Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
226 postów 2511 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Samopomoc edukacyjna dawaniem pracy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Aby zindywidualizowany system dóbr i usług publicznych nie stał się nową barierą wykluczenia społecznego, koniecznym będzie podjęcie ogromnego wysiłku pracy w rodzinach i innych zrzeszeniach solidarności.

 
Wywołany rewolucją komunikacyjną wzrost jakości i różnorodności dóbr i usług publicznych, powoduje powstawanie nowych produktów, rozbudzanie nowych aspiracji konsumpcyjnych. Najbardziej jest to widoczne w systemach ochrony zdrowia, edukacji czy ubezpieczeń. Obszarach życia społecznego objętych publicznymi regulacjami i finansowym wsparciem dla ułatwienia powszechności dostępu.
 
Dynamika kreacji potrzeb przez wytwórców i dostawców, wymaga obecnie od państw, zastosowania nowych form samoregulacji ekonomicznej i politycznej. Wymaga reform indywidualizujących system finansów publicznych.
 
Tempo tej modernizacji zależy od decyzji politycznych. Tymczasem nowe rozwiązania, obok pożądanego wzrostu jakości, wywołują nowe koszty, bariery i napięcia społeczne. Uzasadnione są obawy, że pojawienie się nowych rynków, nowych form samorządności zrodzi nowe materialne i mentalne bariery zaspakajania potrzeb. Musimy się przygotować, że dla wielu osób, konsekwencją indywidualizacji podsystemów dóbr i usług publicznych, będzie zagrożenie wykluczeniem kompetencyjnym.
 
Przeciwdziałaniem dla tego zagrożenia powinien być wzrost skuteczności zrzeszeń społecznych. To one powinny być ośrodkami samopomocy edukacyjnej w określaniu poziomu i sposobu zaspakajania potrzeb dóbr i usług publicznych. Rodzina i inne zrzeszenia solidarności powinny rozwijać te działania we wszystkich dziedzinach.
 
Pomocnicze państwa winny wspierać społeczeństwa w podejmowaniu tej pracy.
 
Służby publiczne, dysponujące środkami na finansowanie działań badawczo – rozwojowych, winny patrzeć na pracę nie tylko z perspektywy gospodarki, z perspektywy rynku pracy i wypracowywanych tutaj standardów zawodowych, ale z szerszej perspektywy potrzeb społecznych. Całościowej perspektywy pracy będącej przejawem godności człowieka[1], będącej formą jej społecznej materializacji. Perspektywy obejmującej każdą pracę społecznie użyteczną. Nie tylko świadczoną poprzez zakłady pracy, przedsiębiorstwa komercyjne ale i świadczoną wewnątrz zrzeszeń społecznych. Pracę wykonywaną w zrzeszeniach zawiązywanych w mniej lub bardziej naturalny sposób dla umacniania więzi przy kultywowaniu wspólnych wartości.
 
Konsekwencją programowego przyjęcia w Polsce indywidualizacji, jako kierunku uefektywniania finansów publicznych, powinno być szerokie podejmowanie działań rozwojowych nad nowymi formami samopomocy edukacyjnej. Nad wykorzystaniem cyberprzestrzeni, cyfrowych bibliotek pamięci do uefektywniania metod pracy edukacyjnej w różnych dziedzinach. To zadanie dla osób poczuwających się do podejmowania przywództwa w zakresie kultury solidarności. 
 
Konsekwencją przyjęcia samopomocy edukacyjnej, jako metody przeciwdziałania wykluczeniu kompetencyjnemu z dostępu do zindywidualizowanych podsystemów dóbr i usług publicznych, powinno być również wsparcie tych działań ze środków publicznych.
 
To oczekiwanie dedykuję władzom publicznym, określającym priorytety w finansowaniu rozwoju społeczno – gospodarczego. Władzom, zobowiązanym konstytucyjnie do traktowania godności jako fundamentu praw obywatelskich a rodziny jako fundamentu życia społecznego państwa Polaków.
 
Oraz rodakom, zobowiązanym kulturowo do traktowania pracy, pracy - dawania, jako miary godności człowieka.
 


[1]Współczesna bowiem problematyka ludzkiej pracy (czy zresztą tylko współczesna?) ostatecznie sprowadza się — niech mi to darują wszyscy specjaliści — nie do techniki i nawet nie do ekonomii, ale do jednej podstawowej kategorii: jest to kategoria godności pracy — czyli godności człowieka. I ekonomia, i technika, i tyle innych specjalizacji czy dyscyplin swoją rację bytu czerpią z tej jednej podstawowej kategorii. Jeśli nie czerpią jej stąd, jeśli kształtują się poza godnością ludzkiej pracy, poza godnością człowieka pracy, są błędne, a mogą być nawet szkodliwe, jeśli są przeciw człowiekowi.” (Jan Paweł II, Homilia w Mogile, 9 czerwca 1979, za //www.mogila.cystersi.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=133:homilia-jana-pawla-ii&catid=48:jan-pawe-ii-w-mogile&Itemid=150)

KOMENTARZE

  • @Antymaterialny 10:18:42
    Ta grafika to dzieło własne autora tekstu.

    Prawdę mówiąc moje impresje plastyczne są często limitowane moimi skromnymi umiejętnościami.
    Stąd symetrie i inne powtórzenia, które jak wiadomo z historii, nie są sojusznikami piękna :)
  • @Andrzej Madej 10:40:41
    Podobna geometria działania wskazuje sposób na kulturę prostą i bezpośrednią, ale ciekawsze są przepisy gry stanowione dla ludu, obowiązujące na terenie tego sześcianu.
    http://m.nowyekran.pl/da440efd42abc449c1846f0bc6c54c1e,13,0.jpg
  • @goodness 11:22:49
    W 2003 roku przebiegłem maraton we Frankfurcie nad Menem z pokaźną biało czerwoną flagą na metrowym stylu. Wielu kibiców przyglądało się z zaciekawieniem, niektórzy z sympatią. Na mecie dowiedziałem się, że flaga Polski jest identyczna jak flaga Hesji http://pl.wikipedia.org/wiki/Frankfurt_nad_Menem.

    A Łażący Łazarz chce nam budować bursztynowe granice w Europie.
    A po co to komu. To mało jest rzeczywistych problemów ?
  • @Andrzej Madej 11:47:15
    Granice izolacyjne są zawsze potrzebne do zbierania ładunku energetycznego, brak granic oznacza zwarcie bezpośrednie i brak możliwości na skupienie energii do rozwiązania rzeczywistych problemów.
  • @goodness 12:14:18
    Dość dużo jest rzeczywistych granic, żeby unikać tworzenia nowych.

    Zwyczaj określania "pracodawcami" osoby, które organizują środowisko w którym pracownicy wykonują (dają !) prace, został nam wszczepiony w XIX wieku z kultury niemieckiej. Ten zwyczaj, to zepsucie polskiego języka, utrudnia nam dzisiaj wiązanie pracy z godnością człowieka. Utrudnia nam modernizację finansów publicznych.

    Wolę się skupiać na przekonywaniu Niemców i innych Europejczyków do Chrześcijańskiego rozumienia praco - dawania i na wyprowadzaniu konsekwencji z tego ujęcia dla ustroju zindywidualizowanych finansów publicznych w 21 wieku cywilizacji łacińskiej, niż spekulować kto komu ukradł flagę.

    Albo zatrudniać się do szycia nowej - bursztynowej.
  • @Andrzej Madej 12:40:11
    Bursztynowa ma przyszłość. Takie jest moje zdanie. Oby tylko udało się przyśpieszyć.
  • @radosław1 01:42:07
    Uważam, że samostanowienie w łacińskiej Europie zależne jest od umiejętności skupienia kultur na przezwyciężeniu dwóch, destruujących nasz humanizm, skutków rewolucji komunikacyjnej.
    Wykorzenienia terytorialnego i wyalienowania społecznego.

    Dla skuteczności formacji postaw uczestnictwa społecznego, przeciwdziałających tym zagrożeniom, kluczowe znaczenie będzie miała integracja pamięci rodzinnych i wspólnotowych. Będzie miał autentyzm obrazów dziedzictwa kulturowego rodzinnego i narodowego. Tysiąc lat Polski klarownie obrazuje nasze dziedzictwo. Wskazuje fundamenty wartości, trakty wymiany myśli, właściwości i wybory osób umacniających tożsamości.

    Moim zdaniem pomysł bursztynowego sojuszu, jest owocem krzyżówki polityki kawiarnianej i polityki historycznej. Trochę z wiedeńskiej potrzeby lansu a trochę z warszawskiej potrzeby suwerenności.

    Owszem. Pomysłem uprawnionym dla środowiska blogerów - wyzwoleńców z epoki Wielkiej Medialnej Mistyfikacji.

    Ale mobilizacji do Akcji Burza, to tutaj nie czuję.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY