Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
226 postów 2511 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Ruch czy Komisja

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ożywiły się debaty o przyszłości polskiej szkoły.

 

Dotyczą one skuteczności wychowania patriotycznego i obywatelskiego, roli administracji edukacyjnej, nauczycieli, rodziców a także funkcji rynku usług edukacyjnych. Ożywienie wywołał Test Hall – Szumilas, Test cierpliwości nauczycieli i uczniów na ograniczanie kanonu wiedzy humanistycznej, na przyśpieszanie decyzji o profilowaniu wykształcenia. A cierpliwość ta została już mocno osłabiona, trwającym od lat obniżaniem wymogów edukacyjnych. Pierwsze protesty wobec samego pomysłu przeprowadzenia Testu podjęli moi krajanie, krakusi ze środowiska historyków oraz opozycjonistów z lat PRL-u. Los sprawił, że mogłem się tym protestom z bliska przyglądać, że mogłem w pewnych jego odsłonach uczestniczyć.

 
 
Formowanie Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej
 
Jednym z efektów protestów jest utworzenie 19 maja obywatelskiego ośrodka recenzowania pracy Ministerstwa Edukacji Narodowej. W trakcie Kongresu założycielskiego Komisji, na zaproszenie jednego z organizatorów, przedstawiłem inne zagrożenie naszej szkoły. Zagrożenie wynikające z kolizji konstytucyjnych przesądzeń subsydiarnej roli administracji publicznej, z obecnym modelem polskiej szkoły, uformowanej do działania w państwie opiekuńczym.
Nazwałem to zagrożenie Testem rewolucji otwartej edukacji. Tym samym wskazałem na nakładanie się problemów, wynikających ze zmiany podstaw programowych i ze zmiany modelu szkoły. Mówiłem o potrzebie przejęcia odpowiedzialności za proces edukacji przez rodziców. Wskazałem na potrzebę wsparcia dla podejmowanych przez nich wyborów nowymi instrumentami, nowymi formami doradztwa rodzinnego, na potrzebę rozwoju nowych pedagogik. W końcu postawiłem postulat uspołecznienia edukacji, przeciwstawiając go obecnemu modelowi edukacji upaństwowionej. Mówiłem krótko.
 
Równie krótko ale dobitnie, zakwestionował tezę uspołecznienia edukacji prof. Ryszard Terlecki. Podniósł, że edukacja jest fundamentalnym zadaniem państwa i jakość edukacji jest pochodną jakości państwa. Podkreślił, że postulat uspołecznienia edukacji jest spychaniem na społeczeństwo zadań, którym nie podoła.
 
Profesor Ryszard Terlecki został członkiem Obywatelskiej Komisji, ja nie. Sam nie wiem czy bardziej mnie to dziwi, czy martwi.
 
 
Cyberpastuch w służbie oligarchii
 
Myślę, że to moje doświadczenie ma szerszy, uniwersalny wymiar. Ujawnia rozbieżności w ocenie wagi dwóch wymiarów sporu o polską szkołę. Wymiaru zmian programowych i wymiaru zmian odpowiedzialności. Sądzę, że z prof. Terleckim łączy nas troska o dobrą pamięć polskich dziejów, a dzielą oczekiwania wobec administracji publicznej. Sądzę, że nie jest to tylko kwestia rozłożenia akcentów w debacie na temat kolejności podejmowania działań modernizacyjnych. Sądzę, że skupienie się obecne na sprawach programowych, dopuszczenie do unowocześnienia indywidualizujących się metod edukacyjnych pod dyktando administracji opiekuńczego państwa, grozi znacznie poważniejszymi konsekwencjami, niż defekty programowe Testu Hall - Szumilas. Grozi wykorzystaniem przez tą administrację ogromnego bogactwa cyfrowego instrumentarium dla poszerzenia dominacji służb państwa nad kulturą narodową. Grozi wykorzystaniem cyfrowych metod diagnostyczno – kontrolnych, nie tylko do wspomagania procesów szkolnych, ale do zarządzania całym procesem wychowania. Grozi wprowadzeniem cyberpastuchów edukacyjnych nie tylko do naszych szkół, ale i do naszych domów.
 
Powtarzam słowo grozi, bowiem w ten sposób państwo opiekuńcze mogłoby osiągnąć swoją modelową doskonałość. Mogłoby do końca zawłaszczyć naturalnie przynależne człowiekowi obszary stanowienia, obszary naszej wolności i miłości. Odebrać wolność i odpowiedzialność, jak to zawsze w mówią despocjach, rzekomo w imię dobra człowieka, a rzeczywiście w imię interesów oligarchii.
 
 
Dżuma czy cholera
 
Rewolucja komunikacyjna stworzyła nowe perspektywy dla naszej wolności. Bez niej nie byłoby otwarcia w wymianie między narodami, nie byłoby przybliżenia dwóch płuc Europy, nie byłoby zakwestionowania dominacji medialnych oligarchów nad publiczną debatą. Rzecz jasna stwarza ona też dla wolności ogromne zagrożenia. Redukuje niemal do zera obszary prywatności, intymności, tajemnicy. Widać jak skutki tych naruszeń wolności degenerują gospodarkę, politykę, kulturę. Widzimy chaos w każdej w tych dziedzin, skutek rozbicia dotychczasowych układów samoregulacyjnych. Wielu z nas zniechęca się do poszukiwania nowych rozwiązań i modeli. Proponuje cofnięcie się do modeli ustrojowych znanych z XIX czy XX wieku.
Postrzegam te propozycje jak próby leczenie dżumy, cholerą. Test Hall – Szumilas to przy tym zwykła grypa.
 
 
W stolicy Polskiej pamięci i tożsamości
 
Posługując się historycznymi odniesieniami 23 marca zaproponowałem jednemu z uczestników protestu spojrzenie na niezwykły splot działań reformatorskich drugiej połowy XVIII wieku, z perspektywy dzisiejszych cyfrowych szans dla wolności i demokracji. Uprawniało do tego choćby miejsce protestu, przy skrzyżowaniu ulic Konferderackiej i Puławskiego, tuż obok ulicy Barskiej. Blisko stąd do ostatnich redut konfederackich w Tyńcu, czy Lanckoronie. Blisko też do krakowskich bastionów jezuickiej edukacji, przejętych przez urzędników Komisji Edukacji Narodowej. Blisko też do pamięci księdza Piotra Skargi.
 
Czy odwołanie się do niewątpliwej skuteczności w upowszechnianiu szkolnictwa, prowadzonej przez obóz Hugona Kołłątaja, dobrze oddaje nasze współczesne potrzeby. Czy nie właściwszym byłoby cofnięcie się jeszcze o dwieście lat, do czasów Ruchu Egzekucji Praw. Praw przynależnych wolnym obywatelom Rzeczypospolitej, zagrabianych przez ówczesnych oligarchów. Nie tylko przeciwko wolności szlachty, ale i przeciwko samej Rzeczypospolitej. Przeciwko jej skarbowi, instytucjom i interesom w relacjach z innymi państwami. Ruchu skutecznego, dzięki roztropności Króla.
 
Taki był kontekst mojej propozycji sformułowania Ruchu Egzekucji Praw Oświatowych, który przedstawiłem publicznie po zakończeniu krakowskiej głodówki w dniu 30 marca.
 
 
Cyberpastuch biało-czerowny
 
Jeżeli, co nie daj Boże, wbrew zapisom naszej Konstytucji urządzenia ustrojowe państwa opiekuńczego przetrwają na Wisłą, możemy być pewni, że jedna z mutacji cyberpastucha edukacyjnego będzie miała barwy biało-czerwone. I to dopiero będzie dżumo - cholera. Koko – spoko. Co by nie mówić złego o imitowaniu wolności w państwach opiekuńczych, to ich rządzący wypracowali kuglowanie symbolami narodowymi. Co tam PRL. Teraz w III RP na jednych mistrzostwach pokazali jak fałszować hymn mamy, teraz uczą jak go śpiewać przy piwie. Rządzący i służące im w opiekuńczych państwach administracje i klany celebrytów, mają umiejętność podgrzewania i rozgrywania masowych emocji. Nie tylko narodowych, ale wyprowadzanych z wszelkich możliwych rozróżnień. Podgrzewania i rozgrywania rzekomo w imię wartości, faktycznie w imię utrzymania systemu samoreprodukcji władzy. W tym, dla utrzymania pozorów suwerenności społeczeństwa rozwiązaniami pozorującymi demokrację, o czym rozmawialiśmy w gronie blogerów i komentatorów, też w Krakowie, 12 maja 2012.
 
Czy liczba lekcji historii ma tu jakieś większe znaczenie ...  
 
 
Sól naszej ziemi
 
Proces indywidualizacji edukacji zachodzi na całym świecie, również MEN pod kierownictwem wspomnianych pań minister, dokonuje reform korzystnych dla tego procesu. Zachodzi i będzie zachodził. Bez względu na chęci lub niechęci nauczycieli, polityków czy rodziców. Wielu rodziców świadomych dysfunkcyjności współczesnej szkoły, podejmuje nadzwyczajny trud edukacji dzieci. Niech statystyka to nazywa marginesem, ale to nie są jednostki, to są tysiące, może dziesiątki, może setki tysięcy rodzin. Przy całej nieufności czy wręcz niechęci rządzących naszym opiekuńczym państwem, powstaje i rozwija się siłami społeczeństwa kilkaset szkół zwanych w nowomowie niepublicznymi. To tu poprzez konkretną ofiarność czasu i pieniądza rodziców do dziecka, materializuje się kultura solidarności międzypokoleniowej. Tu oczekuje się na subsydiarność naszego państwa, czyli na prawidłowe wypełnianie przez niego obowiązku edukacyjnego. Większość z tych szkół ma klarownie określone fundamenty formacyjne, akceptowane i poszukiwane przez rodziców. Fundamentów tych nie naruszą najdziwniejsze nawet wymysły programowe MEN. O ile rodzice wybierający takie szkoły nie będą nadmiernie dyskryminowani przez administracje. O ile nie będzie się traktowało ich ofiarności jako fanaberii bogaczy, lecz jako logikę współpłatności za dobra i usługi publiczne. Najbardziej naturalną konsekwencję procesu komercjalizowania finansów publicznych.
 
Procesu bez, którego Polska nie będzie Polską.
 
 
Alleluja i do przodu
 
Cieszę się z utworzenia Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej. Pomimo podniesionych kontrowersji w historycznych odniesieniach, pomimo faktycznego legitymizowania coraz bardziej anachronicznego dominium MEN nad systemem edukacji. Konkret Testu Hall – Szumilas zobowiązuje do konkretu reakcji.
 
Ale proces uspołeczniania edukacji też jest konkretem. Wymaga wsparcia i ochrony przed zachłannością administracji, wciąż służebnej wobec rządzących, a nie wobec wartości uznawanych przez rządzonych. Wartości kultywowanych przez rzekomego suwerena.
 
Szacownemu gronu członków Komisji oraz patriotom z całej Polski, którzy dzięki odwadze i ofiarności doprowadzili do ogólnonarodowego współdziałania, wypada życzyć dostrzegania wszystkich zagrożeń.
 
A Polsce w Europie bez granic, powodzenia w Teście rewolucji otwartej edukacji. 
 
 
_____________
Zdjęcie z kalendarium krakowskiej głodówki, ze strony www.ehistoria.pl. 

KOMENTARZE

  • @Panie Andrzeju
    Daje 5* i dziele się kilkoma refleksjami:
    1. Bardzo dobra relacja - podsumowanie.
    2. Ilość wejść = co to obchodzi admina.
    3. "Profesor Ryszard Terlecki został członkiem Obywatelskiej Komisji, ja nie. Sam nie wiem czy bardziej mnie to dziwi, czy martwi." mnie dziwi i martwi
    4. "Sądzę, że skupienie się obecne na sprawach programowych, dopuszczenie do unowocześnienia indywidualizujących się metod edukacyjnych pod dyktando administracji opiekuńczego państwa, grozi znacznie poważniejszymi konsekwencjami, niż defekty programowe Testu Hall - Szumilas. Grozi wykorzystaniem przez tą administrację ogromnego bogactwa cyfrowego instrumentarium dla poszerzenia dominacji służb państwa nad kulturą narodową. Grozi wykorzystaniem cyfrowych metod diagnostyczno – kontrolnych, nie tylko do wspomagania procesów szkolnych, ale do zarządzania całym procesem wychowania. Grozi wprowadzeniem cyberpastuchów edukacyjnych nie tylko do naszych szkół, ale i do naszych domów." Amen
    5. Pan to doskonale diagnozujesz ja mam podobne spostrzeżenia. Całe to bajdurzenie jest jak z XIX wieku. Z narracją zdominowana prze 700 000 tysięczny związek zawodowy(największy w POlsce) + durni rodzice.
    Widzę jednak światełko w tunelu, te miliny kretynów dojda w końcu do wniosku, ze nie ZUS a ich dzieci mogą zapawnić im spokojna starość.
  • @Kacper Gizbo 00:04:19
    Dzięki za dobre słowo :)

    Nie wspomniałem, że na Konferencji był też przewodniczący sekcji nauczycielskiej NSZZ Solidarność Ryszard Proksa. Dziękował, życzył powodzenia, zapraszał na 1 czerwca do manifestacji przed MEN ale nie kierunkował.
    Kilka osób przedstawiało destrukcję Testu Hall - Szumilas dla nauczania języka polskiego, fizyki czy chemii.

    Pomimo, że gospodarzami spotkania byli historycy, osią refleksji i troski była polska szkoła.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY