Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
175 postów 2177 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Ruch Egzekucji Praw Oświatowych

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zbliża się zmierzch szkoły, która po prostu przestała być skuteczna.

Jest to naturalna konsekwencja rewolucji komunikacyjnej, wymuszającej indywidualizację wszystkich dziedzin życia społecznego, w tym systemu edukacyjnego. Pisałem już o tym kilka razy w kontekście potrzeb reform systemu finansów publicznych w Polsce i w Europie. Tym razem napiszę o pracy nad metodyką rozbudzania ciekawości i poszanowania prawdy. Metodyka ta została nazwana w Krakowie Pedagogiką kultury pamięci. Jest to metodyka szkoły przyszłości, respektującej prawa rodziców do wychowywania swoich dzieci.

Uważam bowiem, że dla uzyskania zgody Pani Ministrowej na oczekiwaną przez społeczeństwo reformę polskiej szkoły, muszą być spełnione dwa warunki. Pierwszy to właśnie wypracowanie metodyki szkoły przyszłości przez pasjonatów lepszej Polski, drugi to presja ruchu społecznego, o sile zagrażającej ciągłości rządów naszej klasy politycznej.
 
 
Widać ciemność.
 
Przedstawianie krytycznych ocen współczesnych systemów edukacji nie jest rzeczą trudną. Każde dziecko dobrze wie, że szkoła zamiast otwierać ciekawość poznania i formować umiejętność samokształcenia przez całe życie, wtłacza obowiązujące dogmaty i formuje postawy konformistyczne. Jest wiele barier, które hamują modernizację systemu edukacji. Najczęściej na pierwszym miejscu wymieniana jest zachowawczość lobby nauczycielskiego, skupionego na obronie przywilejów Karty Nauczyciela. W drugiej kolejności wskazywane są interesy trwałości administracji edukacyjnej wszystkich szczebli. W trzeciej wskazuje się na inercję rodziców, abdykujących z obowiązków wychowawczych na rzecz nauczycieli i administracji edukacyjnej.
Kolejność eksponowania barier modernizacji zależy najczęściej od punktu widzenia czy raczej siedzenia.
 
 
Szkoła urawniłowki.
 
Oczywiście każda z barier ma swoje znaczenie, ale moim zdaniem główny problem modernizacji jest jeszcze gdzie indziej. A mianowicie jest to brak wizji modernizacji edukacji. I to nie tylko w wymiarze całościowej reformy systemu finansów publicznych państwa, ale przede wszystkim w wymiarze metod uczenia i misji szkoły.
 
Kilka wieków formowania się systemu edukacji w ramach doktryny państwa oligarchiczno – opiekuńczego, wypracowało efektywne metody przekazywania wiedzy, przy założeniu eliminacji uczuć z relacji klasowo – szkolnych. Tak zwana socjalizująca funkcja szkoły, polega na zwalczaniu różnorodności w uczniowskiej materii, na kształceniu w konformizmie.
Dobrym uzasadnieniem dla praktykowanej zasady socjalizacji przez urawniłowkę, jest ergonomia realizacji procesu edukacji w modelu uczenia skupionego na nauczycielu. Modelu klas, wymogów programowych, okresowości certyfikowania kompetencji. Modelu idealnego dla zarządzania przez administrację publiczną opiekuńczego państwa.
Ale sądzę, że to ergonomiczne uzasadnienie wcale nie jest uzasadnieniem najważniejszym. Ważniejszym, głębszym uzasadnieniem, jest generalna niechęć suwerenów oligarchiczno – opiekuńczych państw do różnorodności, do wartości, do rozwijania podmiotowych aspiracji społeczeństwa.
Przedstawiana tu za Piotrem Marcem, logika Wielkiej Mistyfikacji roli społeczeństwa jako suwerena, wyjaśnia przyczyny pozorowania troski o wartości publiczne, o więzi społeczne, o postawy uczestnictwa. Istniejący od kilku wieków w Europie system przymusu edukacyjnego oddalającego od ciekawości prawdy, świetnie ułatwia te imitacje.
 
 
Linie oporu przed otwartą edukacją.
 
Rewolucja trwa. Otwarte zasoby wiedzy zobowiązują nas dzisiaj do zastąpienia modelu uczenia skupionego na nauczycielu, modelem skupionym na uczniu. Dziś nie ma już pytania czy indywidualizacja uczenia, przed nami stoi pytanie jak tą indywidualizację instytucjonalizować.
 
Jakie mają być metody formowania postaw ciekawości prawdy i uczestnictwa w życiu społecznym. Jak powinien być zorganizowany rynek usług edukacyjnych, respektujący zarówno postulat dostępu do najlepszych światowych produktów edukacyjnych, jak i postulat otwartości wejścia na lokalny rynek usług edukacyjnych. Jak administracja państwowa wspierać ma rodziców, w wykonywaniu przynależnych im praw wychowawczych. Jak społeczeństwo ma przeciwdziałać wykluczeniu edukacyjnemu. Jak upilnować, by cyfrowa infrastruktura edukacyjna, służyła różnorodności w edukacji przez całe życie i konkurencji ofert edukacyjnych, a nie oligarchicznym beneficjentom ACTA.
 
Dylematy te podejmowane są w różnych miejscach. W kuluarach konferencji rządowych ekspertów, w przerwach zajęć akademickich uczonych, wśród parafialnych pasjonatów lepszej Polski. Sam miałem kilkakroć okazję podnosić te zagadnienia na bardzo nisko budżetowych konferencjach laureatów konkursu Pro Publico Bono. Zgodni jesteśmy w jednym. Obecnie nie ma co liczyć na finansowe wsparcie administracji publicznej, dla rozwoju metodyki zwiększającej udział rodziców w odpowiedzialności za edukację swoich dzieci. Nie ma co liczyć na wsparcie dla rozwoju tych obszarów edukacji, choć mają one największe rezerwy i największą zgodność z celami konstytucyjnymi, deklaratywnie pomocniczych państw.
 
Tak to dziś jest z naszymi potrzebami i naszą suwerennością. I tak to będzie.
Do czasu ...
 
 
Niech żywi nie tracą nadziei …
 
Nowe idzie. Jutrzenka wolności będzie się budzić i rozwijać w środowiskach niezależnych od ośrodków finansowania debat ze środków podatkowych. Te kontrolowane są przez rzeczników lub beneficjentów istniejących rozwiązań. Ja pracuję za swoje. Przedstawiana na tych stronach autorska propozycja uspołecznienia edukacji, od początku wskazuje na potrzebę ograniczenia omnipotencji administracji publicznej za realizację obowiązku edukacyjnego, mówi o powrocie do nadrzędności odpowiedzialności rodziców, mówi o zasilaniu rozwoju potencjału edukacyjnego ze środków prywatnych inwestorów. O samorządności i samoregulacji ekonomicznej.
 
Jako ekonomista najczęściej wskazuję na problem społecznych kosztów edukacji. Na nieunikniony wzrost tych kosztów, podobnie jak i wzrost kosztów wszystkich innych usług publicznych. Jak uczy historia gospodarcza, jeżeli wzrost ten ma być sfinansowany poprzez system redystrybucji dochodów, będzie to kilka razy droższe od ponoszenia tych kosztów bezpośrednio przez gospodarstwa domowe. Trwanie obecnych hierarchicznych modeli edukacji, to prosta droga albo do zbankrutowania naszych publicznych budżetów albo do dramatu oszczędzania na wszystkim. Pogrążania naszego państwa w spirali lichości materialnej i moralnej.
 
Ale jest też argument ważniejszy, merytoryczny, dotyczący istoty uczenia. Skuteczność formacji postaw w procesie wychowawczym zależy w pierwszym rzędzie od otwartości emocjonalnej uczniów. Podkreślają tę opinię konkluzje Programu Kultura pamięci i tożsamość Małopolski, w którym uczestniczę od 2010 roku, jako przewodniczący Stowarzyszenia 10 Czerwca. Otwartość ta wymaga kontaktu ze świadectwami dziedzictwa, wymaga uczuciowego przewodnictwa do ich duchowości przez osobę bliską. Przez członka rodziny albo przez jego nauczyciela - Mistrza.
 
Te obserwacje i refleksje rozwijane być mogą tylko siłami zrzeszeń społecznych. Wsparcie pracowników administracji publicznej bywa tu wyjątkiem od reguły.
Szalenie cennym …
 
 
Poligon w Kwietnym namiocie.
 
Pierwotnym doświadczeniem współtwórców pedagogiki kultury pamięci są programy edukacyjne dla uczestników Kwietnego Biegu. Organizowana od ośmiu lat przez setki pasjonatów spraw narodowych z dwustu nadgranicznych gmin, dwutygodniowa biegowa celebracja pamięci przełomu pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, jest wulkanem emocji. Tysiące dzieciaków i nie tylko, zmagających się ze swoimi słabościami, na dystansach na miarę otrzymanych talentów. I wygrywających ze słabościami …
 
Cztery lata temu z gronem krakowskich nauczycieli ustawiliśmy na krakowskich Błoniach Kwietny namiot, by uczyć dzieci uczestniczące w sztafecie Kwietnego Biegu wokół Błoń. Metodycy przygotowali scenariusze zajęć z wychowania fizycznego, geografii, historii, geografii, języka polskiego, historii i wychowania obywatelskiego. Dziesięć dni zajęć i doświadczeń. Barwnych.
 
Generalnie oceniam, że nie potrafiliśmy dotrzeć do uczuć młodzieży. Popełniliśmy co najmniej dwa błędy. Po pierwsze zastosowaliśmy tradycyjny model uczenia skupionego na nauczycielu. Po drugie przyjęliśmy zakres przedmiotowy wprost z podstawy programowej systemu edukacyjnego. W rezultacie osiągnęliśmy tylko taki efekt, jaki osiągają organizatorzy edukacji dla uczestników oficjalnych uroczystości. Za mały.
 
Niestety nie stać nas było, by powtarzać program Kwietny namiot w kolejnych latach, zmienić podejście, pogłębiać refleksje. Brakło nam do tego sił i środków.
 
 
W stolicy Polskiej pamięci i tożsamości.
 
Kontynuacją prac metodycznych, podjętych przy Kwietnym Biegu nad wypracowaniem nowej metodyki formowania postaw, jest pedagogika kultury pamięci. Dnia 30 marca, w gronie bardzo zacnych krakowian, ogłosiliśmy konkurs na scenariusze zajęć edukacyjnych Plenerowego programu historii krajobrazu metodą samokształcenia w rodzinie Via Europea (www.historiakrajobrazu.pl).
 
 
 
 
 
 
Uważam, że samo przygotowanie do tego konkursu już zaowocowało znaczącymi propozycjami metodycznymi. Zachęcam zatem osoby podzielające przedstawiane diagnozy, do korzystania z prezentowanych przemyśleń czy metod.
 
Ale dojrzałe efekty powinny się ujawnić za 3 – 8 miesięcy, gdy nasze zamierzenia będzie można zestawić z rezultatami. Mam nadzieję, że tym razem będzie nas stać na korekty wyjściowych propozycji metodycznych. Że stać będzie nawet na przeprowadzenie w Krakowie pilotażowych programów Pedagogiki kultury pamięci na Cyfrowej Trasie Edukacyjnej.
Taki jest plan ...
 
 
Strategia 5 – 10 – 15.
 
Jak wspomniałem, brak metodyki uwzględniającej znacznie uczuć ucznia w procesie edukacji, jest pierwszą z barier reformy systemu edukacji, ale nie jedyną. W drugiej kolejności wskazać należy na masową rezygnację rodziców z naturalnej w cywilizacji łacińskiej odpowiedzialności rodzin za edukację. Opiekuńczość publicznego systemu jest wprawdzie tylko wymówką, ale za to bardzo wygodną. Skalę tego zjawiska w Polsce oceniam na 95 %. Te pozostałe 5 % to realni adresaci wypracowywanej metodyki.
 
Moje liczne kontakty z konkretnymi nauczycielami, dyrektorami szkół, edukatorami muzealnymi, pracownikami władz edukacyjnych wskazują, że wbrew logice systemowej najczęściej podzielają oni zidentyfikowane kierunki modernizacji. Dostrzegają potrzebę zwiększenia roli rodziców w procesie edukacji i są gotowi wspomagać ich aktywność. Sądzę, że ten potencjał poczucia służby wśród pracowników instytucji naszego państwa, pozwala liczyć na ich pomoc w podniesieniu zainteresowania i uczestnictwa rodzin w programach samokształcenia w rodzinie. Być może pozwoli to podwoić istniejące już 5% do 10%.
Czy stanie się to w ciągu pół roku, czy w ciągu czterech lat, trudno powiedzieć. Może dołączą do tej narodowej inicjatywy akademickie ośrodki pracy intelektualnej, może władze regionalne czy rządowe. I w końcu mityczna Bruksela. Dziś nie można tego ani zapreliminować, ani też wykluczyć. Człowiek myśli, Pan Bóg kreśli …
W każdym razie uważam, że poziom 10 % uczestnictwa w jakichś formach samokształcenia w rodzinie jest osiągalny nawet bez zmiany priorytetów w tych instytucjach.
 
Jakieś instytucjonalne wsparcie będzie już jednak konieczne, do osiągnięcia kolejnego poziomu 15 procent uczestnictwa rodziców w bardziej świadomej odpowiedzialności za edukację młodzieży. Wskazuję na ten poziom, bowiem szacuję, że to wówczas rząd zdecyduje o przyjęciu politycznej strategii wsparcia dla samorodnie powstającego Ruchu Egzekucji Praw Oświatowych .
 
 
Z biegiem Wisły.
 
Piszę o tym ze stolicy Polskiej pamięci i tożsamości, w czasie gdy grono moich krajan podjęło heroiczną walkę o jakość kształcenia humanistycznego w polskiej szkole. Piszę jako pasjonat i rzecznik wartości, do których odwołali się uczestnicy głodówki na krakowskich Dębnikach. Piszę jako sympatyk historii wychowany na książkach i opowieściach, dla których nie było miejsca w PRL-owskiej szkole. Mam przekonanie, że cyberprzestrzeń daje nam niewyobrażalne dziś jeszcze szanse do korzystania z bibliotek pamięci do rozwoju kultury. Nasza mobilność otwiera nieograniczone bogactwo kontaktów ze świadectwami dziedzictwa w celu rozwoju publicznych wartości. Cyfrowa infrastruktura edukacyjna czeka na wypełnienie multimedialnymi podręcznikami pomagającymi w tych kontaktach.
 
Uważam, że spożytkowanie tych szans zależy dziś od sumiennych wysiłków intelektualnych, od woli polskich domów do przyjęcia większej odpowiedzialności za samokształcenie przez całe życie. Od pomysłowości w samorządności zrzeszeń obywatelskich. Oraz pilotażowego praktykowania nowych form wsparcia administracji publicznej dla korzystania z zadanych nam wolności.
 
Sam protest jest chwalebnym sposobem ujawnienia wad systemu edukacji, społecznej wagi omijanych przez rząd problemów.
 
Widzę w tym proteście również przejaw egzekucji obywatelskich praw do formowania oświaty. Republikańskich z człowieczego ducha, konfederackich z ustrojowej formy i partyzanckich z narodowej tradycji.

KOMENTARZE

  • Moje uwagi do tekstu
    1. Wydziedziczenie rodziców ma przyczyny ekonomiczne i w specjalizacji. Wątpię, czy temu uda się przeciwdziałać bez zmiany systemu społeczno-gospodarczego.

    2. Programy muszą być egalitarne. Elity nie mają problemu z kształceniem dzieci. Jeśli te programy będą dla wybranych, to będzie przeciw nim opór. Zwłaszcza, że trudno by dzisiaj przekonać polskie społeczeństwo, że jakiekolwiek elity są mu potrzebne. Kiedyś to zacytowano w "Naszym dzienniku" wpis internauty: "autorytet daj głos". To chyba oddaje (sprawiedliwą) ocenę elit przez społeczeństwo.

    3. Problem braku równości jest poważny i szkoła się z nim zmaga. Próba wykonania programu minimum dla wszystkich kończy się tłamszeniem najlepszych. Czy prezentowana idea pozwoli rozwiązać ten centralny problem?

    4. Problem kształcenia fachowców. Polska szkoła jest bardziej ogólna. To ma plusy i minusy. Ale to się chyba już kończy.
  • Świetny artykuł
    Bardzo przyjemnie, sie czyta gdy ludzie nie kłucą się o szczeguły tylko daja wspaniałe propozycje, plany pracy organicznej. Tego nam właśnie potrzeba planów i działania!

    Mam pytanie do autora niedawno skończyłem szkołę. Więc dosyć dobrze znam sytuacje. Zdaje mi się, że finanse nie są tu najpoważniejszym problemem ponieważ większość pedagogów(szcegulnie tych dobrych) pracuje tak naprawdę charytatywnie w szkole więc nie było by porblemem "zaciągnąć" ich do dodatkowej pracy robią to z pasji to pewnie by się zgodzili.

    Ale co po swoich obserwacjach mogłby nam pan powiedzieć o dzieciach i młodzieży.

    Szkoła to miejsce totalnej indoktrynacji i prania mózgów. Sam brak bezpośredniej zależności nauczyciela od rodzica praktycznie uniemożliwe wyegzekwowanie czego kolwiekod nauczyciela nawet jeżeli chodzi o PRAWDĘ. Nauka przez to, że spędza się chłopców z dziewczętami, mądrych z głupimi, utalentowanych arystycznie z utalentowanymi technicznie jest strasznie długa to jest ok 6h dziennie.
    Jako pierwszożedny fachowiec to ja nwet pracować tyle nie musze żeby się utzrymać. Jakie są możliwości zachęcania młodych ludzi do dotkowych zajęć??

    Ja sam szczegulnie w młodości bardzo ceniłem wiedzę i rozum ale po tylu godzinach w szkole (a naprawde mogę dużo znieść) nie było sensu nigdzie chodzić w najlepszym wypadku tylko bym przeszkadzał.

    Czy jest jakieś rozwiązanie? Ze szkoły dziecka wypisać nie można.
  • @Jerzy Wawro 16:14:41
    Dzień Dobry,
    Często z Panem polemizuje a dziś może jakąś miłą nowine przekaże.
    odnośnie punktu czwartego:

    Sam jestem po szkole mam 23 lata troche postudiowałem ale płaciłem za swoje pieniądze i ten poziom nie byl tego wart ale coś tam się nauczyłem.
    Ale mamy świetne szkoły techniczne. W większości przypadków miałem lepsze możliwości dostępu do laboratoriów i projektów niż na studiach!
    Zresztą mam wielu kolegów po różnych technikach i niemal 80% pracuje gdzieś blisko wyuczonego zawodu! Mało tego aktualnie, skoro nie studjuje to trzeba się inaczej rozwijać, więc już od roku pracuje w Czechach w międzynarodowj firmie IT. Gdzie pracują ludzie z całej Europy: Hiszpania, Grecja, Francja, Portugalia, Rumunia , Bułgaria, Czechy, Słowacja, Polska , Ukrajna, Łotwa a mamy nawet Indyjczyków.
    Niewyobraża Pan sobie jak Polacy są szanowani. Jesteśmy tu jednymi z najlepszych prefesjonalistów. I mimo że nasza szkoła jest nie życiowa indoktrynuje politycznie. To nauczyliśmy się tego w szkole.
    Pozdrawiam moich nauczycieli z ZSŁ szczecin!
  • @autor
    Witam,

    Czy mógłby Pan napisać czym jest "Stowarzyszenie 10 czerwca"?
  • @Jerzy Wawro 16:14:41
    (ad1) Zmiana systemu gospodarczego następuje. Czy się to komuś podoba czy nie, wyraża się w przymusie edukacji przez całe życie. Problem jak go połączyć z wychowaniem dzieci ...

    (ad2) Jeżeli społeczeństwo nie uzna, że różnorodność jest jego zaletą, to nie zostanie suwerenem w naszym (?) państwie. Program adresowany do 5 - 10 - 15 % Polaków.

    (ad3) Nierówność talentów jest założeniem wyjściowym w modelu edukacji skupionej na uczniu. Problem określenia minimum i przeciwdziałaniu wykluczeniu edukacyjnemu, nie będzie jednej recepty. W modelu z nauczycielem w środku i klasą było łatwiej.

    (ad3) Sądzę że uczenie fachowców (doskonalenie umiejętności), to zagadnienie prostsze niż problem formowania postaw. Zostawił bym to otwartemu rynkowi usług edukacyjnych (nie lokalnemu) i cyfryzacji.
  • @parasolnikov 16:23:48
    Dzięki za dobre słowo :)

    Jak zachęcić do wiedzy. Myślę że programy edukacyjne powinny i mogą być atrakcyjne, nowoczesne, z gadżetami i emocjami. Muszą zaciekawiać poszukiwaniem prawdy, pewnie głównie w cyberprzestrzeni. Jak, zobaczymy jak to zaproponują uczestnicy Konkursu na scenariusz. Po to on jest, inicjatorzy nie mają poczucia gnozy.

    Szkołę jako miejsce urawniłowki i indoktrynacji, właśnie zamykamy w dziejowym nawiasie.
    Kiedy konkretnie? Myślę że 5 - 15 lat.
    Dużo zależy od nas.
  • @Andarian 16:56:39
    10 Czerwca to ostatni dzień pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. W 2004 roku w gronie kilkunastu krakusów zaczęliśmy celebrować pamięć tego przełomu m.inn. Kwietnym Biegiem (www.kwietnybieg.pl).

    Stowarzyszenie 10 Czerwca jest instytucjonalnym gospodarzem tego biegu i wielu innych działań. Na przykład dwóch Konferencji "Solidarność z błoń" wespół z IPN (w 2010 Jastrzębie Zdrój i Szczecin).

    Właśnie się zorientowałem że coś się porobiło z jego stronami internetowymi.
    Jako Przewodniczący, muszę coś z tym zrobić ...
  • @Andrzej Madej 18:27:35
    Dziękuję za odpowiedź. Po chwili doszedłem do tego sam. Zapytałem, bo właśnie 10 czerwca ostatnio przykuł moją uwagę. Wiele ciekawych rzeczy wydarzyło się w tym dniu. Śmierć Aleksandra Macedońskiego, śmierć Fryderyka Barbarossy, aresztowanie Cromwella, prowizje oksfordzkie, prawo prairiala, zabójstwo w zamachu dwóch królów Serbii (1868, 1903 - to drugie 10/11 czerwca), śmierć córki Pahlawiego w niewyjaśnionych okolicznościach, wydanie pierwszej książki chronionej prawem autorskim w USA, także zaciekawiło mnie to.

    W kwestii edukacji nic tylko przyklasnąć. Jeżeli byliby państwo zainteresowani opinią człowieka, któremu udało się wymknąć obecnemu systemowi edukacji i jest na tyle zarozumiały by uważać to za cnotę to z przyjemnością podzielę się własnym doświadczeniem. Może się przydać przy planowaniu metod wprowadzania zmian.
  • @Andarian 18:45:55
    No i 10 CZERWCA to od 5 lat Dzień Święta Małopolski (dzięki śp. Markowi Nawarze).

    To, że szkoła nie zabiła w Panu ciekawości, to rzecz powszechnie znana i ceniona. Niech Pan radzi jak to klonować. Mieszkając w blokowiskach, nie tylko pod lasem. I mając talentów 1 nie 5.
    Do zobaczenia w Krakowie ...
  • @Andrzej Madej 19:03:19
    Pod lasem mieszkam od niecałego roku. Do 9 roku życia mieszkałem w bloku, potem w domu, ale w mieście. W kwestii talentów uważam, że zdecydowana większość ludzi posiada ich wiele, ale najczęściej są zabijane bądź usypiane właśnie przez system edukacji. Mam chwilę wolnego więc może napiszę artykulik jak widziałbym dobrze zorganizowaną edukację na miarę dzisiejszych czasów.
  • @Andarian 19:08:28
    Naród, Nobel i Bruksela czekają :)
  • @ Autor
    Bardzo dziękuję za ciekawy artykuł. To dobrze,że idzie ku lepszemu,szkoda,że to jeszcze co najmniej 15 lat czekania...

    @Andarian - zgadzam sie z Panem,że szkoły często zabijają,a w każdym
    razie nie rozwijają talentów.System kształcenia powinien iść w takim kierunku,by stawiać na kreatywność i rozwój potencjału, który drzemie w człowieku.W każdym jest on inny.Jeden uczeń będzie dobrym humanistą, drugi może mieć zdolności techniczne, ktoś inny będzie utalentowanym sportowcem.
    Wydaje mi się,że było by świetnie,gdyby na siłę z artystycznej jednostki nie robiono technicznej i na odwrót.Innymi słowymi,jesli ktoś jest antytalentem w danej dziedzinie to powinien się głównie rozwijac w tej,
    do której ma predyspozycje.
    Co do systemu,to co tu dużo mówić, jeśli przez lata w szkołach zakłamywano historię i do niedawna nawet nie wolno było głośno mówić nt Katynia,czy Starobielska, a o nauczaniu to nawet mowy być nie mogło..

    Dobrze ,że powstają takie inicjatywy, jak konkurs na scenariusze zajęć edukacyjnych.Z pewnością ciekawa, niebanalna forma kształcenia może przyciągać,zaś nudna i sucha powoduje odwrotny skutek,dlatego warto tych ciekawych metod poszukiwać.

    Ważne jest jeszcze jedno,by tę cieakwośc mieć w sobie,bo z tym bywa różnie,nie każdy młody człowiek ją posiada w równej mierze.

    Są osoby,kte chętnie zajrzą do ksiązki same z siebie, są i takie ,które tego nie zrobią...
  • @Andrzej Madej 19:22:31
    ufff temat rzeka. Nie rozwinąłem go nawet w procencie.

    http://spodlasu.nowyekran.pl/post/57821,edukacja-na-miare-iii-tysiaclecia
  • @parasolnikov 16:23:48
    Też kończyłem technikum. Miło słyszeć, że po tych wszystkich reformach coś z tego zostało :-)
  • @Jerzy Wawro 00:27:17
    Miło słyszeć, że po tych wszystkich reformach coś z tego zostało :-)

    Niestety nic nie zostało.
    To o czym tutaj czytamy z osobistych doswiadczeń to sa wyjątki ktore potwierdzaja regułę.
    Obecne szkolnictwo w Polasce nadaje się tylko na wysypisko smieci.
    Nie da sie już tego reformować.
    To trzeba zbudowac od początku. I nie może tutaj byc mowy o wyjsciowym załozeniu, ze rynek jest pierwszy a szkoła druga.
    Jest dokładnie odwrotnie. Jesli sie nie uwzglednia własciwej kolejnosci to wychodzą przypalone nalesniki a nie edukacja na miare XXI wieku. Wychodzą różne wypociny domorosłego intelektu zmyslane w czasie przejścia z jednego peronu na inny z gorycza pretensji, ze nie mozna zdązyc na żaden pociąg.
  • @radosław1 02:07:35
    Wyjściowym założeniem dla szkoły XXI wieku jest odpowiedzialność rodziny za oświatę. Dlatego tytuł notki.
    Dlatego scenariusze (www.historiakrajobrazu.pl) mają być dla zajęć edukacyjnych metodą samokształcena w rodzinie. W tej perspektywy muszą powstać nowe sposoby formacji postaw. Sposoby obejmujące kontakt ze świadectwami i cyfrowe podręczniki naraz. Kiedy te sposoby zostaną wprowadzone do szkół życie pokaże. Wiem, że rodzice powinni mieć wybór spomiędzy większej ilości ofert, że pomiędzy ofertami usług edukacyjnych powinien być wybór. Zatem jakiś model samoregulacji, rynku.

    Przedstawiłem model takiego rynku w tekście samokształcenie społeczne http://si.nowyekran.pl/post/37433,samoksztalcenie-spoleczenstwa.

    Tekst dość krótki, ale powstawał kilka lata.
    Kwietny Bieg i Kwietny namiot były wcześniej.
  • @Niespodzianka 21:33:19
    "... szkoda,że to jeszcze co najmniej 15 lat czekania...".

    No właśnie nie. Co najmniej 5 lat i nie czekania a praktykowania. Czy BBC, Discovery, National Geographic czekają z ofertą edukacyjną do czasu reformy państwowych systemów edukacyjnych. Nowe rozdziały znakomitych cyfrowych podręczników wlewają się do naszych domów i mózgów bez pytania rządu o zgodę.
    Tylko patrzyć jak otworzą sklepy z tymi podręcznikami i trzeba je będzie kupować !

    Plenerowy program edukacyjny wymaga lekkiego przywództwa jakiegoś ośrodka kultury (szkoła, dom kultury, muzeum, parafia ...) i woli rodziców.
    My będziemy dzielić się krakowskimi doświadczeniami ...
  • @Andarian 22:09:06
    Piękna diagnoza Andariana.

    Wiadomo - pięć talentów ...
  • @Andrzej Madej 06:44:14
    Jest sposób, by za jednym zamachem zreformować system edukacyjny i ekonomiczny. Niestety obawiam się, że próby jego realizacji mogą ściągnąć zagrożenie na osoby go realizujące. Pozostaje pytanie, czy osoby chcące pozytywnych zmian są wystarczająco zdeterminowane by się tego podjąć?
  • @Andrzej Madej
    ad 2.
    Ależ tu nie chodzi o różnorodność, tylko o przywództwo!
    Polskie elity kompletnie zawiodły. Dlatego to nie może być pomysł na reformę dla elit. To mogłoby doprowadzić do utrwalenia ich władzy i w konsekwencji upadek szybszy i pewniejszy niż przy braku jakichkolwiek reform. Oczywiście nikt nie broni elitom łożenia w wykształcenie dzieci. Kiedyś środowisko "Teologii Politycznej" forsowało taki pomysł: wy przejęliście nasze banki, a my wykształcimy wasze dzieci. Mnie się ten pomysł nie podoba. Bez mechanizmów umożliwiających równy start i otwierających karierę dla najzdolniejszych, nic się nie zmieni.
    Ostatnio wypełniałem ankietę dotyczącą funkcjonowania w Polsce tzw. programów unijnych. Napisałem, że należy je tak skonstruować, by ktoś taki jak Steve Jobs miał jakiekolwiek szanse na zdobycie w Polsce funduszy.
    To samo mogę napisać o reformie edukacji: będzie miała sens, jeśli ktoś taki jak Steve Jobs uzyska jakiekolwiek szanse. Czy prezentowane założenia idą w tym kierunku? Nie chcę przesądzać, ale mam wątpliwości.
  • Poznać przyczyny, czyli zrozumieć chorobę.....
    .
    ....a potem leczyć.

    Przyczyny tożsame z tym problemem
    http://marcowe.nowyekran.pl/post/57833,bezprawne-prawo

    Tylko co z tego wynika? Że rzeczywistość jest o wiele czarniejsza niż mogą to sobie wyobrażać najwięksi pesymiści.
  • Może EDUKACJA również poprzez wymianę wiedzy między pokoleniami?
    W czasie transformacji ustrojowej zlikwidowano wiele zakładów, w których pracowała wysoko wyspecjalizowana kadra polskich inżynierów, techników, ekonomistów i pracowników innych specjalności. Ci ludzie w przeważającej większości są na emeryturze, również tej wcześniejszej. Wielu z nich mieszka w domach seniora.
    Byłoby niedobrze, gdyby ich wiedza i doświadczenie zawodowe zostały zapomniane i nie przekazane młodym pokoleniom. Tym bardziej, że w wyniku ich odejścia z zawodu w POLSCE powstała luka technologiczna i została zachwiana ciągłość w wielu zawodach sfery gospodarczej. Brakuje fachowo przygotowanych inżynierów i techników oraz kontaktów z doświadczonymi rzemieślnikami uprawiającymi unikatowe i ginące zawody.

    W ramach proponowanej metodyki proponuję przygotowanie SYSTEMU MIĘDZYPOKOLENIOWEJ WYMIANY WIEDZY i zbudowanie pomostu między młodą kadrą posiadającą teoretyczną wiedzę w zakresie nowoczesnych technologii a doświadczonymi grupami zawodowymi wychodzącymi z aktywności zawodowej.

    W Polsce opracowanie systemu transformacji wiedzy między pokoleniami ma szczególne uzasadnienie. Zbudowany system transformacji wiedzy między pokoleniami mógłby być bardzo użyteczny tym bardziej, że ta wiedza mogłaby być przekazywana drogą internetową. Metoda przekazywania wiedzy drogą internetową została sprawdzona i pozytywnie oceniona na szeregu międzynarodowych konferencjach. Taka baza wiedzy ze względu na upływ czasu powinna powstać w możliwie krótkim czasie. Opatrzność sprawia, że szeregi tych, którzy powinni podzielić się swoim doświadczeniami zawodowymi topnieją.
  • @Jerzy Wawro 09:53:22
    W swojej propozycji uznaję zarówno różnorodność jak i przywództwo.

    Te pierwsze pięć procent skłonnych do samokształcenia to właśnie elita, zdolna do rozpoczęcia reformy szkolnictwa już teraz. Jeszcze zanim gestorzy środków na debaty uczelniane zreflektują się, że coś w tym jest. A raczej że bez ofiarności społecznej nie da się sfinansować zindywidualizowanego systemu edukacji.
    I to tez jest odpowiedź o sens unijnych środków dla wspierania Janków Muzykantów. Zasada główna: im mniej nadziei na powszechność wsparcia przez unię, tym lepiej.
  • @Multimir 09:56:10
    Znam i często przywołuję konkluzje Piotra Marca (Wielka Mistyfikacja). Dzięki klarowności togo smutnego obrazu wiemy kto ma jakie interesy, kto będzie mistyfikował przemiany. Do katalogu tych mistyfikacji zaliczam na przykład społeczną odpowiedzialność biznesu czy demokrację deliberatywną.

    Nie zgadzam się jednak, że nic nie można zrobić. Cyberprzestrzeń tworzy całkowicie nowe warunki kosztów propagacji nowych idei i umiejętności. nowe warunki dla wolności. Metodę samokształcenia w rodzinie można zaproponować wnukowi, bratankowi, siostrzeńcowi ...

    Uważam, że najbardziej brakuje nam wiary w sens korzystania z wolności. Że opowieściach o Ruskich, Niemcach czy Masonach - to takie wygodne wymówki.
  • @H.Połcik 10:53:07
    Cała idea samokształcenia w rodzinie sprowadza się do solidarności międzypokoleniowej. Jej rewolucyjność polega za wyjściu spod rutyny przymusu edukacyjnego, przy respektowaniu obowiązków państwa w zakresie edukacji. To powiązanie tzw. edukacji formalnej z nieformalną i pozaformalną (systematyka uczelnianych profesjonalistów), w oparciu o rodzinne określanie potrzeb i możliwości, odwraca dotychczasową piramidę władzy. Robi to zgodnie z postulatami ogólnego modelu Matia http://si.nowyekran.pl/post/52322,z-ziemi-greckiej-do-polskiej.

    Sądzę, że Pana propozycję również można by zadedykować do metody samokształcenia w rodzinie. Bowiem z tej inżynierskiej kompetencji, korzystać mogą równocześnie i młodzi i dorośli, a samokształcenie w rodzinie jest formą kształcenia przez całe życie. Tyle że Pańskie zajęcia dotyczą wiedzy i umiejętności. Zatem nie mieszczą się w ramach Pedagogiki kultury pamięci, której misje dotyczą formacji postaw. Trzeba by te programy inaczej strukturyzować, inaczej układać scenariusze zajęć edukacyjnych ...

    Bardzo ciekawa perspektywa ...
    Ja mogę do niej wrócić za trzy miesiące.
    Ale przecież Pan ma swoich współpracowników ...
  • @Andrzej Madej 13:20:33
    To, że wspomniałem o UE nie znacz, że w tych funduszach upatruję nadziei. Moja krytyka nie wynika z negacji samego pomysłu, ale z chęci jego przedyskutowania i znalezienia słabych punktów.
    Bo jeśli będziemy je znali - łatwiej będzie je uwzględnić.
    Jak sprawić, by rzeczywiście wyzwolić ludzką ofiarność?
    Połączenie tego z ideą zajęcia zamiast pracy otwiera wiele opcji.
  • @Jerzy Wawro 15:39:34
    Może masz rację.

    Zajęcie jako powodowana dobroczynnością wspólnoty (bo jakaś forma partnerstwa) aktywność jednostki dla rozwinięcia uczestnictwa społecznego.

    Sądzę, że taka kategoria pomieściła by "pracę" matki (ojca) prowadzącej dom, "pracę" wnuczka opiekującego się niedołężnymi dziadkami, "pracę" woluntariusza w hospicjum, "pracę" rodzica wspomagającego edukację dziecka (nie nauczycieli !), "pracę" osoby dzielącej się swoim doświadczeniem zawodowym o której pisał Pan H.Połcik (też wspomaga rodziców nie nauczycieli!).

    Pytanie jakie znaczenie miało by mieć ewidencjonowanie takich zajęć.
    Bo skoro to dobroczynność wspólnoty a nie jedynie ofiarność jednostki ...
  • @Andrzej Madej 16:45:59
    Idea 'zajęcie zamiast pracy' nie może się opierać jedynie o ofiarność. Trudno oczekiwać dobroczynności od kogoś, kto nie ma z czego utrzymać rodziny. Musi być jakaś forma wzajemności. To jest możliwe do zorganizowania - ale nie w ramach obecnego systemu społeczno-gospodarczego.
  • @Jerzy Wawro 17:13:55
    Pisząc o "dobroczynności wspólnoty" myślę właśnie o wyjściu poza ofiarność jednostki. Nie odchodzimy daleko od tematu bo dzisiejsze finansowanie przymusu edukacyjnego też ma swoje początki w dobroczynności wspólnoty. Tyle model opiekuńczego państwa zaciemnił tą optykę, "dobroczynność" stała przymusowa.

    Dziś wracając do modelu pomocniczego, powinniśmy przewidywać taką konstrukcję rynku usług edukacyjnych, by pozwalała na różnego rodzaju "dodatki" do "wymuszonej dobroczynności". Samokształcenie w rodzinie jest formą takiego "dodatku". Kogo na nią nie stać powinien uzyskać wsparcie wspólnoty, ale wcale nie koniecznie od administracji publicznej państwa (wszystko jakiego szczebla). Są mniejsze wspólnoty zdolne do mobilizowania i organizowania dobroczynności (tu na rzecz uczestnictwa społecznego w edukacji).

    Ale oczywiście masz rację, że dla ustroju partnerstwa pryawatno - publicznego (w nowym znaczeniu) konieczne są zmiany i system finansów publicznych i systemu gospodarczego (tu rynek usług edukacyjnych).
  • @Andrzej Madej 17:50:24
    No to chyba dochodzimy do konsensusu :-)
    Tyle, że ja widzę szanse na to, by to nie były rozwiązania niszowe.
    To co dzisiaj wydaje się ekstrawagancją, może już niedługo stać się oczywisty rozwiązaniem naszych problemów.
  • @Jerzy Wawro 19:49:04
    Ze mną masz łatwo, bo ja wiem, że po pierwsze Społeczna Gospodarka Rynkowa i nie szturcham się po próżnicy ze sprawiedliwością :)
  • @Andrzej Madej 20:04:07
    „Ruch Egzekucji Praw Oświatowych” jest samą esencją słów, może będzie działanie w dobrej wierze którego teraz brakuje a potrzebne jest koniecznie.
  • @goodness 20:36:58
    Krakowski protest głodowy przeciwko ograniczeniom nauki historii, odbywał się w podziemiach kościoła Salezjanów położonym przy skrzyżowaniu ulic Konfederackiej i Kazimierza Puławskiego. Zaraz obok ulica Barska.

    Gęste dziedzictwo trudnej wolności, przywołuje etos obywatelskiego umacniania Rzeczpospolitej.
  • Szkoła dla ludzi
    Trzeba jeszcze pamiętać, że naprawa szkolnictwa musi dotyczyć nie tylko tego co dzieje się w klasie, ale także tego co dzieje się na korytarzu, w szatni i przed szkołą. Nie chodzi mi tutaj o jakieś wysublimowane działania wychowawcze, tylko o utrzymanie elementarnych reguł, które winny stawiać społeczność ludzką w opozycji do stada zwierząt. Bez wprowadzenia ludzkiego porządku (nie mylić z tzw. dyscypliną!) w szeroko pojętej przestrzeni szkolnej, zamieniamy młodość jednostek myślących i obdarzonych uczuciami wyższymi w okres znaczony mniejszą lub większą traumą, a ich intelektualny i emocjonalny rozwój zostaje spowolniony, jeśli wręcz nie zahamowany. Warunkiem sine qua non takiego pożądanego stanu rzeczy jest oczywiście przywrócenie możliwości szybkiego usuwania z placówek oświatowych jednostek, które w swojej masie tworzą coś co nazwę motłochem, by nie zanudzać czytelników oczywistą charakterystyką właściwych tej grupie zachowań.
    Protestujący przeciwko temu oczywistemu moim zdaniem postulatowi, to osoby, które mają problemy z rozróżnieniem funkcji resocjalizacyjno-terapeutycznych i wychowawczych, przynależnych różnym typom instytucji społecznych. Krótko: szkoła to nie psychiatryk ani zakład poprawczy!
    W odniesieniu do słusznych uwag parasolnikov'a:
    1. Szkoła indoktrynuje miast edukować i wychowywać (w sensie ogólnej kultury)
    2. Szkoła wyemancypowała się od usługobiorców, i traktuje ich jak swoich wasali, ale to skutek socjalizmu i rządów "ludziów pracy" czyli etatystycznej czapy administracyjno-oświatowej.
    3. Prawda to pojęcie ze wszech miar znienawidzone przez współczesne "elity" wychowane na produktach tych kierunków filozoficznych, które zanegowały znaczenie tradycyjnej metafizyki.
    4. W panującej nam niemiłościwie pantoedukacji wrzuca się do jednego młyna przyszłych lekarzy, filozofów, architektów itd. z przyszłymi prostytutkami i złodziejami samochodów. to nie tylko nie fair, to jest nieludzkie! Chodzi mi oczywiście o poziom gimnazjalny i powyżej. To skutek przesądu egalitaryzmu.
    5. Edukacja pożera i bezpowrotnie marnuje cudowny czas młodości naszych pociech. Dotyczy to zarówno czasu w skali roku, jak i dnia. Sześć do ośmiu godzin dziennie przeznaczone na wysiadywanie w ławie i przepisywanie do zeszytu tekstów dostępnych w publikacjach książkowych oraz internecie to skandal.
  • @Andrzej Madej 21:25:21
    Głodówki ważnych ludzi, jako forma protestu będzie na pewno tragicznym stanem zdrowia do końca życia w wielkim bagnie dziwnej polityki. Teraz należy ratować ich zdrowie dopóki nie jest za późno.
  • @ARMAGEDON 11:48:01
    Bez wprowadzenia ludzkiego systemem samooczyszczenia środowiska nauczającego, razem z ogółem młodzieży uczącej się pozostaje skandaliczne przepisywanie książek.
  • @goodness 17:23:51
    Intencje uczestników głodówki są zbieżne z moimi.
    Metoda działania zmuszająca do szacunku i zadumy. Trudno spekulować co przyniesie dla tempa przemian 5 - 10 - 15. Bo co przyniesie dla decyzji Pani Minister Szumilas - to nie trudno.
  • @ARMAGEDON 11:48:01
    Co do diagnozy szkolnej rzeczywistości i jej ciemnych perspektyw zgoda.

    Problem z wizją przyszłości i ścieżką zmian systemu.

    W przedstawianej koncepcji szkolnictwo nie tylko dotyczy klas i szkolnego korytarza, ale i domu. I to nie tylko w odniesieniu do dzieciaków, ale i do dorosłych.

    A najtrudniejsze w tej, nie tylko mojej, koncepcji szkolnictwa, jest to, że odpowiedzialność za szkołę przejmują rodzice. Korzystając z systemu publicznego doradztwa edukacyjnego i rynku usług edukacyjnych.

    Obawiam się, że pomiędzy dzisiejszymi rozwiązaniami instytucjonalnymi, a postulowanymi dla szkolnictwa XXI wieku nie można jeszcze zaprojektować ścieżki zmian.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031