Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
216 postów 2426 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Solidarność czy sterowanie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bezkarność chuligańskich ataków politycznych kolektywów na parlamentarną większość, ujawnia słabości rządzących w trudnej obronie Polaków przed międzynarodówką sterowania postępem.

 

Polityka nienawiści

 
Każdy nowy wynalazek, bywa wykorzystywany i do dobrego i do złego. Podobnie Internet, pozwala na przełamywanie post PRL-owskiego zakalca medialno-biznesowego-politycznego ale i ułatwia działania destruujące, chuligańskie, terrorystyczne. Wysiłki Mateusza Kijowskiego, czy harcowników partii Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru, wspierane przez ich zagranicznych patronów, układają się w mapę wojny hybrydowej przeciwko Polskiej suwerenności. Z wykorzystaniem symboliki i przestrzeni Sejmu oraz narzędzi horyzontalnej komunikacji. 
 
Obecna Sejmowa odsłona nie jest pierwszym chuligańskim działaniem przeciwko organizacjom odwołującym się do Polskich wartości i tradycji. Warto przypomnieć agresywnie ataki na społeczne dzieła Ojca Tadeusza Rydzyka, na organizację Marszy Niepodległości, na  pamięć Katastrofy Smoleńskiej. A w końcu na Jarosława Kaczyńskiego i na wszystko co kojarzy się z partią Prawo i Sprawiedliwość. Bo to na tej partii skupiają się od ponad roku programy polityki nienawiści. Polityki odczłowieczania przeciwników, poprzez nadawanie im gęby Hitlera, Stalina czy Bieruta.
 
Formy polityki nienawiści rozpięte są pomiędzy łagodnością języka politycznej poprawności, a dramatyzmem terroryzmu politycznego. Pomiędzy tymi ramami plasują się obywatelskie kolektywy z pozorami kulturowej, ekonomicznej i politycznej samodzielności.
 
 
Ustrój Trzeciego Sektora
 
Kiedy w 2009 roku przyjmowałem pełnomocnictwa władz Związku Miast Polskich i Związku Powiatów Polskich do udziału w rządowym "Zespole do spraw rozwiązań systemowych w zakresie Ekonomii Społecznej", zdawałem sobie sprawę z barier skuteczności podejmowanej pracy. Ujawniała ją już propagandowa nadmiarowość samej nazwy "ekonomia społeczna". Skoro istotą  ekonomii jest refleksja nad aktywnością społeczną, dzielenie świata na „ekonomię społeczną” i jakąś inną ekonomię, źle rokuje. Prawdopodobnie, poprzez kuglowanie słowami, organizator prac chce oderwać refleksję naukową od rzeczywistości i wprowadzić w nią swoją ideologię, z jej systemem dogmatów, zasad i celów politycznych.
 
Spodziewałem się, że ową ideologią dla „ekonomii społecznej” będzie „ideologia kapitału społecznego”, nowatorskim dogmatem "społeczna  odpowiedzialność biznesu", a zasadą główną "kolektywizm organizacji społecznych". A wszystko będzie służyć ponadnarodowym ośrodkom sterowania postępem, lekceważącym właściwe dla Polskiej kultury aspiracje do samorządności.
 
Podjąłem się jednak tej roli, chcąc przedstawić Zespołowi alternatywne podstawy aksjologiczne dla prac koncepcyjnych, oparte o rozpoznania Lubelskiej szkoły personalizmu. Chciałem pokazać różnice pomiędzy kolektywnością, właściwą dla organizacji społecznych realizujących zadania sprecyzowane przez polityki społeczne władzy, a kolegialnością, właściwą dla aktywności wspólnot samorządowych. O ile zasada kolegialności, ułatwia każdemu z uczestników prawo przedstawiania i demokratycznego debatowania celu działania, o tyle zasada kolektywności ułatwia władczą ingerencję mocodawcy tej organizacji.
 
Konfrontacja nastąpiła dość szybko, zaliczyłem tylko dwa posiedzenia. O tyle skutecznie, że moja pisemna krytyczna opinia o wypracowanym przez liderów Zespołu projekcie regulacji ustroju Trzeciego Sektora w Polsce, przyśpieszyła jego jedynie słuszną drogę do kosza na śmieci.
 
 
Wojna hybrydowa
 
Tocząca się obecnie na całym świecie wojna hybrydowa pomiędzy rzecznikami równości, wolności i edukacji a rzecznikami segregowania, segmentowania i eutanazji, nie ma określonej daty i miejsca proklamacji. Nie jest też łatwo wskazać na jej politycznych i finansowych mocodawców. Nikt tego nie bada w akademickich ośrodkach refleksji społeczno – politycznej, nikt tego nie omawia w ośrodkach programowania polityki społecznych.
 
I nie ma się co temu dziwić.
 
Inicjatorom walki przeciwko wartościom właściwych dla cywilizacji łacińskiej, nie zależy na ujawnianiu swoich strategicznych planów wykorzystania ideologii gender czy instytucji uetyczniania biznesu dla redukowania człowieka do produktywności i konsumeryzmu.
To by zaszkodziło tym planom, tak jak zaszkodził pewien dzieciak, krzycząc, że król jest nagi.
 
Należy się spodziewać, że mapy napięć i konfliktów powstawać będą dopiero w miarę ujawniania się konkretnych konfliktów. W tym poznawczym kontekście, znaczącym wydaje się przypadek naszej Sejmowej konfrontacji, rozpoczętej 16 grudnia 2016. Wykorzystałem go do zarysowania relacji pomiędzy stronami wojny hybrydowej.
 
Schemat 1. Strony i procesy Wojny hybrydowej.
 
W pierwszej z serii pięciu notek o znaczeniu ordynacji wyborczej dla kultury życia publicznego, oparłem się na opinii Jarosława Kaczyńskiego, że chuligaństwo polityczne zaczęło organizować instytucje terroryzmu politycznego. Potwierdziłem tą diagnozę wskazując na analogię z degradująca Dawną Rzeczpospolitą instytucją liberum veto. Dodałem, że instytucja ta korzysta z zasady kolektywu, jako zasady współpracy w instytucjach społecznych zależnych od mniej lub bardziej ukrytych mocodawców.
 
Szczęśliwie dla Polski, tym razem szybkie rozszyfrowanie i zneutralizowanie programu terroryzmu politycznego skolektywizowanych klubów parlamentarnych, liczących na międzynarodową interwencję, pozwoliło na ich zablokowane.
 
Ale wojna trwa.
 
Sterowanie rozwojem wiedzy
 
Wojna pomiędzy rzecznikami utrzymania przywilejów w korzystaniu z ograniczonych zasobów materialnych a rzecznikami sprawiedliwego ich wykorzystania toczy się w wielu krajach. Profesor Andrzej Nowak nazwał ją Światową wojną domową.
 
Dzięki nowoczesnym technologiom rosną  aspiracje społeczne do solidarności i samorządności. Pozwalają one na swobodę dostępu i przetwarzania wiedzy dla samodzielnego podnoszenia dobrostanu zdrowia i dobrobytu materialnego.
 
Coraz wyraźniej widać, że wprowadzone kilka wieków temu mechanizmy centralnego zarządzania edukacją i zdrowiem poprzez struktury administracyjne opiekuńczych państw, nie będą wydolne w warunkach cyfrowo otwartych zasobów wiedzy.
 
Dlatego coraz częściej konkretne propozycje edukacyjne, będą kierowane do rodzin. Tym bardziej w Polsce, gdzie zasada samokształcenia w rodzinie, otwiera naturalne przestrzenie rozwoju programu Rodzina 500 +.
 
Czy wobec tej dobrze rokującej perspektywy,  międzynarodówka sterowania postępem, uzna prawo do suwerenności, samodzielności i samorządności w Kraju na Wisłą ?
 
 
Solidarny rozwój wiedzy
 
I wczoraj i dziś i jutro ustalenia przyjęte w ramach Europejskich stref wspólnego rynku i bezpieczeństwa, zobowiązywać będą naszych rządzących i naszą administrację do respektowania zagranicznych opinii. Równocześnie wielomandatowa ordynacja wyborcza, zobowiązuje polityków do gry kolektywnej.
 
W obecnych warunkach ustrojowych posłowie Szczerba, Nitras, Pomaska zachowują są całkiem racjonalnie. Konflikty są i będą projektowane w wymiarach ponadnarodowym, głos Polskich obywateli jest dla kierownictw ich kolektywów znaczący tylko raz na cztery lata.
 
Uważam, że warunkiem koniecznym dla zatrzymania bezpośrednich zagranicznych ingerencji w Polskie sprawy,  jest dokonanie zmiany kultury życia publicznego z kolektywistycznej na personalistyczną. Tak by chuligaństwo, terroryzm i zaprzaństwo posłów dyskwalifikował, ich osobisty udział w życiu publicznym. Dyskwalifikował teraz i na zawsze.
 
Taki powinien być skutek wprowadzenia ordynacji JOW na kilka lat przed kolejnymi wyborami.
 
Im szybciej to nastąpi, tym łatwiej będzie można dokonywać zamian służących wolności i odpowiedzialności, nie tylko w politykach społecznych ale i w usługach społecznych. 
 
Tym szybciej wspólnoty samorządowe i podmioty gospodarcze zaczną ułatwiać rodzinom 500 + solidarny rozwój wiedzy. 
 
----------
 W dniu 10 lutego 2017 zmieniłem nieco wygląd schematu Strony i procesy Wojny hybrydowej.
 

KOMENTARZE

  • 1*
    "(...) ujawnia słabości rządzących w trudnej obronie Polaków przed międzynarodówką sterowania postępem."

    Wykazuje Pan totalną ignorancję n/t rzeczywistych realiów politycznej sytuacji Polski.

    PiS i obrona Polaków - koń by się uśmiał.
  • @Rzeczpospolita 22:47:22
    Mamy zasadniczo różne zdania na ten temat.
  • @Rzeczpospolita 22:47:22
    -Twój idol Putin z KGB i jego agentka Merkel obronią Polskę? -Koń by umarł ze śmiechu.
  • @Moher 15:50:09
    Otwartość sieciowych kontaktów ułatwia indywidualistom umacnianie się w swoich wyjątkowościach.

    Tymczasem tak Rosja jak i Niemcy mają swoje dobre tytuły do realizowania swoich narodowych interesów w Europie. Polska powinna to nie tylko respektować, ale i wspierać.
    Demokracja w Polsce będzie, jak zawsze, niedoskonała.
    JOW jakoś rokuje ...
  • @Andrzej Madej 08:34:08
    Proszę Pana,
    różne zdania to my możemy mieć na temat kobiet, zapachów, mody, kulinariów, itp., itd.

    Polityka jest dziedziną wymierną, weryfikowalną i poddającą się analizie merytorycznej i albo ma się wiedzę w tym przedmiocie albo się jej nie ma. Oczywiście istotne jest kryterium oceny, czyli dobro narodu i państwa - co dla Pana, odwołującego się do etyki katolickiej, przynajmniej hasłowo nie powinno brzmieć obco.
    Zatem, przedmiot polityki nie może uzyskiwać ocen różnowartościowych, bo tylko jedna ocena będzie tą właściwą.
  • @Moher 15:50:09
    Twój żydo-katolicki Kościół wespół z żydowską V kolumną uczynił z Polski kolonię Zachodu, a z Polaków niewolników żydowskiego kapitalizmu.
  • @Rzeczpospolita 22:10:43
    Ja jestem praktykiem.
    W polityce o tyle, o ile dotyczy to mojej wolności - kontroli rządzących, udziału w debaty o politykach społecznych, o jakości publicznych przestrzeni. I dla praw oświatowych w swojej rodzinie.
    Wiem, że JOW będzie lepsze i dla tej obywatelskiej polityki i dla ochrony równości rynków.

    Pan atakuje z Pozycji Jedynie Słusznych, dość chaotycznie odnosząc się do rzeczywistości.
    Tymczasem demokracja będzie.
  • @Andrzej Madej 22:41:45
    "Wiem, że JOW będzie lepsze i dla tej obywatelskiej polityki i dla ochrony równości rynków."

    "Tymczasem demokracja będzie."

    Dwa zdania, a politycznej ignorancji ocean.
    Już wcześniej na prostym matematycznym przykładzie wykazałem Panu, że JOW jest zaprzeczeniem demokracji. Przytoczę go raz jeszcze:

    może się zdarzyć, że pięciu kandydatów (A,B,C,D,E) otrzyma następujące wyniki w głosowaniu: A – 21% głosów, B -20%, C – 20%, D – 20%, E – 19%. Zgodnie z zasadą JOW zwycięzcą zostanie kandydat A, pozostali odpadną. Zatem, 79% osób głosujących nie będzie posiadało swojego przedstawiciela. A jeżeli założymy, że frekwencja w wyborach wyniosła np. 50% (a to bardzo prawdopodobna liczba), to kandydat A będzie reprezentantem zaledwie 10,5% osób danej społeczności – na tym polega demokracja w żydo-systemie anglosaskim, czyli w systemie JOW.

    Opowiadając się za JOW w istocie opowiada się Pan za dyktaturą mniejszości - za dyktaturą kapitału. A więc i brednie o ochronie równości rynków są mrzonką.
  • @Rzeczpospolita 15:03:34
    Pana arytmetyka jest typowym akademickim dorabianiem argumentacji do ideologii.

    W praktyce to działa całkiem inaczej.
    Ordynacja JOW skutkuje rywalizacją dwupartyjną (prawo Duvangera). Inna rywalizacja się nie kalkuluje, bo pierwszym z okręgu zostanie ten, kto postawi propozycję programową najbliższą poglądom środka. Bo zgodnie z krzywą Gaussa, tych poglądów jest w społeczeństwie najwięcej.
    Z tego względu, przed wystawieniem list wyborczych, zarówno jedna jak i druga strona rywalizacji programowej szuka kandydatów najbliższych centrum. Któryś z nich wygra.

    To też ważne, że sekretarze partii szukają kandydatów, którzy są najlepsi, a nie kandydaci szukają sekretarzy partii, dla których będą pokorni.

    A co do braku wolnego rynku przy ordynacji JOW, to powiedz Pan to Amerykanom lub Anglikom.

    Powtarzam od kilkunastu lat. Główną barierą rozwoju lokalnych rynków w Polsce nie jest centralizacja programowania usług społecznych (edukacji, zdrowia), brak lokalnych walut, czy siła światowego kapitału.
    Główną barierą rozwoju lokalnych rynków w Polsce, jest kolektywizująca kulturę życia politycznego, wielomandatowa ordynacja wyborcza.
  • @Andrzej Madej 16:33:55
    "Ordynacja JOW skutkuje rywalizacją dwupartyjną (prawo Duvangera)."

    Przecież to święta prawda.
    I właśnie także pisałem, że JOW są zabetonowaniem politycznej sceny. Np. w Polsce, gdyby JOW wprowadzić już istniałyby tylko dwie partie, PiS i PO - obydwie żydowskie i syjonistyczne, realizujące obce interesy. Byłoby to powielenie politycznego układu w USA - dwie partie w USA realizują interesy żydowskiej finansjery.

    "Wolny rynek" - to liberalna brednia, nigdy nic takiego nie istniało i istnieć nie może (wyjątek: początki cywilizacji, gdy nie istniał pieniądz). Funkcjonowanie temu mitowi może gwarantować jedynie państwo poprzez odpowiednie regulacje - ale wtedy nie jest to "wolny rynek".

    A w praktyce, - skoro Pan jest praktykiem -, gdy decydującą rolę w ekonomii świata Zachodu odgrywa prywatna własność systemu obiegu pieniądza (czyli polityki finansowej oraz banków) "wolny rynek" nie może istnieć nawet teoretycznie.
  • @Rzeczpospolita 15:03:34
    Fakt, iż na podstawie ogłoszonych wyników w kraju stosującym ordynację większościową (dalej UK) można z łatwością dowieść „co by było, gdybyśmy” mieli rozwiązanie proporcjonalne nie wynika wcale prawo przemienności tej zależności. Chociaż w dzisiejszej dobie symulacja wyniku jest technicznie możliwa dla 650 okręgów (UK) to jednak nieopłacalna z jednego prostego powodu: nie da ustalić preferencji indywidualnych wyborców angielskich „przed” wyborami. To, że główne partie z UK prawdopodobnie taką symulację przed wyborami czynią (wyniki poprzednich wyborów, safe seats itp.) nie ma dla nich żadnego waloru praktycznego. A cóż dopiero dla nas – z obawy przed czym?
    Mamy – rzecz namacalną - najgorszą ordynację wyborczą. Aby było śmieszniej to nie ma Pan nawet biernego prawa wyborczego do sejmu. I dywaguje Pan o jakiś JOW-ach tak jakby był Pan skazany na wieczne potępienie JOW-ów. W „wolnym” społeczeństwie jak JOW się nie sprawdzi to winny istnieć warunki do zmiany na coś lepszego. BTW: Wyspiarze w 2011 roku powiedzieli NIE dla zmiany na AV. Im wolno się wypowiedzieć a nam nie? I proszę tu nie dodawać o R’2015 bowiem niska frekwencja świadczy o polskich elitach, którzy winni nieść obywatelskiej oświaty kaganek a nie bać się wyniku. W sprawach ważnych – m.in. referendum – winna istnieć większość względna a nie jakieś progi.
  • @W.b S. 13:37:35
    To prawda:
    1. w zasadzie nie mam prawa wyborczego
    2. obecna ordynacja wyborcza pozostawia wiele do życzenia

    Tym nie mniej JOW są pomysłem tragicznie złym - dowodów na to jest mnóstwo.

    Poza tym, znajdujemy się w takiej sytuacji politycznej, że nie zależnie od tego jaki system wyborczy zostałby wprowadzony polski naród nie będzie miał szans na wybór swojej reprezentacji. - Analogicznie w USA i w UK.
  • @Rzeczpospolita 19:22:33
    „JOW są pomysłem tragicznie złym” – na pewno są kraje, gdzie ta teza jest prawdziwa. Nie w Polsce, gdzie społeczeństwo jest niespotykanie homogeniczne pod zasadniczymi względami. Obecne różnice polityczne są wytworem sztucznym dla potrzeb biznesu rozrywkowego, który też musi z czego żyć a głupota ludzka dobrze się do tego nadaje. Gdyby jednak dowody się znalazły to tylko w „porównaniu” do jakiegoś wzorca, najlepiej proporcjonalnego, który b. dobrze znamy.
    Teza: „polski naród nie będzie miał szans” to dziedzina prorokowania i tutaj pasuję.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930