Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
314 postów 3336 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Bezpieczeństwo i efektywność cyfrowych danych medycznych

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Strategia cyfrowej modernizacji systemu ochrony zdrowia powinna się skupiać wokół profilaktyki chorób.

Medycyna na zakręcie
 
Przedstawiając w tekście „Obok centralnego sterowania” krakowskie społeczne działania dla humanizacji systemu ochrony zdrowia, wspominałem że prowadzimy je ze świadomością kolizji z działaniami służącymi homogenizacji systemu ochrony zdrowia, finansowanymi przez instytucje publiczne odpowiedzialne za rozwój polityk zdrowia. Wspomniałem też, że polityczną przyczyną tej kolizji jest pominięcie przez autorów „Narodowego Programu Zdrowia” znaczenia zmian gospodarczych wywołanych cyfrową dynamizacją naszego życia, w tym faktu przesunięcia kluczowego źródła dobrobytu z gospodarowania opartego na kapitale na gospodarowanie oparte na wiedzy.
 
Tymczasem, skoro jakość cyfrowo modernizowanego systemu ochrony zdrowia, jako części systemu gospodarczego, zaczyna coraz bardziej zależeć od korzystania z zasobów wiedzy, to należało by niezwłocznie uzupełnić dominującą w gospodarce opartej na kapitale zasadę centralnego zarządzania rozwojem wiedzy medycznej o pomocnicze wsparcie zasady solidarnego rozwoju wiedzy medycznej. Bez dokonania takiej zmiany, powiązanie gospodarowania opartego na wiedzy z ustrojem centralnego zarządzania wiedzą, doprowadzi do wykorzystania cyfrowych zasobów danych medycznych do centralnego sterowania naszym życiem.
 
 
Rys 1. Dwa alternatywne scenariusze narodowej strategii cyfrowej modernizacji systemu ochrony zdrowia. Opracowanie własne Andrzej Madej.
 
Przewidując że prędzej lub później nastąpi polityczne odrzucenie przez Polaków obecnie wyznaczonego przez Narodowy Program Zdrowia scenariusza cyfrowej homogenizacji systemu ochrony zdrowia, warto inicjować ekonomiczne sojusze dla wprowadzania elementów alternatywnego scenariusza cyfrowej humanizacji systemu ochrony zdrowia. Tak by ułatwić polityczną decyzję o zmianie narodowej strategii, w momencie upowszechnienia świadomości o zgubnych konsekwencjach ustroju segmentacji, segregacji i eutanazji dla naszej wolności.
 
 
Efektywność humanizacji kompetencji medycznej
 
Przyjmując w tych rozważaniach alternatywny do centralnego sterowania paradygmat samopomocy zdrowia, stajemy przed pytaniem o kluczowy obszar oddziaływania rozwoju gospodarowania w systemie ochrony zdrowia. Gospodarowania w oczekiwanych warunkach ekonomii1 pomocniczego wsparcia solidarności, gdzie kluczowym czynnikiem rozwoju staje się zastępowanie pracy komercyjnej pracą solidarną.
 
 
Rys 2. Efektywność humanizacji kompetencji medycznych humanistycznego systemu ochrony zdrowia. Opracowanie własne Andrzej Madej.
 
Uważam, że nawet bez prowadzenia analitycznych badań można przyjąć, że najwyższy wskaźnik zastępowalności pracy komercyjnej pracą solidarną jest w obszarze profilaktyki chorób. Gdzie najwyższe znaczenie dla dobrostanu zdrowia ma osobista motywacja w przełamywaniu swoich słabości a najmniejsze znaczenie ma specjalistyczna wiedza.
 
Znaczenie profilaktyki chorób dla efektywności powszechnego i sprawiedliwego wykorzystania nowoczesnych technologii medycznych oznacza, że to integracja systemu profilaktyki chorób powinna być głównym celem Narodowego Programu Zdrowia. Co ujęliśmy w formie pytania do ekonomistów w Petycji obywatelskiej skierowanej do Prezydenta Krakowa.
 
 
Integracja rozwoju kompetencji medycznej
 
Wskazanie na solidarny rozwój wiedzy jako paradygmat rozwoju w gospodarce opartej na wiedzy, nie oznacza całkowitej rezygnacji z komercyjnego rozwoju wiedzy. Czyli osiągania korzyści z rynkowego bilansowania efektywności prywatnej przedsiębiorczości, również chronionej przez naszą kulturę i Konstytucję.
 
   
 
Rys 3. Integracja rozwoju kompetencji medycznych humanistycznego systemu ochrony zdrowia. Opracowanie własne Andrzej Madej.
 
W kontekście wyprowadzonego powyżej uzasadnienia dla celu głównego Narodowego Programu Zdrowia, system profilaktyki chorób stawać się powinien integratorem rozwoju kompetencji medycznych. Stawać się powinien punktem odniesienia, z jednej strony dla instytucji komercyjnego rozwoju kompetencji medycznych, z drugiej strony dla instytucji i metod solidarnego rozwoju kompetencji medycznych.
 
W tym dla najważniejszej z instytucji rodziny – wymagającej wszechstronnego wsparcia wspólnot, dla przyjęcia nowego obyczaju domowej edukacji medycznej.
 
Jedynej realnej ochrony dla bezpieczeństwa tajemnicy cyfrowych bibliotek danych medycznych przed ich wykorzystaniem do maksymalizacji zysków elit finansowych. Jedynego realnego formatora postaw, dla powszechnego i efektywnego wykorzystania nowoczesnych technologii medycznych.
 
Tymczasem polityczna skuteczność ideologicznego programu destrukcji rodziny, jest jednym z zagrożeń dla humanistycznej modernizacji systemu ochrony zdrowia. Ideologicznym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i efektywności wykorzystania cyfrowych danych medycznych.

 

1Refleksję nad roztropnym i dobroczynnym rozporządzaniem zasobami materialnymi określoną jako Ekonomia potrzeb która zastąpi obecnie dominującą Ekonomię pragnień. 

Na zdjęciu wprowadzającym dzisejszy (4.8.2020) komunikat z poirtalu Facebook, po próbie wprowadzenia linki do mojego tekstu na Neon24. Takie cyber Memento mori . 

 

 

KOMENTARZE

  • a
    W zasadzie to ta hutzpa z koronawirusem jest szczęśliwym przypadkiem dla Pana poglądów; wizyty odbywają się telefonicznie, a zatem pacjent sam musi opisywać i określać swoje "potrzeby medyczne".
    To pierwszy krok do edukacji, gdzie my sami musimy dbać o swoje zdrowie. Następnym krokiem jest dbanie o stan najbliższej rodziny - przez osobę najbardziej tym zainteresowaną (na ogół kobiety dbające o dzieci, ale bardzo często w konsultacji z mężem).

    To droga do pańskich koncepcji. Oby tylko nie zaprzepaszczono jej zbytnimi deliberacjami i konfliktami interesów.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:43:45
    Też tak to widzę. Koronawirus zmusza do pokonywania dystansu społecznego w różnych usługach społecznych.
    A potrzeba matką wynalazku.

    Do tego bardzo szczęśliwe wprowadzenie od stycznia 2020 obowiązku cyfrowych recept.
    Żyć nie umierać ...
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:43:45
    Sugeruje Pan, że coś z notki autora Pan rozumie?

    Od zawsze pacjent opisywał dolegliwości, poddawał się badaniu, a nawiedzeni (uważający się za poinformowanych) postulowali terapię (określali swoje potrzeby medyczne).

    Przy wizycie telefonicznej nie ma badania, a ci chorzy opisujący dolegliwości całkowicie się zniechęcili. Do lekarzy zgłaszają się tylko ci, co wiedzą lepiej, tj. żądają konkretnych specyfików.

    Edukacja a dbanie o swoje zdrowie to odrębne sprawy, chociaż mogą iść w parze. Ale bez wątpienia telefoniczne wizyty nie są tu stymulatorem, tylko brak dostępu do lekarzy. Całkowita niewydolność służby zdrowia rodzi potrzebę samoleczenia, a zatem edukacji, przynajmniej w minimalnym zakresie.

    Nie bardzo kumam, dlaczego do tej pory nie dbał Pan o stan (autor notki powiedziałby dobrostan) najbliżej rodziny. Wnioskuję, iż tak było, z pana wypowiedzi, iż będzie to dopiero następnym krokiem.
  • Trochę obok - taki case
    Dostałam skierowanie od lekarza rodzinnego na zbadanie morfologii krwi, elektrolitów, lipidogramu i moczu.

    Udałam się do punktu pobrań, poddałam pobraniu krwi i zostawiłam pojemniczek z "siusiu". Otrzymałam PIN przy pomocy, którego mogę zapoznać się z wynikami przez internet.

    Jeszcze tego samego wieczoru wyniki były dostępne poza badaniem ogólnym moczu, przy którym napisano "w realizacji".

    W trzecim dniu już się zaniepokoiłam i po wielu dodatkowych ustaleniach dowiedziałam się, że tylko laboratorium może mi powiedzieć o co chodzi. Miła Pani wyjaśniła mi przez telefon, że nie wie o co chodzi, ale być może badanie trzeba powtórzyć.

    Udałam się do przychodni i okazało się, że wynik jednak jest, ale nie mogą mi go pokazać, bo najpierw musi zobaczyć lekarz kierujący (sic!). To było popołudniu, więc nie mogłam się skontaktować z lekarzem w sprawie telefonicznej porady.

    Zadzwoniłam znowu do laboratorium, prosząc, aby odnaleźli mój wynik i zamieścili go w necie, ale okazało się to niemożliwe, bo w punkcie pobrań powinni mi dać oddzielny PIN do badań moczu, a nie dali. Pani w laboratorium nie mogła mi go przekazać telefonicznie (mimo udostępnienia wszystkich danych), bo RODO ;)))

    Taka historyjka o cyfryzacji :)
  • @interesariusz z PL 16:11:12
    Mało kumaty Pan jednak jest.
    Idąc do lekarza większość - do tej pory, a wcześniej - prawie wszyscy zakładali, że to lekarz ma ich leczyć.
    Ta "więź"została zerwana. Teraz do lekarza zwraca si ę po radę, jak się wyleczyć. Ale terapia - jest tylko sugestią lekarza.

    Te zmiany zachodzą powoli, ale zachodzą. I o to chodzi.
  • @Rebeliantka 16:14:05
    Tak jest jak zostanie syf, hiv i podobne.
    Oni (medycy) też nie wiedzą jak takich delikwentów traktować. Stąd blokady.
  • @Rebeliantka 16:14:05
    Tak, komputeryzujemy wszystko od 50 lat !!!!, co najmniej dwa pokolenia,
    trzecie pokolenie już nie komputeryzuje, tylko cyfruje (w języku polskim sprzed lat znaczyłoby to tyle samo co szyfruje).

    Jak duże ma Pani "chody", iż lekarz rodzinny dał skierowanie na badania, i to w takiej ilości! Moja jest już 5 miesięcy na zwolnieniu, a od lekarza rodzinnego, który wystawia zwolnienia na telefon, nie może się doprosić skierowania chociażby na samą morfologię.

    Takie zastrzeżenia, iż pacjent nie może zobaczyć wyniku badania przed lekarzem, są wykroczeniem przeciwko prawom pacjenta. Ja się spotkałem z tym, że nie mogłem dostać ani zobaczyć wyniku badania PO zobaczeniu go przez lekarza, który tylko oświadczył, że nie ma w nim nic niepokojącego, ale wyniku mi nie pokaże! sic! Endokrynolog.

    Kody przepisanych leków zamiast recept prowadzą do tego, że pacjent nie wie, co mu przepisano, zanim tego nie wykupi i nie przeczyta "informacji dla pacjenta", po czym połowę, albo i wszystko, wyrzuci, jako zbyt groźne dla jego zdrowia. Cieszy to zarówno przemysł farmaceutyczny, zwiększając popyt na produkty, jak i autora notki, z którym kiedyś już na ten temat dyskutowałem.

    Przechowywanie informacji medycznych w bazach danych prowadzi do całkowitego ubezwłasnowolnienia pacjenta. Teraz, jeśli pacjent uważa, że lekarz pokpił sprawę diagnozy, może pójść do innego. Przy dostępie do baz następny lekarz nie będzie się wysilał, tylko powtórzy diagnozę poprzednika.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:47:21
    Pan kpi, czy o drogę pyta?

    Proces zachodzi w przeciwnym kierunku, do tego sugerowanego przez Pana.

    Kiedyś pacjent był traktowany podmiotowo, teraz przedmiotowo.

    Pacjent ma coraz bardziej ograniczone możliwości podejmowania decyzji w swojej sprawie. Możliwe terapie są mu w ten sposób referowane, aby dokonał "jedynie słusznego wyboru", a w sytuacji zagrożenie życia, nie ma żadnego wyboru.
  • @interesariusz z PL 17:04:13
    Nie miałam żadnych "chodów" Mam solidną lekarkę rodzinną, do której przyszłam po 3 latach i która sama zaproponowała wszystkie badania.

    A pozostałe uwagi - ciekawe ;)
  • @interesariusz z PL 17:10:42
    Lekarze są chyba też ubezwłasnowolnieni, bo narzucane są im "procedury" leczenia.
  • @Rebeliantka 17:18:16
    były w cudzysłowie, to i myślę, że nie traktowała Pani tego jako osobisty przytyk, chciałem podkreślić, że w moim mieście lekarze rodzinni żadnych skierowań na badania nie dają, bo nie chcą za nie płacić.
  • @interesariusz z PL 17:10:42
    Pacjent ma sam siebie traktować podmiotowo. O to jest cała awantura.
  • @interesariusz z PL 17:42:30
    Oczywiście, że zrozumiałam cudzysłów ;) A problem z badaniami jest od początku prywatyzacji przychodni. Około 30 lat temu doradzałam wiceprezydentowi wielkiego miasta odpowiadającego za opiekę zdrowotną i wówczas już problem był znany. Do dzisiaj nie udało się go rozwiązać, bo bez dobrej woli lekarzy nie ma na to skutecznego sposobu. Nie sprawdza się ani wysoka formalizacja ani kary. Najlepiej jest w mniejszych miejscowościach. W takim mieście teraz mieszkam.
  • @Rebeliantka 17:55:51
    "bez dobrej woli lekarzy nie ma na to skutecznego sposobu. Nie sprawdza się ani wysoka formalizacja ani kary."

    Mam dość fajnego lekarza, który ma kłopoty z obsługą komputera. Muszę sam dopilnowywać wydrukowania dokumentacji i przynosić mu kopię na wizytę.

    Za to jest wytrawnym motocyklistą i jest chętny przywieźć receptę, jak coś przeoczy :). Lekarze też ludzie.
  • @Pedant 18:06:44
    No właśnie. Lekarz musi też być dobrym człowiekiem, nie tylko profesjonalistą.
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:52:06
    Pisze Pan:
    "Pacjent ma sam siebie traktować podmiotowo. O to jest cała awantura."
    Tą podmiotowość oddaje paradygmat "samopomoc zdrowia".

    Ale problem z językiem jest głębszy.
    "Pacjent" to osoba cierpliwa wobec swojej dolegliwości. Ufna w wiedzę i etykę lekarza.
    Wobec zasady "wspólnego podejmowania decyzji" dziś "pacjent" to językowy anachronizm. Czy polska kultura znajdzie nowe słowo na określenie "podmiotowego pacjenta" czy też wprowadzimy jakiś makaronizm ...
  • @Andrzej Madej 19:01:32
    cyt.: "Wobec zasady "wspólnego podejmowania decyzji" dziś "pacjent" to językowy anachronizm. Czy polska kultura znajdzie nowe słowo na określenie "podmiotowego pacjenta" czy też wprowadzimy jakiś makaronizm ..."

    Może "partner w ściemie". Oni udają że nas leczą, a my że nam się nieco polepszyło. :-)
  • @Rebeliantka 18:18:52
    Pisze Pani:
    " No właśnie. Lekarz musi też być dobrym człowiekiem, nie tylko profesjonalistą. "

    Realizacja tego postulatu wymaga pozostawiania lekarzowi możliwie największej samodzielności. W kontekście ustroju gospodarczego oznacza to realizację idei: małe jest piękne.

    Łatwo powiedzieć.
    Póki co trend rynku usług medycznych jest odwrotny. Koncentracja i formalizacja usług. Uważam, że przede wszystkim z uwagi na brak współpłatności i brak jakościowej rywalizacji pomiędzy ubezpieczycielami.
  • @Nibiru 19:11:53
    Pisze Pan:
    Może "partner w ściemie".
    Raczej nie.
    Myślę że powinno być i esencjonalnie i pozytywnie. A najlepiej z łacińskiego pnia.
  • @Pedant 18:06:44
    Przywozi te recepty Panu, czy pańskiej żonie?
  • @Krzysztof J. Wojtas 20:04:40
    Bo nie zna życia, kto nie służył w marynarce ...
  • Widziałam taki humor rysunkowy:
    Mężczyzna leży na plecach, w jednej ręce trzyma nóż, a w drugiej lusterko i próbuje się zoperować obserwując w lusterku przebieg zabiegu na własnym brzuchu. ;)
  • @Anna-PK 23:15:14
    Kastruje się z nienawiści do kobiet?
  • @Krzysztof J. Wojtas 00:01:10 Nie. Ja myślę, że chodzi tylko o wyrostek
    robaczkowy. Samopomoc jest wynikiem ograniczeń, bo w szpitalu obecnie jest łatwiej zachorować, a trudniej jest się wyleczyć.
  • @interesariusz z PL 17:04:13
    No niestety, takie są efekty nie tyle cyfryzacji, co po prostu zapaści finansowej w służbie zdrowia. Wydanie skierowania na badania podstawowe co najmniej raz w roku jest obowiązkiem lekarza. Obowiązek taki zachodzi wówczas, gdy pacjent sygnalizuje nowe objawy.
    Ma Pan rację, pacjent ma prawo do wglądu w swoją historię choroby każdorazowo, gdy tego sobie zażyczy i wyników badań. Odnośnie leków, można przed zakupem leku prosić o ulotkę z pudełka. Mają obowiązek pokazać. Jest to istotne gdy koszt leku wynosi kilkaset złotych a skutki uboczne są gorsze niż sama choroba. Tak, kwestia "etykietki" podnoszona w ostatnim akapicie to realne zagrożenie, zwłaszcza w chorobach psychicznych.
  • @Rebeliantka 17:31:40
    Częściowo, jeśli zapisują lek nie figurujący w refundacji, mogą zapisać go na 100%
  • @Andrzej Madej 19:01:32
    A cóż Panu przeszkadza to nazewnictwo? Pewnego razu znane mi pielęgniarki zbuntowały się i powiesiły sobie na biuście tabliczki z napisem: " tylko mój brat może do mnie mówić siostro" Skonsternowani pacjenci pytali - to jak mamy mówić. Po paru dniach pielęgniarki zdjęły plakietki a zwrot pozostał.Poza tym stoję na stanowisku, że tak jak rodzic nie jest partnerem dziecka, tak pacjent nie jest kompetentny do wspólnego z lekarzem podejmowania decyzji. Taka już jestem konserwatywna. Oczywiście sporo pacjentów aż przebiera nogami z chęci dyktowania lekarzowi diagnozy i terapii.
  • @viridiana 23:56:47
    Rozważania o wprowadzeniu nowego słowa na określenia pacjenta mają sens pomiędzy osobami, które traktują wprowadzanie nowoczesnych technologii medycznych jako ułatwień dla wolności i solidarności.

    W komentarzu zwróciłem uwagę, że jeżeli takich rozważań nie będziemy prowadzić w Polsce, to prędzej czy później przyjmiemy nowe określenie "pacjenta" wypracowane w kulturze innego języka. Tylko dla dopełnienia komentarza Krzysztofa J. Wojtasa o znaczeniu podmiotowości człowieka w kulturze zdrowia.

    Moim zdaniem ,temat prawidłowego doboru słów to w ekonomii zbyt poważane zagadnienie na podejmowanie w formie pobocznych rozważań.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY