Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
216 postów 2426 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Samopomoc edukacyjna dawaniem pracy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Aby zindywidualizowany system dóbr i usług publicznych nie stał się nową barierą wykluczenia społecznego, koniecznym będzie podjęcie ogromnego wysiłku pracy w rodzinach i innych zrzeszeniach solidarności.

 
Wywołany rewolucją komunikacyjną wzrost jakości i różnorodności dóbr i usług publicznych, powoduje powstawanie nowych produktów, rozbudzanie nowych aspiracji konsumpcyjnych. Najbardziej jest to widoczne w systemach ochrony zdrowia, edukacji czy ubezpieczeń. Obszarach życia społecznego objętych publicznymi regulacjami i finansowym wsparciem dla ułatwienia powszechności dostępu.
 
Dynamika kreacji potrzeb przez wytwórców i dostawców, wymaga obecnie od państw, zastosowania nowych form samoregulacji ekonomicznej i politycznej. Wymaga reform indywidualizujących system finansów publicznych.
 
Tempo tej modernizacji zależy od decyzji politycznych. Tymczasem nowe rozwiązania, obok pożądanego wzrostu jakości, wywołują nowe koszty, bariery i napięcia społeczne. Uzasadnione są obawy, że pojawienie się nowych rynków, nowych form samorządności zrodzi nowe materialne i mentalne bariery zaspakajania potrzeb. Musimy się przygotować, że dla wielu osób, konsekwencją indywidualizacji podsystemów dóbr i usług publicznych, będzie zagrożenie wykluczeniem kompetencyjnym.
 
Przeciwdziałaniem dla tego zagrożenia powinien być wzrost skuteczności zrzeszeń społecznych. To one powinny być ośrodkami samopomocy edukacyjnej w określaniu poziomu i sposobu zaspakajania potrzeb dóbr i usług publicznych. Rodzina i inne zrzeszenia solidarności powinny rozwijać te działania we wszystkich dziedzinach.
 
Pomocnicze państwa winny wspierać społeczeństwa w podejmowaniu tej pracy.
 
Służby publiczne, dysponujące środkami na finansowanie działań badawczo – rozwojowych, winny patrzeć na pracę nie tylko z perspektywy gospodarki, z perspektywy rynku pracy i wypracowywanych tutaj standardów zawodowych, ale z szerszej perspektywy potrzeb społecznych. Całościowej perspektywy pracy będącej przejawem godności człowieka[1], będącej formą jej społecznej materializacji. Perspektywy obejmującej każdą pracę społecznie użyteczną. Nie tylko świadczoną poprzez zakłady pracy, przedsiębiorstwa komercyjne ale i świadczoną wewnątrz zrzeszeń społecznych. Pracę wykonywaną w zrzeszeniach zawiązywanych w mniej lub bardziej naturalny sposób dla umacniania więzi przy kultywowaniu wspólnych wartości.
 
Konsekwencją programowego przyjęcia w Polsce indywidualizacji, jako kierunku uefektywniania finansów publicznych, powinno być szerokie podejmowanie działań rozwojowych nad nowymi formami samopomocy edukacyjnej. Nad wykorzystaniem cyberprzestrzeni, cyfrowych bibliotek pamięci do uefektywniania metod pracy edukacyjnej w różnych dziedzinach. To zadanie dla osób poczuwających się do podejmowania przywództwa w zakresie kultury solidarności. 
 
Konsekwencją przyjęcia samopomocy edukacyjnej, jako metody przeciwdziałania wykluczeniu kompetencyjnemu z dostępu do zindywidualizowanych podsystemów dóbr i usług publicznych, powinno być również wsparcie tych działań ze środków publicznych.
 
To oczekiwanie dedykuję władzom publicznym, określającym priorytety w finansowaniu rozwoju społeczno – gospodarczego. Władzom, zobowiązanym konstytucyjnie do traktowania godności jako fundamentu praw obywatelskich a rodziny jako fundamentu życia społecznego państwa Polaków.
 
Oraz rodakom, zobowiązanym kulturowo do traktowania pracy, pracy - dawania, jako miary godności człowieka.
 


[1]Współczesna bowiem problematyka ludzkiej pracy (czy zresztą tylko współczesna?) ostatecznie sprowadza się — niech mi to darują wszyscy specjaliści — nie do techniki i nawet nie do ekonomii, ale do jednej podstawowej kategorii: jest to kategoria godności pracy — czyli godności człowieka. I ekonomia, i technika, i tyle innych specjalizacji czy dyscyplin swoją rację bytu czerpią z tej jednej podstawowej kategorii. Jeśli nie czerpią jej stąd, jeśli kształtują się poza godnością ludzkiej pracy, poza godnością człowieka pracy, są błędne, a mogą być nawet szkodliwe, jeśli są przeciw człowiekowi.” (Jan Paweł II, Homilia w Mogile, 9 czerwca 1979, za //www.mogila.cystersi.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=133:homilia-jana-pawla-ii&catid=48:jan-pawe-ii-w-mogile&Itemid=150)

KOMENTARZE

  • @Antymaterialny 10:18:42
    Ta grafika to dzieło własne autora tekstu.

    Prawdę mówiąc moje impresje plastyczne są często limitowane moimi skromnymi umiejętnościami.
    Stąd symetrie i inne powtórzenia, które jak wiadomo z historii, nie są sojusznikami piękna :)
  • @Andrzej Madej 10:40:41
    Podobna geometria działania wskazuje sposób na kulturę prostą i bezpośrednią, ale ciekawsze są przepisy gry stanowione dla ludu, obowiązujące na terenie tego sześcianu.
    http://m.nowyekran.pl/da440efd42abc449c1846f0bc6c54c1e,13,0.jpg
  • @goodness 11:22:49
    W 2003 roku przebiegłem maraton we Frankfurcie nad Menem z pokaźną biało czerwoną flagą na metrowym stylu. Wielu kibiców przyglądało się z zaciekawieniem, niektórzy z sympatią. Na mecie dowiedziałem się, że flaga Polski jest identyczna jak flaga Hesji http://pl.wikipedia.org/wiki/Frankfurt_nad_Menem.

    A Łażący Łazarz chce nam budować bursztynowe granice w Europie.
    A po co to komu. To mało jest rzeczywistych problemów ?
  • @Andrzej Madej 11:47:15
    Granice izolacyjne są zawsze potrzebne do zbierania ładunku energetycznego, brak granic oznacza zwarcie bezpośrednie i brak możliwości na skupienie energii do rozwiązania rzeczywistych problemów.
  • @goodness 12:14:18
    Dość dużo jest rzeczywistych granic, żeby unikać tworzenia nowych.

    Zwyczaj określania "pracodawcami" osoby, które organizują środowisko w którym pracownicy wykonują (dają !) prace, został nam wszczepiony w XIX wieku z kultury niemieckiej. Ten zwyczaj, to zepsucie polskiego języka, utrudnia nam dzisiaj wiązanie pracy z godnością człowieka. Utrudnia nam modernizację finansów publicznych.

    Wolę się skupiać na przekonywaniu Niemców i innych Europejczyków do Chrześcijańskiego rozumienia praco - dawania i na wyprowadzaniu konsekwencji z tego ujęcia dla ustroju zindywidualizowanych finansów publicznych w 21 wieku cywilizacji łacińskiej, niż spekulować kto komu ukradł flagę.

    Albo zatrudniać się do szycia nowej - bursztynowej.
  • @Andrzej Madej 12:40:11
    Bursztynowa ma przyszłość. Takie jest moje zdanie. Oby tylko udało się przyśpieszyć.
  • @radosław1 01:42:07
    Uważam, że samostanowienie w łacińskiej Europie zależne jest od umiejętności skupienia kultur na przezwyciężeniu dwóch, destruujących nasz humanizm, skutków rewolucji komunikacyjnej.
    Wykorzenienia terytorialnego i wyalienowania społecznego.

    Dla skuteczności formacji postaw uczestnictwa społecznego, przeciwdziałających tym zagrożeniom, kluczowe znaczenie będzie miała integracja pamięci rodzinnych i wspólnotowych. Będzie miał autentyzm obrazów dziedzictwa kulturowego rodzinnego i narodowego. Tysiąc lat Polski klarownie obrazuje nasze dziedzictwo. Wskazuje fundamenty wartości, trakty wymiany myśli, właściwości i wybory osób umacniających tożsamości.

    Moim zdaniem pomysł bursztynowego sojuszu, jest owocem krzyżówki polityki kawiarnianej i polityki historycznej. Trochę z wiedeńskiej potrzeby lansu a trochę z warszawskiej potrzeby suwerenności.

    Owszem. Pomysłem uprawnionym dla środowiska blogerów - wyzwoleńców z epoki Wielkiej Medialnej Mistyfikacji.

    Ale mobilizacji do Akcji Burza, to tutaj nie czuję.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930