Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
168 postów 2138 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Nie banderowska Ukraina (15)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ukraińskie doświadczenia są też szkołą pokory, w ocenie Polskich wyborów czasu transformacji ustrojowej.

 Dzięki dobroczynnej pracy rzecznika prawdy pogranicza kultur i tłumacza Wiktora Tokarczuka, przedstawiam kolejny tekst Wasyla Rasewicza.

 
Tymczasowa państwowość.
Aby przetrwać, Ukraińcy nauczyli się płacić państwu okup.
 
Nieufność obywateli wobec państwa czyni je niepełnowartościowym, wadliwym, a co najważniejsze – niesprawiedliwym. Długa historia stosunków Ukraińców i władzy państwowej zakończyła się wreszcie w 1991 roku powstaniem ich własnego państwa.
 
Ze względu na strukturę społeczną narodu, tworzącego się w warunkach swoistego wewnętrznego dualizmu, spowodowanego fundamentalnie różnymi doświadczeniami w różnych instytucjach administracyjno-politycznych, stosunek do państwa był bardzo zróżnicowany. (przy końcu I Wojny Światowej) Wachlarz postaw zaczynał się od galicyjskich legitymistów a kończył na naddnieprzańskiej anarchii. Nadszedł czas, gdy starzy galicyjscy legitymiści pod presją okoliczności zostali zmuszeni ustąpić pola wpływom młodych radykalnych nacjonalistów, którzy od razu oświadczyli: „Nasza władza musi być straszna !” I naddnieprzańska anarchia najpierw została wykorzystana, a następnie zduszona przez dyktaturę bolszewicką.
 

W składzie międzywojennej Polski, Ukraińcom nie udało się osiągnąć autonomii narodowej i kulturowej. Częściowo ze względu na nieustępliwość szowinistycznej „endecji”, a częściowo z powodu radykalizmu młodych ukraińskich nacjonalistów.

Ci maksymaliści nie dostrzegali półtonów. Wyznaczyli sobie ambitne cele, dla realizacji których Ukraińcom wyraźnie brakowało własnych sił i środków. Oczywistym było, że młodzież nie była gotowa do rezygnacji z celu, tak więc pozostał jeden jedyny wariant – orientacja na zewnętrzną potęgę. Niestety, taką siłą, zdolną do rozprawienia się z ukraińskimi „wrogami historycznymi”, była niemiecka III Rzesza. W związku z tym od tego momentu prawie wszystkie koncepcje i warianty walki o Państwo Ukraińskie były ściśle splecione z planami nazistowskiej Trzeciej Rzeszy. O treści ideowej tych koncepcji nie warto nawet kolejny raz wspominać. W naszych czasach one w żaden sposób nie nadają się na pozytywny przykład w podręcznikach historii.

Tak więc Ukraińscy radykalni nacjonaliści zwalczali Państwo Polskie na wszystkie możliwe i niemożliwe sposoby, jednocześnie całkowicie eliminując ze swego arsenału metody parlamentarne. Paradoksalnie, nienawiść do Państwa Polskiego uczyniła z nich nie tylko terrorystów, ale także przekonanych anty-systemowców. Dlatego legalne i centrowe Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne (UNDO) dla radykalnych nacjonalistów było nie mniej nienawistne, ponieważ dopuszczało współpracę z Polską i odwracało uwagę Ukraińców od urzeczywistnienia rewolucji nacjonalistycznej, o której po prostu marzyli. Oznacza to, że walcząc o przyszłą niepodległą Ukrainę, nacjonaliści w istocie rzeczy demonstrowali postępowanie anty-systemowe.

Proklamacja Aktu Odnowienia państwowości ukraińskiej 30 czerwca 1941 r. we Lwowie była raczej działaniem ukierunkowanym na walkę bratobójczą wewnątrz obozu nacjonalistycznego, niż rzeczywistym zamiarem zbudowania Państwa Ukraińskiego. Wszak nikt rozumny nie będzie się upierał przy twierdzeniu, że Niemcy tolerowaliby na okupowanym przez siebie terytorium jakąkolwiek nie uzgodnioną z nimi formę państwowości? Albo autorzy proklamacji nie byli w pełni władz umysłowych, albo „proklamacja” miała dla nich tylko symboliczne, nie wypełnione treścią, znaczenie. W ogóle pojawia się pytanie: dlaczego w historii Państwa Ukraińskiego tak wiele symbolizmu, a tak mało praktyczności i pragmatyzmu?
 
Swój historyczny Czwarty Uniwersał Centralna Rada proklamowała niemalże w wagonie pociągu, ponieważ tego żądały państwa centralne w trakcie negocjacji w Brześciu Litewskim. Mówiąc, że nie możemy siadać do stół negocjacyjny z federalnymi regionami państwa rosyjskiego.
 
To samo powtórzyło się także w 1991 roku, kiedy ukraińska komunistyczno-partyjna nomenklatura, obawiając się radykalnego Borysa Jelcyna, postanowiła przekształcić Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką w sowiecki rezerwat, maskując go symbolami narodowymi: trójzębem, żółto - niebieskim sztandarem i hymnem „Jeszcze Ukraina nie umarła”. Następnie ukraińskie państwo w ogóle zdjęło z siebie całą odpowiedzialność za to, co należy do obowiązków państwa: miejsca pracy, system opieki zdrowotnej, ubezpieczenie społeczne, emerytury, obiektywny wymiar sprawiedliwości, bezpieczeństwo życia, zapewnienie suwerenności. Od tej chwili Ukraińcy byli zdani wyłącznie na siebie. Oni nadal płacili podatki, ale od państwa nie otrzymywali niczego. Wypłacanie mizernych emerytur realizowane było z wielomiesięcznym opóźnieniem, szpitale przeszły na nielegalną samowystarczalność, milicja zajęła się „ochroną” bandytów, a sądy przekształciły się w miejsca służące osobistemu bogaceniu się sędziów.
 
W momencie redystrybucji, a precyzyjniej, rozkradania ogólnopaństwowej własności, na Ukrainie nie istniał system egzekwowania prawa. W czasie największego ubóstwa „skapitulował” system ochrony socjalnej. Państwo postawiło Ukraińców na granicy przetrwania. Była to swego rodzaju terapia szokowa, ale nie na ograniczony czas przeprowadzenia radykalnych reform, a tak po prostu, bez nadziei na przyszłe zmiany. Mieszkańcy Ukrainy Zachodniej początkowo ratowali się handlem najrozmaitszymi towarami w państwach sąsiednich lub wracali na wieś, aby móc wyżywić swoje rodziny w mieście. Najgorzej mieli mieszkańcy miast nie mający więzi rodzino-towarzyskich ze wsią. Na terenach przemysłowych na Południu i Wschodzie przedsiębiorstwa wraz z pracownikami stały się własnością „czerwonych dyrektorów” lub zwycięzców ostatniej strzelaniny.

Jeszcze jedną możliwością przetrwania stała się nielegalna i niekontrolowana emigracja zarobkowa. Początkowo była traktowana jako sezonowa, lecz później przekształciła się w zakładanie nowych rodzin w Portugalii, Hiszpanii i we Włoszech. Przedtem była, co prawda, Grecja, ale bliskość kultur prawosławnych szybko pozbawiła ten kraj perspektyw. Przebywanie milionów ukraińskich pracowników zarobkowych za granicą, a szczególnie ich comiesięczne zastrzyki finansowe wlewane w szarą strefę Ukrainy, reanimowały ją do takiego poziomu, że prezydentowi Kuczmie i premierowi Juszczence udało się nawet przywrócić wypłaty minimalnych świadczeń socjalnych dla Ukraińców. Nieopodatkowane „zarobkowo-emigranckie” kwoty pieniężne dały impuls do rozwoju prywatnego biznesu, zwłaszcza w sektorze usług.
 
Dawni rekieterzy i bandyci, po skumulowaniu znacznych kapitałów na niwie rozboju, postanowili je zalegalizować i uzyskać status biznesmenów. Klasę ludzi zamożnych uzupełnili urzędnicy państwowi dysponujący prawem podpisywania decyzji, pracownicy organów fiskalnego i egzekwowania prawa, dilerzy w sferze prywatyzacji. System ten jest jeszcze jedną gospodarką, ale tą szarą, nie mógł zatem przyczynić się do wytworzenia u obywateli poczucie zaufania do państwa. Faktycznie, obywatele nie płacili podatków, aby w zamian uzyskać wysokiej jakości usługi, oni w rzeczywistości płacili państwu okup. Wiedzieli, że jeśli zostaną okradzeni, milicja nigdy nie odnajdzie złodziei, a jeśli nawet znajdzie, to nigdy nie zwróci skradzionego mienia. Wiedzieli, że ile by nie zapłacili na ubezpieczenie zdrowotne, wszystko jedno przyjdzie zapłacić odrębnie lekarzowi za wykonaną usługę. Rozumieli, że jeśli nie będą posiadać odpowiedniej sumy pieniędzy do przekazania przez adwokata dla sędziego, to nigdy nie będzie sprawiedliwego wyroku. Aby przeżyć na Ukrainie, trzeba było nauczyć się płacenia okupu dla państwa. I że im mniejsze były kwoty płaconego „okupu” – tym większe stawały się szanse na godne życie.
 
W czasach niepodległości wytworzył się prawdziwy system udawania. Obywatele udawali, że płacą podatki, a państwo – że coś tam im gwarantuje. Powiedz mi, kto będzie zainteresowany płaceniem podatków, wiedząc, że tam na górze zostaną błyskawicznie rozkradzione? Albo kto zrezygnuje z usług nielegalnego centrum konwersji, jeśli na jego rzecz lobbuje przedstawiciel służby podatkowej? O jakichkolwiek reformach mowy nie było. Tak samo o przywróceniu porządku. Pojawia się pytanie: dlaczego? Sprawa polega na tym, że jednakowe warunki dla wszystkich były po prostu niewygodne, ponieważ pozbawiały możliwości szybkiego wzbogacenia się. System przypominał pewnego rodzaj sprinterskie wyścigi: który nie zdążył – ten się spóźnił! Ukraść i dobrze zainwestować. Ukraść więcej i wyprowadzić w szarą strefę. Aby potem, ale już jako inwestor zewnętrzny, zainwestować i legalnie wyprowadzać kapitał za granicę. Tak więc mamy do czynienia ze swego rodzaju wachtową (zmianową) eksploatacją regionu, bez zbędnych emocji i sentymentów. Jakże to podobne do postępowania kolonizatorów w koloniach, tylko kolonizatorzy byli swoi, a nie zamorscy. Jednak z pewnym zastrzeżeniem: swoje rodziny już dawno przesiedlili do Wiednia, Londynu lub Genewy. I aby odpocząć po trudach pracy na niwie ukraińskiego budownictwa państwowego, latali do nich w weekendy i święta.
 
Niestety, rezerwa mocy szarej strefy ekonomiki nie jest nieograniczona, także cierpliwość Ukraińców nie jest nieskończona. Zwłaszcza – jeśli ktoś przekracza [wszelkie granice przyzwoitości] tak bardzo, że pojawia się dostrzegalne zagrożenie utraty, choćby tylko formalnej, ale mimo wszystko niepodległości. Gdy system klanowo-oligarchiczny Kuczmy zdecydował się przeprowadzić nie tylko pewne zmiany personalne, ale także spróbował trochę zbliżyć się do standardów europejskich, Rosja nie zamierzała tolerować nawet minimalnych uprawnień Ukrainy do odejścia z jej orbity. Wtedy protesty ludzi zmaterializowały się w postaci karnawału Pomarańczowej Rewolucji. Ale ta rewolucja była skazana na niepowodzenie, ponieważ przewidywała wyłącznie korekty personalne przy całkowitym zachowaniu systemu.

Po rewanżu „donieckich” grabież ukraińskiej gospodarki osiągnęła, jak się wydaje, apogeum, i przekroczyła punkt, z którego nie było już powrotu. Jakby tego było mało, „donieckim” prawie się udało zlikwidować choćby tylko formalne, ale ważne elementy suwerennego państwa: wojsko, służby bezpieczeństwa, zmienić profil organów ścigania. I chociaż tym razem doszło do „gorącej” konfrontacji z tysiącami ofiar i utratą terytoriów, systemowi znowu udało się przetrwać.
 
A społeczeństwu nadal agresywnie wmawiana jest idea, że to ten pokurcz jest prawdziwym ukraińskim państwem. Że próby jego zmiany to działalność anty-państwowa. Że takie „nieudane państwo” – to wszystko, na co stać Ukraińców. Może to dziwne, ale technologię „nieudanego państwa” wykorzystuje wielu: i wrogowie zewnętrzni Ukrainy, i wierni „strażnicy” systemu.
 
W następnym artykule będzie mowa o wykorzystywaniu technologii „nieudanego państwa” przez Rosję, polskich nacjonalistów i ukraiński systemu klanowo-oligarchiczny z prezydentem Poroszenką na czele.
 
 
Wasyl Rasewicz, 14 kwietnia 2017.
http://zaxid.net/news/showNews.do?timchasova_derzhavnist&objectId=1423414

KOMENTARZE

  • @@@!
    Warto przypomnieć, że żydowskie stacje telewizyjne dla Polaków przez pierwsze godziny morderstwa w Odessie informowały tak: "POŻAR DOMU ZWIĄZKOWEGO W ODESSIE"
    To było już w momencie, kiedy każdy internauta widział co się stało, a media informują o pożarze!? Wszyscy, którzy czerpią wiedzę z internetu wiedzieli, że ludzie z wiecu uciekli do budynku, a ten został obrzucony mołotowami. Że jest ponad 100 osób w środku, że w piwnicach mordują ludzi, było widać, że również milicja strzelała do ludzi w oknach, zamiast odganiać atakujących. Do dzisiaj żydowski jewtube kasuje filmik, kiedy człowiek ratujący życie skacze z wysokości z płonącego budynku i jest przez banderowców dobijany metalowymi pałkami. A USA zostawia po sobie porządek i bogactwo????? Libia, Irak, Tunezja, Egipt, Somalia, Afganistan, Syria (w końcu Syria to tez efekt "arabskiej wiosny"), Ukraina bardzo uporządkowany i bogaty kraj. I to tylko z ostatnich kilkunastu lat. Ja pamiętam czasy sprzed "arabskiej wiosny". Paliwo po 2.48 zł na Shellu. Wakacje w Tunezji, Egipcie i Turcji. Było tanio i bezpiecznie. Ukraińcy, o dziwo, żyli i pracowali na "zrusycyzowanej" Ukrainie a Polacy w tym i ja z rodziną często jeździli do Lwowa, na Wołyń-Kowel, Łuck, Radziwiłłów mojej rodziny rodzinne strony. Spróbujcie teraz pojechać do Lwowa, etc.. na "demokratycznej i wolnej" Ukrainie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031