Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
226 postów 2511 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Jerzy Wawro ma racje. Po pierwsze Społeczna Gospodarka Rynkowa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Więzi rodzinne, rozproszenie własności i instrumentarium rynku, są kluczowymi mechanizmami transmisji potencjałów solidarności do przedsiębiorczości prywatnej i społecznej.

 

 

Współczesne skomercjalizowanie finansów publicznych, umożliwia pozostawienie odpowiedzialności za wartości kulturowe członkom społeczeństwa. Nie „poza państwem”, „poza rządem”, ale ze służebnym wsparciem pracowników organów administracji i władzy.  

Dobrowolnym świadczeniom oraz uczestniczącym wyborom, służyć powinien ustrój gospodarowania. Respektujący naturalność zrzeszeń społecznych, rozproszenie własności i regulowanie rywalizacji autonomicznych podmiotów. Rodzinę, Rozproszenie i Rynek. Respektujący trzy wielkie R jako istotę SGR.

Uważam, że najpilniejszym zadaniem formatorów polskich rozwiązań ustrojowych jest obecnie uzgodnienie definicji Społecznej Gospodarki Rynkowej. A dokładniej potwierdzenie, że więzi rodzinne, rozproszenie własności i instrumentarium rynku, są kluczowymi mechanizmami transmisji  potencjałów solidarności dla rozwojowi przedsiębiorczości prywatnej i społecznej. Że respektowanie trzech R jest tej SGR istotą. Dopiero przyjęcie takiego fundamentu, nie tylko dla polskiej ale i dla  europejskiej strategii rozwoju, pozwoli na zaprojektowanie spójnych funkcji dla zmodernizowanych instytucji publicznych. Modelowanych odpowiednio do funkcjonalności rodziny, jako centralnego podmiotu rynku dóbr i usług publicznych.

Nasi posłowie są do wręcz tego zobowiązani, zapisami Konstytucji. Są tam i rodzina i wolność gospodarcza i pomocniczość i samorządność. Jest tam również zapis o Społecznej Gospodarce Rynkowej. Ale to niestety, tylko sfera deklaracji. W praktyce politycy częstokroć finansują działania zaprzeczające potrzebom rodziny i rynku. Niektóre programy finansowane przez Unię Europejską, wprost forsują rozwiązania szkodzące tym instytucjom. 

Brak językowego i politycznego potwierdzenia znaczenia tych instytucji, skazuje osoby projektujące procesy modernizacji, dla rożnych dziedzin finansów publicznych w Polsce, na miotanie się pomiędzy atakami rzeczników doraźnych interesów administracji państwowych oraz korporacji zawodowych. Środowisk chroniących różnymi metodami stałość rozwiązań hierarchiczno – budżetowych, w systemach ochrony zdrowia, edukacji czy pomocy społecznej. Rozwiązań właściwych dla państw opiekuńczych, opartych na dogmacie omnipotencji władzy.

 Bez dokonania językowego i politycznego przesądzenia, o rekomendowanym charakterze ustroju gospodarczego, łacińska Europa nie utrzyma witalności, odpowiedniej do wyzwań rewolucji komunikacyjnej.  Światowy zegar tyka. Coraz mniej mamy czasu na janosikowe, czy owsiakowe  pozoranctwa.

KOMENTARZE

  • autor
    Bez sensu.
    Gdyby Europa była łacińska, to rodzina byłaby jednym z ważniejszych elementów idei europejskiej.
    A tu g... Przeciwnie.

    Tu gospodarka rynkowa i tp. A na czym się to ma opierać?
    Zatem - nie gospodarka rynkowa, a podstawy ideowe.
    Inaczej - to tylko forma manipulacji.
  • @Andrzej Madej
    Niestety, polski Trybunał Konstytucyjny wydał absurdalne orzeczenie, w którym zrównał społeczną gospodarkę rynkową z państwem socjalnym. W tej sytuacji konieczna jest nowelizacja Konstytucji, aby w niej jasno zawrzeć priorytety ustrojowe. Piszę o tym w mojej dzisiejszej notce: http://netsociety.nowyekran.pl/post/14295,czytanie-konstytucji-3-ustroj-gospodarczy
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Zdecydowanie odrzucam myślenie o Europie (i UE) jako o zewnętrznym bycie. To, że dominuje w nim myślenie różne od naszego jest dla nas wyzwaniem.
    Poza tym - wobec kryzysu Europa poszukuje nowych dróg rozwoju. Niemcy odnieśli sukces dzięki SGR. My możemy go powtórzyć w obecnych warunkach. Wymaga to opracowania polskiej wersji SGR. Większa rola wspólnot (w tym rodziny) powinna moim zdaniem być jej głównym wyróżnikiem.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Europa jest łacińska i rodzina jest jednym z najważniejszych elementów idei europejskiej. Jest w niej również wolność wywodzona z godności osoby ludzkiej i własność jako tej wolności gwarant. Nie ma wolności bez własności (za: Mirosław Dzielski). To jest Europa łacińska AD 2011.

    Tam gdzie kończy się własność, zaczyna się świat z wolnością udzielaną przez imperatorów. Nie ważne jakiego rytu: bizantyjskiego, monarszo-absolutystycznego, jakobińskiego, sowieckiego, czy nazistowskiego. Tu sprawy mają się prosto. Gospodarka wypełniać ma aprioryczne pomysły pomazańców. A jak okazuje się że ludzie są różni, to im się ucina głowy.

    W ustrojach respektujących oparcie wolności człowieka na godności, a zatem i rozproszenie własności, jest wiele komplikacji.
    Naturalne dla ludzi zróżnicowanie talentów oraz porażki w rozporządzaniu tymi talentami, wymagają weryfikatora jakości pracy. Mechanizmu porównywania, wymiany, komercjalizacji pracy. Po kilku tysiącach latach widać, że bez rynku ani rusz. Rodzina - Rozproszenie własności - Rynek. To są gwarancje naszej drogi do dobra, piękna i prawdy.

    Jak komuś nie pasuje rynek, bo komercjalizacja zwiększa nierównowagi - to zaraz straci rozproszenie własności, a potem i wolności.

    Czy zostanie mu rodzina.
    Tak. Jedna, kolektywna. Panie na lewo, panowie na prawo a przychówek do bidula.
    Bez sensu.
  • @Andrzej Madej
    Chyba Pan nie zrozumiał zasad.
    W swym komentarzu łączy Pan elementy z różnych poziomów rozróżnień.
    Brak w tym wywodzie spójności, a wskazany ciąg uwikłań - jest nieuzasadniony.

    Jak powazny człowiek może napisać, że " Po kilku tysiącach latach widać, że bez rynku ani rusz."
    Czy uważa Pan, że gospodarka i rynek są jedynymi wyznacznikami cywilizacji?
    A jak Pan wyjaśni fenomen chiński - największą obecnie (jeśli odrzucić fałszywe przesłanki), gospodarke świata?
    Dlaczego Europa, która jeszcze 100 lat temu dominowała we wszystkich dziedzinach - staje się pariasem świata?

    A wszystko okraszone pewnikiem, że Europa jest łacińska. I własność - jako gwarant wolności.
    Zgoda. Tylko, że to jest już fałszywe myślenie; stworzył Pan ziemię, aby twierdzić, że jest jej właścicielem? "Przechodniami jesteśmy" - warto o tym pamiętać, a nie tylko szermować wielkimi hasłami.

    Dlatego raz jeszcze. Te uwagi są dobre dla mydlenia oczu. W głębi są niespójne i wprowadzają elementy demoralizacji. Troche więcej pokory w odniesieniu do rzeczywistości.

    Ale pozdrawiam, bo "jest Pan na drodze".
  • @Jerzy Wawro
    To niech Pan zacznie myśleć o Europie właśnie jako zewnętrznym bycie z którym trzeba współżyć.

    Nie żeby się oddzielać, ale aby szukać elementów wspólnych, przy różnicach.

    I proszę własne przemyslenia, a nie niemieckie.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Wiem że "czyniąc sobie Ziemię poddaną" musimy popełniać błędy. Jedni mniej inni więcej. Rynek pozwala skoncentrować efekty pracy, dokonać ich pomiaru. I nagrodzić dobrze wykorzystane talenty.
    W konsekwencji prowadzi do samoregulowania nakładów pracy i użyteczności. Bez imperatora, bez państwowej komisji do spraw centralnego planowania, bez koncesjonowania biznesmenów.

    Bardzo mi z tym po drodze. Nie widzę ani mydła, ani mgły.
    A widzę łacińskość Europy. Patrząc na Łagiewniki, biegnąc z Maratonu do Aten, zwiedzając uniwersytet w Bolonii.

    Też pozdrawiam, choć z tym naprowadzaniem na dobrą ścieżkę, to dla Polaków niebezpieczna sprawa.
  • @Andrzej Madej
    Błąd w pierwszy zdani; "czyniąc sobie ziemie poddaną" - to jedno z najwiekszych fałszerstw zawartych w Biblii.
    Musi się Pan zdecydować - Albo nauka Chrystusa - "miłuj bliźniego swego, jak siebie samego", gdzie przecież bliźnim jest nie tylko człowiek, ale i "bracia mniejsi", a i przyroda nieożywiona, gdzie nawet nie powinno się ingerować w ukształtowanie krajobrazu - bez potrzeby.
    Albo pańska wersja.

    Wtedy nie jest nam po drodze.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Widzę problem z tym "- bez potrzeby".

    Czy przycinanie trawy owieczkami, wełny nożycami, zjadanie baraniny - to wedle Pana jeszcze kultura, czy już barbarzyństwo.

    A gdzie tam nam jeszcze do GMO, nadziei na godne wyżywienie miliardów współbraci.

    Co do treści Biblii, uznaję Magisterium Kościoła.
  • @Andrzej Madej
    Zaczyna Pan "filozofować" - to bez sensu.
    Jeśli jest Pan głodny - ma Pan prawo tego barana zjeść. Natomiast mam wątpliwości odnośnie przemysłowego tuczu zwierząt.
    Wie Pan, ja stram się żyć ze zrozumieniem przyrody. Zwierzeta w gospodarstwie są pewna częścią wspólnoty. I one wiedzą, że ich rolą jest też służyć za pokarm. Tyle, że w określonych warunkach.

    Także drzewo ściete na opał, czy na potrzeby budowlane - itd.

    A propos Biblii; Przy wystawianiu Najświętrzego Sakramentu śpiewa się " niech przed Nowym Testamentem starych praw ustąpi czas".
    Wierzy Pan w Magisterium Koscioła, czy w Chrystusa?
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Wierzę w Chrystusa, uznaję Magisterium Kościoła i wiem że świat pełen jest konfliktów.

    Ekonomia pozwala rozwiązywać niektóre z nich, z poszanowaniem praw wszystkich uczestników wymiany. Bez przemocy, bez wykluczania.
    Jestem za doskonaleniem ekonomii jako refleksji nad roztropnym i dobroczynnym rozporządzaniem zasobami materialnymi. I widzę wiele pracy.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Powtarzam: traktowanie Europy jako zewnętrznego bytu jest pozbawione sensu. Nawet jeśli wyjdziemy z UE to nie zmienimy położenia geograficznego. Uważam, że antyeuropejska fobia naszej prawicy jest czymś skrajnie szkodliwym. Mniemam iż JP2 to dostrzegał - i dlatego zdecydowanie poparł integrację europejską. Tak samo szkodliwa jest fobia antyniemiecka. Polska powinna wspólnie z Niemcami wypracować nowy model wspólnoty europejskiej. Nas znacznie więcej łączy niż dzieli. W tej chwili dominuje w Europie myślenie francuskie. Nie wiem skąd w Polakach tyle ufności wobec narodu, który przy pomocy rewolucji zniszczył kawał europejskiej kultury i który nami gardzi. Brat kolegi wyjechał do Francji w latach 80-tych. W pierwszym liście napisał: jeśli narzekacie na komunistyczną biurokrację, to zapraszam do Paryża - od razu wam się komuna spodoba.


    Przy okazji:
    1. Co ma ilustrować przykład Chin? Siłę rodziny? Wolne żarty.
    2. Pańska interpretacja przykazania miłości wygląda jakby byłą przepisana z ulotki "zielonych" ;-)
    Dalej pisząc:
    "Zwierzeta w gospodarstwie są pewna częścią wspólnoty. I one wiedzą, że ich rolą jest też służyć za pokarm. [...] Także drzewo ściete na opał, czy na potrzeby budowlane - itd." przekracza Pan granice śmieszności.
  • @Andrzej Madej
    "Jestem za doskonaleniem ekonomii jako refleksji nad roztropnym i dobroczynnym rozporządzaniem zasobami materialnymi. I widzę wiele pracy."

    Różnimy się w poglądach na temat domeny i zadań ekonomii. Ja nie podzielam poglądów K.J. Wojtasa, ale w pewnym zakresie zgadzam się z nim co do ważności celów. Jeśli w centrum uwagi ekonomii postawimy człowieka, to 'rozporządzanie zasobami materialnymi' staje się rzeczą drugorzędną. Na pierwszym miejscu jest zapewnienie wszystkim ludziom możliwości osobowego rozwoju. To jest z grubsza różnica między tradycją austriackiej szkoły ekonomicznej, a ekonomią anglosaską.
    Obecnie nawet koncentracja Austriaków na ludzkim działaniu staje się nie wystarczająca. Klasyczna ekonomia nie potrafi analizować kapitału społecznego. Dlatego deprecjonuje działania, które nie są wyceniane w pieniądzu. Reasumując: zgadzam się co do roli wolnego rynku, ale mam wątpliwości co do możliwości skupienia na rodzinie bez zmiany ekonomicznych paradygmatów (co musi się wiązać albo z rozszerzeniem pojęcia wolnego rynku, albo utratą przezeń centralnej roli).
  • @Jerzy Wawro
    Manipuluje Pan i nie jest merytorycznie przygotowany do dyskusji. Do tego nie rozumie i chyba nawet nie chce rozumieć istotnych zależności.

    Wspominając Chiny - miałem na uwadze zasady gospodarcze na jakich opierają swój rozwój.
    Ale nikt, kto choć trochę zna Chiny nie napisałby, że w Chinach nie ma szacunku dla rodziny.

    Interpretacja przykazania miłości jest na wskroś chrześcijańska. Chyba, że odrzuca Pan św. Franciszka - jako jedną z dróg.

    Cóż. Pańskie twierdzenie o śmieszności - dowodzi tylko pańskiej ignorancji.
    Chyba nie jestem zainteresowany Pana dalszymi wywodami. To droga na manowce.
  • @Jerzy Wawro
    "Dobroczynność" w definicji JPII oznacza perspektywę człowieka. Decyzje podejmowane wewnątrz rodziny mają charakter nie rynkowy, choć są związane z zasobami czasu i innych środków poddających się wycenom. To jest główna "inność" proponowanego ujęcia SGR, w stosunku do ujęcia niemieckiego. Tam było rozproszenie własności, poprzez różne formy interwencji państwa oraz rynek. Szansa dla ekonomicznej roli rodziny pojawia się dzięki indywidualizacji usług publicznych. Ale wymaga przyjęcia nowych modeli dla systemu edukacji, ochrony zdrowia czy opieki społecznej. Nowego, szerszego paradygmatu partnerstwa prywatno - publicznego. Nowego ujęcia "po - datku". Nie jako opresji państwa lecz, jako darowizny rodziny.

