziego Sprawiedliwego”.

    A niby dlaczego nie swoją, kiedy ocen dokonuję na swój, określony moimi powołaniami i wolnościami , czy odpowiedzialnościami użytek?

    Lewaków osądzam jako bestie, a nie ludzi, bo to jest ich prawdziwa twarz, twarz demona. Dokonuję to z pozycji mojej roli sędziego dla oceny i szukania prawdy o rzeczywistości, w której żyję, dla zabezpieczania się przed złą decyzją itd. – pisałem wcześniej.

    To wciąż nie osąd człowieka, nawet jak już będzie w klatce czy innej izolatce. Człowiekiem, to ją będę widział dopiero jak mi pokaże wiarygodnie, że już się od zamiaru bycia bestią odżegnuje, że chce uczciwie zarabiać na sój pobyt w klatce, naprawiać skutki swoich win i żyć jak człowiek, jak mi pokaże swoje ludzkie oblicze.

    >"Do tego znaleźć sposób na trzymanie ich z daleka od polityki, aby nie mogli promować jako coś normalnego swoich dewiacji i patologii. Nie ma tu żadnej mowy nie tylko o ich równouprawnieniu politycznym bo to by było równouprawnienie dla dobra i zła, prawdy i kłamstwa, życia i śmierci. Ba. Tu nawet nie może być mowy o tolerancji dla takich postaw, które czynią innym krzywdę."
  • @Andrzej Madej 00:40:10
    -"Dlatego początek wszelkiego porządkowania życia państwowego musi się zaczynać od delegalizacji wszelkiego lewactwa i odsunięcia go od jakiegokolwiek wpływu na politykę." -Tak, to jest najważniejsze zadanie w chwili obecnej. -Trzeba modlić się, by uczciwym Polakom się to udało. -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @miarka 03:22:43
    >"Do tego znaleźć sposób na trzymanie ich z daleka od polityki, aby nie mogli promować jako coś normalnego swoich dewiacji i patologii. Nie ma tu żadnej mowy nie tylko o ich równouprawnieniu politycznym bo to by było równouprawnienie dla dobra i zła, prawdy i kłamstwa, życia i śmierci. Ba. Tu nawet nie może być mowy o tolerancji dla takich postaw, które czynią innym krzywdę."<<br />
    Ja mówię, że sposób ten jest ukryty w naszej demokratycznej Rzeczpospolitej zawarty w ordynacji wyborczej. Że ona przesądza o proporcji pomiędzy odpowiedzialnością a zdradą w kulturze politycznej. Proporcji a nie całkowitej eliminacji jednej albo drugiej postawy.

    Aż takiej rewolucji w dziejach ludzkości, to cyfryzacja komunikacji nie przyniesie.
  • @Moher 04:35:21
    DAJ BOŻE!

    Ale ordynację wyborczą musimy zmienić sami.
  • @Andrzej Madej 07:37:57
    Zgoda.
    Ale ordynację wyborczą musimy zmienić sami.

    Do podniesienia kilkutonowych kas pancernych w małym pomieszczeniu, używa się rozumu nie siły:)

    Dziwi mnie, powszechne omijanie szóstego zmysłu "równowagi", którą każdy człowiek dostał w prezencie od Boga.

    Alkohol w porównaniu do 3 słabo kręci:)
  • @Andrzej Madej 07:36:30
    ">"Do tego znaleźć sposób na trzymanie ich z daleka od polityki, aby nie mogli promować jako coś normalnego swoich dewiacji i patologii. Nie ma tu żadnej mowy nie tylko o ich równouprawnieniu politycznym bo to by było równouprawnienie dla dobra i zła, prawdy i kłamstwa, życia i śmierci. Ba. Tu nawet nie może być mowy o tolerancji dla takich postaw, które czynią innym krzywdę."
  • @miarka 13:39:16
    cd. (coś mi ten edytor od wczoraj szwankuje)

    Ja mówię, że sposób ten jest ukryty w naszej demokratycznej Rzeczpospolitej zawarty w ordynacji wyborczej. Że ona przesądza o proporcji pomiędzy odpowiedzialnością a zdradą w kulturze politycznej. Proporcji a nie całkowitej eliminacji jednej albo drugiej postawy".

    Ależ co Pan wypisuje. Chyba sam diabeł Panu podpowiada.
    Przecież taka ordynacja wyborcza zapewniałaby promocję satanizmu.
    Dopuszczenie do udziału w życiu politycznym tych o których wiadomo, że chcą robić krzywde dobrym ludziom (a takimi sa wszystkie bestie w ludzkiej skórze z lewakami na czele) to już jest równouprawnienie nie ludzi, a dobra i zła.

    Pan nie rozumie usadowienia demokracji w sferze ludzkich wartości.
    Otóż jest ona wyrazem sprawiedliwości wspólnotowej. Lokuje się między potrzebami ogółu społeczności które ma zaspokajać, materią i polityką w tym prawodawstwem nad którymi ma kontrolę i władzę a prawością, moralnością i człowieczeństwem czyli ludzkimi wartościami wyższego od sprawiedliwości rzędu, którym służy.

    W kwestii decyzji odnośnie zaspokajania potrzeb ludzkich (nie potrzeb wynaturzonych, potrzeb bestii w ludzkiej skórze) w demokracji decyzje podejmuje się w "sposób demokratyczny", czyli przez głosowanie ogółu uprawnionych, a ważny jest głos większości prostej lub kwalifikowanej (większej jak 50%).

    Natomiast demokratyczne procedury podejmowania decyzji plitycznych nie dotyczą już samej sprawiedliwości, ani sfer ludzkich wartości wyższego od sprawiedliwości rzędu.
    Te kwestie są w ogóle wyłączone z głosowań demokratycznych na zasadzie logiki zerojedynkowej.
    Zwłaszcza nie wolno ingerować politykom w kwestie prawdy i fałszu, dobra i zła, dobra wspólnego i prywaty, natury i wynaturzeń, piękna i brzydoty, czy życia i smierci, lojalności i zdrady, godności ludzkiej i bestialstwa.

    Tam, gdzie się to dzieje (a za sprawą lewactwa się dzieje, mamy do czynienia z patologią, na którą jako ludziom nie wolno nam sie nigdy godzić, bo to niszczy i demokrację i politykę w ogóle i same podstawy ładu życia publicznego).
    Tu nie może być żadnych wyjątków.

    Nauka Jezusa jest tu jednoznaczna, wskazująca, że ludziom (a więc i ich organizacjom politycznym) konieczna jest czystość dobrego ducha. Kiedy już szli po Niego wysłannicy kapłanów, by go pojmać powiedział do swoich uczniów: "Oto nadchodzi władca tego świata, ale nie ma on nic swego we Mnie".
    W inym miejscu mamy zasadę mądrościową "Nie ostoi się dom skłócony".
    To oznacza dla nas też przykazanie i podstawową zasadę moralną, by nie mieć wrogów wewnętrznych.

    A Pan co robi? Pan chce wrogów wewnętrznych, ludzi złych, opętanych i bestie w ludzkiej skórze "politycznie" równouprawniać z ludźmi dobrymi, a więc tymi, których sprawiedliwość, w tym demokracja zawsze musi brać pod swoją obronę.
    Na zasadzie proporcji? To jak 99 osobom pozwoli on spokojnie żyć, a jedną zwałci, okradnie i zamorduje (np. przez uchwalenie prawodawstwa że to jest prawo człowieka), to już będzie "równowaga polityczna zgodna z ordynacją"?

    Przecież taka ordynacja by nie stanowiła reguł polityki, a antypolityki.
    Nie służyłaby dobru wspólnemu narodu a tym jego państwu, a szatanowi, bo byłaby ogromna ilość zbrodni zalegalizowanych, a więc bezkarnych,czyli w praktyce promowanych i nagradzanych owocami ze zbrodni.
    Na to naród - władza nadrzędna nad władzami politycznymi, władza zwierzchnia w państwie, prawdziwy prawodawca nigdy sie zgodzić nie może.

    Przecież to bzdury. Jeżeli proporcja to wyłącznie 0:1, czy 0% do 100%.
  • a jaka racja większości ma obowiązywać mieszkańców Krymu oddanych Ukrainie przez Chruszczowa?
    lub mieszkańców Krakowa p;od rządami Dudy kornhauzerowicza w imię kultu smoleńskiego zamachu na wawelskiego Lecha i jego damy dla kopulacji in vitro łaskawej?
  • Autor
    //Dopiero świadomość konkretnych polityków, że dla uzyskania mandatu ze swojego okręgu, będą musieli uzyskać zaufanie u ponad 50 % jego mieszkańców, wykluczy eskalowanie skrajności.//
    Uważam, że ww. ”50%” to zbyteczny luksus czyli ustawianie się partii na 2-gą turę. Wystarczy zwykła większość wyborcza tzn. jedna tura i tyle.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY