Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
168 postów 2138 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Nie banderowska Ukraina (11)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Presja rzeczników zachodnioukraińskiego nacjonalizmu na Ukraińskie dziedzictwo europejskiego humanizmu, prowadzana jest nie tylko w urzędach do spraw propagandy, ale i w ośrodkach akademickich.

Po kilku tekstach przedstawiających postać Grzegorza Chomyszyna, Proroka i misjonarza Ukrainy jako Kraju ludzi dla ludzi, przedstawiam opinię naukowca ze środowiska wspierającego renesans banderyzmu w Europie narodów bez granic.
 
+++++++++++++++++++++++
 
Wywiad z prof. Igorem Skoczylasem, prorektorem Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego, przeprowadzony przez Helenę Tereszczuk.  
 
W Polsce znowu uruchamiany jest mechanizm dyskryminacji metropolity UCG-K Andreja Szeptyckiego, 21.10.2016 r.
 
Lwów – w polskim mieście Lublinie w tym roku opublikowano książkę w języku ukraińskim „Dwa królestwa”, w której opublikowano listy, zgodnie z twierdzeniem redaktorów, napisane przez błogosławionego biskupa Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej, Hryhorija Chomyszyna.

W książce opublikowano trzy słowa wstępne – rzymskokatolickiego emerytowanego biskupa Mariana Buczka, naukowca KUL Włodzimierza Osadczego i wydawcy z Iwano-Frankowska ojca UCG-K Ihora Pełehatego (przeciwko niemu trwa postępowanie przed trybunałem cerkiewnym).
 
Wszystkie trzy przedmowy są manipulacją wokół imienia metropolity UCG-K Andreja Szeptyckiego, oświadczył dla Radia Swoboda prorektor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu (UKU), profesor historii Ihor Skoczylias.

Rada Naukowa UKU ma wątpliwości co do autentyczności listów Chomyszyna, a jeśli są autentyczne, to czy aby redaktorzy książki nie ingerowali w treść oryginału. Teraz UCG-K prowadzi badanie tej sytuacji, ponieważ archiwum biskupa Chomyszyna jest własnością Archidiecezji Iwano-Frankowskiej.
 
Ihor Skochylias jest przekonany, że w Polsce określone środowisko jest zainteresowane dyskryminacją metropolity Andreja Szeptyckiego, którego proces beatyfikacyjny jest w stadium finałowym.

Publikacja książki, mówi ukraiński profesor, to dopiero początek scenariusza manipulacji wokół imienia metropolity.
 
– To właśnie strona polska za swoje pieniądze wydała książkę, a jej prezentacja odbyła się we Lwowie na początku września, pod patronatem arcybiskupa Kościoła Rzymskokatolickiego na Ukrainie Mieczysława Mokrzyckiego.

Tak się składa, że to metropolita Mieczysław Mokrzycki kilka lat temu doprowadził do zawieszenia procesu beatyfikacyjnego Szeptyckiego, ale sprawa niedawno ponownie została wznowiona.
 
- Ta książka została przywieziona z Polski w celu sprzedawania w księgarniach na Ukrainie, ponieważ jest adresowana przede wszystkim do czytelników ukraińskich. Redaktorzy próbują w niej skonfrontować dwóch kapłanów duchowieństwa greckokatolickiego – Andreja Szeptyckiego i Hryhorija Chomyszyna, manipulując wokół imienia Andreja Szeptyckiego, ignorując analizę ówczesnych wydarzeń historycznych. Jak pan, panie Skoczylias, przyjął i ocenia wydanie tej książki?
 
– Pojawienie się książki „Dwa Królestwa” do pewnego stopnia okazało się dla mnie zaskoczeniem. Nikt się nie spodziewał zachowania rękopisu domniemanego autorstwa władyki Chomyszyna. Fakt, że ta książka została wydana w Polsce, w Lublinie, był pewną niespodzianką dla naszego środowiska.
 
Fakt nawiązania do postaci Hryhorija Chomyszyna, oczywiście, należy pochwalić, my niewiele wiemy o historii okresu międzywojennego, o dyskusjach toczonych w galicyjskim środowisku międzywojennej Polski.
Ale, z drugiej strony, kiedy zacząłem czytać tę książkę, ona wywołała u mnie wielkie zdumienie, a w pewnych momentach – oburzenie.
 
Okazało się, że świętą postać błogosławionego nowego męczennika ukraińskiej ziemi, władyki Hryhorija Chomyszyna, starają się w brutalny sposób zinstrumentalizować i w brudny sposób wykorzystać jego wizerunek we współczesnych „dyskusjach”, związanych z ukraińsko-polskimi stosunkami, z pozycjonowaniem miejsca i roli UCG-K w historii Ukrainy oraz całej Europy Środkowo-Wschodniej w XX wieku. Niestety, ta książka okazała się wielką mistyfikacją i manipulacją.
 
– Przedmowa emerytowanego biskupa rzymskokatolickiego Mariana Buczka sprowadza się do tego, że metropolita Szeptycki jest winny nawet tragedii wołyńskiej. Chociaż wiadomo, że w tym okresie nie było UCG-K na Wołyniu, że na długo przed tą tragedią metropolita ostrzegał polskie duchowieństwo przed niebezpieczeństwem i prosił swoich wiernych o traktowanie z szacunkiem i godnością wszystkich ludzi. Jakie pytania pojawiły się u Pana po przeczytaniu książki?
 
– Jest bardzo dużo kontekstów, tekstów i podtekstów związanych ogólnie z pojawieniem się tej książki. Pierwsze pytanie, które się nasuwa, dotyczy samych listów, tekstu, to znaczy ich autentyczności, jak te listy znalazły się w wydawnictwie w Lublinie.
  
Ponieważ o ile rozumiem, całe dziedzictwo władyki Chomyszyna, łącznie z jego rzeczami osobistymi i spuścizną twórczą, powinna być własnością UCG-K, czyli metropolii Iwano-Frankowskiej, to ona jest bezpośrednim spadkobiercą. Kto w ogóle dał prawo jej publikowania, innymi słowy, kto jest właścicielem praw autorskich.
To jest ważne pytanie, gdy na nie odpowiemy, to pojawi się następne: czy rzeczywiście ten tekst jest autentyczny, czy należy do biskupa Hryhorija Chomyszyna – i tu jest potrzebne przeprowadzenie ekspertyzy kaligraficznej, ekspertyzy korespondencji, dokonanie porównania tekstu oryginału z tekstem wydrukowanym w książce. Na razie jako badacz nie znam odpowiedzi.

Drugie ważne pytanie, odpowiedzi na które, niestety, nie znaleźliśmy – dotyczy kontekstualizacji i personalizacji autora.
 
Jeśli założymy, że ten tekst jest tekstem autentycznym, to listy biskupa zostały napisane w bardzo krótkim okresie czasu, gdy pisał w stresującej sytuacji – to były wydarzenia II wojny światowej. A wszyscy, którzy znają postawy, praktyczne kroki i aktywność publiczną Hryhorija Chomyszyna rozumieją, że ten człowiek był dość emocjonalny, wydający wyraźne i ostre osądy, bardzo emocjonalnie reagujący na zmiany w życiu jego Stanisławowskiej diecezji (Iwano-Frankowskiej) i w ogóle zmiany dotyczące całego kontekstu – politycznego, kulturowego, religijnego – ziem zachodnioukraińskich.

Jeśli spojrzymy na ten okres, a jest to bardzo krótki okres II wojny światowej, być może zakończenia wojny, kiedy został napisany rękopis tekstu „Dwa królestwa” (jeżeli rzeczywiście jest to tekst władyki Chomyszyna), powinniśmy rozumieć, że z Watykanu w 1942 roku nadszedł nowy tekst Mszału jako obowiązujący do wykorzystania przez całą UCG-K.
 
Wiemy, że Hryhorij Chomyszyn był przeciwnikiem tych innowacji, dość ostro je potępiał, nawet jeśli były to wyraźne dyrektywy z Watykanu. Fakty te – pojawienie się reformy liturgicznej, tak samo jak reformy wprowadzane przez metropolitę UCG-K Andreja Szeptyckiego, kiedy zaczął zwoływać w 1940 roku sobory archidiecezjalne, w które z tych lub innych powodów Hryhorij Chomyszyn nie był zaangażowany, one były tym emocjonalnym tłem, dającym Chomyszynowi okazję do dość kategorycznych ocen.

Jeśli spojrzeć na cały dyskurs, wyłaniający się z książki „Dwa królestwa”, jest oczywiste, to dość wyraźne definicje – biało-czarne.
 
To dość ostre oceny II wojny światowej, i tak samo dość ostre oceny idei i nauk, a także praktycznych kroków samego metropolity Andreja Szeptyckiego. To z całą pewnością musi być brane pod uwagę, ponieważ książka prezentuje ostre aspekty działalności ówczesnego życia, na które emocjonalnie reagował władyka Chomyszyn. Natomiast problem tej książki w jeszcze większym stopniu polega na tym, że ona, a zwłaszcza przedmowy dwóch redaktorów – ojca Pełehatego i profesora Włodzimierza Osadczego – nie jest rozpatrywana w płaszczyźnie tamtych wydarzeń.

Ponieważ listy Chomyszyna – to reakcja na określony segment życia galicyjskiego – polityki UCG-K, działalności metropolity Andrzeja Szeptyckiego.
 
– W książce, czyli w opublikowanych listach Hryhorija Chomyszyna, OUN, UPA, Konowalca Melnyka, Banderę nazwano „bandytami”, a metropolita Andrej Szeptycki został przedstawiony jako „rusofil”, „wróg” cerkwi i Ukraińców, a jednocześnie Polaków. Pana zdaniem, na czym tu polega świadoma manipulacja redaktorów książki?
 
  
  – Jeśli spojrzymy na samą działalność Hryhorija Chomyszyna, to zobaczymy, że tych punktów styku było o wiele więcej: sprzeciw wobec wpływów komunistycznych idei w zachodnioukraińskim społeczeństwie, zwalczanie świeckich idei, obrona odpowiednich wartości chrześcijańskich, popieranie ZUNR, poparcie Aktu proklamacji państwa ukraińskiego 30 czerwca 1941 roku. Na przykład, postawa wobec wystosowania listu duszpasterskiego „Nie zabijaj” metropolity Andreja Szeptyckiego.

W rzeczywistości tych aspektów współpracy było znacznie więcej. Tylko należy umieścić to w szerszym kontekście działalności metropolity Andreja, który tak naprawdę bardzo wspierał władykę  Chomyszyna, zaczynając od jego nominacji na stanowisko rektora seminarium, na biskupa Stanisławowskiego – został wyniesiony na ten tron właśnie dzięki metropolicie Andrejowi.
 
Oczywiście, wielką wadą tej książki jest to, że nie została rozpatrzona w płaszczyźnie ówczesnych historycznych, politycznych wydarzeń, ani relacje między metropolitą Andrejem i władyką Chomyszynem nie zostały umieszczone w odpowiednim kontekście, ani w ogóle całe szerokie tło stosunków ukraińsko-polskich, ukraińsko-żydowskich, stosunków między UCG-K a władzami polskimi, ukraińskim ruchem narodowo-wyzwoleńczym – OUN, UPA, one, niestety, nie znalazły się w odpowiednim kontekście.

A jeśli one w tej książce, moim zdaniem, są świadomie nie rozważone przez pryzmat ówczesnych wydarzeń, to możemy mówić całkiem sprawiedliwie i po akademicku, że one są zmanipulowane, i jest to udana manipulacja akademicka polegająca na tym, że próbuje się instrumentalizować pojawienie się tej książki akurat w 2016 roku.
 
To bardzo dobrze widać z przedmowy do tej publikacji „Dwa królestwa”, kiedy widzimy przedmowę, w której wyraźnie, bardzo otwarcie przedstawiono łańcuchowy logistyczny tzw. „związek”, jeśli chodzi o Andreja Szeptyckiego, następne ogniwo łańcucha to ukraiński integralny nacjonalizm, a trzecie – to Wołyń 1943 roku.

Czyli, nazywając rzecz innymi słowy, logika redaktorów jest taka, że gdyby nie było Andreja Szeptyckiego, nie byłoby ukraińskiego integralnego nacjonalizmu, gdyby nie było ukraińskiego integralnego nacjonalizmu, nie byłoby dramatycznych wydarzeń na Wołyniu 1943 r. Oczywiście, nawet dla nieprofesjonalnego historyka jest oczywiste, że jest to otwarta manipulacja.
 
– Wiadomo, że sprawa beatyfikacji metropolity Szeptyckiego znajduje się w końcowym stadium i jest wielu przeciwników tego procesu. Ponieważ w Polsce dostrzegamy sztuczne podsycanie konfliktu polsko-ukraińskiego, to czy nie pojawią się nowe scenariusze dyskryminacji wybitnych postaci na Ukrainie, w szczególności metropolity Andreja Szeptyckiego?
 
– Jest to dziwna sytuacja, podczas gdy otrzymujemy ze strony różnych polskich środowisk zapewnienia o solidarności z nami, Ukraina jest w stanie niewypowiedzianej wojny z Rosją, obecnie Ukraina testuje swoją zdolność do pozostania niepodległym państwem i nowoczesnym narodem.
Ale z drugiej strony mamy do czynienia z otwartymi krokami ze strony niektórych polskich środowisk, zmierzającymi do zaostrzenia sytuacji oraz instrumentalnego wykorzystywania pamięci historycznej o przeszłości w celu zmanipulowania współczesnej sytuacji.
 
 Oczywiście, jest całkowicie zrozumiałe, że ta książka jest tylko pierwszym próbnym kamieniem, że za tym stoi, oczywiście, cały system przedsięwzięć, zmierzających do dyskryminacji postaci Andreja Szeptyckiego i storpedowania tego dobrego i pozytywnego wizerunku Ukrainy i Ukraińców, w szczególności UCG-K, który wytworzył się po Rewolucji Godności, po Euromajdanie. I to jest to, co sami Polacy lubią nazywać – porachunki z historią.

Tę manipulacyjną praktykę pokazuje cały kontekst książki „Dwa królestwa”, gdzie wyrwane [zostały] niektóre epizody, wyrwane [zostały] niektóre postacie i konstruowany jest model Andreja Szeptyckiego jako anty-Ukraińca, jako człowieka opanowanego przez fobię wobec innych narodowości, człowieka, który nie wzywa do dialogu między grekokatolikami i rzymskimi katolikami, człowieka, który sprzyjał szerzeniu nacjonalistycznych tendencji w społeczeństwie ukraińskim, który być może nawet nie zapobiegł wołyńskiej tragedii.
 
– A czy ta sytuacja z wydaniem książki nie jest wyzwaniem dla ukraińskiego środowiska naukowego, które mogłoby racjonalnie i z zastosowaniem argumentów wyjaśnić kontekst i wykryć manipulacje, wyzwaniem dla całej UCG-K, która będzie musiała obronić swoje stanowisko?

– Ten zmanipulowany mit wynikający z tekstu przedmów sugeruje, że stoimy przed wielkim wyzwaniem. Może i dobrze się stało, że ta książka „Dwa królestwa” pojawiła się właśnie teraz, to zmusza nas do tego, żeby dokonać przeglądu w kontekście historycznym całego spektrum tych wydarzeń i wykonać swoją pracę domową przez nasze środowiska akademickie. Chodzi przede wszystkim o zbadanie także samej postać władyki Chomyszyna, zaprezentowania jej w odpowiednim kontekście.
 
Biskup Chomyszyn w „Dwóch królestwach” – to Prorok ojczyzny, narodu ukraińskiego, natomiast wszelka działalność metropolity Andreja prowadziła do schizmy, do rozłamu, do utraty przez UCG-K swojej tożsamości, a nawet do „Ruskiego Miru”. Powinniśmy przeciwstawić w takim dyskursie naszą prawdę, która polega na akademickich krytycznych badaniach postaci Andreja Szeptyckiego oraz relacji między Hryhorijem Chomyszynem i metropolitą Andrejem Szeptyckim.
Ponieważ te stosunki były o wiele-wiele bardziej urozmaicone, nie zawsze były konfliktowe, i one były wkomponowane w szerszy kontekst ówczesnej polityki. A byli to ludzie reprezentujący różne taktyczne poglądy na to, jak powinno rozwijać się ukraińskie społeczeństwo i etniczne, wyznaniowe relacje.
 
Oczywiście Szeptycki należał do kręgu Kościoła Katolickiego wierzącego w katolicki modernizm, który pojawił się w Kościele Katolickim pod koniec XIX i na początku XX wieku, i wierzył w to, że współczesne, nowoczesny, odnowione oblicze Kościoła będzie obliczem umożliwiającym Kościołowi zachowanie swoich wpływów w społeczeństwie, zachowanie świętości życia ludzkiego i obronienie tego życia we właściwy chrześcijański sposób. Natomiast władyka Chomyszyn, najwyraźniej, należał do środowiska kładącego nacisk na obronę pewnych wartości konserwatywnych, które też miało swoje miejsce i miało swoją prawdę.

Nie mamy prawa potępiać tych poglądów władyki Chomyszyna, ale znowu musimy jednak pokazać w końcowym podsumowaniu – czyj model wizji kościoła ukraińskiego społeczeństwa zwyciężył i dlaczego Ukraina jest obecnie taka, jaka jest, dlaczego mamy międzywyznaniowy pokój, dlaczego zachowany został akurat taki model ukraińskiego społeczeństwa.
 
Oczywiście, że jest to model metropolity Andreja Szeptyckiego, który nie na darmo jest nazywany Mojżeszem ukraińskiej ziemi, Mojżeszem narodu ukraińskiego.

Dlatego my, i to jest decyzja rektoratu UKU, zainicjujemy cały cykl seminariów mających nas doprowadzić do zorganizowania w przyszłym roku wielkiej konferencji międzynarodowej, poświęconej dwudziestoleciu międzywojennemu, ciekawemu okresowi, kiedy społeczeństwo ukraińskie i UCG-K szukały swojego miejsca w burzliwym okresie, kiedy pojawiły się totalitaryzm, wyzwania faszyzmu, nazizmu, kiedy ruchy narodowe walczyły o swoją niepodległość, ale także toczyła się taka walka między patriotyzmem, uczuciami narodowymi a nacjonalizmem, prowadząca do nienawiści rasowej.
 
To był ciekawy okres, w którym ujawniły się takie postacie jak metropolita Andrej Szeptycki, cała plejada kapłanów. Ważne jest, aby zaprezentować postać Szeptyckiego w szerszym, globalnym, światowym kontekście.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
 
 
Wywiad przeprowadziła Halina Tereszczuk.
Tłumaczenie – Wiesław Tokarczuk
 
Inne teksty dotyczące postaci błogosławionego Grzegorza Chomyszyna na moim blogu:
 

KOMENTARZE

  • Sprawy między Chomyszynem a Szeptyckim to sprawy międzykatolikami-Polakami, Rusinami j unitami i prawosławnymi oraz ich klerami
    Szeptycki chciał ograniczyć wpływ kleru katolickiego na Rusinów i pod pretekstem dążeń do uunii "grekokatolików" (kleru) z prawosławnymi czyli hierarchią osieroconą brakiem Cara realizował formalnie obyczajowo liturgiczną "rebizantyzację) Rusinów pod rządami "księży" grekokatolickich" i ich żon "popadii" (pełniły w parafiach role jakby przewodniczących Ligi Kobiet Ukraińskich. Synowie popów w stylu Szeptyckiego pełnili role działaczy i przywódców świeckiej (formalnie niereligijnej) działalności antypolskiej i antykatolickiej (przeciw polskiemu klerowi i jego parafianom a także wszystkim Polakom państwu polskiemu.Szeptycki cieszył się właściwie poparciem polskich władz a Chomyszyn był właściwie nie zauważany nawet dla większości Rusinów nad którymi przywództwo w coraz większym stopniu obejmowali bardziej "świeccy" synowie popów Były to inne czasy i społeczności raczej wiejskie pod wpływami kleru.
    Podobne procesy de lub antypolonizacji następowały w Litwie właściwej, gdzie absolwenci seminarikum litewskojęzycznego mieli formalne pierwszeństwo do stanowisk proboszczów. Po ich uzyskaniu nawet w parafiach, w któerych nikt nie znał języka litewskiego odmawiali kazań, spowiedzi i ślubów olraz chrztów w języku polskim i dochodziło do bijatyk w kościołach przeciwko usiłującym sie modlić lub spiewać w języku polskim. OL Sienkiewiczu mało kto wiedział a Kraszewski byl uważany przez nacjonalistów litewskich za pisarza litewskiego ze względu na nowelę popierającą kultywowanie języka (z języka Pruskiego zostały 4 słowa a z Jaźingów 0 słów mimo braku zorganizowanej i zamierzonej polonizacji). Wśród polskich elit na Białorusi popularne było mniemaNIE WYRAŻONE W UTWORACH MICKIEWICZA I sŁOACKIEGO ORAZ IINNYCH, ŻE SĄ POTOMKAMI RZYMSKICH LEGIONISTÓW, KTÓRZY ZABŁĄDZILI W LITEWSKICH PUSZCZACH LUB sARMATÓW.
    Dzisiejsza Ukraina jest raczej tworem wpływów politycznych i społecznych "walców historii" niż przewagi "koncepcji Szeptyckiego nad Chomyszynem. Podobnie można uważać ukraińskość Krymu za skutek "koncepcji" Chruszczowa a mie Szeptyckiego.
  • @telewidzacy 18:19:50
    Dziękuję za pogłębione uzupełnienie.
    Szczęśliwie wszystkie przywołane nurty oparte są na Chrześcijańskich fundamentach prawdy. Więc jest do czego odnosić ład postaw.
  • Prawda, politycy i uczeni
    Często Polscy politycy odsuwają od siebie odpowiedzialność za klarowność dziedzictwa narodowego, oczekując od środowiska naukowego dokonywania ostatecznych ustaleń.
    No właśnie.

    Profesor Igor Skoczylas jest od lat członkiem Komisji Polsko-Ukraińskich Związków Kulturowych, Lubelskiego Oddziału PAN.
    http://www.pan-ol.lublin.pl/komisje.html

    Czy podnoszone przez niego wątpliwości, są podzielane przez innych jej członków ?
    Czy Komisja przewiduje zajęcie konkretnego stanowiska wobec stawianych przez jej członka zarzutów o manipulacje redakcyjne i o ingerencję w sprawy Ukrainy wydawców pamiętnika ?
  • Obiektywność rozpatrywania prawd (historii politycznej) wymaga uwzględniania okoliczności rożnowymiarowych
    Mitu Bandery, Suchewycza, Doncowa i innych synow popów po polskich szkołach i polskim wojsku podobnie jak spraw Szeptyckiego i Chomyszyna nie da się w pełni świadomie rozpatrzyć bez świadomości istoty i motywacji zachowań istotnych dla mitów Piłsudskiego, Andersa, Karskiego, Wałęsy lub Kaczyńskich.
    Niektóre np mit Andersa są ściśle i konkretnie zwiazane z mitami obowiązującymi ustawowo na banderyzowanej Ukrainie (jak się wydaje w celu spowodowania wymiany Putina na Chodorkowskiego lub jemu podobnego).
    Gen. Anders w okresie masakrycznej i niemal bezsensownej kampanii apenińskiej , do której w akompaniamencie wyglaszanycvh banałów o honorze i potrzebie wykazania aliantom polskiej odwagi skierował Korpus wbrew zdaniu i woli wszystkich polskich generalów i polityków miał drugą żonę corkę popa grekokatolickiego. Swą pozycjęwcześniej i później zawdzięczał uznaniu Stalina i Berii, które zdobył spektakularnymi wystąpieniami o wzgledy dla żydów i demonstracyjnym lekceważeniem życia swych podwładnych bardziej polskiego pochodzenia (skazano na śmierć kiludziesięciu żołnierzy za śmiesznie drobne przewinienia i egzekucje wykonano na drodze dfo kołchozu grzebiąc zwłoki pod koleinami, które wyrównano). Gen Anders podejmował decyzje polityczne wbrew i poza śawiadomością innych polskich polityków i przywódców popisując skię blichtrem wojskowym i pozorowaną apolitycznościa i np w sprawie "Ukraińców" wystąpił skutecznie do dowódców alianckich o nie zwraCANIE DO zsrr JEŃCOW ZBRODNICZEJ DYWIZJI GALICYJSKIEJ ss A JEJ DOWÓDCY PRZYZNAł order Virtuti Militari. Dzięki temu jest w Kanadzie silna grupa banderowskich nacjonalistów a naukowcy w rodzaju Szkoczylasa mogą uważać Polaków za podobny Żydom naród mitomanów (i jako polska mniejszość małpować tą drogę rozwoju).
  • życliwość polskich wladz dla "grekokatolickich" Ukraińców spowodowała uznanie kalendarza gregoriańskiego za obowiązujący w wP
    i akcja burzenia "nadetatowych" cerkwii moskiewskich lub przekazywania ich "grekokatolikom" w 1938r. W okresie zaborów na terenie Lubelszczyzny i Podlasia zbudowano ponad 600 cerkwi w ramach rusyfikacji, często tam gdzie nie było prawosławnych lub wogóle ludzi (np na poligonie). Popi prawosławni osieroceni brakiem Cara PRZEZ PEWIEN CZAS NADAL UWZALI SIĘ I SWYCH PARAFIAN ZA rOSJAn. wLADZE POLSKIE ZDFOMINOWANE BYLY JAK OBECNIE WERBALNYM ANTYRUSYCYZMEM Piłsudczykowskim.
    Polscy liberałhistorycy przekonali "ukraińskich" o barbarzyńskim antyukrainiźmie polskich władz przejawionym w akcji burzenia cerkwi, której nacjonaliści ukraińscy nie zauważyli wcześniej mimo swej antypolskości.
    http://telewidz.neon24.pl/post/119627,zydzi-w-wp-ii-rp-i-pozniej
    http://telewidz.neon24.pl/post/135703,prorocza-prawda-o-ukrainie-zignorowana-i-zaklamana
  • @telewidzacy 10:25:46
    Z uwagi na brak głębszej wiedzy historycznej, odniosę się tylko do ostatniego zdania.
    "Dzięki temu .... mogą uważać Polaków za podobny Żydom naród mitomanów ..."

    Wykorzystam do tego pieśń Pawła Orkisza, z którym kilkanaście lat pracowałem zawodowo, a która zawsze mnie zasmucała swoją powierzchownością ...
    https://www.youtube.com/watch?v=5Ga_-KcMJfY
  • @telewidzacy 10:55:23 cd ...
    W imieniu zaciekawionych, dziękuję za linki do Pana tekstów ...
  • @Andrzej Madej 11:00:28"Żydzi" jako naród kojarzą się ze Starym Testamentem
    Nowohebrajczycy wydali w Palestynie grube fundusze na badaNIA NOWOCZEŚNIE HISTORYCZNE I RACZEJ ANI JEDNO WYDARZENIE ZE sTAREGO tESTAMENTU NIE ZOSTAŁO POTWIERDZONE. rACZEJ NIE BYLO UCIECZKI NARODU Z eGIPTU, KROLA sALOMONA ITD.
    Szmul Sand profesor hebrajskiego uniwersytetu w Tel a wiwie napisał książkę Naród wymyślony, w której uznał sjonistycznych kolonizatorów Palestyny za potomków Chazarów a miejscowych Palestyńczyków za potomków biblijnego narodu żydowskiego. Czyli Stary Testament to właściwie hagada czyli mitologia w formie właściwej (poprawnej) historii i może dla tego jest tylko źródlem przypowieści ewangelicznych i na mszy można siedzieć. Tego przeważnie nie rozumieją lutrowie, jehowcy i ignorują intensywnie talmudyści. (Chazarskość Żydów też jest mitem)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031