    Słyszałem o ciekawych modelach opieki społecznej we Francji. Z jednej strony pełna komercjalizacja, z drugiej dowartościowanie pracy w rodzinie.
    Może kiedyś ...
  • @Krzysztof J. Wojtas
    1. Chińska gospodarka rozwija się dzięki taniej sile roboczej, którą stanowią w dużym stopniu tymczasowi migranci (głównie młode dziewczyny zarabiające na posag) ze wsi na poziomie średniowiecza. Tam nie ma nawet takiego jak w Europie związku gospodarki z rodziną. Uwaga ta nie ma niczego wspólnego z postrzeganiem i rolą rodziny w społeczeństwie.
    2. Nie sądzę, by św. Franciszek zrównał kochane przez siebie zwierzęta z ludźmi. Zarówno pojęcie "bliźni" jak i "wspólnota" dotyczą osób.
    3. Może i moja (nasza) droga prowadzi na manowce. Ale gdzieś prowadzi. Pan się zasklepia w swoim widzeniu świata. Może i to jest genialne, ale obawiam się że w najlepszym razie pozostanie ciekawostką. Aby móc uczestniczyć w publicznej debacie, należy przynajmniej posługiwać się zrozumiałą semantyką.
  • @Andrzej Madej
    To jest zbyt trudne, by dojść do realnych efektów w takiej dyskusji.
    Na dzień dzisiejszy moja intuicja jest taka, że aby uzyskać rzeczywiście nową jakość SGR, musimy jakoś wprowadzić do ekonomii tą dobroczynność. Na razie znane są dwie drogi: ulgi podatkowe i zasiłki. Obie są jednak związane z interwencją państwa. Jeśli mamy pozostać przy finansowych miarach, to jedyny sposób na zerwanie z tym musi prowadzić poprzez zakup wartości/usług. "Nikander" kiedyś postulował, by przemysł "kupował" absolwentów. Nie wiem czy to realne. Ale zakładając że tak - pojawia się strumień pieniędzy, który może schodzić na dół. Aż do rodzin...
    Ale to takie luźne refleksje.....
  • @Jerzy Wawro
    Zgoda. Osiągnięcie realnych efektów możliwe będzie poprzez praktykowanie nowych metod współpracy i rywalizacji, respektujących oczekiwane wartości.

    Niestety. W Polsce wszystkie poszukiwania nowych form gospodarowania na pograniczu państwa i rynku, zostały zdominowane przez zwolenników kolektywizmu. Dla nich rozważane przez nas zagadnienia nie istnieją. Istnieją problemy "gender" i innych urawniłowek.
    Smutne. Rząd, finansując te prace z podatków, prowadzi Polskę na bardzo złym kursie. Niektórzy mówią, że to wszystko przez Unię ...
  • @Andrzej Madej
    A ja uważam, że to wszystko przez liberałów.
    Kiedyś nawet opisałem ten proces w postaci takiego (błędnego) koła.
    Założenie, że gospodarka służy wyłącznie bogaceniu się najbardziej zaradnych prowadzi do problemów społecznych, co otwiera pole do popisu zwolennikom kolektywizmu. Ubezpieczenia społeczne są tu najlepszym przykładem. Gdyby zamiast wypychać ludzi na renty i emerytury wdrożono pracownicze programy emerytalne, to nie byłoby takich problemów.
  • @Jerzy Wawro
    Z krajowymi liberałami sprawa jest powikłana.

    Zasadniczo to model dwuręki :
    prawa ręka: niewidzialna ręka rynku,
    lewa ręka: twarda ręka administracji.
    Daje się wyróżniać dwie podgrupy.Świadome i nie świadome tych różnic.

    Wyjątki od tej zasady nie praktykują w naszych przemianach ustrojowych.
  • @Andrzej Madej
    Trudno się z tym nie zgodzić.
    Z tym, że ja obawiam się, iż brak udziału w przemianach tych nielicznych wyjątków nie wynika z braku zapotrzebowania, tylko z braku sensownej oferty. Bo darwinizm społeczny JKM nie jest sensowny :-(
  • @Jerzy Wawro
    Zatem zgoda między narodami.

    Społeczna Gospodarka Rynkowa - Uber Alles.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY