Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
168 postów 2138 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Nie banderowska Ukraina (12)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Opinia ze stron Jeruzalem Post, na temat Konferencji na Paryskiej Sorbonie, propagującej poglądy zachodnioukraińskich nacjonalistów.

Dzięki pracy Wiktora Tokarczuka, przedstawiam opinię szwedzkiego i żydowskiego badacza na temat fałszerstw Ukraińskiej polityki historycznej i ich szkodliwości dla współczesnej Europy.
 
Nie mogę się powstrzymać od powtórzenia po raz setny opinii, że jeżeli w czyimś interesie jest utrzymywanie napięcia pomiędzy narodami Europy Środka, to najbardziej skutecznymi realizatorami polityk dzielenia dla rządzenia, są obecnie Ukraińscy piewcy banderyzmu i ich Polscy sojusznicy.
 
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
 
Per Anders Rudling, Efraim Zuroff
 
Walka o historyczną prawdę o Holokauście na Ukrainie
   
Od czasu upadku Związku Radzieckiego, nieco ponad ćwierć wieku temu, rola odegrana przez miejscowych kolaborantów nazistowskich w zbrodniach Holocaustu była kością niezgody w całej Europie Wschodniej. Zamiast zaakceptowania zachodniej narracji II wojny światowej i Holokaustu, władze lokalne wielu wschodnioeuropejskich krajów postkomunistycznych próbowały kreować alternatywną narrację o wydarzeniach, aby osiągnąć dwa główne cele.
 
Pierwszym celem jest ukrycie, a przynajmniej zminimalizowanie roli odgrywanej przez miejscowych kolaborantów nazistowskich w zagładzie europejskiego żydostwa.

W tym aspekcie koniecznie należy zauważyć, że tylko w Europie Wschodniej pomaganie nazistom obejmowało aktywne uczestnictwo w masowych mordach. Chociaż miejscowi pomocnicy nazistów w całej Europie byli zaangażowani wszędzie w realizację początkowych etapów ostatecznego rozwiązania (co oznacza bycie współwinnym morderstwa), tylko na wschodzie, gdzie znaczny odsetek ofiar zginął raczej od kul w pobliżu ich domów, a nie po deportowaniu do obozów zagłady w okupowanej przez Niemców Polsce, pojawili się kolaboranci w pełni zintegrowani z machiną operacyjną masowych zabójstw.
 
W ten sposób Holokaust nie jest negowany w krajach takich jak Ukraina, Węgry, Rumunia, Chorwacja i kraje bałtyckie, ale jest przedstawiony tak, jakby było to prawie wyłącznie dzieło Niemców i Austriaków, przy niewielkiej lub bez żadnej pomocy ze strony lokalnej ludności. W tych nielicznych przypadkach, w których uznano winę lokalnych kolaborantów, często są oni określani jako margines społeczny lub przestępcze elementy lokalnego społeczeństwa.

Drugim celem jest przekonanie światowej opinii, że zbrodnie Związku Radzieckiego i jego satelitarnych reżimów komunistycznych były równie złe w porównaniu ze zbrodniami nazistów, a także, że te zbrodnie również były ludobójstwem. Historycznie fałszywa teoria równoważności ma kluczowe znaczenie polityczne w niektórych regionach Europy Wschodniej i Środkowej, gdzie twierdzenie o byciu ofiarami najgorszej zbrodni, jaką można sobie wyobrazić, służy dążeniu do odrzucenia lub uniknięcia bolesnych dyskusji na temat lokalnego udziału rodaków w zbrodniach Holokaustu.
 
    
Zjawisko to jest szczególnie widoczne na Ukrainie.

Podtekstem tej kwestii jest to, że wśród komunistycznych zbrodniarzy byli Żydzi - czynnik pomagający zneutralizować żydowskie oskarżenia przeciwko lokalnym kolaborantom nazistowskim w Europie Wschodniej. Ważny w tym względzie jest też fakt, że pewni przywódcy antyradzieckiej opozycji na Ukrainie podczas i/lub po II wojnie światowej, którzy od czasu odzyskania niepodległości są gloryfikowani jako bohaterowie narodowi, odgrywali czynną rolę w masowych mordach Żydów w czasie Holokaustu, co komplikuje otwarte i uczciwe rozliczenie z przeszłością. Ponadto jesteśmy świadkami stanowienia w państwach bałtyckich prawa kryminalizującego negowanie zbrodni komunistycznych jako ludobójstwa, a także w Polsce, gdzie zakazano krytykowania zachowania Polaków wobec Żydów w czasie wojny.

