Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
197 postów 2295 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Z czym do pomocniczości, Rodacy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Oparcie ustroju publicznego na samodzielności i samorządności, stosowanie w praktyce konstytucyjnej zasady pomocniczości, wymaga rozwoju ośrodków kultury solidarności.

Znajdujący się na zachodnich obrzeżach Krakowa specjalistyczny szpital dla nerwowo i umysłowo chorych im. dr Józefa Babińskiego, wkrótce będzie obchodził 100 lecie działaności (rok 2017). Może to być okazją dla odnowienia obecności tego ośrodka opieki nad osobami potrzebującymi wsparcia wspólnoty, w społeczeństwie żyjącym dziś pod narastającą presją ruchliwości. By słuzył refleksji nad znaczeniem pracy dla godności i wolności człowieka. 
 
 
Godność, praca, wolność
 
Potrzeba takiej refleksji wynika z nowych wyzwań dla uczestnictwa w życiu publicznym współczesnej Europy. Wywołany rewolucją komunikacyjną wzrost jakości i różnorodności dóbr i usług publicznych oferuje nowe produkty, rozbudza nowe aspiracje. Główną ich właściwością jest indywidualizacja, tak w fazie rozpoznawania potrzeb, jak i w fazie ich zaspokajania. Stosowanie zindywidualizowanych metod zaspokajania potrzeb, wiąże się z podmiotową perspektywą życiowych wyborów każdego człowieka, rozwija personalizm w relacjach pomiędzy ludźmi.  
 
Ale zastosowanie zindywidualizowanych metod, wywołuje również wzrost kosztów całego systemu. Społeczeństwa mogą racjonalizować koszty podejmowanych interwencji, stosując zasadę subsydiarności. Gdzie pomoc ze strony członków wspólnot lokalnych, regionalnych i narodowych oraz służb publicznych, jest dopełnieniem samodzielności i zdolności do samoograniczeń człowieka. 
 
Formowanie postaw samodzielności i samoograniczeń, przygotowywanie do życia w pomocniczym państwie, wymaga ustawicznej pracy wychowawczej, tym skuteczniejszej im bardziej opartej na solidarności międzypokoleniowej, im bliższej doświadczania wartości i ich zagrożeń.
 
Rodzina i inne zrzeszenia solidarności powinny rozwijać umiejętności samokształcenia i samopomocy we wszystkich obszarach kultury solidarności. Pokazując przy tym znaczenie pracy i odpowiedzialność za jej efekty, dla zachowania godności i wolności człowieka. Formując nasze sumienia do ofiarnego uczestnictwa w sprawach wspólnoty.
 
Dobrą okolicznością dla odnajdowania związków godności, pracy i wolności może być wysiłek pomocy dla osób, którym ograniczenia zdrowotne uniemożliwiają samodzielność zawodową. W trakcie solidarnej opieki nad ich stanowiskami pracy, formować się powinny postawy wrażliwe na poczucie integracji i odporne na alienację społeczną.
 
 
Formacja uczestnictwa
 
Działające w każdym z województw szpitale dla nerwowo i umysłowo chorych wymagają i zawsze będą wymagały ogromnych nakładów osobistej pracy. Prac nie dających się skolektywizować, utechnologicznić, skomputeryzować. Tu rewolucja cyfrowa nie ma nowoczesnej oferty jak w innych obszarach medycyny. Tu nie będzie można zastosować współpłatności pacjenta, wspierać go wynalazkami cyberprzestrzeni, czekać na efekt rynkowej rywalizacji pomiędzy dostawcami świadczeń.
 
Tu pomoc dla pacjenta była i pozostanie opieką, powodowaną osobistym miłosierdziem lub solidarnością społeczną. Nasze społeczeństwo zobowiązane jest do podejmowania tej opieki łacińskimi korzeniami, polską kulturą, przyjętą Konstytucją.
 
Świadomość tego humanitarnego zobowiązania, osobiste przeżycie uczestnictwa może być przyczynkiem do formacji postaw patriotycznych i obywatelskich w każdym wieku. Może być zasobem wiedzy, świadectw i przeżyć dla pedagogiki kultury solidarności. Szczególnie tej organizowanej metodą samokształcenia w rodzinie. Gdy doświadczanie rodzinnej solidarności międzypokoleniowej, możemy wykorzystać do świadczenia ofiarności wobec osób wcześniej nam nie znanych.  
 
Potrzeba takich programów edukacyjnych wynika z narastającego problemu wyalienowania społecznego, dotykającego dziś coraz mocniej wszystkie rodziny, wszystkie społeczności nomadyzującej się Europy. Tradycyjne metody edukacji klasowo - lekcyjnej są bezradne wobec tego zagrożenia. Podobnie jak są bezradne wobec problemu wykorzenienia z miejsca zamieszkania, utraty poczucia ojcowizny. I podobnie jak w metodach pomocy dla pacjenta, na nic tu się zdadzą cyfrowe czy organizacyjne wynalazki. Świat otwartej edukacji czeka na nową metodykę formacji postaw uczestnictwa. Uważam, że ośrodki pomocy dla potrzebujących mogą i powinny być źródłem tej nowej kompetencji. Że powinny pomagać w organizacji programów edukacyjnych.
 
 
Praca dla Solidarności
 
Kilka laty temu współkierowany wówczas przez mnie Dom Maklerski Penetrator, zaproponował władzom Szpitala im. dr Józefa Babińskiego, założenie na terenach przylegających do parku przyszpitalnej winnicy w formie przedsiębiorstwa społecznego zatrudniającego pacjentów szpitala. Sama idea nie była oryginalna, bowiem terapeutyczne wykorzystywanie pracy było praktykowane od samego początku istnienia Szpitala. Nowa była konkretna propozycje gospodarcza i jej forma organizacyjna. Przygotowanie jej zajęło nam sporo wysiłku, czasu i … .
I jest.
 
Biorąc pod uwagę nowe potrzeby formacji uczestnictwa obywateli pomocniczych państw nomadyzującej się Europy, sądzę że warto by zaproponować mieszkańcom Krakowa programy edukacyjne pedagogiki kultury solidarności. Wymaga to oczywiście skupienia i pogłębienia refleksji, wysiłku metodycznego, programowego, organizacyjnego, czasu ...
 
Konkretnie proponuję by na terenach Specjalistycznego Szpitala im. dr Józefa Babińskiego w Krakowie - Kobierzynie, założony został ośrodek Praca dla Solidarności.   
 
Sądzę, że warto w tym celu podjąć społeczne współdziałanie dla:
 
• wykorzystania terenów wokół Szpitala dla przedsiębiorstw społecznych zajmujących się pracami rolniczymi, ogrodniczymi i porządkowymi,
• zachęcenia kierownictw instytucji korzystających ze wsparcia publicznego, zlokalizowanych w okolicy Szpitala, do korzystania z oferty przyszpitalnych przedsiębiorstw społecznych dla wykonywania prac ogrodniczych i porządkowych,
• nawiązania współpracy ze środowiskiem naukowym i akademickim Krakowa nad rozwojem i promocją postaw przedsiębiorczych dla owocowania humanizmu w Europie, 
• wykorzystania świadectw umacniania godności poprzez pracę, dla organizowania programów edukacyjnych przeciwdziałania alienacji społecznej, nowymi metodami pedagogiki kultury solidarności,
• przekonania władz Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego oraz pobliskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego o objęcie patronatu nad utworzeniem przez Szpital im. dr Józefa Babińskiego, ośrodka Praca dla Solidarności. 
 
 
Na moje oko można by zdążyć z tymi konkretami przed jubileuszem 100 lecia założenia Szpitala.
A spisuję tą propozycję pro publico bono, siedząc na Ruczaju, w połowie odległości pomiędzy Kobierzynem a Łagiewnikami.   
 
 
___________________
Na zdjęciu pomik pamięci pacjentów Szpitala, zamordowanych przez Niemców w czerwcu 1942 roku, kiedy Polska nie była polska.

___________________

Ps z dnia 16 lipca 2012

W kilka dni po publikacji tego artykułu, zostałem poproszony przez osoby troszczące się o rozwój Szpitala w Kobierzynie o napisanie zarysu jego strategii rozwoju. Zrobiłem to z przyjemnością a propozycja stała się zaczynem do debaty o Społecznej strategii rozwoju. Więcej  http://www.kobierzyn.pl/debata.html. 

KOMENTARZE

  • Polacy, Rodacy
    Patrząc na zdjęcie pomnika, zmieniłem w tytule słowo Polacy na Rodacy. Czasami, wszyscy stajemy się rodakami.
  • @Andrzej Madej 11:03:22
    Bardzo dobry pomysł.
    Pedagogika kultury solidarności może też wkroczyć do szkół powszechnych przez cykl różnych akcji.
    Czytając ten tekst przypomniałam sobie jak moja twórcza koleżanka (bibliotekarka) wykorzystała założenia ogólnopolskiej akcji „Cała Polska czyta dzieciom”.
    Nie lansowała się w TV reklamowym spotem, gdzie cieplutkim głosem aktor/aktorka/osoba publiczna czyta, starannie dobranej gromadce uśmiechniętych dzieci, książkę.
    Ona zachęciła swoich czytelników (uczniów szkoły podstawowej), do czytania ich ulubionych książek – rówieśnikom, którzy akurat musieli przebywać w miejscowym szpitalu.
    Bez trudu zdobyła zgodę ordynator oddziału dziecięcego szpitala na tak nietypowe odwiedziny u małych pacjentów.
    Zorganizowała grupy chętnych, zrobiła grafik dla tych grup z podziałem na wiek czytających i ich słuchaczy, zorganizowała opiekę pedagogiczną na każde takie odwiedziny w szpitalu.

    Czy ja muszę dopisywać, jaka to była radość dla tych małych pacjentów w ich bólu i traumie pozostawania poza domem i normalnej aktywności? Chyba nie.

    Proponuję oprócz stałych działań, pomyśleć o wykorzystaniu każdej sytuacji, którą np. aktualnie ‘cieszy się, żyje, kraj’, a osoby wykluczone z różnych powodów z uczestnictwa w tym, nie mogą z nich korzystać, wzmocnić takimi działaniami ofiarności i zaangażowania młodzieży szkół wszelkich.

    Ciekawa jestem, czy w szpitalach psychiatrycznych ktoś pomyślał o „strefie kibica”?
  • @InaMina 16:23:40
    Niby wszyscy to wiemy - kto daje, podwójnie zyskuje - ale jak znaleźć szkołę z taką Panią Bibliotekarką. Chyba nie przez rynek usług edukacyjnych, raczej przez jakąś terenowa kuźnię samorządności :)

    Przyda się wszystko co jest robione na serio. I ośrodki pracy dla solidarności i internet.

    Byle by nie musieć oglądać telewizora, w którym słynne panie uczą śpiewać Jeszcze Polska nie zginęła, za szklankę piwa.
  • @Andrzej Madej 17:03:54
    Trawestując 'trójkową' piosenkę przed Bożym Narodzeniem śpiewaną od lat w coraz innych wykonaniach, powiem tak: "Krok po kroczku, najpiękniejsze w naszym kraju idą zmiany"
    Naszym ' karpiem' niech będą te piękne akcje :-), rok po roczku ...
  • @Andrzej Madej &@InaMina
    Piękna inicjatywa,warta pochwały.

    Tak ,tego typu akcji powinno być jak najwięcej,by ludzie,poszkodowani przez los mogli żyć godnie,mieli zapewnione ciekawe zjęcia etc.
    Swoją drogą,to winnica w naszym klimacie nie jest, jak sądzę łatwym przedsięwzięciem,bo przecież nie mamy gorącego klimatu,który sprzyja takiej uprawie.

    Dziękuję za tekst ,który daje wzorzec do naśladowania

    @InaMina

    Z tym czytaniem ,to świetny pomysł.Ja słyszałam również o tego typu akcjach w więzieniach,a także odgrywaniu przedstawień .
    Takie przedstawienia mogli by grać sami więźniowie,byłoby to uczenie się treści w niesztampowy sposób ,a na dodatek pobudzałoby ich kreatywność
  • @Niespodzianka 21:26:10
    Czy to się komu podoba czy nie, klimat nam się ociepla krok po kroczku i to wcale nie pod wpływem działań człowieka. Te zmiany są już od kilku lat sygnałem do zakładania winnic w rożnych rejonach małopolski np http://www.uj.edu.pl/uniwersytet/winnica-uj.
    Myślę, że z tym można sobie będzie jakoś poradzić ...

    Większym problem w rolnictwie, jest ekonomiczna nie efektywność pracy.
    Tu pojawią się poważniejsze problemy.
    Dlatego przedsiębiorstwo, dlatego ryzyko ...

    Ryzyko, to po ludzku, taka planowana niespodzianka :)
  • @ Autor
    Ma Pan rację z tym kliamtem,a przecież w dużym stopniu jest to wina człowieka,że ten klimat się ociepla.Wycinka lasów w Amzonii,a co za tym idzie topnienie lodowców,zniszczona warstwa ozonowa,opary CO2 z fabryk itp

    Co do rolnictwa,to jeszcze dochodzą wymogi unijne,które niejednokrotnie niszczą polskiego małohektarowego rolnika,albo hodowcę,który nie spełnia tzw wymogów,a potem efekt jest taki,iż wchodzi jkaś amerykańska chlewnia i rzeżnia,i produkuje np trzodę chlewną o okropnym,urągających wszelkim normom warunkach,na dodatek zwierzęata są karmione przetworzoną ,zmutowaną sojową,czy inną paszą,nafaszerowane antybiotykami,czy hormonami,a nasza zdrowa żywność przy takim monoploliście ma małe szanse na przebicie.
    Ci wielcy poprostu nas "zjadaja"...

    Pisze o tym np Maciej Ka i włos się na głowie jeży,GMO też przeraża...

    Nie efektywność to jeszcze inna bajka,tylko,że wg wymogów unijnych,to efektywne jest to co wielkie i często produkujące poprostu wielkie,przepraszam za wyrażenie g...
  • @Niespodzianka 22:45:51
    To co Pani określiła jako destrukcyjna polityka Unii, ja nazywam ekonomiczną nieefektywnością pracy w rolnictwie.

    Przy czym chodzi mi o pracę zarówno w znaczeniu samego wysiłku fizycznego jak i w znaczeniu odpowiedzialności za podmiot gospodarczy. Za jego inwestycje, za rozwój. I tu dopiero mam katastrofę ze słynnymi dopłatami za zalesienia, za odłogowanie. To chyba oba wymiary miał na myśli Jan Paweł II mówiąc w 1999 do polskiego rolnika Stanisława Milewskiego o jego pracy: "nisko cenią".

    Ale przy całej niekonsekwencji polityki rolnej Unii, przy jej destrukcji wobec obu wymiarów pracy w polskim rolnictwie, źródła zła, podporządkowania kultury rolnej zyskowi producentów materiałów genetycznych, trzeba szukać w USA.
  • @Andrzej Madej
    Ma Pan rację z tymi doplatami jest problem,a unijne wymogi to jedno,zaś produkcja związana z eksperymentami genetycznymi,to faktycznie zło płynące od naszych "przyjaciół" z zza Oceanu...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930