Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
180 postów 2190 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Trudne dziedzictwo pracy dla wolności

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jedną z traum II wojny światowej, jest nasza nieporadność w wiązaniu pracy z wolnością.

Bogactwo inwentarza

Jako praktykujący Krakus, wykorzystałem okazję do zwiedzenia wystawy "Dziedzictwo" w Muzeum Narodowym w Krakowa i porównania jej z wystawą "Polaków portret własny" z jesieni roku 1979. Z wydarzeniem, będącym dla wielu Polaków, estetycznym pomostem, pomiędzy spotkaniami narodowej solidarności w trakcie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski (czerwiec 1979) a konfederacyjnym Ruchem społecznym solidarność z jesieni 1980.
 
Do czego wprost zapraszają autorzy imponującego zestawu znaków "Dziedzictwa".
 
Obraz własny

Ostatnim akordem wystaw z 1979 roku było zaproszenie do samooceny. Tuż przed wyjściem, duże lustro pytało o miejsce we wspólnocie pamięci i działania.
 
Przypominało, że wolność wymaga mocnych sumień. Że to dziedzictwo, któremu na imię Polska, dzieje się poprzez prawdę konkretnych aktów wolności. Prawdę reflektowaną tu i teraz, ale wobec osądu wieczności. Wobec Boga. Jak na Spowiedzi Świętej. Bez matactwa poprawności politycznej.
 
Tajemnice autonomii
 
Wystawa profesora Marka Rostworowskiego prowadziła do Jana Pawła II, jako naszego przewodnika do Trzeciej Niepodległości. Zachęcała do korzystania z pamięci dla tożsamości. Do przywołania miejsca Polski wśród wolnych narodów Europy. Była szczepionką na zniewolenie PRL-owską politpoprawnością.
 
Wystawa profesora Andrzeja Szczerskiego też przywołuje postać Jana Pawła II. Ale bez lustra.  Nie szuka też w Polskim dziedzictwie szczepionki na obecne zagrożenia prawdy pamięci chrześcijańskiej Europy przez Unijną urawniłowkę. Zagrożenia dla solidarności i wolności, redukowaniem człowieka do produktywności i konsumeryzmu.
 
Wystawa nie ostrzega, że lekceważąc ochronę tajemnicy, i tej duchowej, dążącej do wiecznej sprawiedliwości i tej materialnej, chronionej autonomią obywatelską, ułatwiamy robotę cyfrowych strażnikom świata poprawności politycznej.
 
Czających się w nowoczesnych technologiach do wprowadzenia multikulturalnego cyber niewolnictwa.
 
Impresje o korzystaniu z wolności
 
Wprawdzie profesor Marek Rostworowski wprost tego nie dopowiedział, ale esencją jego wystawy, esencją jego opisania Polskości, było "Nie ma wolności bez solidarności". Na wiele sposobów wypowiedział to i wcześniej i później Jan Paweł II. Ale najpełniej autor znaczka SOLIDARNOŚĆ. Łącząc ludzi pracy z biało czerwoną wolnością.
 
Pojęcie "wolność " wprowadzone jest na kilkanaście sposobów w zestawie myśli wybranych przez współautorów ostatniej z sal wystawy "Dziedzictwo". Jak widać na zdjęciu, nie znalazły się w tym zestawie ani Jano Pawłowe "Nie ma wolności bez solidarności" ani Norwidowe "Bo praca jest by się zmartchywstało" ani niemieckie "Arbeit macht frei ".
 
Pracodzielność piątą cnotą kardynalną cywilizacji łacińskiej
 
Pewnie mało kto z muzealników zatrudnionych w gmachu Muzeum Narodowego w Krakowie wie, że w siostrzanym gmachu po drugiej stronie Alei Adama Mickiewicza, tuż przed narodzinami Solidarności, Śląskie Wyższe Seminarium Duchowe, z tymczasową (w latach 1929 - 1981) siedzibą w Krakowie, opublikowało genialny postulat księdza Czesława Bartnika, by "pracodzielność" została piątą cnotą kardynalną cywilizacji łacińskiej.
 
Moim zdaniem, ta koronna sentencja Polskiej Szkoły filozofii personalistycznej, powinna być intelektualnym zaczynem dla samokształcenia ekonomicznego w rodzinach, obecnym w ekspozycjach wszystkich Polskich muzeów.
 
By praca, w gospodarce opartej na wiedzy, pomagała naszej wolności.
 
________________________
Zainteresowanym samą wystawą, polecam jej telewizyjną prezentację w formie debat tematycznych.  

KOMENTARZE

  • Andrzej Madej
    Wczytuję się w znaczenie propagowanych przez Pana słów i dochodzę do wniosku, że w obecnych warunkach traktowanie pracy jako drogi do wolności jest błędne.
    Konieczne jest przewartościowanie pojęć; obecnie - to droga do zniewolenia.

    Najpierw (cywilizacyjna ) idea współżycia. Bez jasno postawionych wartości podstawowych te dalsze rozwiązania łatwo są przekształcane w swoje przeciwieństwo.

    Jak pochwalić pracodzielność, gdy jej efektem są przygotowania do wojny?
  • @
    //Jak na Spowiedzi Świętej. Bez matactwa poprawności politycznej..."Arbeit macht frei "//

    Jan Emil Skiwski - "To, o czy się nie mówi."

    Niemcy przyszli do nas, mając nie tylko program polityczny, ale i gospodarczy. Kolejnictwo, roboty rolne czy to w Polsce czy w Niemczech wykonywane u "bauerów" - to były naturalnie roboty przymusowe, regulowane z polskiej strony katechizmem sabotażu mającego żółwia za symbol; ale ten regulamin czasami się rozluźniał. Spoza haseł politycznych, dyktowanych obustronną nienawiścią, przezierała zwykła rzeczywistość ludzkiej pracy, zawsze jednocząca. O tym naturalnie nikt nie śmiał się zająknąć ani z tej ani z tamtej strony. I jeśli dziś się powie, że byli liczni Polacy, którzy podziwiali niemiecką organizację, metody pracy, będzie to potraktowane jako jaskrawy nonsens, któremu przeczą nieprzeliczone fakty. Niemniej taka więź pracy istniała. Obudziła się w ludzie polskim dlatego, że ten lud był zbyt długo i zbyt wytrwale " bujany" przez wszystkich tych, którzy albo byli u władzy, albo o władzę walczyli. Ten lud nie przeszedł obojętnie obok niemieckiej pracowitości. Zagadnieniem pracy zajmowali się głównie dwaj ludzie: Stanisław Brzozowski i Felicjan Sławoj-Składkowski. Jednak ani filozof ani generał nie zapoczątkowali tradycji pracy. A tu przyszli Niemcy i pokazali.

    Stosunek Niemca do pracy Arbeitsbergriff jest pietystyczny. Praca jest czynnikiem jednoczącym. Jest aktem społecznym, jest współpracą. Można na swoich współpracowników patrzeć jak na najniższego gatunku niewolników, można ich w myśli przeznaczać na zagładę. A przecież kiedy stają do pracy, do pracy wspólnej, więź pomiędzy rozkazodawcą i wykonawcą zaczyna przeważać nad wszystkimi uczuciami "programowymi".
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:14:00
    W gospodarce opartej na otwartych zasobach wiedzy, nie mamy ekonomicznej osłony wolności przez autonomię osobistych własności gospodarczych.
    Tylko rodzina ma podstawę do wyznaczania granic utrzymywania autonomii cyfrowych informacji o zdrowiu. Informacji kluczowych dla samodzielności w sprawiedliwym wykorzystaniu nowoczesnych technologii medycznych.

    To znaczenie pracy solidarnej w rodzinie dla autonomii, jest podstawą do moich postulatów niesienia Krzyża Pracy dla wolności.

    Czy jest ku temu dobry czas.
    Językowe poplątanie z przerzucaniem odpowiedzialności za pracę z jej wykonawcy (pracownika) na na jego biorcę (zatrudniającego), czyli poplątanie znaczenia słów "pracodawca" i "pracobiorca" trwa już w Polsce ok 150 lat.
    Czas na dobrą zmianę.
  • @Arjanek 09:17:50
    Początek mojej odpowiedzi powyżej.
    Przestawienie znaczenia słów "praco-dawca" i "praco-dawca" przyszło z Niemiec. Zatem problem jest wspólny.

    Teraz biegnę do do Kościoła.
    Wiadomo Ora et labora :)

    ... na ile potrafię, dopowiem po południu.
  • @Andrzej Madej 09:32:00
    Nie podoba mi się traktowanie pracy jako niesienie "Krzyża Pracy".

    Samo podejście jest sprzeczne z Ewangelią - czyż bowiem Dobra Nowina, to wiadomość o kolejnych obciążeniach jakie na nas nakłada Stwórca?

    Nasze istnienie nie jest karą - to judaistyczne ujęcie wynikające z dążenie uzyskania kontroli nad innymi. Toż to nić przewodnia Biblii.
    Przykre, że ideologia KRK poszła w tym kierunku, a wskazany przykład ks. Bartnika jest tego jednym z dowodów.

    Nie da się pogodzić z Ewangelią wielu twierdzeń doktryny katolickiej. To, do czego można dojść, to stwierdzenie, że tezy judaizmu mają bardziej łagodną formę. Efekt końcowy jest tożsamy. Da się to zauważyć także w pracach JP II.

    Wiem, że trudno odrzucić katolicyzm, ale konieczny jest powrót do korzeni Ewangelii. A systematyczne zmniejszanie wpływów KK jest potwierdzeniem stanu; coraz więcej ludzi zauważa niespójność doktryny z Dobrą Nowina.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:18:00
    Dla mnie:
    "1. Powiązanie godności pracy osoby ludzkiej z ciężarem trudu solidarności, stanowi istotę dziesięciu wieków społecznego nauczania Kościoła Katolickiego w Polsce (Jan Paweł II Mogiła, 1979).".
    http://si.neon24.pl/post/130403,i-wolni-i-rowni

    Piszę o tym w oparciu i o społeczną naukę KK i o formację Polskości Norwida i o wyzwanie wykorzystania nowoczesnych wynalazków do samodzielnego podnoszenia dobrostanu przez pracę solidarną. Wsparcie rozwoju Sektora dobroczynności, jako głównego obszaru społecznej gospodarki rynkowej, to dziś dla Europy być albo nie być.

    Zgodność w tych trzech podejściach oraz co nie mniej ważne, Polskie dziedzictwo łacińskich korzeni tego podejścia, widoczne czy to misjach cywilizacyjnych średniowiecznych zakonów, czy we wpływie kultur niemieckiego kręgu językowego na praktykę pracy (oddziaływanie przypomniane w komentarzu @Arjanek 09:17:50), są szansami na przebudzenie Europy narodów bez granic (bo Europy narodów z granicami już nie będzie).

    Nie znalazłem tych wyzwań dla wolności w ekspozycji Muzeum Narodowego, stąd ta notka.
  • @Arjanek 09:17:50
    @Arjanek 09:17:50
    cd ...
    Oczywiście wpływy modernizacyjne narodów niemieckiego kręgu językowego na jakość gospodarowania w Polsce były ogromne.

    Więcej.
    Nie widzę możliwości takiej modernizacji Europejskiego systemu edukacji, by polityki publiczne mogły wspierać pracę dobroczynną bez akceptacji Niemców.
    A dziś Polskie władze nie mają dostatecznej suwerenności, by samodzielnie określić fundamenty ustrojowe uczenia przez całe życie.

    Trochę szkoda. Zresztą.
  • Pracy jest i będzie coraz mniej.
    Mniej pracy to większe bezrobocie , większe dysproporcje ekonomiczne i id`ce za tym niewolnictwo oraz wykluczenie społeczne..i związane z niewolnictwem i wykluczeniem dewiacje społeczne (patrzy USA)
    System demokratyczny musi się zmierzyć z tym problemem.

    Rozwiązanie jest proste.
    W demokracji rozwarstwienie społeczne powinno być proporcjonalne do pozytywnych talentów jednostki a nie do pochodzenia, brutalności .. czy układów.

    Trzeba zlikwidować systemowo zjawisko oligarchii zwłaszcza rodowych poprzez odpowiednie prawo spadkowe (limity spadkowe a nadmiary przechodzą na skarb państwa czyli stają się dobrem narodowym.

    Trzeba systemowo zlikwidować niechciane bezrobocie poprzez systemowe ograniczenie czasu pracy tak by zlikwidować bezrobocie (pracują wszyscy którzy chcą ale krócej bo technologia zmniejsza zapotrzebowanie na pracę)

    Ludzie mają więcej czasu dla siebie (kultura, sport, nauka...) a każdy ma środki do życia i sporo czasu dla siebie.

    To takie proste... gdyby nie chciwość Oligarchów którzy chcą mieć niewolników dla siebie i wszystkie zyski wypracowane przez niewolników dla siebie.
    Normalnemu człowiekowi nie potrzebne są miliardy .. miliardy dają niekontrolowaną władzę i bezkarność a władza i bezkarność degenerują bez reszty .. czynią z człowieka bestię.

    I taki świat mamy za sprawą kapitalizmu jako systemu, bo światem rządzą oligarchowie poprzez swoje marionetki (sprzedawczyków i karierowiczów).

    Demokracja to świat bez rodowych oligarchów, świat w którym są bogaci ludzie ale bogaci za sprawą swoich talentów (naukowcy, artyści sportowcy, geniusze...pisarze, inżynierowie.....). a nie za sprawą dziedziczenia (głupi dziedzic nie może mieć wyższej pozycji społecznej od mądrego dziecka prostego człowieka).

    Demokracja to prosty i klarowny system, proste zasady.
    Tylko trzeba najpierw zlikwidować zjawisko oligarchów (ekonomicznych, religijnych, rodowych...) .. a to nie łatwo bo to oni rządzą światem a nie pragnące demokracji narody.
  • @Oscar 17:01:13
    To w historii naszych kontaktów dziwne, ale prawie się z Panem zgadzam :)

    Faktycznie powiązanie nowoczesnych wynalazków do samodzielności, z rosnącą efektywnością pracy w rolnictwie, przemyśle i usługach, pozwala na optymizm.
    I faktycznie jest napięcie, pomiędzy pożytkami z kultury rodzinnej jajecznicy, a interesami instytucji w karmieniu komercyjnym. W tym z interesami instytucji organizujących finansowanie tego karmienia.

    Trzeba nam, niezależnym blogerom, to napięcie widzieć, opisywać i odczytywać. Trzeba wspierać samoorganizacje wspólnot, dla bliskości ludzi.

    Nie jestem jednak za wojenną ścieżką. Ważniejsze od dynamiki sporu z oligarchami, jest upowszechnienie postawy samodzielności dla solidarności dzięki samorządności.

    Prościej napisał to ksiądz Czesław Bartnik.
    Trzeba nam Polakom uznania pracodzielności za piątą cnotę kardynalną cywilizacji łacińskiej.
  • @Oscar 17:01:13 ... uzupełnienie
    Nie ma mojej zgody na tytułu Pana komentarza:
    "Pracy jest i będzie coraz mniej"

    Jeżeli traktujemy Sektor dobroczynności równomiernie z sektorami pracy wymiennej (rolnictwo, przemysł, usługi) to nieograniczonym kreatorem miejsc pracy jest na przykład Program Rodzina 500+.

    Zatem jak zawsze w dziejach.
    Potrzeb pracy jest za dużo dla możliwości demograficznych. Nawet uwzględniając skutki dynamicznych procesów starzenia się naszego społeczeństwa.
  • @Andrzej Madej 17:46:55
    Wydajność pracy dzięki technologii (maszyny automatyka..) rośnie.
    Już nie trzeba tylu rolników by obrobić hektary.
    Już nie trzeba tylu robotników by wy federować "wągla" pod dostatkiem
    Już nie trzeba tylu kowali czy krawców by ubrać ludzi...
    Już nie trzeba tylu skrybów by książki były powszechne i tanie (internet)

    Wszystko co człowiekowi potrzeba do życia można wyprodukować
    niewielkim kosztem i niewielkim w porównaniu do przeszłości.

    Ludzie mogą mieć wszystko co niezbędne do życia i jeszcze mnóstwo wolnego czasu dla siebie... jak na wyspach szczęśliwych gdzie natura sam rodzi ..ryb dostatek ..tylko ręką sięgnąć ..

    Dzisiaj już można taki szczęśliwy świat zbudować .. gdyby nie chciwi oligarchowie... którzy zarabiają na nieustannej produkcji .. marnotrawić zasoby naturalne.. a trzeba produkować tylko dla ludzi tylko tyle ile potrzeba...do życia...do komfortu, bezpieczeństwa...

    świat może rozwijać się wolniej (bez wyścigu szczurów w interesie chciwych oligarchów) ale w sposób zrównoważony z korzyścią dla wszystkich ludzi..

    Gdy nie będzie głodu, biedy ... oraz chciwych oligarchów (wojny o zasoby o zyski o bogactwa.. o władzę ) ..to nie będzie wojen... bo po co ?
    Pomijam wojny religijne bo tu ideologia daleko odlatuje o rzeczywistości.
  • @Oscar 18:51:11
    Trochę bym zniuansował Pana zestawienie, ale zgodnie z takim rozpoznaniem zmian praktyki gospodarczej.

    Teraz czas na ekonomię. Powinna postawić na nowe cele, przedmiot, kryteria oceny. Nie produktowe miary oceny procesów. Coś zamiast Produktu Krajowego Brutto.

    Od kilku lat w różnych miejscach stawiane są nowe propozycje wskaźników rozwoju dobrostanu społecznego. Mój wskaźnik Solidarny Rozwój Wiedzy, oparty na ekspozycji pracy w Sektorze dobroczynności, jest jedną z takich propozycji.
    http://si.neon24.pl/post/141016,sektor-dobroczynnosci

    I generalna zasada.
    Nie karmić oligarchów.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031