Na początku marca odbyła się w Paryżu konferencja w szacownej siedzibie Sorbony, która zgromadziła wielu wybitnych uczonych z doświadczeniem w różnych aspektach Holokaustu. Wśród zaproszonych gości znalazł się Wołodymyr Wiatrowycz, dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP), agencji rządowej utworzonej w 2006 r. w celu ugruntowania nacjonalistycznej narracji historii ukraińskiej.

 
Idea zapewnienia Wiatrowyczowi platformy została zakwestionowana przez wielu specjalistów w tej dziedzinie.
 
Od ponad dziesięciu lat Wiatrowycz związany jest z organizacją o nazwie Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego (CDWR w języku ukraińskim). Ruch wyzwoleńczy w istocie oznacza Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), radykalną nacjonalistyczną organizację założoną w 1929 roku, której zbrojnym ramieniem w okresie II wojny światowej była Ukraińska Armia Powstańcza.

I tu tkwi przyczyna zaniepokojenia historyków: OUN była organizacją głęboko antysemicką, a jej bojówki (milicja ukraińska) utworzone latem 1941 r. były aktywnie zaangażowane w fali pogromów antyżydowskich, które zmiotły [z powierzchni ziemi społeczności żydowskie] dziesiątków miejscowości na zachodniej Ukrainie w dniach tuż po niemieckiej inwazji na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r. Ostatnie badania wskazują, że w trakcie tej fali przemocy zamordowano tysiące, a prawdopodobnie nawet dziesiątki tysiący Żydów.
 
Podczas gdy nazistowskie Niemcy uznały kolaboracyjne państwa utworzone przez słowackich i chorwackich ultra-nacjonalistów w 1939 i 1941 r., nie miały zamiaru przyznawać niepodległości Ukrainie. Relacje OUN - naziści wkrótce uległy zmrożeniu, a najwyżsi przywódcy zostali aresztowani. Po Stalingradzie, kiedy stało się jasne, że mocarstwa Osi mogą przegrać wojnę, OUN zerwała z nazistami i na początku 1943 r. wzięła broń we własne ręce, tym razem kierując ją przeciwko mniejszości polską na zachodniej Ukrainie, dokonując rzezi co najmniej 70 000 Polaków i tysięcy Żydów. Po wojnie OUN i UPA walczyły z Sowietami, i to jest główny powód, dla którego te organizacje są dziś gloryfikowane na dzisiejszej Ukrainie, gdzie ich aktywny udział w zbrodniach Holokaustu pozostaje politycznym tabu.
 
  
Obecny konflikt z Rosją zradykalizował ukraińskie podejście do pamięci historycznej.
 
W maju 2015 r. ukraiński parlament uchwalił pakiet ustaw, z których jedna zabroniła „braku szacunku” dla „bojowników o ukraińską państwowość w XX wieku”. Ustawa ta, nr 2538-1, nie przewiduje karania z tego tytułu, ale jej siostrzana ustawa, nr 2558, zakazuje „sowieckiej propagandy” jako przestępstwa karalnego i ustanawia za nie karę pozbawienia wolności od pięciu do dziesięciu lat.

We wrześniu 2016 r., kiedy prezydent Reuven Rivlin odwiedził Ukrainę w 75. rocznicę masakry w Babim Jarze 29-30 września 1941 r., wygłosił przemówienie w ukraińskim parlamencie, Radzie Najwyższej, w którym szczególnie skrytykował gloryfikację OUN na dzisiejszej Ukrainie.
 
Wiatrowycz, który zaprzecza zaangażowaniu OUN w Holokauście i kwestionuje antysemicką naturę organizacji, publicznie oskarżył prezydenta Rivlina o rozpowszechnianie „sowieckich mitów”. Wiatrowycz zajmuje szczególnie słabą pozycję, aby rzucać takie oskarżenia, ponieważ jego kampania promująca OUN i UPA charakteryzuje się toporną, niezgrabną i nieudolną mitologizacją przeszłości. Wśród wielu innych spraw Wiatrowycz stwierdził, że to UPA zabiła przywódcę niemieckiej SA, Wiktora Lutze (który w rzeczywistości zmarł po katastrofie samochodowej w Poczdamie). i rozprowadził sławetną powojenną fałszywkę OUN, twierdząc, że żydowska pielęgniarka, Stella Krentsbakh (lub Kreutzbach) rzekomo przeżyła Holokaust „dzięki Bogu i Ukraińskiej Powstańczej Armii”.

Już w zeszłym miesiącu UINP Wiatrowycza zainaugurował kolejną masową kampanię, „UPA - odpowiedź niepokonanego narodu”, zmierzającą do podniesienie społecznej rangi organizacji poprzez przedstawianie jej jako antynazistowskiej grupy oporu. Mimo że ostatnie badania wykazały, że ponad 70% jej korpusu oficerskiego składało się z byłych żołnierzy służących w proniemieckich formacjach kolaboracyjnych, a jej najwyższy dowódca służył jako oficer w Schutzmannschaft (nazistowskiej policji pomocniczej) do stycznia 1943 r., trwająca właśnie kampania podkreśla, że UPA zabiła ponad 12 427 „niemieckich nazistów” i do 18 000 żołnierzy niemieckich i ich sojuszników ogółem.
 
 
Te dane liczbowe zostały wzięte z sufitu, nie są oparte na żadnych danych faktycznych.

Jeszcze jeden prawdopodobnie najbardziej zadziwiający fakt, w minionym miesiącu odsłonięto zainaugurowany przez Wiatrowycza pomnik wybitnej członkini OUN, poetki Ołeny Telihy, na miejscu masakry w Babim Jarze.

Teliha była entuzjastyczną wielbicielką Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego, a także wspierała wizję totalitarnego rządu Ukrainy. Jesienią 1941 r. pracowała w redakcji Ukraińskiego Słowa, zajadle antysemickiej gazety kolaboracyjnej, pozostającej pod niemiecką kontrolą. W 1942 r. władze niemieckie zerwały z OUN, a Teliha wraz z kilkudziesięcioma ukraińskimi radykalnymi nacjonalistami została stracona. Nikt nie wie gdzie.

W latach siedemdziesiątych, gdy Holokaust zakorzenił się w świadomości społecznej na Zachodzie, znajdujący się na emigracji nacjonaliści zaczęli twierdzić, że Teliha została rozstrzelana w Babim Jarze. Chociaż twierdzenie to nigdy nie zostało uzasadnione, UINP nie tylko popiera ten mit, on go cytuje i używa w charakterze powodu umieszczenia wielkiego pomnika z brązu aktywistki OUN   w miejscu jednej z największej masakr antyżydowskich w czasach II wojny światowej - pomimo faktu, że bieżące badania sugerują przynależność członków OUN do zespołu sprawców tej samej masakry.
 
Liczni naukowcy (w tym autorzy tego komentarza), specjaliści historii Holokaustu, wyrazili poważne zaniepokojenie pomysłem udostępnienia Wiatrowyczowi platformy dla promowania OUN i UPA na konferencji poświęconej Holokaustowi na Ukrainie, szczególnie od czasu, gdy pełniące funkcje cenzorskie ustawy, które on współtworzył, posłużyły do stłumienia krytyki OUN i UPA na Ukrainie.

Z akademickiego punktu widzenia jego apologia tych grup została ostro skrytykowana w wielu recenzowanych czasopismach jako nie spełniająca standardów akademickich. Sam Wiatrowycz musi jeszcze opublikować swój pierwszy recenzowany artykuł. Platformą jego gorączkowej działalności na polu pamięci jest powiązane z OUN wydawnictwo CDWR, kierowane przez jego żonę, i kampanie propagandowe prowadzone przez UINP, oprócz wyżej wymienionych cenzurujących ustaw.
 
Rola Wiatrowycza w wprowadzaniu w błąd ukraińskiego społeczeństwa i w rozpowszechnianiu fałszywych i mylących narracji o roli OUN jest obecnie dobrze udokumentowana. Jego upolitycznienie historii skomplikowało stosunki Ukrainy z Polską, Izraelem i Unią Europejską.

Otwarte, uczciwe i prawdomówne zaangażowanie w badanie roli OUN i UPA w czasie wojny jest mało prawdopodobne, dopóki Wiatrowycz stoi na czele UINP. Udostępnianie temu rządowemu propagandziście platformy na międzynarodowym forum naukowym nie tylko stwarza ryzyko legitymizacji jego działań, ale także szkodzi badaniom naukowym.
 
_________________________________
 
Per Anders Rudling jest profesorem historii na uniwersytecie Lund w Szwecji i starszym wykładowcą na National University of Singapore.

Dr Efraim Zuroff jest szefem zajmującego się polowaniem na nazistów Centrum Simona Wiesenthala i dyrektorem Izby Izraelskiej i Spraw Europy Wschodniej w Centrum. Jego ostatnia książka, napisana razem z Rutą Vanagait, Musiskiai: Kelione su Priesu (Our People: Journey With an Enemy), dotycząca litewskiego współudziału w zbrodniach Holokaustu, została niedawno opublikowana na Litwie i w Polsce oraz pojawi się w języku hebrajskim (Yediot Aharonot ) pod koniec 2017 r.
 
Artykuł dostępny od 30 marca 2017, 20:36, na http://www.jpost.com/Opinion/The-fight-for-historical-truth-about-the-Holocaust-in-Ukraine-485696

Skomentowana wersja artykułu jest dostępna w Izbie Izraelskiej w Centrum Simona Wiesenthala: swcjerus@netvision.net.il.  

KOMENTARZE

  • autor
    1. Ukraina jest banderowska - wszyscy o tym wiedzą oprócz autora, który z uporem maniaka forsuje mit o braku banderyzmu na Ukrainie. Aktualnie banderowskich ideałów nie podzielają tylko mieszkańcy Donbasu z przyległościami, za co są ostrzeliwani przez banderowskie sotnie i będą ostrzeliwani do momentu aż pokochają homoseksualistę lub Rosja znajdzie inne rozwiązanie kwestii rosyjskojęzycznej ludności. Przypadkiem język rosyjski jest na Ukrainie językiem zakazanym a poważne, zbliżone do rządu Ukrainy gremia proponują wyrżnięcie tej ludności w całości.
    2. Jak można cytować "żydowskiego badacza" w kwestii fałszerstw historii - wszak ta nacja jest autorem największego w dziejach fałszerstwa historycznego zwanego holokaustem a służącego wymuszaniu pieniędzy od innych narodów.
    Autorze opamiętaj się ! Nie można tak bezczelnie kłamać ...
  • .
    "w okupowanej przez Niemców Polsce, pojawili się kolaboranci w pełni zintegrowani z machiną operacyjną masowych zabójstw."
  • @Drab61 13:39:24
    Próby czarno białego opisu świata, uznaję nie tylko za naiwne ale i groźne dla wolności.
  • @Moher 14:33:30
    Typowo czarno biała narracja... Zgadza się...
    Pies go srał...
  • Przedsiębiorstwo Holokaust ma się świetnie
    Teraz syjonistyczni profesorowie zajmują się już nie tylko tymi 6 milionami, które wzięte z sufitu (a raczej z tradycyjnej syjonistycznej narracji, grubo przedwojennej, o sześciu milionach uciskanych/zamordowanych/zagłodzonych żydów) "zakorzeniły się w świadomości społecznej na Zachodzie" (samoczynnie?), ale także zbrodniami na okupowanych ziemiach Europy wschodniej i centralnej i przypisywaniem ich ludności zamieszkującej te tereny (patrz Jedwabne).

    Owszem, UPA przy okazji mordowania Polaków wymordowała trochę żydów, ale czy my jesteśmy żydami, że rozważamy tutaj Holokaust żydów, a nie Polaków, skoro banderowcy wymordowali setki tysięcy Polaków, czyli mniej więcej tyle, ile tyle, ile zamordowano w niemieckich obozach koncentracyjnych w czasie ll wojny światowej?
  • A nie lepiej
    iść do pubu wypić kilka piw i sie kiblu odlać zamiast szczyny na neonie publikować?
  • @Lotna 15:42:02
    Dla mnie osią rodowodu politycznego, jest perspektywa II Rzeczpospolitej. To przeciw jej suwerenności Berlińscy i Moskiewscy agresorzy organizowali banderowskich zbrodniarzy w latach trzydziestych. Doktryna (Doncowa) tych zbrodniarzy była tak czarno - biała, że zabijać trzeba było każdego nie swojego. Czechów, Holendrów, Polaków, Rosjanin, Żydów. A również swoich. Wielu swoich.

    To, że Żydzi upominają się o prawdę pamięci swojej krzywdy, odbieram jako wypełnianie cząstki z obowiązku dziedziców II Rzeczpospolitej. Tej cząstki, której naród Polski niestety nie potrafi zorganizować.

    Jest tu jakiś związek z Jedwabnem, co powinniśmy wyjaśniać i korygować.
  • @Andrzej Madej 17:17:58
    ... a jednak żyd wylazł z autora ... stąd pewnie wysokie miejsce w lansowanych przez NEon notatkach - 12 opowieści o tym że banderowiec nie jest banderowcem ... a Krym i tak nie będzie miejscem żydowskiego osadnictwa ...
    Zdajesz sobie sprawę żydzie, że ustawodawstwo Izraela wobec Palestyńczyków jest dużo bardziej restrykcyjne niż Ustawy Norymberskie w III Rzeszy. Pewnie to wiesz ale uważasz że żyd ma zawsze rację bo należy do narodu wybranego ...
  • @Drab61 18:32:44
    Pudło.
    Nie jestem ani Żydem, ani żydem.
    Problemy są.
  • @Andrzej Madej 19:06:49
    ... no przecież żaden zakamuflowany żyd się nie przyzna ... tych gadów w Polsce jest ok. 4 mln - wszyscy wypromowani przez komunizm - żydowski wynalazek, teraz w służbie UE - kolejnego żydowskiego wynalazku ...
  • @Drab61 20:11:05
    Przy następnej inwektywie, skasuję Pani/Pana komentarz.
  • @Andrzej Madej 20:57:13
    kasuj ...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031