Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
175 postów 2177 komentarzy

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Niemieckie nutki na polskim medalu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wkrótce 10 lat w unii. Zabierzmy się do zmian edukacji. Od Gibraltaru, po Władywostok.

Dwa lata temu Jerzy Wawro z Jarosławia, pomógł mi opublikować w sieci kilkadziesiąt tez i schematów  o rewolucji otwartej edukacji. Czy pies z kulawą nogą to przeczytał nie wiem, ale podobnie jak nie żałuję, swoich ekonomicznych mądrości z pracy magisterskiej, pisanej w latach 1979/80, tak i nie żałuję projekcji określonych jako Memorandum z Pniew. Z Pniew, bo tam właśnie,  w cieniu Sanktuarium, powiedzieliśmy 20 października 2010 roku jak być powinno. Sanktuarium i szkoła prowadzona są przez siostry Urszulanki, podobnie jak i w Krakowie przy ulicy Starowiślnej, gdzie w latach sześćdziesiątych chodziłem do przedszkola a potem na religię. Jeżeli zapyta ktoś dlaczego nie chodziłem do szkoły sióstr Urszulanek, odpowiem że PRL nie pozwalała. Jeżeli zapyta ktoś dlaczego akurat do sióstr Urszulanek , odpowiem że tak kazała moja mama, która przed wojną chodziła do gimnazjum sióstr Nazaratanek w Jazłowcu koło Buczacza i bardzo jej się ta szkoła na trudne życie przysłużyła.   

 
Piszę o tych kliszach pamięci, bo popatrując na swoich Rodaków w Europie XXI wieku, widzę pęknięcie. Z jednej strony nabzdyczone papugi, o zdolnościach przywódczych starych panien bez posagu, z drugiej planowanie globalnych bitew, z potencjałem na tygodniową pisaninę. W centrum pogubienie. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich. Wszak wśród honorowych obywateli Krakowa, mamy i Władysława Bartoszewskiego i płk. Ryszarda Kulińskiego, wśród blogerów Nowego Ekranu są i zacni długodystansowcy. Ale obawiam się, że zaczyna przeważać efekciarstwo, że pogubiona większość szuka biletów na latające dywany.
 
Tymczasem nic za darmo. Wszystko co powyżej to wstęp do mojego kolejnego skomplikownego tekstu o modelowaniu zmian w edukacji, tekstu, który prowadzi do propozycji pilotażu rozwiązań rekomendowanych do wykorzystania przez wszystkie narody Europy bez granic. Rozwiązań o uspołecznieniu edukacji, o personalizacji szkolnictwa, o nowym modelu szkoły. Rozwiązań poszerzających znaczenie wydarzeń w publicznych przestrzeniach, znaczenie instytucji kultury, dla programów edukacyjnych formacji postaw uczestnictwa, dla pedagogiki kultury pamięci. Rozwiązań i propozycji do których winniśmy przekonać Włochów, Niemców, Francuzów, Ukraińców i Czechów.
 
Rozwiązań i propozycji, które w Krakowie próbujemy od kilku lat praktykować, choć wobec skupienia administracji państwa na propagandzie multikulti, nasza społeczna praca idzie po bardzo krętych drogach.
 
 
Interaktywna diagnostyka
 
Projektując szkołę XXI wieku, projektując szanse jakie przynieś może osobom uczącym się wykorzystanie cyfrowych wynalazków do interaktywnej diagnostyki, stajemy wobec pytania jakie są granice skuteczności tych narzędzi. Pytania bardzo praktycznego, bo przecież każdy z przedmiotów szkolnych, ma swoje język, zasady, charakter skomplikowania. I co najważniejsze, rezultaty uczenia w każdym z przedmiotów podlegają różnym stopniom kwantyfikacji. Bo o ile nie mamy wątpliwości jak odróżnić dobre rezultaty z lekcji o twierdzeniu Pitagorasa od złych, to odróżnienie dobrych rezultatów z lekcji o tym co autor wiersza chciał powiedzieć, przestaje być takie oczywiste.
 
Tak rodzi się zasadniczy podział pomiędzy rodzajami interaktywnych diagnostyk w systemie szkolnictwa spersonalizowanego. Jeżeli rezultaty uczenia poddają się kwantyfikacji, zastosowanie cyfrowych automatów do sprawdzania stanu wiedzy i umiejętności ucznia, a w konsekwencji do powtarzania, pogłębiania i poszerzania, ma głęboki sens, jeżeli rezultaty uczenia nie poddają się kwantyfikacji zastosowanie cyfrowych automatów nie ma sensu. Z grubsza rzecz biorąc, ten pierwszy zakres przedmiotów to nauki matematyczno – przyrodnicze, ten drugi to nauki humanistyczne. 
 
Czy zatem aspiracje do personalizacji szkolnictwa, do stosowania metod interaktywnej diagnostyki powinniśmy ograniczyć do sfery nauk ścisłych ? Czy nauczanie przedmiotów humanistycznych powinniśmy pozostawić metodom klasowo – lekcyjnym ?
 
Taka rezygnacja była by usprawiedliwiona gdyby rewolucja komunikacyjna nie dawał nowych możliwości do zmiany odpowiedzialności za procesy uczenia. Gdyby wszystkie decyzje o warunkach organizacji procesu edukacyjnego musiała podejmować administracja edukacyjna. Tak jak jest w obecnym opiekuńczo – hierarchicznym modelu szkolnictwa.
 
Ale efektywność cyfrowych baz danych, pozwala obecnie na całkiem inne zorganizowanie udziału rodziców w procesie uczenia dziecka. Pozwala na przejęcie rzeczywistych ról planistycznych i nadzorczych nad edukacją domaturalną. Taka personalizacja szkolnictwa wymaga jednak przyjęcia całkiem innego modelu szkoły oraz szkolnictwa niż to co nam pozostawił Gutenberg, Komisja Edukacji Narodowej i Otto von Bismarck. 
 
 
Cele personalizacji systemu szkolnictwa 
 
Celem personalizowana szkolnictwa jest usprawnienie korzystania z lokalnych i globalnych propozycji edukacyjnych (zajęć edukacyjnych, kursów) odpowiednio do potrzeb i możliwości uczniów oraz umożliwienie rodzicom planowania i nadzorowania procesów uczenia. Służyć temu będą metody interaktywnego diagnozowania rezultatów uczenia, platformy integrujące te informacje i nowe instytucje i instrumenty pomocniczego wsparcia rodziców.
 
W zakresie przedmiotów matematyczno – przyrodniczych, gdzie rezultaty uczenia poddają się kwantyfikacji i ocenie metodami cyfrowego testowania, proces diagnozowania może być powiązany na zasadzie sprzężenia z dostarczaniem wiedzy i doskonaleniem umiejętności. Tak, że cyfrowe pomoce dydaktyczne będą zastępować nauczyciela w jego funkcjach przewodnictwa. Dzięki swojej kulturowej uniwersalności, będą się one stawać ofertami nowego globalnego rynku cyfrowych produktów edukacyjnych. 
 
Inaczej wygląda sytuacja w zakresie przedmiotów humanistycznych, gdzie rezultatami uczenia nie ma być sama wiedza, lecz formowanie postawy niezbędnej do roztropnego wykorzystywania wiedzy. Ponieważ postawa ucznia jest rezultatem  nie poddającym się kwantyfikacji, a zatem diagnozowanie wiedzy i umiejętności humanistycznej, w celu kierunkowania kolejnych faz uczenia nie poddaje się cyfryzacji. Wymaga stałego osobistego udziału przewodnika – nauczyciela – mistrza.
 
Wynikający z różnic w interaktywnej diagnostyce, proces różnicowania się dydaktyk w naukach  matematyczno – przyrodniczych i naukach humanistycznych jest już widoczny. Świadczy o tym  z jednej strony rozwój e-learningu z drugiej w rozwój edukacji muzealnej czy turystyki edukacyjnej. Propozycje te tworzą zalążki rynków usług edukacyjnych, wykorzystywanych obecnie w tzw. edukacji nieformalnej. Reforma systemu edukacji powinna umożliwić wprowadzenie metod interaktywnej diagnostyki do szkół powszechnych.
Wymaga to zmiany obecnego modelu szkolnictwa, na taki, który w konsekwencji umożliwi jednoczesne korzystanie z dwóch rynków produktów i usług edukacyjnych: lokalnego i  globalnego.
 
 
Modele szkoły systemu szkolnictwa personalizowanego 
 
Podstawowe właściwości szkoły systemu szkolnictwa personalizowanego wyznaczają  potrzeby pedagogiki (rysunek 1). A właściwie pedagogik, bo zgodnie ze wskazanym znaczeniem zróżnicowana interaktywnych diagnostyk dla rodzaju przewodnictwa w procesie uczenia, należy przewidywać odrębną specjalizację i rozwój metodyczny jednej i drugiej pedagogiki (rysunek 2 i 3). 
 
Wykorzystanie interaktywnych diagnostyk, tak  w zakresie przedmiotów których rezultaty poddają się kwantyfikacji jak i przedmiotów których rezultaty nie poddają się kwantyfikacji, wymaga wykorzystania nowych narzędzi, opracowania spójnych  metodyk i wprowadzania nowych instytucji.
 
Wymaga też nowych pojęć. Na rysunkach 1 – 3  przedstawiono propozycje nazw dla tych metod i instytucji oraz relacji pomiędzy nimi. Podział przedmiotów nauczania pomiędzy Pedagogikami kultury pamięci i Pedagogiki poznania natury[1], odpowiada podziałowi na przedmioty, których rezultaty poddają się kwantyfikacji i nie poddają się kwantyfikacji.
 
Dla pokreślenia tego zróżnicowania w wymiarze konkretnej szkoły powszechnej, na prezentowanych rysunkach wydziela się dwa zakresy dydaktyczne w Szkole określając je: Oddziałem kultury pamięci, dla dydaktyki przedmiotów humanistycznych i Oddziałem poznania natury, dla dydaktyki przedmiotów matematyczno - przyrodniczych. Podział ten wydaje się właściwy dla wszystkich roczników edukacji pomaturalnej. Choć w młodszych rocznikach nie musi być tak wyraźny, jak w okresie licealnej specjalizacji zainteresowań.
 
 
 
 Rysunek 1. Elementy pedagogiki szkoły powszechnej szkolnictwa personalizowanego.
 
 
  
Rysunek 2. Rozwinięty  model szkoły.
 
Wprowadzenie podziału na dwie rożne dydaktyki i oddziały szkoły, wymaga przewidzenia platformy skupiającej informacje o preliminarzach i efektach kształcenia, dzięki której osoba zarządzająca procesem edukacji ucznia będzie mogła nadzorować i korygować proces edukacji.
 
Dlatego centralnym instrumentem szkoły systemu szkolnictwa personalizowanego będzie platforma informacyjna (infrastruktura operacyjna) o interaktywnych diagnozach rezultatów uczenia z zakresu przedmiotów humanistycznych (stosujących uznaniową kwantyfikację rezultatów)  i z zakresu przedmiotów matematyczno – przyrodniczych (stosujących cyfrową kwantyfikację rezultatów), służąca rodzicom do planowania i nadzorowania procesu edukacji.
 
 
  
Rysunek 3.Uproszczony model szkoły.
 
W prezentowanych powyżej modelach ta Infrastruktura operacyjna jest częścią szkoły. Takie usadowienie jest wielu względów praktyczne w okresie wprowadzanie nowego modelu szkolnictwa. Ale wszystkie funkcjonalności mogłyby być zachowane, gdyby Infrastruktura operacyjna była prowadzona na zasadzie otwartej przez jedną instytucję publiczną dla wszystkich szkół powszechnych. Takie rozwiązanie ułatwiło by rywalizację pomiędzy szkołami, zatem byłoby korzystne dla rozwoju całego systemu.
 
W konsekwencji platforma informacyjna stanowiła by infrastrukturę ofertowo-transakcyjno-rozliczeniową rynku usług edukacyjnych, pozwalającą rodzicom na wybór odpowiednich pod względem jakości i ceny zajęć edukacyjnych (kursów) spośród ofert szkół korzystających zarówno ze światowych jak i lokalnych produktów edukacyjnych.
 
 
Modele zasobowy i kontraktowy 
 
Określenie w modelu szkoły dwóch rodzajów diagnostyk, dwóch rodzajów pedagogik i dwóch rodzajów oddziałów powiązanych platformą informacyjną, uprawnia do wpisania szkoły w całościowy model systemu szkolnictwa personalizowanego. Model przedstawiony na rysunku 4, ujmuje Infrastrukturę operacyjną (platformę informacyjną) jako integralną cześć szkoły. Model ten określiłem jako „Model zasobowy” obejmuje bowiem wszystkie obszary szkolnictwa powszechnego: i te wewnątrz szkoły w te w jej otoczeniu warunkującym rozwój kompetencji, certyfikowanie i finansowanie. Na rysunku 5 przedstawione są relacje systemu szkolnictwa personalizowanego, w wariancie infrastruktury operacyjnej poza szkołą. A nawet z potraktowaniem dwóch oddział merytorycznych  szkoły jako samodzielnych szkół. Drugi model określany jest jako „Model kontraktowy” ponieważ łatwo przedstawić na nim można dynamikę nawiązywania relacji, kontraktu, pomiędzy potrzebą uczenia a potencją do jej zaspokojenia. Czyli łatwo na nim wskazać strony rynku usług edukacyjnych[2] i podział na segment tego rynku na którym będzie się wykorzystywało lokalnych zasoby dydaktyczne i segment tego rynku na którym będzie się wykorzystywało globalne zasoby dydaktyczne. Pierwszy to segment dla „szkolnictwa humanistycznego”, drugi to segment dla „szkolnictwa matematyczno - przyrodniczego”.
 
 
 
   
Rysunek 4. Model zasobowy systemu.
 
W przedstawionym modelu dwusegmentowego szkolnictwa domaturalnego, wizja dwóch segmentów rynku usług edukacyjnych, powiązana jest z wizją dwóch typów szkół: „szkoły kultury” odpowiadającej zakresowi przedmiotów humanistycznych  i „szkoły natury” odpowiadającej zakresowi przedmiotów matematyczno-przyrodniczych. W praktyce wyodrębnienie organizacyjne „szkoły natury” nastąpić powinno od tego okresu (wieku ucznia), w którym będzie to uzasadnione efektywnością ekonomiczną. We wcześniejszych latach edukacji korzystanie z oferty globalnego rynku produktów edukacyjnych, będzie mogło następować w „szkole kultury”.  
 
Model dwusegmentowego rynku usług edukacyjnych (szkolnictwa), integrującego oferty „szkół kultury”, specjalizujących się w (i) formacjach postaw, (ii) dostarczaniu wiedzy z zakresu nauk humanistycznych oraz w (iii) dostarczaniu wiedzy i doskonaleniu umiejętności dla młodszych roczników uczniów (określany jako segment humanistyczny rynku) oraz oferty „szkół natury”  specjalizujących się w (i) dostarczaniu wiedzy i doskonaleniu umiejętności w zakresie nauk matematyczno – przyrodniczych dla starszych roczników uczniów (segment matematyczno-przyrodniczy), z potrzebami edukacyjnymi uczniów.
 
 
 
 
Rysunek 5. Model kontraktowy systemu szkolnictwa personalizowanego (innymi słowy model dwusegmentowego rynku usług edukacyjnych)[3].
 
 
W stolicy Polskiej Pamięci i Tożsamości
 
Wczoraj przebiegłem krakowski bieg sylwestrowy.  W 2004 roku byłem jego pomysłodawcą, społecznym współorganizatorem, przez pierwsze pięć edycji dyrektorem od wszystkiego. Przesłaniem biegu było radosne przypominanie o leżących w naszej Jagiellonce rękopisach kompozytorów niemieckiego kręgu językowego. Zbiorów tak zwanej Berlinki. Jednej z dwóch reperacji, jaki Polski naród uzyskał od narodu Niemieckiego za hekatombę zniszczeń wojennych dokonanych metodycznie przez Niemców na materialnych zasobach dziedzictwa Polskiej kultury.
 
Europa da się lubić. Biegamy maratony we Frakfurcie, Paryżu i w Atenach. W roku wejścia do Unii Europejskiej, zaznaczyliśmy uznanie dla dzieła autora Ody do radości, nazywając nasz bieg „Sylwestrowym biegiem radości”. Robiąc z biegu preludium do wieczornej zabawy, z przebraniami, z muzyką, z szampanem i Niemcami. Pomagali prof. Zdzisław Pietrzyk, dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej, prof. Jan Pamuła, rektor ASP,  Marusz Graniczka, Dyrektor Gimnazjum nr 1, Swietłana Gajda dyrektor Krakowskiej Szkoły Baletowej, Ludwik Sobolewski (ten, ten …) z Krajowego Depozytu Papierów  Wartościowych SA, restauratorzy i kupa innych ludzi dobrej woli. Około 25 tys. łączny pieniężny budżet, zerwo wsparcia ze środków publicznych. Czuliśmy, że nasz bieg jest zalążkiem plenerowego programu edukacyjnego. Że przeżycie go, choćby kibicowanie, jest krotnie skuteczniejsze, od klasowych lekcji o cywilizacji łacińskiej.
 
Nie wszystko się udało. Z powodów finansowych, ostatnie trzy edycje biegu odbywają się przy dominacji Urzędu Miasta Krakowa, ja ograniczam się do udziału w sportowej rywalizacji. Na początek nowych porządków Władze Urzędu Miasta, zmieniły nazwę na Krakowski bieg sylwestrowy i usunęły pierwotne przesłanie.
Zasmuciło mnie to, ale nie zaskoczyło.
 
W tym roku beethovenowskie nutki wróciły na medal biegu. Paweł Żyła, który przejął po mnie społeczne kierowanie sprawami, wraz z kompani z Krakowskiego Klubu Biegacza Dystans, reanimowali sygnał o miejscu Polski w Europie. O dziełach narodu niemieckiego dla Piękna.
 
Spytałem czemu;  urzędnicy przeszkadzają, ludzie tracą ufność w zrośnięcie dwóch płuc Europy. Odpowiedział, że ludzie są pogubieni a muzyka pomaga ...
 
Póki co żyjemy.


[1] Wprowadzone w prezentacji nazwy własne dla obu dydaktyk „Pedagogika kultury pamięci” i „Pedagogika poznania natury” są autorskimi propozycjami odpowiadającymi uproszczonemu i niedoskonałemu rozróżnieniu przedmiotów nauczania: zagadnienia humanistyczne czyli formowanie kultury pamięci, zagadnienia matematyczno – przyrodnicze” czyli poznanie natury. Należy się spodziewać że różne Szkoły na całym świecie, stosować będą różne dydaktyki. Czyli proponowane nazwy i zawarte w nich pojęcia, zasady, metody, instrumenty, będą miały zastosowanie tylko do Szkoły objętej pilotażem, czy grupy szkół które zechcą korzystać z rezultatów tych prac – życie pokaże.
[2] Od listopada  2011 roku prezentowałem „Model kontraktowy systemu szkolnictwa personalistycznego”, jako „Dwusegmentowy model rynku usług edukacyjnych”. W prezentacjach tych obecny  „segment humanistyczny” określałem jako „segment powszechny”, natomiast obecny „segment matematyczno-przyrodniczy” określałem jako „segment przedmiotowy”. Ówczesne nazwy zostały przyjęte z przekonaniem że wyjściową edukacją, wręcz konieczną do podtrzymywania przez całe życie, jest edukacja humanistyczna, natomiast edukacja matematyczno – przyrodnicza będzie poszerzana przedmiot po przedmiocie w miarę rozwoju człowieka.

[3] Model dwusegmentowego rynku usług edukacyjnych został opisany m.inn. http://si.nowyekran.net/post/37433,samoksztalcenie-spoleczenstwa w listopadzie 2011 roku. W ówczesnej wersji Modelu rynku usług edukacyjnego (Modelu zasobowego) rola Rodzinnego Doradcy Edukacyjnego, określona była Rodzinnym Opiekunem Edukacyjnym. 

KOMENTARZE

  • @
    Osoby chętne do współpracy przy wprowadzaniu proponowanych rozwiązań do praktyki edukacyjnej, w tym chętne do społecznej współpracy przy organizacji II Konferencji blogerów w Krakowie, w maju 2013, proszę o informację przez pocztę wewnętrzną.

    http://si.nowyekran.pl/post/62053,zdarzylo-sie-w-krakowie
  • Akademia Khana
    Zachecam do obejrzenia prezentacji, w ktorej autor przedstawia ciekawe podejscie do edukacji. Rowniez jest watek dot. personalizacji nauki w szkole:

    http://www.ted.com/talks/lang/pl/salman_khan_let_s_use_video_to_reinvent_education.html

    pozdrawiam
  • @misiek1111 17:35:59
    Znam jakość i globalną siłę Akademii Khana. Super.

    Uważam, że to odwrócenie idei przygotowania do zajęć lekcyjnych, gdzie przygotowujemy się do zajęć przed ich rozpoczęciem, można by określić jako wariant idei samokształcenia w rodzinie. Idei ze wszech miar słusznej, choćby z uwagi na potrzebę wzmocnienia energii w systemie edukacji źródłami poza-administracyjnymi. Źródłami bezpośredniej solidarności międzypokoleniowej. Ale to tylko uefektywnienie przebiegu lekcji (w klasie)dzięki nowemu zasobowi i efektywniejszemu przewodnictwu.

    Metoda Khana nie odpowiada na problem wykorzystania (zorganizowania) interaktywnej diagnostyki.

    Uważam, że moja propozycja personalizacji szkolnictwa, sięga głębiej.
  • Witam Szanownego Pana z kolejnym artykułem - peanem na cześc zdegradowania....
    Polskiej Edukacji - FILARU POLSKIEJ POMYSLNOSCI, do roli... TOWARU.
    Czyli sprowadzenia MISJI na rynek i w ten sposób ograniczenia dostępu do tego "towaru" z uwagi na zasobnośc portfela.
    Proszę Pana jestem niemal przekonany że gdyby ktoś tam, kiedyś w tym polskim socjaliźmie wymyślił coś takiego, to nie miałby Pan dzisiaj okazji do pisania tych kontrowersyjnych artykułów. Po prostu, tamte pokolenia w większości robotniczo - chłopskie bez tej wydatnej pomocy państwa nie miałoby mozliwości tak masowego awansu społecznego.
    A teraz chce Pan odebrac taką samą możliwośc tym spauperyzowanym dzisiejszym pokoleniom.
    Idea samokształcenia w rodzinie... Abstrahując już od wszystkiego, to juz to widzę jak u Pana w rodzinie, ktoś tam przerywał dojenie krowy, by powtórzyc z Panem np rachowanie na liczydle. Chyba przyzna mi Pan racje, że byłby Pan dzisiaj, prawdopodobnie na emigracji w najlepszym razie na zmywaku. I takie coś chce Pan zafundowac tej dzisiejszej młodzieży?
    Proszę Pana, to już nie jest tylko tragiczna szkoda dla tych pokoleń, ale przede wszystkim ten system byłby tragedią dla Polski.
    Chyba że mamy w taki spsób pielęgnowac tą peryferyjną rolę na świecie, przydzieloną nam przez Unię.
    Mimo wszystko, pozdrawiam:-)
  • @Jan Paweł 18:30:33
    Sądzę, że różni nas zasadniczo ocena perspektyw nowych technologii komunikacyjnych i informatyki. Ja uważam, że zmiany zachodzące obecnie w naszym społeczeństwie, to pierwsza, prymitywna faza użytkowania nowych narzędzi. Rodzi ona wiele zła: nomadyzacja, zmistyfikowanie demokracji, koncentracja własności i zarządzania własnością gospodarczą. W tym sensie jestem podobnie jak Pan mocno zaniepokojony przyszłością Europy.

    Ale i widzę w cyberprzestrzeni ogromnie potencjały wsparcia naszego korzystania z wolności.

    Jeżeli nie podejmiemy wysiłku oddolnego wypracowania nowych rozwiązań, gwarantuję Panu, że indywidualizacja edukacji nastąpi i tak i tak, a w domach będziemy mieli cyberpastuchy edukacyjne pilotowane przez administrację. Dopiero będzie Pan miał wyluczenie edukacyje. Od kołyski. Dopiero strach się bać.

    Osią mojej propozycji jest człowiek, w jego organicznym otoczeniu, czyli w otoczeniu rodziny. Dlatego Ruch Egzekucji Praw Oświatowych. To jest cofnięcie do rozkładu odpowiedzialności z czasów przed Komisją Edukacji Narodowej. Owszem przez kilka wieków model klasowo - lekcyjny był ze wszech miar efektywny, ale to se ne wrati.

    Noworoczne - Najlepszego :)
  • @Andrzej Madej 19:13:39
    Panie Andrzeju, podziwiam Pana optymizm w zaufaniu do cyberprzestrzeni. Z całą pewnością Pan zna działania związane z cenzurą i zapowiadanymi ograniczeniami do tego medium a także totalitarne już ingerowanie i inwigilowanie poprzez np system Echelon. Więc z całą pewnością cyberprzestrzeń jako sprawne i pewne narzędzie i medium odpada. Następnym, bardzo istotnym problemem jest to o czym mówiła Kobieta Pacująca (nieodżałowanej pamięci Irena Kwatkowska w Czterdziestolatku) że "nieprzymuszony przymusu nie chce". Czyli Quake zamiast np czytania Potopu (zresztą nie wyobrażam sobie czytania Potopu ale i każdej innej lektury z ekranu monitora)... Komputer jako wszechstronne narzędzie ale tylko i wyłącznie wspomagające tą codzienną pracę NAUCZYCIELI - WYCHOWAWCÓW... co jest także bardzo istotne, bo szkoła powinna nie tylko uczyc ale i wychowywac... przede wszystkim w duchu patriotycznym, chociaż z tego co widac to ostatnio nie jest to już mile widziane przez różnorakie władze.
    Chciałbym sie mylic, ale podświadomie odczuwam że Panski system jakby schlebia temu.
  • @Andrzej Madej 19:33:38
    Także Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku:-)
  • @Jan Paweł 18:30:33
    Jeszcze a propos zaufania do cyberprzestrzeni. Otóż przed Świętami znalazłem w internecie, wydawało mi sie piękny stroik (kompozycja wianka z igliwia i ozdób choinkowych ze świecami), który zamierzałem załączyc do przesyłanych życzeń. Jakże sie zdziwiłem gdy zamiast tego stroika i treści świątecznych zyczeń u moich znajomych otwierała się reklama jakiegos ładackiego portalu randkowego...
    Niestety... wychodzi na to że... nie ma to jak ta poczciwa (niemodna juz:-) kartka z życzeniami świątecznymi, wysyłana Pocztą Polską (póki jeszcze jest, bo nie wiadomo jak długo jeszcze)...
    Obawiam się że podobnie w tej cyberprzestrzeni moze byc ze wszystkim...
    Skąd my wiemy że to co czytamy jest rzeczywiście tym co chcemy przeczytac, skąd my wiemy czy autor tych treści jest rzeczywiście tym autorem za którego sie pdoaje...
    NIE WIERZĘ CYBERPRZESTRZENI...:-)
  • @Jan Paweł 19:34:58
    Punktem wyjścia mojej pracy dla edukacji, jest problem wychowania patriotyczno - obywatelskiego, formacji postaw. Może tego nie widać, ale pierwszą praktyką był Kwietny Bieg, potem inne pomysły na edukację z przewodnictwem i uczuciem. To, że wychyliłem się w stronę cyber-wynalazków, to dlatego że bez bezpośredniej komunikacji i "cyfrowych bibliotek pamięci", nie zmienimy głównego problemu istniejącego systemu. Jego odczłowieczenia. A w konsekwencji zastępowania kultury narodowej poprawnością polityczną.
    A jeżeli uczeń - człowiek to królem jest jego rodzina. Rodzina musi mieć całkiem nowe środowisko informacyjne. C a ł k i e m n o w e.

    Co do możliwości aplikacyjnych. Myślę że ok 95 % polskich rodzin nie ma mentalnego przygotowania do podjęcia nowej roli.

    Co do inwigilacji. Od dwudziestu lat przekazuję kluczowe informacje swoim zaufanym, na małych karteczkach.

    http://www.kwietnybieg.pl/aktualnosci.php
  • @Jan Paweł 19:48:13
    Cyberprzetrzeń jest narzędziem, jak młotek, jak rakieta kosmiczna.
    Żadna z tchy rzeczy, nie poddaje się ocenom moralnym.
    Choć młotek jest bardzo dobry do zabicia karpia.
  • @Andrzej Madej 19:54:38
    Gratuluję cennej inicjatywy "Kwietny Bieg"!
  • @Jan Paweł 20:05:48
    Ogromne źródło narodowego optymizmu.
    Tylko to źródło może dać siłę.

    Poza nim marność.
  • To o czym Pan pisze w teori ja zrobiłem w praktyce.
    Wyedukowałem swojego syna. Poświęciłem mu ponad 15 lat. Nauczyłem go matematyki, fizyki, chemii, biologii, geografii i romawiałem z nim na wszystkie możliwe tematy przez wiele godzin dziennie. Tłumaczyłem i edukowałem.
    Efekt jest taki, że za moment będe miał wdomu doktora politechniki, a w przyszłosci pewnie i profesora.
    Kolejny efekt jest taki, ze jak mój synek "gębę otworzy", to nawet w akademickim światku wydaje się, jakby posiadał wykształcenie z innej planety. Bo oprócz wiedzy specjalistycznej jest ogólnie wykształcony.
    I "motłochowi" koparki opadają skąd on to wszystko wie. I robi za "wyrocznię" i "guru".
    Więc jak widac Pański system się sprawdził.

    Tylko niech Pan łaskawie "skwantyfikuje" koszty :
    Ponad 15 lat indywidualnej nauki po ok. powiedzmy 3-4 godziny dziennie mój syn miał do indywidualnej dyspozycji eksperta, któy potrafił nauczyć i wyjaśnić zagadnienia z kilku nauk.
    Kogo na to będzie stać?
    I gdzie Pan znajdzie tych "ekspertów"?.

    Bo po przyjściu ze szkoły ( prywatnej) musiałem wyjasniać synowi, że nauczyciele nie umieją tego, co nauczają i źle go nauczyli. I że prawidłowo jest nie tak, jak oni mówią, tylko ja.


    Pozdrawiam
  • @Provoc 20:42:32
    a co z wychowaniem w duchu patriotycznym? a co z budowaniem tzw więzi społecznych i emocjonalnych w grupie rówiesnieków itd, itd... Czy czasami nie "wychodował" Pan czasami wysokowyspecjalizowanego bezemocjonalnego robota? Czy czasami nie o to własnie chodzi w budowaniu totalitarnego, bezemocjonalnego zunifikowanego wzorca społecznego typu Master-slave.
  • @Provoc 20:42:32
    Gratuluję. Ja też próbowałem, ale tylko w czasie wakacji. Za dużo pracowałem ...
    Czy zechciał by Pan opowiedzieć o tym, w trakcie jakiejś publicznej bezpośredniej debaty ?

    Myślę, że samokształcenie w rodzinie musi wypracować jakąś rutynę, jakieś kompetencje, jakiś system doradztwa od pedagogów. Standard nowego zawodu pedagogicznego. Próbuję przekonać do takiej perspektywy kilka środowisk w Krakowie. Ale widzę, że bronią się jak mogą, przed rzeczywistymi innowacjami.
    Boją się ich, bo fakt jest faktem, że innowacje zawsze niosą ryzyko.

    Warto by się skupiać dla egzekucji praw oświatowych ...
  • @Provoc 20:42:32
    c.d. koszty

    myślę, że ekonomia w edukacji pójdzie w dwóch kierunkach. W zależności od wykorzystywania czy nie cyfrowego przewodnictwa. Ta pierwsza będzie tanieć, tak jak tanieją koszty wszelkich usług korzystających z cyfryzacji. Ta druga, wymagająca osoby, może być organizowana na różne sposoby. Ale na początek trzeba uznać ekonomiczne znaczenie pracy wykonywanej w rodzinie i zrzeszeniach społecznych.

    Boję się że pierwsze makro symulacje, za ok 12 miesięcy.

    Wcześniej trzeba o samym znaczeniu "Pracy". Pisałem o tym
    http://si.nowyekran.pl/post/67111,samopomoc-edukacyjna-dawaniem-pracy
  • @Provoc 20:42:32
    Poza tym gratuluje tej pewności, że Pan wie lepiej od nauczycieli. Bo szczerze mówiąc, to skąd my możemy wiedziec że to właśnie my znamy prawdę?
    A już propagowanie takiego wzorca, jako niemal idelanego w czasach kiedy Polacy mają problemy egzystencjonalne, jest chyba jakimś zupełnym nieporozumiem. Prosze Pan, jeżeli ktos do tego wybiedzonego Narodu nie wyciągnie ręki, własnie w postaci solidnej edukacji, właśnie nie samoedukacji a przynajmniej takiej jaka była podstwą tego niemal wybuchu awansu społecznego w latach '60, '70 i jeszcze '80 to nie zbuduje sie solidnej bazy do jakichs wtedy eksperymentów. Jeżeli każdemu Polakowi państwo zapewni porządną, na wysokim poziomie edukację, powszechną, czyli bezpłatna na wszystkich szczeblach, to nie ma mowy o eksperymetowaniu, bo może się okazac że operacja się udałe a pacjent zmarł. I TYLE
    P.S. A tak na marginesie, to robił Pan jeszcze coś przez te 15 lat oprócz tego że sam wszechstronnie kształcił Pan swoje dziecko?
  • @Jan Paweł 20:57:13
    Przeciez napisałem, że normalnie chodził do szkoły.
    Przez pierwsze 5 lat do prywatnej podstawówki ( zeby go uchronić przed pewnymi kwestiamii), apotem do normalnej, państwowej szkoły.

    Zapewniam, zę choć jest "gładki na pysku" to robota nie przypomina.

    Pozdrawiam
  • @Andrzej Madej 20:57:16
    Wie Pan, w sumie to nie ma co opowiadać.
    Najlepiej chyba pokazać "efekt".

    No bo tłumaczyłem i wyjaśniałem i wyjąsniałem i tłumaczyłem i tłumaczyłem i tak ponad 15 lat. I rozmawiałem o wszystkim i pokazywałem analogie.
    Tak, wydaje mi się że pokazanie analogii interdyscyplinarnych było kluczowe.
    Szczerze mówiąc miałem dośc oporny materiał i w pewnym momencie sądziłem, ze się nie uda.
    Ale ok. pół roku przed maturą "masa krytyczna" wiedzy wepchnietej do mózgownicy mojego potomka widać została osiągnięta i nagle zaczął "trybić" i widzieć "analogie". Analogie czyli, ze w sumie czy w tej nauce czy w tamtej problem teroretyczny to jest ten sam , tylko interpretacja inna ( np. 1 pochodna po drodze to w fizyce prędkość, a matematyce prosta, o tangensie kąta, który w fizyce interpretujemy jak przyspieszenie) Itd, itd.
    To naprawdę było niesamowite zobaczyć, jak niedawny "gamoń" sam widzi "analogie" i analizuje.

    Też pracowałem, ale musze szczerze przyznać, zę się zawziąłem w ambicji.
    Syn był słabawy intelektualnie. A ja postanowiłem, że tak być nie może i trzeba coś z tym zrobić. I zrobiłem.

    Pozdrawiam
  • @Jan Paweł 21:09:41
    Nie wiem jak Pan, ale ja z pewnością wiedziałem, że byłem lepiej wykształcony od nauczycieli.
    Teraz bym już pewnie tak nie powiedział, gdyż z wiekiem mózg wiadomo, wysycha.
    Odpowiadając na pytanie, to cały czas pracowałem - przez większość tego okresu prowadziłem działalnośc gospodarczą - mówimy o latach po 1990 roku.

    Pozdrawiam
  • @Provoc 21:27:40
    Przepraszam, jesli zastosowałem zbyt duży skrót myślowy.
    Oczywiście chodziło mi o wzór na drogę w ruchu jednostajnie przyspieszonym, a pochodną liczymy po zmiennej niezależnej, czyli czasie.

    Pozdrawiam
  • @Provoc 21:27:40
    Znałem kilku genialnych korepetytorów. Niektórzy z nich korzystali z pomocy rodziców. Gdyby oni chcieli systematyzować swoje doświadczenia, przedstawiać publicznie. Namawiam ŁŁ by NE stał się rzecznikiem edukacyjnej odpowiedzialności rodziców. By rozwijał kompetencje dla samokształcenia w rodzinie.

    Gdyby zechciał Pan napisać pełny artykuł o swoim doświadczeniu, to może być kula śniegowa. Chętnie poświęcił bym temu zagadnieniu jeden blok, na zapowiadanej majowej Konferencji w Krakowie.
    Z czasem ludzie odpowiadający za szkoły, odbiorą od nas tą pracę.
  • @Jan Paweł 19:48:13
    Zgadzam się z Panem. Tez nie wierzę CP.
    Cyberprzestrzeń to narzędzie ale musi byc przygotowane do korzystania w edukacji. Jesli brak tego przygotowania to mamy to co mamy czyli nic. Koszty na zakup komputerów a młodziez i tak czerpie sposób bycia (czytaj-brak wychowania) z tego co jest w CP i z mediów kontrolowanych ale nie przez nas.
  • @Provoc 21:40:29
    Gratuluję postawy i wytrwałości.
    Z tych doświadczeń odczytuję tak:
    - koszt kształcenia to ogromna suma,
    - szansa w kształceniu należy się każdemu (uzdolniony czy mniej uzdolniony),
    - jasno sprecyzowany cel,
    - przeciwności losu nie mają wpływu na przebieg kształcenia,
    - nikt sie nie wpieprza podczas procesu dydaktycznego.
  • @radosław1 22:09:45
    Zasadniczo tak, choć w kwestii zdolności rzecz nie wydaje się tak prosta.
    Napisałem Panu Madejowi, ze "syn był słabawy intelektualnie".
    To był skrót myślowy gdyż i jednocześnie tak wydaje się ze było i z perspektywy czasu wydaje się, że tak nie było.

    Sądzę, zę ta "tumanowatość" mogła być pozorna i wynikała z braku podstaw wiedzy w danej dziedzinie i w związku z tym niemożności przeprowadzenia logicznego ciągu myślowego.
    Przemawiałoby za tym fakt, zę po zgromadzeniu "masy krytycznej" wiedzy "tumanowatość" zniknęła całkowicie.
    Z tego można by wysnuć wniosek ze nie ma czegoś takiego jak permanentny brak zdolności, gdyz rozwój każdej jednoski jest inny w czasie i pewne cechy mogą się ujawniać, czy uaktywniać w różnych okresach rozwoju.

    Pozdrawiam
  • @Provoc 22:55:29
    Tak własnie to widzę jak przedstawiłeś.
    Gdy są przeciwności "zdolnościowe" zbyt duże, to wówczas konieczne by było stosowanie innych jeszcze odmiennych i wydłużonych w czasie metod.
  • @Provoc 22:55:29
    Bardzo często słyszałem w rozmowach z dysponentami publicznych środków na reformowanie edukacji, że odmawiają zlecania prac badawczych i rozwojowych dla wypracowania metod wsparcia dla zaangażowanie rodziny w edukację, bo nie wierzą, że są rodzice, którzy chcieli by się podjąć tej pracy. Prawdę mówiąc zawsze traktowałem te ich argumenty jako wykręt, że faktycznie są zblokowani przez beneficjentów obecnego modelu szkolnictwa od Pokoju nauczycielskiego po Brukselę.
    Ale dobrego argumentu pozytywnego, nie mam.

    Statystycznie taki przypadek jak w Pana rodzinie to wyjątek, który potwierdza odmienną regułę. Ale gdyby przedstawić to analitycznie, przedstawić doświadczenia innych wojowników, to może okazało by się, że to Wy jesteście normalni. A większość ma tylko jeden argument, że jest większością.

    Dlatego raz jeszcze namawiam do spisywania doświadczeń.
  • @radosław1 23:17:10
    Czy może mi Pan podpowiedzieć jakieś źródła informacji o metodach pomiaru owych potencji "zdolnościowych".

    To ogromy dylemat dla sprawiedliwego wyznaczenia kosztów partycypacji państwa w spersonalizowanym szkolnictwie. Jest standard, jest rodzina jako rezerwuar kapitału solidarności międzypokoleniowej, ale skoro indywidualizacja, to Państwo musi mieć jakieś zasady dopłacania, do nauki konkretnego ucznia o potencjałach znacznie powyżej albo o potencjałach znacznie poniżej średniej.
  • @Andrzej Madej 23:30:07
    Na upartego można poszukać nietuzinkowych badaczy obszaru "zdolnościowego":)
    Ale czy jest to nam potrzebne?
    Zawsze trzeba zapłacić tyle ile kosztuje i po sprawie. Tak jak bochenek chleba. Kosztuje 2 zł płacisz 2 a jak kosztuje 2,60, to płącisz 2,60.
    Nie wiesz ile kosztuje wychowanie dziecka a płacisz zawsze tyle ile wyniesie rachunek.
    Oszustwo polega na tym, ze przewiduje się (zaprojektowane) koszty i jak znamy zycie, to zawsze brakuje - stąd modne słówko - oszczędności.
    Dobrze to widac na przykladzie opieki zdrowotnej.
    Podratują jako tako pacjenta, wpisują w papiery szpitala co nalezy i pacjent idzie do domu. Nikt nie bada, czy jest on wyleczony czy nie. A potem pacjent ustawia sie w kolejki i leczy sie dalej jak popadnie.
    Należy całkowicie odwrócic problem. Pytanie ile to bedzie kosztować - zastąpić - musimy tyle dobra wytwarzac, żeby nas było stać na kształcenie (czy to samorządowe czy tez indywidualne).
  • @Andrzej Madej
    Dosiego Roku!

    Mam swoje własne przemyślenia odnośnie edukacji, o wiele bardziej radykalne niż pańskie, a oparte na moich światowych wojażach.
    Wkrótce je zresztą opiszę.

    Pańskie rozważania nie za bardzo przystają do kierunku w którym podąża świat.
  • @radosław1 00:02:37
    Dotknął Pan istoty problemu. Proponowane uspołecznie edukacji to zmiana filozofii finansów publicznych. Z obecnej filozofii doktryny państwa opiekuńczego, na doktrynę państwa pomocniczego. Gdzie suwerenem decydującym o poziomie solidarności, czyli o środkach przeznaczonych na rozwój, na przyszłe pokolenia, nie jest administracja państwa, działająca pod kuratelą sejmu, sejmiku, rad wszystkich szczebli itd, lecz jest obywatel. Dodam, że kolejnym interesującym dla mnie obszarem jest ochrona zdrowia. I tu też jest problem powiązania człowieka z jego społeczną wspólnotą, rynku lokalnego z rynkiem globalnym, umiejętnego wykorzystania cyberprzestrzeni do wzrostu zaufania pomiędzy ludźmi. Myślę że zasady, mechanizmy nowe role społeczne, będą bardzo podobne.

    Nie wiem czy moje mędrkowanie jest jeszcze strawne, ja się już wyspałem, pisałem coś o tym na NE

    http://si.nowyekran.pl/post/67575,z-czym-do-pomocniczosci-rodacy
  • @jazgdyni 05:18:07
    Z zainteresowaniem wypatruję radykalnych doświadczeń, z Polskiego Okna na świat :)

    Co do kierunku podążania świata, to rozumiem, że chodzi Panu o próbę przejścia suchą nogą przez ocean deficytów wywołanych ustrojowymi zgodami na kumulację skutków ludzkich chciwości ?

    Fakt. Moje propozycje nie są mainstreamowe.

    W mainstreamie widzę intelektualną rywalizację pomiędzy przekonaniem, że przecież ocean musi się wreszcie rozstąpić przed społeczeństwem i przekonaniem, że w końcu ktoś znajdzie jakieś pale. Oba nurty mają coś z mojego dziedzictwa, w związku z czym czuję się w moralnym obowiązku do szturchania się z nimi. Choć upraszczając, wszystko to wiara w latające dywany.

    To, że zaklinanie świata, końce historii, etyczne biznesmeny i różne multikulti rozwijane z gracją państwowych administracji, to główna reakcja elit na skutki rewolucji komunikacyjnej, to jakaś nasza wielka europejska bieda.

    Z czasem pewnie warto by zmienić mainstream, ale póki co za mało zgody co do źródeł.
    Za mało zgody - tu widzę linię oporu.

    Dzięki za życzenia, pozdrawiam :)
  • @RzŻygnam NowyEkran 00:52:51
    Ta pochwałą atmosfery na blogu, to bardziej za treści czy za nici ...

    Intuicyjnie czuję potrzebę ożywienia doświadczeń polskiej pedagogiki II połowy XIX wieku. Z okolic Wincentego Pola, który był i narodowym poetą i prekursorem nowoczesnej geografii w Europie. Pewnie jakoś się to przeplotło poprzez plenerowe programy edukacyjne ze Skautingiem, z Sokołem.

    Może by Pan coś poradził.
    Tak dla Polski i siebie.
  • Zasługują się Niemcom
    już od dłuższego czasu i widać , że coraz powszechniej w różnych częściach naszego ukochanego kraju - czyżby kolaboranci w akcji , za pieniądze wywiadu niemieckiego ?
  • @Andrzej Madej 06:37:16
    Zdradzę Panu w paru słowach o co mi chodzi:

    otóż potwornie przegięliśmy pałę tworząc setki nikomu niepotrzebnych szkół wyższych. Moi zagraniczni koledzy na morzu, są zaskoczeni i nawet zażenowani, gdy dowiadują się, że polscy oficerowie dysponują naukowym stopniem Master of Science.
    To u nich nie do pomyślenia.
    My właśnie musimy powrócić do użytecznego kształcenia zawodowego, by przywrócić prawidłowe proporcje strukturalne w społeczeństwie.

    Posiadanie największej ilości magistrów wcale nie oznacza, że jesteśmy najmądrzejsi. Niestety.

    Pozdrawiam
  • @Kazek39 08:12:49
    Obraża mnie Pan.
    Potrafię to sobie wyjaśnić albo Pana niewiedzą, ale tym że Panu za to płacą.
    Pozostańmy przy pierwszej wersji ...
  • @jazgdyni 05:18:07
    Sznowny Panie, pisze pan że świat zdąża w zupełnie innym kierunku. A czy nie zauważył Pan że ten świat jakby trochę lepiej zarabia? i stac go na zdążanie w kierunkach jakie sobie tylko wymyśli?... O czym wy tu piszecie? przecież Polacy ledwo wiążą koniec z końcem w sensie codziennego przeżycia. Jak w takich warunkach ma wyglądac finansowanie przez nich samych edukacji ich dzieci? Czy nie szkoda wam czasu na takie utopie? Jeżeli państwo nie wyciągnie ręki do tego Narodu i jeżeli ten Naród sie nie obudzi, to zginie pod mostem z głodu! A wy tu piszecie o jakichś tam zaawansowanych technikach edukacji. EDUKACJA NIE MOŻE BYC POZOSTAWIONA TYLKO I WYŁĄCZNIE BEZPOŚREDNIO ZAITERESOWANYM, czyli uczniom i ich rodzinom. SOLIDNA, NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE EDUKACJA JEST WAŻNA DLA NAS WSZYSTKICH POLAKÓW. Więc po My Polacy wybraliśmy swoich przedstawicieli do Państwa Polskiego by tą PODSTAWOWĄ MISJĘ REALIZOWAŁO, na to płacimy swoje podatki, nie na ich chorendalnie wysokie pensje. Więc nie spychajmy Polskiej Edukacji na uczniów bo NIE JEST TO W INTERESIE POLSKI.
    SAMOKSZTAŁCENIE PRZY POMOCY KOMUPUTERA, NIE WYCIĄGNIE TEGO KRAJU Z TEJ AGONII, DO JAKIEJ ŻEŚMY GO WSZYSCY DOPROWADZILI!
  • @jazgdyni 08:33:20
    Personalizacja szkolnictwa wymaga nowych zasobów kompetencji, wyprowadzanych właśnie z perspektywy uczelnianej w dół. Proszę pomyśleć o tych dziesiątkach polskich uczelni, jako potencjale dla edukacji licealnej i edukacji zawodowej przez całe życie. Jako o dostawcach programów edukacyjnych.

    Oczywiście przy zmianie modelu szkoły powszechnej i szkolnictwa na spersonalizowany.

    Byle na dobrym kursie :)
    Czekamy ...
  • @Jan Paweł 08:41:51
    Skąd pan powziął przypuszczenie, że ja optuję za prywatną edukacją ?!
    Bzdura. Ja jestem za powszechną szeroką edukacją przygotowującą do życia w nowoczesnym świecie.
    I tak, uniwersytety tylko dla nielicznych.
    I tyle.
    Uniwersalnie wykształcony Polak, w taki sposób, że nie ma trudności ze znalezieniem dobrej pracy, to cel edukacji.
  • @jazgdyni 09:30:00
    może nie w taki sposób, że uniwersytety dla nielicznych a może własnie tak że to niech potrzeby Kraju decydują o tym jakie kierunki studiów są potrzebne. Zaś o tym kto się dostanie na studia, to może niech decydują egzaminy wstępne a nie jakieś tam debilne testy dla debili.
    Ten kiedyś Polski Model edukacji wykształcił porządnych fachowców, ale także o dobrej wiedzy ogólnej i wykształcił postawy patriotyczne. Więc nierzadko polski inżynier błyszczał także porządną wiedzą np historyczną, czy inną. A to także jest podstawą budowania tożsamości i postaw patriotycznych. Więc chyba ta ścisła wczesna specjalizacja w ogólnym sensie społecznym nie jest korzystna dla poczucia tożsamości narodowej i w sensie ogólnym nie jest korzystna dla Polski. Bo co Polsce po super wyspecjalizowanym wysokiej klasy specjaliście, skoro on i tak jak tylko nadarzy sie okazja zwieje z Kraju i pojedzie tam gdzie mu akurat w danym momencie więcej zapłacą. Co Polska ma z takiego "polaka" i co Polska ma z takiego modelu edukacji który kształci a przede wszystkim wychowuje takich "polaków"
  • @t-rex 10:02:27
    Dzięki.
    Świat pełen jest niedoskonałości - Mój Królu.

    W maratonie po 35 kilometrze, ja nie odróżniam pięciolinii od zebry.
  • @jazgdyni 09:30:00
    Dlatego tak ważna jest ten wszechstronny Polski Model Edukacji. dający młodym Polakom powszechnie dostepne wykształcenie (ale własnie także to wychowanie w patriotyźmie) na bardzo wysokim poziomie, na wszystkich szczeblach (nie tylko tym wyższym, bo także np tym zawodowym), by to własnie POLSKA ROSŁA W SIŁĘ A LUDZIE ŻYLI DOSTATNIEJ a nie jakieś inne kraje... By sparafrazowac to słynne hasło Gierka, którego żeśmy wtedy chyba nie rozumieli.
  • @jazgdyni 09:30:00
    Taki model edukacji jest zgodny z tym wciskanym obecnie nie tylko Polakom, ideą obywatela bezpaństwowca - człowieka światowego. który ma gdzieś swoją tożsamośc, swój kraj, swoje korzenie, więzi społeczne, rodzinne, który gardzi patriotyzmem, tradycyjnymi wartościami itd, itd...
    Używajac skrótu myślowego "róbta co chceta" i miejta wszystko i wsztkich w głębokim poważaniu.
    Uważam więc, że juz tyle złego zrobiliśmy Polsce, że zastanówmy się zanim wbijemy kolejny, byc może juz ostatni gwóźdź do jej trumny
  • @jazgdyni 08:33:20
    nie trzeba daleko szukac... odezwał się mieszkaniec europy! nawet sobie nadał stosowny nick: t-rex. Tylko że mnie Polakowi o tradycjach patriotycznych nie jest z takim po drodze, bo on dzisiaj akurat mówi po polsku, potem będzie po niemiecku wyśmiewał sie Polaków a w końcu po angielsku wypierał się że urodził sie w Polsce. Mam gdzies takiego "polaka"
  • @Andrzej Madej 18:01:35
    "Uważam, że moja propozycja personalizacji szkolnictwa, sięga głębiej."
    To prawda. Khan opowiada w tej prezentacji, że wyszło mu właściwie przez przypadek. Jego pomysł rozwiązuje problemy "edukacyjne". Pana propozycja to chyba właściwie nie "edukacja" a "wychowanie".
    Czy to duża różnica?
    Moim zdaniem edukacja to poszukiwanie, często na ślepo prawdy najczęściej naukowej. (prawdy, a może "prawdy", nieważne - chodzi mi o fakty). Wychowanie to formowanie człowieka w ramach pewnych wartości.
    Czy jedno można zawsze pogodzić z drugim? Niekoniecznie.

    Często przywołuję taki przykład: w Ewangelii św. Łukasza święta rodzina mieszka w Nazarecie. Ze względu na spis udają się do Betlejem, gdzie rodzi się Jezus, po czym przez Jerozolimę udają się z powrotem do Nazaretu. Co mówi autor ewangeli św. Mateusza? Nie ma nic o wędrówce do Betlejem, tak jakby Józef i Maryja po prostu tam mieszkali. Potem są nieszczęśni mędrcy i ucieczka do Egiptu. Potem Józef wraz z rodziną wraca, ale ze względu na strach przed Archelaosem "udał się w strony Galilei. Przybył do miasta zwanego Nazaret".
    Mamy tu do czynienia z dwiema zupełnie różnymi opowieściami, które łączy jedynie postać głównych bohaterów i miejsce narodzenia.
    Jak można uczciwie wytłumaczyć taką rozbieżność?
    Uczciwe tłumaczenie brzmi: Biblia nie spadła z nieba, pisali ja omylni ludzie, którzy obok faktów dołączali, jakby to nazwać, niezbadane plotki. (Co tam narodzenie, autorzy Ewangelii mają problem ze zgodnym podaniem miejsca wniebowstąpienia).
    Przykład z drugiej strony "barykady": wzrost stężenia CO2. Jest on faktem. Ale rozwiązanie tego problemu, jakie serwuje nam zachodnia cywilizacja to już nie nauka, a parareligia. Tę parareligię wciska się nawet naszym dzieciom w różnych programach "edukacyjnych".

    Reasumując: uważam, że nauka jest ślepa jak uczciwa wyszukiwarka internetowa. Ani dobra ani zła - tak jak materia. Ślepa.
    Wychowanie natomiast "pozycjonuje" strony.
    Rozumiem, że wbrew mojej opini, opini laika, wierzy Pan, że taka obiektywna zgodność: wiedza-wychowanie, istnieje.
    Jeżeli tak to życzę Panu, żeby Pan zdołał przekonać do swoich wartości innych ludzi.
    Ale w to wątpię. Z tamtej strony barykady też są ludzie, którzy chcą nauczyć ludzi swojej prawdy, przekonując, że nauka jest po ich stronie.
  • @jazgdyni 08:33:20
    prawdopodobnie t-rex jest juz produktem tego "zreformowanego" (tzn zniszczonego) przez Buzka, Polskiego Modelu Edukacji. Jest to znakomity przykład tgo o czym pisąłem wczesniej, tej edukacji opierającej sie na odpowiadaniu na debilne pytania debilnych testów, niby uczącej a juz w żadnym wypdaku nie wychowującej Polaka - patriotę...
  • @misiek1111 10:43:52
    Ja też tak widzę linę napięcia, choć używam trochę innego języka. Dla mnie edukacja obejmuje i wychowanie i szkolnictwo. Ale to tylko kwestia semantyki.

    Mrużąc oczy; obecnie walka się toczy o przyszłe pożytki z wprowadzania do systemu edukacji (rozumianego jako suma wychowania i szkolnictwa) cyberpastuchów edukacyjnych. Czy będą one pomagać administracji państwowej w kontroli domowego wychowania, czy będą one pomagać rodzicom w kontroli nauki w szkole (szkolnictwie).

    Ja jestem rzecznikiem odzyskania przez rodziców nadzoru nad nauką w szkole. Uważam, że (1) oddanie kontroli nad cyberpastuchami edukacyjnymi administracji państwowej oznacza koniec wolności, w znaczeniu jakie nadała jej cywilizacja łacińska. Uważam też, że (2) przekazanie cyberpastuchów edukacyjnych rodzicom pozwoli na edukację tańszą i skuteczniejszą. Do tego (3) wywoła nowe impulsy dla edukację przez całe życie.

    Jest to zatem rekomendacja ze wszech miar korzystna i ma tylko jedną wadę: narusza istniejące statusy mniej lub bardziej jawnych władz.

    Dlatego trzeba nam Ruchu Egzekucji Praw Oświatowych. Ruchu opartego na zgodzie w rozumieniu wolności.
    Zgodzie co do jej źródeł.

    http://si.nowyekran.pl/post/57766,ruch-egzekucji-praw-oswiatowych
  • @Andrzej Madej 12:32:19
    Z calym szacunkiem, to się nie uda, przynajmniej na drodze regulacji. Owszem, zrobienie jakiegoś równoległego programu, który by się upowszechnił od "elit w dół" może jakoś by dało się upowszechnić gdyby nie pewna, smutna korelacja - zwolennicy, jak to Pan nazwał, "cywilizacji łacińskiej" to ludzie biedni często ze wsi. Historia się powtarza tylko w odwróconej kolejności - chrześcijanie w Cesarstwie Rzymskim wyparli pogan z miast do wsi ("poganin" to właśnie wieśniak), teraz chrześcijanie to wieśniacy.
    Co można, moim zdaniem, zrobić to enklawę jaką mają Amisze. Ale to też trudne do wykonania, bo raczej wejdzie się w konflikt z kościelną hierarchią, która, moim zdaniem, srednio sobie radzi ze odnalezieniem się w świecie i wciąż zdaje się marzyć o rządzie dusz jak to miało miejsce przez ostatnich kilkanaście wieków. Owszem, to było miłe, ale "się nie wróci".
  • @Andrzej Madej 12:32:19
    Rosyjscy Amisze a szkoła:
    https://www.youtube.com/watch?v=-_KjiX-zPzw

    "In fact, they are raised more by the school than by parents" ( o dzieciach chodzących do szkoły).
    "If we send our children to that school we wouldn't last long"
  • @misiek1111 13:35:26
    Sam jestem z dużego miasta i widzę, że potrzeba wolności ma się dość dobrze. Widzę rodziców odprowadzających dzieci do szkół muzycznych, baletowych, tematycznych (informatycznych, przyrodniczych, muzealnych ....). Może to tylko 3-5% ale realne. Problem byśmy uznali tą mniejszość za narodową normę.

    W galerii pomysłów rozwiązujących kluczowe problemy świata, uspołecznienie edukacji wydaje mi się jednym z bardziej realistycznych.
    Nie Westerplatte, a tylko 42.195 metrów.
    Każdy maraton zaczyna się od pierwszego kroku. Ten mój skromny zestaw rysuneczków powstawał dwa lata. Pracujemy :)
  • @Andrzej Madej 08:39:09
    Uderz w stół ?
  • @Kazek39 16:02:33
    Proszę nie insynuować i nie prowokować, bo zabronię Panu udziału w rozmowie na moim blogu.
  • Panie Andrzeju, gratuluję tego...
    pięknego medalu, tzn udziału w tym Biegu, organizowania takich biegów, ale...
    Więcej Polski a mniej Europy... Ona (ta Europa) wciska się sama do nas (można powiedziec drzwiami i oknami) i wypycha nam ta naszą Piękną Polskę. Pozdrawiam i szczerze gratuluję:-)
  • @Jan Paweł 20:00:24
    Bardzo dziękuję za opinię i zachętę. Kwietny Bieg to wysiłek kilku Krakusów i tysięcy krajan z naszego współczesnego Obwarzanka.

    Od początku (2004) mówimy, że Kwietny Bieg to dziecko Jana Pawła II i Internetu.

    (i) Sądzę, że Jan Paweł II najczytelniej opisał Polskę w homilii ze Wzgórza Lecha w Gnieźnie 3.6.1979. Określa się ją czasami jako homilię o sąsiadach (pobratymcach). Pamiętając ją nie strach nam było zapraszać do biegu Niemców, Czechów, Słowaków ... . I byli. A sąsiedzi nas mobilizują. Największym zagrożeniem dla polskości, są nasze własne słabości. Gnuśność, popędliwość i inna lichota ...

    (ii) Bez www obsłużenie logistyki Kwietnego Biegu w formie społecznej, nie było by możliwe. Czyli jak nie spojrzeć, znów cyberprzestrzeń ....

    http://mateusz.pl/jp99/pp/1979/pp19790603c.htm

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031