Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
192 posty 2253 komentarze

Społeczeństwo inwestorów

Andrzej Madej - Od urodzenia praktyk przedsiębiorczości.

Edukacja na celowniku postępu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak można się było spodziewać, konieczne zmiany w systemie edukacji mobilizują lewicę do dalszej walki o dalszy postęp

Z zainteresowaniem przeczytałem przedstawiony poniżej fragment artykułu Jana Hartmana z Magazynu Świątecznego Gazety Wyborczej (10.5.2013). Zainteresowanie wynika z doświadczenia, że skoro jakąś tematykę przedstawiają profesorowie tej rangi co Jan Hartman czy Jerzy Hausner, wkróce będzie ona podjęta przez pracowników polskich państwowych uczelni.

Zgadzam się całkowicie z diagnozą autora co do skali wyzwań i pilności potrzeby zmian ustrojowych w systemie szkolnictwa. Pisuję i mówię o tym od kilku lat na spotkaniach, konferencjach i w dostępnych mediach. Pisuję też o szansach i rekomendacjach. O personalizacji edukacji, o roli solidarności międzypokoleniowej, o znaczeniu prawdy w pedagogice pytań.

Pisuję też o zagrożeniach. Jednym z największych jest wykorzystanie nieograniczonych potencjałów indywidualizacji uczenia, do scentralizowania systemu powszechnego szkolnictwa. A w konsekwencji do wprowadzenia cyberpastuchów edukacyjnych do kołysek naszych dzieci.

Jak przedstawiałem rok temu to zagrożenie na konferencji Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej, spotkałem się z pobłażaniem i lekceważeniem. http://si.nowyekran.net/post/62828,ruch-czy-komisja

Mocny głos prof. Hartmana wskazuje, że zaczynamy mieć problem ...

 

"Pojęcia, z jakimi wypuszcza się naszą młodzież w świat, mają się tak do współczesnego stanu ducha jak siedemnastowieczne postscholastyczne gimnazja jezuickie do życia umysłowego w kręgach Galileusza i Kartezjusza. Tego się nie da zreformować. To trzeba po prostu zamknąć
Mówi się, że szkoły i uczelnie uczą nieważnych i niepraktycznych rzeczy, a w dodatku robią to źle. Z tego powodu absolwenci nie mogą znaleźć pracy lub znajdują pracę marną, bo pracodawca młodych nie szanuje. Wolałby zamiast lewych magistrów prawych majstrów. Inni mówią, że te tłumy magistrów mają mimo wszystko dużą przewagę nad niemagistrami, odbierając im wszelkie szanse.
 
Wszystko to są półprawdy. Relacje między jakością kształcenia i rynkiem pracy są bardzo złożone. I bynajmniej nie jest tak, że im lepiej wykształcona jest młodzież, tym większe są jej szanse na zatrudnienie. To działa wyłącznie indywidualnie, natomiast w skali społecznej, czyli statystycznie, zależność taka, jeśli w ogóle istnieje, to tylko w długim horyzoncie czasowym. Generalnie jak nie ma roboty, to nie ma, choćby wokół byli sami wielcy specjaliści. A jak robota jest, to pracodawca sam zadba, żeby ludzi jej nauczyć. Szkoły i uczelnie nie są winne bezrobociu.
 
Ich winą jest co innego - to, że są tym, czym są. Kiedyś będą musiały zniknąć, jak każdy anachronizm.
 
***
 
Szkolnictwo powszechne w obecnym kształcie jest dziewiętnastowiecznym przeżytkiem. Kulturowym i politycznym. Jeśli działa do dziś, to tylko mocą biurokratycznej inercji i obezwładniającej hipokryzji. Machina szkolna produkuje bowiem nie tylko zastępy nauczycieli, urzędników oraz, rzecz jasna, absolwentów szkół, lecz również narkotyzującą propagandę własnych sukcesów i ''chwałę resortową''.
 
Zupełnie jak ongiś w Prusach czy innej carskiej Rosji. Machina szkolna, kontrolująca programy, proces nauczania i weryfikacji wiedzy uczniów, nastawiona jest na dowodzenie, że wszystko jest pod kontrolą, a edukacja daje zadowalające wyniki.
 
Rojenia o efektach kształcenia mają tyle wspólnego z rzeczywistością co sen pijanego szaleńca. Przeciętny absolwent liceum nie wie ani połowy tego, co zakładają sobie ''programiści'' w odniesieniu do absolwenta szkoły podstawowej. Po pięciu latach studiów osiąga w zakresie wiedzy ogólnej standard być może odpowiadający ''profilowi absolwenta gimnazjum'', choć i w to wątpię.
 
Zresztą nie ma czego żałować, bo program naszych szkół to breja ulepiona z przypadkowych i mało pożywnych składników.
 
***
 
No dobrze, ale czy to wszystko da się zmienić? Nie bardzo. Dawniej szkoły działały po prostu dlatego, że w dyscyplinarnym społeczeństwie można było biciem i innymi karami wymusić na dzieciach nauczenie się na pamięć sporej liczby tekstów i formułek. Ta sama karność pozwalała na łatwe manipulacje psychiką dziecka i wywoływanie egzaltacji - a to poetyckiej, a to patriotycznej.
 
Dziś to wszystko przepadło. Z nastaniem demokracji zniknął przymus, a wraz z nim ''efekty kształcenia'' i owa mityczna ''cudowność'' wierszy i nauczycieli, którzy je dzieciom czytali. Do tego doszedł internet, który w każdej sprawie uwiadomi obywatela szybciej, skuteczniej i znacznie kompetentniej niż szkoła. Tym samym zaś szkoła przestała być potrzebna, tak jak przestało być potrzebne przechowywanie informacji na tym dysku, co to go mamy pod czaszką.
 
Funkcja szkoły jest dziś prawie wyłącznie społeczna. Jej zadaniem jest organizowanie czasu młodzieży w postaci bardziej czy mniej infantylnych zabaw. Wiele z nich to zabawy w uczenie się do egzaminów (testów) i ich zdawanie. Wiadomo, że ostatecznie wszyscy zdadzą, bo nawet matura przykrojona jest do możliwości osób o inteligencji i zdolnościach daleko niższych od przeciętnych (skoro w założeniu ma ją zdać 80 proc. młodzieży). Do tego są jeszcze zabawy w teatrzyk, w wycieczki i inne ''wyjścia''. Jakość tych szkolnych igraszek zależy od poziomu nauczycieli i dzieci, a ten zwykle jest niski. Wszystko to razem nieźle ogłupia i glajszachtuje. Tak mniej więcej na miarę okolicznych bloków.
 
 
***
 
Naiwne jest więc przekonanie, że dobry minister razem z dobrym dyrektorem i dobrym nauczycielem naprawią szkolnictwo. Wiem doskonale, że jest wielu dobrych nauczycieli i dobrych dyrektorów. Wiem też, że niewiele z tego wynika. Bo tak jak nie da się nic sensownego zrobić w epoce odrzutowców ze starym dyliżansem, tak i nie da się nic sensownego zrobić z dziećmi zapędzonymi do klasy na kilka godzin dziennie. Ta formuła już się wyczerpała. Musimy się z tego wycofać.
 
Mam nadzieję, że w ciągu tego stulecia obowiązkowe szkoły powszechne znikną. Szkoły staną się dobrowolne i zmienią się w instytucje samouczenia się pod kierunkiem nauczycieli pomagających dobierać odpowiednie środki i materiały tym, którzy uczyć się pragną i mają po temu jakieś predyspozycje (a z pewnością nie jest to większość ludzi). Teraz czeka nas jednak długi okres przejściowy. I tylko proszę bez złudzeń.
 
Upadek szkolnictwa jest zjawiskiem powszechnym i nieodwracalnym. Nigdy już przeciętny Europejczyk nie będzie wiedział kilkuset tych samych rzeczy co inny przeciętny Europejczyk. Nigdy nic już nie będzie oczywiste. Ktoś się dowie, że był niegdyś zły Hitler, a ktoś inny, że pole kwadratu zbudowanego na przeciwprostokątnej równe jest sumie pól kwadratów przyprostokątnych. Będą się cieszyć tymi odkryciami, lecz nigdy już nie będą się wstydzić, że czegoś nie wiedzą. Dawne ''szerokie horyzonty'' staną się staroświeckimi przesądami i dysfunkcjami w zakresie korzystania z zasobów sieci. Ale to jeszcze trochę. Tymczasem trzeba to jakoś ładnie dokończyć. Jak powinna wyglądać starość szkoły?
 

Naszym obowiązkiem jest dać szansę na naukę każdemu dziecku, które chce się uczyć i ma po temu zdolności. Wyrównywanie szans edukacyjnych to sprawa honoru. Bez tego nie ma sprawiedliwego społeczeństwa. Ale zmuszanie dzieci leniwych i niezdolnych (a w dodatku jeszcze źle wychowanych) do siedzenia latami w szkole to absurd i udręka dla wszystkich. "   

 

 

KOMENTARZE

  • EDUKACJA - INTERNET ...
    Jedno jest pewne: internet już zniszczył tradycyjną szkołę i to w takim stopniu, że dzisiaj już chyba tylko ogromny wstyd przed przyznaniem się w jakiej grotesce tkwimy sprawia, że nikt nie ma odwagi pierwszy tego powiedzieć.

    Ale czas wreszcie zgilotynować ten pseudo-edukacyjny absurd i jedyną naszą troską powinno być uratowanie "sakrum" szkoły, czyli tej specyficznej "więzi losu", która powoduje że ludzie żyjący nawet w najgorszych warunkach cieszą się, że nie są sami, że mogą z kimś odczuwać więź ...

    Tak więc zadbajmy o to, aby te przeobrażenia (które nie zajmą 20 lat, tylko może 3-5) nawigowały nas w kierunku świadomego społeczeństwa, a nie bezładną pulpę bezrefleksyjnie dryfującą w takt nadawanych z eteru poleceń ...

    Zaczyna się nowe rozdanie i jak na początku każdej walki mamy jednakowe szanse na zwycięstwo ...
  • @Andrzej Madej
    Profesor Hartman jest dla mnie postacią odpychającą. Nigdy jeszcze z jego ust nie słyszałem czegokolwiek mądrego.
    Podobnie w tym wypadku.
    Dodatkowo jest tvnowskim celebrytą. Wystarczy.
  • @jazgdyni 06:50:22
    a jednak Hartman ma rację opisując wady obecnego systemu ...

    Te wady widzą już chyba wszyscy ...

    Trzeba być zupełnie ślepym, żeby w obecnym archaicznym systemie widzieć cokolwiek dobrego.

    Dzisiaj tradycyjna szkoła stała się już zupełnym przeżytkiem i nie spełnia właściwie żadnej pozytywnej roli, pełniąc niestety rolę PROPAGANDOWEJ TUBY POLITYCZNEJ POPRAWNOŚCI.

    Przykładowe zadanie, jaki zobaczyłem w podręczniku do matematyki:

    W księgarni im. Lenina było X tomików poezji Szamborskiej. Klienci kupili Y tomików, a dostawca dowiózł Z tomików. Ile było tomików Szamborskiej w księgarni ?
  • @jazgdyni 06:50:22
    Profesor Hartman jaki jest taki jest - jest żydem, masonem i członkiem UW, SLD, RP. Ale ma racje. To kim jest w żaden sposób nie przeczy jego racjom, bo nie podaje jakichś faktów, których był jedynym świadkiem i trzeba mu wierzyć na słowo.
  • @Ultima Thule & @GPS
    Mylicie się. Przeczytajcie dokładnie raz jeszcze tekst autorstwa profesora. Do właściwej diagnozy obecnego szkolnictwa nie trzeba być profesorem. Z tym większą uwagą należy czytać co pisze lewicowy profesor na ten temat. Czytając takie rzeczy należy zwracać uwagę na podteksty i sączone kłamstwa. Np:

    "Generalnie jak nie ma roboty, to nie ma, choćby wokół byli sami wielcy specjaliści. A jak robota jest, to pracodawca sam zadba, żeby ludzi jej nauczyć. Szkoły i uczelnie nie są winne bezrobociu."

    To przecież ewidentna bzdura. Największą bolączką dzisiejszych przedsiębiorstw jest brak pracowników z kwalifikacjami. Robota jest, ale nie ma ludzi, którzy potrafiliby ją wykonać. Zdobycie wiedzy do pracy informatyka to są lata. Wyobrażacie sobie, że pracodawców będzie na to stać? Dlaczego dobry informatyk zarabia dzisiaj 5k na rękę i więcej?

    "Naiwne jest więc przekonanie, że dobry minister razem z dobrym dyrektorem i dobrym nauczycielem naprawią szkolnictwo. "

    A jeśli minister powie - "Likwidujemy programy nauczania", dyrektor nawiąże współpracę z lokalnymi przedsiębiorcami, a nauczyciel będzie miał doświadczenie w zawodzie i będzie mógł go nauczyć?

    Patrząc dalej:

    "Dawne ''szerokie horyzonty'' staną się staroświeckimi przesądami i dysfunkcjami w zakresie korzystania z zasobów sieci. Ale to jeszcze trochę. Tymczasem trzeba to jakoś ładnie dokończyć."

    Czyli najważniejszy aspekt dzisiejszej edukacji (kształtowanie zdolności zapamiętywania) jest ludziom niepotrzebny? Ludzie mają oduczyć się zapamiętywania?

    Myślę, że Andrzej się ze mną zgodzi, że należy czytać bardzo dokładnie to, co dzisiejsi decydenci piszą. Jest w tych słowach bowiem ukryty plan. Przeczytajcie raz jeszcze, bardzo powoli i dokładnie tekst profesora. Spróbujcie sobie odpowiedzieć na pytanie, co lewactwo dla naszych dzieci przygotowało i szukajcie tego w tym tekście.
  • Quo vadis dla edukacji
    Kwestia co dalej - "Quo Vadis" dla współczesnej edukacji i wszystkich reform koniecznych dla utrzymania jej właściwej roli, funkcji w systemie zmieniającego się błyskawicznie świata - to jedno z największych wyzwań a jednocześnie zagrożeń dla naszej cywilizacji łacińskiej.

    Pamiętam swoje czasy szkolne. Były czasy PRL-u ale.. uczono nas języka ojczystego, matmy, geografii, historii (przekłamanej i korygowanej przy rodzinnym stole) - wielu innych przedmiotów, ale uczono nas... czegoś.
    Przecież "edukacja - to wszystko co zostaje w naszych głowach, po tym jak wszystko zapomnimy".

    A teraz... dzieci chodzą do szkoły, ale po prostu nie mają żadnej edukacji.

    Mam sześcioro, dzieci - różnie, średnio zdolnych. Chodziły do różnych ale najlepszych szkół (państwowych i prywatnych) - w Polsce i Australii.

    Pamiętam, że kiedyś, zdenerwowany sytuacją, że mój syn, nie znał naprawdę podstawowych faktów z historii świata (dot II WŚ) - zapytałem nauczyciela - dlaczego tego się obecnie w szkole nie uczy.

    Nauczyciel nieco zdziwiony pytaniem odpowiedział: "Ale przecież Pana syn doskonale orientuje i posługuje się internetem. Jeżeli więc będzie chciał czegoś się dowiedzieć - wszystko tam znajdzie!!! Naszym zadaniem jest nauczyć dzieci - jak żyć, jak posługiwać się zdobyczami cywilizacji".

    Nie wiem, nie jestem ekspertem w tych sprawach, ale jestem pewien, że bez odpowiednich systemów edukacji - przystosowanych do współczesnego, zmieniającego się świata - nie będzie żadnej cywilizacji - szczególnie cywilizacji myśli i rozumu.

    Świat nie może istnieć i rozwijać się bez edukacji.
  • @Andarian 16:03:11
    1. A dlaczego dobry prawnik czy notariusz zarabia 50 tys na rękę ? (lub więcej ...)

    2. Moja wypowiedź dotyczy diagnozy Hartmana w zakresie EFEKTYWNOŚCI NAUCZANIA w obecnym systemie - i do NICZEGO WIĘCEJ się nie odnosiłem.
    A już na pewno nie oceniałem samego profesora w zakresie INTENCJI.

    Faktem jest, że obecny system jest już martwy, a próby ożywiania go są skazane na niepowodzenie.

    Obecnie zauważalna jest tendencja wykorzystywania wolnego czasu, który się pojawił dzięki obniżeniu wymagań oraz większej możliwości pozyskiwania wiedzy przez uczniów samodzielnie, na wprowadzanie PROPAGANDY poprawności politycznej, tresowanie przyszłych obywateli, wykonywanie "projektów proeuropejskich", wycieczki, spotkania młodzieży z różnych krajów itp.

    I teraz walka toczy się o trzy sprawy:
    - zwiększenie efektywności nauczania
    - poszerzenie nauczania o naukę UMIEJĘTNOŚCI (zarówno technicznych, jak i interpersonalnych), których szkoła do tej pory praktycznie w ogóle nie uczyła (np. dbanie o zdrowie, odwaga cywilna, kreatywności, samodzielność itp.)
    - kreowanie postaw prospołecznych (tradycja-pamięć narodowa, patriotyzm, wspólnota losów itp.)

    Z pewnością ten trzeci obszar mamy z Hartmanem rozłączny, a pierwszy i częściowo drugi mamy wspólny ...
  • @
    Przepraszam za brak reakcji na Państwa uwagi. Na moim liczniku stan komentarzy "0" ...

    Prof. Jan Hartman jest dla mnie eksponentem modelu zetatyzowania polskiego życia publicznego, wyrażanego konsekwentnie przez Gazetę Wyborczą. Model ten spowalnia rozwój społeczeństwa sieci, blokuje korzystanie z cyberprzestrzeni, szkodził, szkodzi i będzie szkodził wolności w Polsce.

    Trwałość tego modelu wzmacnia finansowanie z państwowych źródeł programów mistyfikacji potrzeby i oczekiwań społecznych. Programów opartych na roztropnych rozpoznaniach, odwołujących się do uznanych wartości ale wskazujących na szkodliwe dla wolności rekomendacje. Takie programy mistyfikacji potrzeb i oczekiwań są i będą rozwijane wobec rzeczywiście koniecznych zmian w systemie edukacji. Tekst prof. Hartmana ujawnia to w całej pełni, łącznie z memento w ostatnim zdaniu.

    Ale.
    Dzięki darmowym kosztom cyfrowej wymiany wiedzy, my, uczestnicy debat w otwartych mediach, możemy samodzielnie podjąć wysiłek identyfikacji rzeczywistych potrzeb i możliwości rozwoju edukacji w Polsce. Spotkaliśmy się w Krakowie jako blogerzy i komentatorzy rok temu, zamierzam zaprosić Państwa na edukacyjną debatę również w tym roku.
  • Hartman?
    > profesorowie tej rangi co Jan Hartman

    To znaczy jakiej rangi?
    Napisałem kiedyś list to JM Rektora UJ w związku z działalnością Jana Hartmana. Zawierał on tekst: http://www.fronda.pl/blogi/blog-jurka-wawro/elita-iii-rp-intelektualni-oszusci-w-miejsce-ciemniakow,8627.html
    i pytanie o to, czy UJ rzeczywiście swym autorytetem potwierdza taką działalność.
    Oczywiście nie dostałem żadnej odpowiedzi, więc domniemywam, że tak.
  • @Jerzy Wawro 20:45:38
    Słowo "rangi" użyłem dla wprowadzenia nomenklatury żołnierskiej. Profesora Jana Hartmana oceniam na poziom starszego chorążego. Niby nisko, ale ponieważ już od poziomu oficerskiego ta armia nie ujawnia swoich kadr, to i wysoko.
  • @Andrzej Madej 21:20:27
    Jakoś trudno mi uwierzyć w to, że ten tekst jest reprezentacyjny dla jakiejkolwiek struktury. Przecież to są wierutne bzdury - nawet w warstwie faktów (wszystkie statystyki pokazują, że im wyższe wykształcenie, tym mniejsze bezrobocie). Statystycznie rzecz biorąc nie jest możliwe, by ten tekst był akceptowalny dla jakiejś większej społeczności.
  • @Jerzy Wawro 22:54:52
    Akceptowalność tego tekstu nie zależy od zgodności opisu z rzeczywistością, lecz od siły miejsca w którym się ukazuje. Siły w kierowaniu państwowych pieniędzy na prace programowe. I dotyczy to dużej społeczności.
  • @Andrzej Madej 23:22:17
    Zgadzam się z tym, że takie teksty służą celom propagandowym, tworząc atmosferę w której mało prawdopodobne będą protesty przeciw zagrabieniu pieniędzy na edukację przez takich "uczonych".
    Twierdzę jednak, że nie są to działania zorganizowane, ale "pospolite ruszenie" wszelkiej maści intelektualnych oszustów. Jest to bowiem zbyt słabe i grubymi nićmi szyte. Hartman należy do loży żydowskiej w której prym wiedzie słynny profesor Woleński. Mam o nim bardzo złą opinię (korespondowałem kiedyś z nim i musiałem zerwać tą korespondencję, gdyż to byłą strata czasu - facet nie ma nic ciekawego do powiedzenia, poza gołosłownymi twierdzeniami, że wszystko już opisał w swoich książkach). Niemniej jest to człowiek o wiele przewyższający intelektem Hartmana i na pewno takiego gniota by nie zaakceptował.
    No chyba, że w ich ocenie polskie społeczeństwo jest już tak głupie, że nie ma się co wysilać (czasem myślę, że mają w tym rację).
  • @Jerzy Wawro 05:27:56
    Kluczowe są dla mnie pierwsze i ostatnie zdania Twojego komentarza.

    Aktualnie ośrodki wojewódzkie przygotowują podział ogromnych środków budżetowych, zwanych unijnymi, na finansowanie badań i wdrożeń w latach 2014 - 2020. Moją patriotyczną troską, jest obrona części tych środków przed zmarnowaniem. Tekst prof. Hartmana traktuję jako przygotowanie artyleryjskie do wydawania tych pieniędzy na byle co. Na róbta co chceta w edukacji.

    Nie wiem jak prof. Woleński ocenia polskie społeczeństwo. Ja staram się nie oceniać, lecz pracować dla owocowania polskiej kultury w Europie narodów bez granic.
    Taką "nieoceniającą" perspektywę pracy narodowej nazywam "perspektywą kresową" i jestem z niej dumny :)
  • @Ryszard Opara 16:36:06
    Ryszardzie,

    mamy zasadniczy problem, w faktycznym braku szans nauczycieli na skuteczność w pełnieniu zadań edukacyjnych, w obecnej metodyce odpowiedniej dla anachronicznych już form szkolnictwa. Ta metodyka traci skuteczność nie tylko z uwagi na zmianę paradygmatu uczenia z pedagogiki programów, na pedagogikę pytań, ale i z uwagi na zmianę form pośrednictwa w otwartej komunikacji z mediów programowanych na media interaktywne.
    Tak jak napisał rok temu Andarian: Nauczyciel przegrał z Internetem.

    Co do szóstki Twoich dzieci, czy co do trójki moich. A raczej co do dobra edukacji spodziewanego stadka naszych wnuków.
    Myślę, że trzeba się mobilizować do działaniu w Ruchu Egzekucji Praw Oświatowych. To całkowicie odmieni Polską szkołę i pomoże nauczycielom ceniącym prawdę i dobro w wykonywanej pracy.
  • @Andrzej Madej 11:01:07
    Nic z edukacją nie zrobicie, dopóki będzie ją psuło państwo: http://gps65.salon24.pl/506079,abramowski-na-maturze
  • @GPS 14:19:58
    Zmiana systemu szkolnictwa będzie częścią zmian ustroju finansów publicznych. Wiem, że beneficjenci obecnego, opiekuńczego ustroju, zdają sobie sprawę z tego zagrożenia dla trwałości ich interesów, że bronią i będą bronić istniejących rozwiązań.

    Ale zmiany w edukacji, w ochronie zdrowia, w komunikacji medialnej są nie do zatrzymania.

    Czyje jest państwo ?
    Nie ma pytania czy zmiany nastąpią.
    Jest pytanie czy nas, czy Polaków, stać na ich kreowanie.
    Czy też będą nas łapać na plewy.
  • @Andrzej Madej 14:51:04
    Czyje państwo by nie było, to narzucając centralnie system edukacyjny wszędzie go psuje. Edukacja to nie jest kompetencja aparatu przemocy. Edukacja to nie jest kompetencja organu zajmującego się polityką międzynarodową.

    Edukacja to sprawa indywidualna, a nawet jeśli ktoś uznaje, że to kwestia społeczna i terytorialna, to jest to najwyżej kwestia lokalnych społeczności do poziomu gminy, nie wyżej.

    A to czy jakieś ogólnokrajowe komisje, stowarzyszenia czy kluby edukacyjne się utrzymają, czy nie, to kwestia dobrowolnego akcesu ludzi do nich, a nie przemocy i ustawowego obowiązku.

    Polecam tę notkę: http://gps65.salon24.pl/504026,edukacja-czy-szkolnictwo
  • @GPS 16:05:46
    Ty Grzegorzu masz wielki dar i stałą skłonność do skrótowego ujmowania problematyki. I pięknie i czytelnie.
    Ja aspirując do skutecznego wpływania na stan rzeczy wspólnych, staram się ujmować sprawy możliwie drobiazgowo z wyczuciem prozy życia. Ze świadomością oporu diabłów, tkwiących w szczegółach.

    A z bliska widać, że 95 % naszych rodaków jest zadowolona z anachronicznego i szkodliwego dla ich dzieci oświeceniowo - bismarkowskiego modelu scentralizowanego szkolnictwa.

    I tu jest pies pogrzebany !
    Pies ? A może to tylko piesek :)
  • @Andrzej Madej 16:35:00
    No przecież wytłumaczył to Abramowski: "Każda szkoła upaństwowiona, (...) każdy interes zawodowy lub cywilizacyjny, który znalazł swój wyraz w prawodawstwie i odpowiednich instytucjach biurokratycznych, czyni zbytecznem zabiegi indywidualne około tej sprawy, osłabia inicjatywę jednostek i działalność stowarzyszeniową."

    95% naszych rodaków nie wykazuje żadnej inicjatywy, bo wszystko za nich załatwia państwo! Dokładnie tak samo zachowują się zwierzęta w ZOO.

    Dopóki państwo będzie się zajmowało edukacją, dopóty żadne inicjatywny edukacyjne nie będą skuteczne.

    W tej chwili jedyna sensowna działalność społeczna, która mogłaby uzdrowić edukację, to działanie w kierunku zlikwidowania wszelkich ustaw, które edukacji dotyczą.
  • @ Autor
    Profesor wizjoner...
    Ciekawe czy w Stanach i Niemczech już wiedzą o nieodwracalnym upadku szkolnictwa? Może ktoś powinien ich powiadomić?
  • @GPS 16:50:51
    Mamy nieco różne poczucie sensu.
    Ty proponujesz Ruch Likwidacji Ustaw Oświatowych, ja proponuję Ruch Egzekucji Praw Oświatowych.
    Tylko nieco różne.
  • @Szeregowy Kowalski 17:00:40
    Może Pan powinien ?
    Jak by coś, to ja jestem podporucznikiem rezerwy.
  • @Andrzej Madej 17:05:52
    A jakie są te prawa oświatowe, które trzeba wyegzekwować? Jak będzie zorganizowany aparat przemocy, który będzie te prawa egzekwował?
  • @GPS 17:58:17
    W I Rzeczpospolitej król pomógł narodowi w egzekucji praw. Teraz trzeba się będzie zastanowić. Zapisuję pytania.
  • @Andrzej Madej 17:08:40
    To była ironia.
    Ale muszę przyznać, że słowa profesora to jakaś nowa jakość w tej debacie.
    Już nie nieustające i częściowo katastrofalnie chybione reformy, nie wzywanie do zbudowania czegoś od nowa (bo obecny system jest rzekomo niereformowalny) ale świeży i donośny głos:
    "Wszyscy macie rację i jednocześnie się mylicie albowiem powiadam Wam, że szkolnictwo powszechne to przeżytek i zaniknie w ciągu tego wieku!"

    P.s. Coś Was dużo tych podporuczników tutaj, kantyny nie otwierają?
    ;)
  • @Szeregowy Kowalski 19:00:47
    Problem zmian w rewolucji otwartej wiedzy już został dostrzeżony w Ameryce i nazywany zamianą modelu z nauczycielem w centrum na model z uczniem w centrum.

    Szeregowy uwierzy, że kantyna mojej brygady jest ciągle jeszcze otwarta ?
    Serio ! Tutaj !
  • @GPS 16:50:51
    Tu jeszcze jeden głos wrocławianina dany w Krakowie, Grzegorza Brauna, o głębokich cieniach naszej Komisji Edukacji Narodowej

    http://www.pch24.pl/mit-komisji-edukacji-narodowej,6620,i.html

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30