Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
175 postów 2177 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Nie banderowska Ukraina (14)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Milcząca akceptacja naszych władz dla banderyzacji Ukrainy, wyłącza racje Polaków z opisu rodowodu politycznego Europy Środka.

Dzięki tłumaczeniu Wiktora Tokarczuka, przedstawiam alternatywną do ujęcia opisanego w mojej notce Nie banderowska Ukraina (12), relację z Konferencji o Holokauście na Ukrainie, zorganizowanej w dniach 9-11 marca na Sorbonie.
 
Lektura tego tekstu jest moim zdaniem o tyle ważna, że pokazuje z jakim lekceważeniem dla opisu rzeczywistości wśród Francuskich elit muszą się liczyć Polacy, chroniąc prawdę kultury pamięci rodowodu politycznego Europy. Wydaje się, jakby autor poniższego tekstu oparł swoją naukową ocenę zagadnień narodowych tożsamości na dwóch komponentach: realizmie bieżącej polityki (propagandy) historycznej i osobistych sympatiach wobec Ukraińskich znajomych. Wyprowadzając z nich swobodne spekulacje intelektualne. 
 
Całkowite zlekceważenie przez niego Polskiej perspektywy, umacnia mnie w przekonaniu, że warunkiem prowadzenia debaty o wspólnocie rodowodu politycznego Polaków i Ukraińców, musi być akceptacja dla podmiotowości i integralności II Rzeczpospolitej.
 
Zatem nasze władze winny traktować Stefana Bandrę jako przestępcę, zgodnie z decyzjami sądów II Rzeczpospolitej.
 
+++++++++++++++++++++++++++++
 
Philippe de Lara
 
Holokaust na Ukrainie

 
Nowe perspektywy badawcze tragedii XX wieku
 
Idea organizacji konferencji (Paryż, Uniwersytet Sorbona, Pantheon-Assas University, 9-11 marca 2017 r. Zob. „Dzień” № 40) pojawiała się, kiedy poznałem Nataszę Pasternak, podczas konferencji na temat Hołodomoru [Wielkiego Głodu]. Właśnie ona opowiedziała mi o bólu, przeżywanym przez Ukraińców z powodu oskarżeń o antysemityzm i kolaborację podczas Holokaustu, o mgle potępienia i nieporozumień, uczuciu dyskomfortu i niewiedzy, której trzeba się pozbyć poprzez wytężoną pracę, wyjaśnienie tego, co się stało, i w drodze bezpośredniego dialogu pamięci obu stron. Istnieje konflikt między Ukraińcami i Żydami, częściowo wskutek manipulacji władz sowieckich. Uzasadniony, ponieważ — podobnie jak we wszystkich krajach Europy okupowanych przez Niemców — byli tu swoi sprawiedliwi, mordercy i wspólnicy morderców, ale większość ludzi była obojętna na los współobywateli pochodzenia żydowskiego: to jest to, co francuski filozof (pochodzenia litewskiego) Emmanuel Levinas nazywa „porzuceniem”.
 
Strach przed karą, skrajnie ciężkie warunki egzystencji dla wszystkich (głód, deportacje do pracy przymusowej), banalizacja przemocy — wyjaśniają takie zachowanie. Ale nie usprawiedliwiają. Tymczasem moralny rezultat tego okresu dla Europejczyków, choć nie katastrofalny, ale nadal jest dość niesławny. W przypadku Ukrainy ta rzeczywistość została przekształcona w karykaturę, zdeformowana sowieckim kłamstwem, które od 1945 roku zrobiło wszystko, by demonizować ukraiński nacjonalizm, przedstawiany nie inaczej jak faszyzm, w celu przekonania o kolaboracjonizmie OUN i współudziale większości Ukraińców w eksterminacji Żydów.
 
Jednocześnie ZSRR zakazał jakiejkolwiek formy uczczenia lub najmniejszej wzmianki o losie Żydów, którzy zniknęli rozpuszczeni w wyrażeniu „spokojni obywatele sowieccy — ofiary barbarzyńców”, tak samo jak zakazywał narodowej historii Ukrainy. Tak więc Ukraina była ofiarą podwójnego „historycznego zaprzeczenia” — zaprzeczenia narodu ukraińskiego i tragedii Żydów, którzy są częścią historii narodowej, jak zaznaczył Petro Poroszenko podczas obchodów rocznicy Babiego Jaru, i jak zademonstrowały wystąpienia zaprezentowane na konferencji w Paryżu.
 
Pojednanie narodowe jest realnym faktem na dzisiejszej Ukrainie, ale ta wiadomość jeszcze nie dotarła do Europy Zachodniej. To jest praprzyczyna zarówno konferencji, jak i okrągłego stołu zorganizowanego w przeddzień. Joseph Zissels otworzył okrągły stół głęboką refleksję na temat konfliktu i pojednania między społecznościami w post-imperialnym społeczeństwie, co ustawiło pamięć o Holokauście w odpowiednim kontekście poza bezowocnymi oskarżeniami i usprawiedliwieniami, wpisując go w historię Ukrainy. Wraz z nim wypowiadali się Leonid Finberg Kostiantyn Sigow, Wołodymyr Wiatrowycz, Taras Wozniak i minister spraw zagranicznych Pawło Klimkin, który przyszedł na spotkanie. Chcieliśmy pokazać postęp ostatnich badań na temat Holokaustu w ZSRR, zarówno na Ukrainie, jak i w innych krajach, i umożliwić spotkanie i dialog pomiędzy historykami Ukrainy oraz ich zagranicznymi kolegami. Nie zdołaliśmy zaprosić wszystkich tych, którzy mogliby uczestniczyć, ale moim zdaniem, mimo wszystko udało się nam zjednoczyć najlepszych ukraińskich historyków i historyków z Francji, Niemiec, Holandii i Stanów Zjednoczonych.
 
 
 
Rezultaty konferencji
 
Wystąpienia na konferencji prezentowały nie tylko wysoki poziom naukowy, ale także przyniosły nową wiedzę: na przykład, o pogromie i wydarzeniach we Lwowie w 1941 roku, o społeczeństwie ukraińskim regionów zachodnich, które w chwili przybycia Niemców już dwa lata pozostawało pod władzą sowiecką, o przemocy wobec Żydów w regionach okupowanych przez Rumunów, czy o stosunku do Niemców i Żydów lokalnych administracji sowieckich na wschodzie kraju. Być może najważniejsze — jest to, że każdy mógł przyłączyć się do dialogu, czasem twardego, ale niezmiennie pełnego wzajemnego szacunku i wzajemnie korzystnego z dowolnego punktu widzenia. Czas trwania konferencji — dwa i pół dnia — pozwolił uczestnikom na zapoznanie się i wymianę myśli. Nawet francuska koleżanka, nastawiona przeciwko Ukraińcom i współczesnej ukraińskiej polityce pamięci (zresztą, źle poinformowana) zmuszona była przyznać się do swego zdziwienia, kiedy zobaczyła swobodę i przekonanie, z jakim ukraińscy historycy dyskutowali między sobą oraz z kolegami z innych krajów. Jestem przekonany, że konferencja będzie sprzyjać międzynarodowej dyskusji na temat tych zagadnień. Historia Holokaustu w ZSRR nie jest w pełni zbadana, tak samo jak historia Ukrainy XX wieku. Ta historia uzyskała wolność badań tuż po upadku Związku Radzieckiego, ale nadal jesteśmy dalecy od jej pełnego poznania i zrozumienia. W historii wielkich tragedii nie ma drobiazgów: każde maleńkie odkrycie jest w stanie rzucić nowe światło i przyczynić się do wzbogacenia pamięci zbiorowej.
 
 
 
Wrażliwy temat
 
Wiem, że niektórzy na Ukrainie i we Francji skrytykowali udział w konferencji Wołodymyra Wiatrowycza z powodu jego oficjalnej funkcji na stanowisku dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej i/lub z powodu określonego stanowiska w badaniach historii nacjonalizmu ukraińskiego w czasie II wojny światowej. Krytyka ta nie jest sprawiedliwa. Analizy historyczne Wiatrowycza są dyskusyjne? Dobrze, ale nie więcej i nie mniej niż innych historyków odnośnie terytorium, które Timothy Snyder nazywa „krwawymi ziemiami” — to znaczy chodzi o część Europy zmiażdżoną przez nazistowskie i sowieckie imperia.
 
Wracając do Ukrainy, pragnę zauważyć, że poglądy Wiatrowycza na historię nacjonalizmu z pewnością zasługują na krytykę, ale nie więcej niż stanowiska innych historyków, których prace, moim zdaniem, cierpią z powodu nadmiernie uogólnionego podejście do jakiegokolwiek nacjonalizmu, przeszłego lub obecnego, ze stałą tendencją do porównywania go z faszyzmem. Dla nich to, nawiasem mówiąc, dylemat (nie mam na myśli czysto pro-putinowskich ideologów), ponieważ, z jednej strony, uznają europejskie aspiracje Ukrainy, pragnienie wolności i demokracji, a z drugiej — reagują grymasami na najmniejsze przejawy patriotyzmu. Tak jakby Europa i demokracja były nie do pogodzenia z suwerennością narodów.
 
I ostatnie odnośnie Wiatrowycza. Chcieliśmy go zaprosić właśnie z powodu jego oficjalnych funkcji, a nie wbrew tym funkcjom. Ja z pewnością nie powiem tego odnośnie wszystkich oficjalnych instytucji upamiętniających w przestrzeni postsowieckiej, ale w przypadku Ukrainy UINP kierowany przez Wołodymyra Wiatrowycza odegrał nadzwyczaj ważną rolę w uczczeniu Holokaustu na Ukrainie, uznaniu tej tragedii za część ukraińskiej historii i w stwierdzeniu ważności obowiązku prawdy i pamięci w ukraińskim społeczeństwie. Prowadziłem i będę prowadził, prawdopodobnie, ożywione dyskusje z nim, tak jak i inni koledzy, na ten czy inny temat, ale zawsze będę mu wdzięczny za jego wkład w prawdę i pojednanie.
 
https://day.kyiv.ua/uk/article/den-planety/shoa-v-ukrayini
 

Philippe de Lara — współczesny francuski filozof, profesor Uniwersytetu Paris II (Uniwersytet Paris Panthéon-Assas, filozofia i nauki polityczne). Znawca historii totalitaryzmów. Autor badań „Doświadczenie mowy”, „Wittgenstein, filozof podmiotowości”, „Obrzęd rozumu”, „Antropolog Wittgenstein” etc. 

KOMENTARZE

  • A kolega znowu o dobrym sercu banderowców ...
    ... może zamiast wypisywać po raz 14 idiotyzmy o braku państwowego kultu Bandery na Ukrainie wybrał by się Pan na film "Wołyń" ...
  • @Drab61 17:47:51
    Pierwszy raz byłem na Podolu w 1972 roku.
    O zagrożeniu banderyzmem mówię i pisuję od kilkunastu lat, kiedy to usłyszałem w internecie wykład byłego premiera Jana Olszewskiego, że Polacy powinni pomóc Ukraińcom w kultywowaniu pamięci Stefana Bandery. Od tego momentu, jestem nieufny wobec centralnych polityk historycznych.

    Spotykałem wielu Ukraińców życzliwych wobec Polaków, szukających prawdy i zadośćuczynienia krzywdom. Dziś, polityka historyczna heroizacji UPA, ustawia te osoby w roli wrogów wewnętrznych.

    Cykl "Nie banderowska Ukraina", jest z szacunku dla Ukraińców mocnych sumień, którzy chronili Polskich sąsiadów przed mordercami z OUN - UPA. Jest dla osób (nielicznych), które jeszcze kultywują tą prawdę.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031