Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
222 posty 2452 komentarze

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Szelkomrówek ponad wszystko

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wybory, wybory i już po głosowaniu. A oto SZELKOMRÓWEK, nowoczesny model partnerstwa społeczno - publicznego, którym zamierzam zainteresować senatora z mojego okręgu ...

Zbliżająca się do 1 biliona złotych wartość naszego długu publicznego, jest skutkiem milionów nieracjonalnych decyzji o sposobach zaspokajania potrzeb społecznych. Dla poważnego rozważenia reformy systemu finansów publicznych, nie wystarczy zatem przeprowadzanie diagnoz z punktu widzenia administracji publicznej, czy rządu. Nasza perspektywa obejmować powinna ocenę  racjonalności pomocniczej interwencji agend państwa wobec naszych codziennych, domowych potrzeb. Czy wykorzystujemy otwarte zasoby wiedzy w domowej nauce naszych dzieci czy wnuków ? Czy wykorzystujemy cyfrowe informacje diagnostyczne, do samokontroli swojego zdrowia ? Czy dla kultury fizycznej naszych rodzin, musimy pracować na nowe orliki i Euro stadiony ?

Edukacja, zdrowie, kultura, w każdej dziedzinie życia interwencje państwa winny być dopełnieniem roli rodziny, wspólnoty mieszkańców, parafii, grup pasjonatów jakiejś publicznej wartości. Tak stanowi zasada subsydiarności, obecna w życiu społecznym od samego jego początku, a od czasów rewolucji komunikacyjnej podkreślana we wstępach do wszelkich dokumentów konstytuujących europejskie wspólnoty. Jej praktyczna realizacja zależy od sposobów zawiązywania partnerstw społeczno – publicznych, od umiejętności administracji publicznej do wspierania najbardziej efektywnych form jego praktycznych aplikacji, od warunków rywalizacji pomiędzy pomysłami, propozycjami, realizacjami.

Intelektualną przesłanką, dla regulowania przez parlamenty sposobów wsparcia administracji publicznej współdziałania rządzących z rządzonymi w realizowaniu usług społecznych, są abstrakcyjne modele partnerstwa społeczno – publicznego. W dominującym obecnie „samorządowym” modelu partnerstwa społeczno – publicznego, kryterium rozgraniczania odpowiedzialności za podejmowanie konkretnych wyborów z dostępnych propozycji, oparte jest na poczuciu lojalności mieszkańca, pracownika, twórcy wobec swojej wspólnoty. To stabilność unikalnego zakorzenienia człowieka we wspólnocie terytorialnej i specjalizacji we wspólnocie zawodowej, czy gospodarczej jest źródłem kultur, spójności i trwałości instytucji samorządowych.

Ale trwająca rewolucja komunikacyjna kwestionuje stabilność zakorzenienia, specjalizacji i zatrudnienia, jako głównej właściwości naszego życia społecznego. Chcąc czy nie, stajemy się uczestnikami coraz to nowych wspólnot terytorialnych, coraz to większej liczby wspólnot zawodowych, czy gospodarczych. Nie tylko polityczne granice tracą swoje funkcjonalności. W konsekwencji naszych fizycznych i informacyjnych mobilności, multitożsamości i multilojalności, instytucje ustanowione na podstawie rozgraniczeń terytorialno – przedmiotowych, wytracają swoje skuteczności. Rośnie w nich skłonność do rozwiązań partykularnych, spada znaczenie interesu wspólnego, dobra publicznego. W obsługujących je administracjach oraz w organach zarządzających i kontrolujących, tracą znaczenie moralne bariery korupcji.

A gdy brakuje w nich kulturowego poczucia więzi i lojalności, gdy poszanowanie wolności przestaje zobowiązywać do solidarności, gdy  liderów samoregulujących się wspólnot zaczynamy nauczać że „etyka powinna się opłacać”, koszty marnotrawnych wyborów zaczynają pogrążać społeczeństwo. Lokalne nieracjonalności, zaczynają pociągać nieracjonalności regionalne, krajowe, systematycznie prowadząc nasze państwo do bankructwa.

Pierwszą reakcją, na dostrzeganą już od kilkunastu lat, niewydolność rozwojową samorządowego modelu partnerstwa społeczno – publicznego, jest ekspansja modelu określanego jako „trzeci sektor”. Tutaj podstawą rozgraniczenia odpowiedzialności jest kryterium podmiotowo – tematyczne. Deklarowaną przesłanką wydzielenia podmiotowego jest tzw. pozarządowość, rozumiana jako bark formalnej zależności pomiędzy organizacji społecznymi, a instytucjami władzy czy administracji publicznej. Ale atrybut niezależności od administracji publicznej, obowiązuje tylko na poziomie samych organizacji społecznych, bowiem już instytucje podejmujące decyzje o finansowaniu konkretnych rywalizujących o granty organizacji, są typowym instytucjami władzy, w nowym  sektorze centralnej administracji publicznej. Ta niekonsekwencja powoduje, że w efekcie kosztownego finansowania rozwoju tej enklawy życia społecznego, wcale nie powiększają się potencjały aspiracji i ofiarności, natomiast pojawiają się tendencje do rozwiązań kolektywistycznych, często pozorowanych, do alienacji ngo-sów od rzeczywistych problemów życia społecznego. Uważam, że medialna i polityczna popularność propozycji „trzecio sektorowych”, nie jest efektem ich poważnej odpowiedzi na potrzeby praktyki, lecz zaledwie skutkiem braku innych, dojrzałych propozycji dla zastąpienia modelu samorządowego.

Rekomendowany Państwu, Polsce i Europie model, roboczo określony terminem Szelkomrówka, opiera się na terytorialno – funkcjonalnym rozgraniczeniu odpowiedzialności za wybór alternatywy partnerstwa społeczno – publicznego (na schemacie żółto - zielone gwiazdki). Odmiennie jednak od metody wydzielenia terytorialnego i przedmiotowego w modelu samorządowym, która dedykuje różne przedmioty dialogów i arbitraży, różnym poziomom wspólnot terytorialnych, Szelkomrówek zobowiązuje do koordynacji wszystkie wspólnoty terytorialne: gminne, powiatowe i wojewódzkie. Tryb wydzielenia pól dialogów i arbitraży oraz ich zinstytucjonalizowanie, określony jest nie poprzez przedmioty debat, ale przez funkcje jakie pola te mają spełniać w procesach decyzyjnych. Uczestnictwo w każdym z pól debat wymaga specyficznej kompetencji.  

 

Pierwsza to funkcja inicjacji i integracji debat w środowisku zainteresowanym daną klasą publicznych wartości. Uważam że w Polskich warunkach, ośrodek ten powinien być organizowany na poziomie powiatowym, tam gdzie skupia się większość lokalnych rynków dóbr i usług publicznych (na schemacie pole OŚRODEK INTEGRACJI DEBAT). Warunkiem uczestnictwa w tych debatach jest gotowość poświęcenia czasu i emocji na rozważanie możliwych sposobów korzystania z publicznych wartości.  

 Drugą funkcją jest autoryzacja ekspercka podjętych zagadnień w środowisku kompetencji zawodowej właściwej dla danej klasy publicznych wartości. Ta funkcja realizowana powinna być na poziomie wojewódzkim, odpowiednio do istniejącego instrumentarium państwowej kontroli jakości usług społecznych (na schemacie pole WARTOŚCIOWANIE EKSPERCKIE). Warunkiem uczestnictwa w tych pracach, jest posiadanie kwalifikacji zawodowych lub pełnomocnictwa środowiskowego do  wartościowania zagadnień będących przedmiotem publicznych kontrowersji.

Trzecią funkcją jest demokratyczny arbitraż z wykorzystaniem metod demokracji bezpośredniej. Ta funkcja realizowana może być na poziomach gminnych lub wyższych, w zależności od konkretnego przedmiotu dialogu i arbitrażu (na schemacie pole WARTOŚCIOWANIE DEMOKRATYCZNE). Warunkiem uczestnictwa w arbitrażu jest posiadanie tytułu obywatelskiego do bezpośredniego współstanowienia ostatecznej decyzji.    

Praktyczne podjęcie debat na każdym z pól wymaga nowych ustrojowych regulacji, wsparcia administracji publicznej, współdziałania pomiędzy administracjami publicznymi wszystkich czterech szczebli. To dzięki temu współdziałaniu powstać będzie mogło kluczowe powiązanie pomiędzy trzema polami debat, którym jest cyfrowa platforma informacji o wartościach i konfliktach w określonych dziedzinach. Informacji autoryzowanych przez instytucje zaufania publicznego, pracujące na zasadach powiernictwa publicznego (na schemacie brązowe obwódki prostokątów). Metoda powiernictwa publicznego, dla wykonania zadań publicznych będących w kompetencji administracji publicznej przez organizacje społeczne (operujące na poziomach wojewódzkich i powiatowych), jest fundamentem wiarygodności zasobów informacji wykorzystywanych przez wszystkich zainteresowanych podejmowaniem decyzji o partnerstwie społeczno – publicznym (na schemacie czerwone powiązanie pomiędzy administracją publiczną a organizacjami zaufania publicznego). Jest zatem nośnikiem zaufania, dla współdziałania w bezpośredniej kontroli społecznej nad efektywnością finansów publicznych.

Czy i kiedy Szelkomórwek stanie się standardem w modelowaniu partnerstw społeczno – publicznych, zależy od wielu rzeczy.

Po pierwsze, kiedy dostatecznie dużo osób potraktuje powyższą diagnozę, jako propozycje powodowaną wolą modernizacji systemu finansów publicznych, a nie robienia sobie żartów.

Po drugie, kiedy powyższa diagnoza zostanie powiększona do ok. 100 stron, tak by wyjaśniała wszelkie specyfiki usług społecznych w całej ich złożoności życiowej i ustrojowej.

Po trzecie, kiedy przeprowadzone zostaną pilotażowe wdrożenia aplikacji Szelkomrówka do praktyki życia społecznego w konkretnym państwie, województwie, powiecie, gminie.

Trudno mi prognozować ten kalendarz.

Wiem natomiast, że przed dokonaniem fundamentalnych reform partnerstwa społeczno - publicznego, reform zobowiązujących administracje publiczną do koordynowania swojej pomocniczej interwencji dla wzmacniania aktywności obywatelskiej, dla wspierania poza podatkowych sposobów korzystania z międzyludzkiej solidarności, najbardziej nawet drakońskie próby zatrzymania spirali naszego bankrutującego systemu finansów publicznych, spalą na panewce. 

KOMENTARZE

  • @Autor
    1. Komputeryzacja prowadzi do usztywnienia rozwiązań. Problem w tym, że jesteśmy w kryzysie. Nie wiadomo jak to będzie wyglądać w przyszłości. Ja mam nadzieję, że ta erozja wspólnotowości jest czymś chwilowym.
    Poza tym: pomimo wielości ról i związków, tylko część z nich jest związana z usługami publicznymi i te akurat są dość trwałe.
    Na szczęście te zastrzeżenia nie rzutują - jak mi się zdaje - na sensowność tego modelu. Nie widać bowiem powodu, dla którego w obecnej strukturze samorządowej nie miałby on być stosowany.

    2. Za kluczowe uważam w sferze publicznej unikanie "podatków prywatnych". Dlatego podstawową formą świadczenia tego typu usług powinno być przedsiębiorstwo non-profit.
    Myślę, że pouczające może być przestudiowanie rozwiązań niemieckich (
    http://wiadomosci.ngo.pl/files/ekonomiaspoleczna.pl/public/Raport_Otwarcia/Balon_GospSpol_Niemcy.pdf). Tam istnieje duże bogactwo form i rozwiązań.
  • @Jerzy Wawro
    1. Nie ma co pozostawać w nadziei, tylko trzeba praktykować nowe metody samorządności dla solidarności. Komputeryzacja wymaga nowych instytucji, wiążących otwartość wejścia - wyjścia do cyfrowej sieci, z otwartością wejścia - wyjścia do kontaktów w świecie realnym.
    Szelkomrówek nie jest pomysłem na zastąpienie istniejących rozwiązań samorządu terytorialnego, lecz na ich uzupełnienie poprzez poszerzenie form bezpośredniego uczestnictwa w życiu publicznym. Moja krytyczna opinia o modelu samorządowym, oznacza jedynie, że nie będzie on zdolny do wykorzystania platform cyfrowych do skoordynowania działań pomiędzy poziomami władzy terytorialnej. Na to jest zbyt sztywny. Inne jego funkcje są oczywiście do utrzymania, a na poziomie powiatowym wręcz do wzmocnienia.

    2. Sprawa podatków prywatnych, czy rent monopolowych, jest w domenie efektywności rynków. Sprawa ważna, mająca też kontekst lokalny, ale to zagadnienia samoregulacji ekonomicznej a nie samoregulacji politycznej, jak w modelu Szelkomrówka.
  • @Andrzej Madej
    > nie będzie on zdolny do wykorzystania platform cyfrowych do skoordynowania działań pomiędzy poziomami władzy terytorialnej

    Nie wiem czy możemy to przesądzać przed pojawieniem się możliwości organizacyjnych i technologicznych. W tej dziedzinie sporo się dzieje, ale uzyskanie przez samorządy takich zdolności wymaga sporych nakładów i wiele pracy. Problemem organizacyjnym dla takich debat jest formuła prawna. Czy ma to być informacja, która tak jak dokument jest przetwarzana oficjalną drogą, czy też dyskusja w charakterze nie zobowiązujących konsultacji? W pierwszym przypadku to musi być zintegrowane z całym systemem obiegu dokumentów i raczej nie będzie żadną rewolucją informacyjną. W drugim przypadku rzeczywiście zmieniłaby się rola urzędnika. Z uwagi na nieformalność takich kontaktów byłyby rzeczywiście opory (jak to określasz: "sztywność"). Ale to moim zdaniem wiąże się z regulacjami, a nie z jakąś nieprzekraczalną barierą.
  • @Jerzy Wawro
    Regulacje są pochodną rozkładu odpowiedzialności. Model samorządowy nadaje się do odpowiedzialności za poszczególne zakresy terytorialne i dedykowane im przedmioty. Tu może proponować nowe formy konsultacyjno - doradcze. Dlatego można by go było też określić terminem "model monadowo - deliberacyjny".

    Ale poziom lojalności wiążącej terytorialne wspólnoty samorządowe jest zbyt słaby na autoryzacje, wiarygodnych dla liderów organizacji społecznych, informacji.
    Oczywiście próby budowania portali, uroczystego otwierania i zapraszania trwają i będą trwały. Pewnie były/są/będą nawet jakieś oficjalne porozumienia i oświadczenia. Moim zdaniem działania te były/są/będą bezowocnie. Świat się zmienia. Ta słabość tkwi w samym fundamencie.
  • @Andrzej Madej
    Nie są to działania bezowocne. Byłem niedawno na konferencji na ten temat. W niektórych urzędach udało się wdrożyć ciekawe rozwiązania i osiągnąć nową jakość.

    Nie do końca rozumiem jaka nowa jakość wynika z proponowanego modelu. OK - mamy nową platformę konsultacji, co pozwala podejmować lepsze decyzje (teoretycznie). I co dalej?
    Dałem ten tekst do przeczytania informatykowi samorządowemu. Wymiękł w połowie. Obawiam się że to za bardzo abstrakcyjne :-(
  • @Jerzy Wawro
    Wiele osób widzi problem komunikacji ze społecznikami i projektuje sposoby zaradzenia nieufności pomiędzy administracją publiczną a organizacjami społecznymi. Nie mam poczucia gnozy ...

    Uprzedzam jednak, że najgorzej jest słuchać ekspertów zmieniających co jakiś czas swoje życiowe role. Na kanwie książki Janine Wedel (2009 Shadow Elite: How the World’s New Power Brokers Undermine Democracy, Government, and the Free Market (New York: Basic Books)), prof. Antoni Kamiński zestawił doświadczenia polskie i amerykańskie przedstawiając instytucjonalnych nomadów i flexian, gangrenujących struktury państwa w okresie modernizacji. Jest tam o giętkości granic dla ról polityka, opiniodawcy i eksperta oraz o korupcji.
    Przepraszam jeżeli kogoś krzywdzę, ale od dziecka jestem ostrożny w przyjmowaniu dowodów ze świadka.

    Co do owoców i wymiękania, daj mi brodaty Małopolaninie jeszcze trochę czasu ...
  • @Andrzej Madej
    To nie byli eksperci, tylko osoby z samorządów, które chwaliły się tym co zrealizowano (chodziło o integrację z platformą ePUAP - http://epuap.gov.pl).
  • @Jerzy Wawro
    Sądzę że ePUAP nie aspiruje do autoryzacji informacji a jedynie do identyfikacji czy autoryzacji korespondentów. Potwierdzam, że zorganizowanie taniej autoryzacji korespondentów jest bardzo ważne, cieszę się z praktycznych aplikacji.
  • @Andrzej Madej
    Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "autoryzacji informacji". Jeśli podpis elektroniczny, to ePUAP jest najlepszym znanym mi rozwiązaniem tego zagadnienia. Zapewnia zarówno autoryzację korespondentów jak i przekazywanych przez nich informacji. Dlatego sądzę, że system debat publicznych musi być z ePUAP zintegrowany.
    Nie umiem tylko zrozumieć dlaczego taki system debat należy ujmować w nowy model samorządności, a nie jako usprawnienie obecnego modelu?
  • @Jerzy Wawro
    Przez "autoryzację informacji" rozumiem zarówno „autoryzację korespondencji” czyli w praktyce podpis elektroniczny jak i „autoryzację treści” czyli potwierdzenie zgodności komunikatu z rzeczywistością. Dzięki za podpowiedź co do podpisu elektronicznego, nawiążę kontakt z ePUAP-em.

    Dlaczego Europa potrzebuje Szelkomrówka ?

    A więc pytanie jak głęboko leży problem. Czy dla koordynacji pomocniczych interwencji, pomiędzy poszczególnymi wspólnotami samorządowymi, nie wystarcza lepszy przepływ informacji.

    Uważam że nie wystarcza. Wszystko z czym może sobie poradzić obecny model instytucjonalny to staranne układnie kolejki rywalizujących inicjatyw. Ponieważ jest "zbyt sztywny", utworzony dla działań państwa opiekuńczego czyli na zasadzie apriorycznej a nie aposteriorycznej, nie pozostawia pola do swobodnego rozwoju.
    Tymczasem na konieczne "odsztywnienie", czyli uelastycznienie działania w ramach tego modelu, brakuje obecnie wspólnotom samorządowym potencjałów kulturowej lojalności. Gdyby więzi kulturowe były tej samej próby co za dawnej Rzeczpospolitej, Szelkomrówek chyba byłby zbędny.

    Chyba. Nowe pytania:
    co gdyby Guttenberg wynalazł od razu internet a nie drukarnię?
    Czy Europa potrzebowała by gilotynę do przyśpieszania postępu?
    Czy bez gilotyny i Auschwitz ...
  • @Andrzej Madej
    Chyba trzeba by zacząć od zbadania i przedstawienia w postaci abstrakcyjnego modelu obecnej struktury samorządowej. Bo w tym, co piszesz dostrzegam pewną niekonsekwencję. Z jednej strony jako problem jest przedstawiany brak przepływu informacji, a z drugiej - opiekuńczość i związane z nim działania apriori. Czy to się nie wyklucza, skoro bez informacji trudno podjąć działania? Przeglądnąłem uchwały Sejmiku Samorządowego woj. Podkarpackiego. Wsparcie samorządów niższych szczebli jest tam sporadyczne. Może to rzeczywiście jest realizacja "kolejki rywalizujących inicjatyw", a może właśnie realizacja idei pomocniczości?
    Chyba brak mi wiedzy o obowiązującej praktyce dla rozsądzenia tej kwestii.
    Byłem kiedyś na spotkaniu wójtów województwa. Faktycznie dużo czasu poświęcono wnioskom o dofinansowanie z jakichś funduszy. Ale była też dyskusja o strategii rozwoju, wspólnych przedsięwzięciach, promocji.....
  • @Jerzy Wawro
    To już przekracza możliwości niedzielnych blogerów. Przewiduję, że na krytyczną ocenę obecnej struktury samorządowej, trzeba by od trzech do sześciu miesięcy. W tym woli współpracy kilku praktyków władzy i pomoc specjalistów, którzy już podobne analizy robili. Ale to zadanie musi być zamówione przez ośrodek zdolny do postawienia politycznych rekomendacji. Mocne środowisko akademickie, intelektualne zaplecze partii politycznej lub stowarzyszenia jednostek samorządu terytorialnego.

    Na początku artykułu napisałem, że zamierzam Szelkomrówkiem zainteresować senatora z mojego okręgu. I jutro to zrobię.

    To znaczy jutro do niego napiszę, a kiedy zainteresuję, to się okaże i też napiszę ...
  • @Andrzej Madej
    Na szczęście w niektórych urzędach wdrażany jest CAF (iquelle.com/5,454,CAF_2006_–_Wspolna_Metoda_Oceny.html). Wykorzystując te wyniki można taką analizę wykonać samodzielnie.
    Co do wymienionych ośrodków, to te dwa pierwsze wymieniłeś pewnie, by był większy wybór?
  • @Jerzy Wawro
    Tak się jakoś porobiło, że nawet mi się nie chce zachodzić do mojej Alma Mater. Oni tak to wszystko mają ślicznie poukładane. Kapitał ludzki, kapitał społeczny, etyczny biznes i niewidzialna ręka rynku w sosie marketingowym.
    Niestety, transformacja projektowana i realizowana była w Polsce metodami kopistycznymi. Dziś, gdy nie ma gdzie podpatrzeć, brakuje doświadczonych i odważnych.
    Ale przemiany są tak dynamiczne, potrzeba krytycznej rewizji tak widoczna, że jacyś rycerze pewnie się rozbudzą ...
  • @Andrzej Madej
    Wielu znajomych zarzuca mi nadmierne dystansowanie się od pojęć kapitał ludzki czy kapitał społeczny. Wiem, że używanie tych pojęć jest bardzo praktyczne, na przykład w opisie obszarów badań czy wskazywaniu wyzwań modernizacji kultury życia gospodarczego. Wiem też, że dzięki ich stosowaniu łatwiej jest się organizować. I że sam termin "kapitał", nadmiernie eksponujący matematyzację kultury gospodarczej, jest przez wielu uznawany za koszt tego ułatwiania ...

    Ale. Mam mocne życiowe doświadczenia z językowymi ułatwieniami. Studiując w latach siedemdziesiątych ekonomię, toczyłem zażarte boje z marksistami skoncentrowanymi na doskonaleniu ich kompletnie oderwanych od rzeczywistości modeli. Modele były miodzio, tylko nie że uwzględniały skutków grzechu pierworodnego. Człowiek socjalistyczny posiadać miał cudowne zdolności do takiego korzystania ze swojej wolności, by to innym było dobrze. Oczywiście taki twór, z traktowaniem wolności jako uświadomionej koniecznością, nie istnieje na tym padole, stąd model odrywa się od ziemi.
    Ale ....
    Na okoliczność urealnienia modelu praktyka propagandowa wymyśliła instytucję dyktatury proletariatu. Z teoretyczną kompetencją do usuwania tego ludzkiego defekt. Wszystkie moje dysputy z uczonymi od socjalizmu starałem się sprowadzać do wątpliwości o faktyczną użyteczność tej instytucji. Opierając się o liczne praktyczne dowody, broniłem diagnozy, że warunkiem skuteczności instytucji dyktatury proletariatu, w wyzwalaniu nas ze skutków grzechu pierworodnego, musi być fizycznym uśmiercaniem. I dlatego cały model jest nieludzki.
    Jeden mały błąd, pominięcie słabości natury ludzkiej wyrażające się w skłonności do grzechu i cały wysiłek intelektualno - polityczny, humanistyki (pracy nad powiększeniem sprawiedliwości między ludźmi) Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina - na nic.

    Obawiam się, że podobny błąd grozi wielu współczesnym ekonomistom, zafascynowanych możliwościami policzenia kosztu dla każdej procedury medycznej, dla wyuczenia każdej kompetencji intelektualnej, dla jednostkowego uczestnictwa w każdej mszy świętej. Wielokroć słyszałem o komercjalizacji jako panaceum na każdą nieracjonalność. O nowej ekonomii, doskonale wyceniającej, rejestrującej i bilansującej wszelkie kapitały. Wiem że są to iluzje. Podobnie jak nie stworzymy człowieka nowego typu, tak nie dodamy do siebie duchowości człowieka i jego butów. To znaczy możemy dodać, ale ...

    Obawiam się, że używanie terminów kapitał ludzki, kapitał społeczny prowokuje do takiego upraszczania myślenia, podobnie jak w socjalizmie instytucja dyktatury proletariatu. Oczywiście kum proporcjum. Tylko prowokują, nie zobowiązują. Dlatego nie zachęcam do tracenia czasu na walkę z tymi pojęciami, ale do czujności, już tak ...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY